Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Rozdepcz, sponiewieraj….
-
AutorWpisy
-
Drodzy DDD! i DDA też 😉
Czytam to forum już od jakiegoś czasu. Na czaciku bywam także. Doszłam do wniosku, że mimo tego, że macie problemy z własnym jestestwem :rolleyes: potraficie madrze wypowiadać się na pewne tematy, radzić, przedstawiać swoj punkt widzenia.
Dlatego mam też takie pytanie, ktore nurtuje mnie już dość długo, szczegolnie teraz 🙁 kiedy dostałam kopa od życia (robiac przy tym wszystko, by do tego nie doszło)
Więc powiedzcie mi dlaczego tak jest, że im więcej dajesz siebie drugiemu człowiekowi, dogadzasz mu, dbasz o niego, pamiętasz, to tym mniej jesteś szanowany, zauważany, ważny? 🙁Anonim
1 listopada 2006 o 10:52Liczba postów: 20551jesli MY nie szanujemy samych siebie,to dlaczego mialby to robic ktos drugi??
Anonim
1 listopada 2006 o 10:53Liczba postów: 20551p = pigeon
czy to znaczy, że nie szanowałam siebie? :huh:
ładnie, zawsze się można czegoś o sobie dowiedzieć :dry:Anonim
1 listopada 2006 o 11:31Liczba postów: 20551Ludzie moga to rożnie odbierać, ktoś Ci powie że to podlizywanie się, ktoś uzna że jesteś słaba, a jeszcze inny stwierdzi, że mu nie zależy itp. Ludzie często nie wiedza czego chca, sa podejrzliwi i zawistni.Brak szacunku może wynika z tego, że sami siebie nie szanuja jako Człowieka, a złościa obarczaja innych. Myśle, że ważne abyś nie oczekiwała niczego w zamian, a w przyszłości Ktoś doceni twoje starania. Rob to dla samej siebie……..
Anonim
1 listopada 2006 o 11:37Liczba postów: 20551Jesli na klika moich przyslug bedzie przypadac tylko jedna partnera, to na pewno to zauwaze predzej czy pozniej, bede miec pretensje, bede sie czuc wykorzystywana itd.
PozdrowieniaAnonim
1 listopada 2006 o 11:55Liczba postów: 20551Sprawy na ktore nie ma się wpływu lepiej chyba zostawić w spokoju.
mozna na to spojrzec z kilku stron
1. że robiło sie wszytko i spełniało wszystkie pragnienia i zyczenia … swoje, albo to co nam sie wydawało, że ta osoba chce
na tym polega naopiekunczość, jesli niesie sie pomoc i troske, ktore moga byc niepotrzebne i pzrez to staja sie przytłaczajace
2. moze byc też tak, że nie widzisz co dostajesz w zamian, bo masz juz obraz tego jak chcesz by ci sie odwdzięczono. byc moze osoba dla ktorej sie tak poświęcasz, daj ci to co ma najlepszego, ale nie jest to to czego pragniesz.
trzeba zakaceptować ze jestesmy inni, inaczej postrzegamy swiat i mamy inne oczekiwania
3. moze być tez tak, że osoba ta nie lubi czuc się dłużna, lub nie lubi gdy spełnia sie jej pragnienia, może lubi walczyć, czuć ze cos jej sie wymyka
moze czuje ze nie zasłuzyła na taka "dobroć" i żle sie z tym czuje, ze dostaje ja za friko
4. i tysiać innych rzeczy
niektorzy nie potrafia przyjać dobrego traktowania
nie lubnia siebie czasem i nie wyobrażaja sobie, że ktoś ich kocha bezwarunkowo, bo sa nauczeni, ze na miłośc trzeba zasłuzyć, na uwage trzeba zasłużyć i na pomoc.
odpowiedzi jest tyle ile ludzi i ile mysli
ja patrzac na swoje relacje z drugim człowiekiem staram sie pamiętać, ze to relacja 6sciu osob a nie 2, że każde z nas nosi ciagle swoich rodzicow, i często to ich słuchamy zamiast drugiej osoby decydujac o tym co będzie dla nas, dla niej, dla relacji najlepsze 🙁Anonim
1 listopada 2006 o 14:13Liczba postów: 20551Droga Zetko, nie potrafię odpowiedzieć ogolnie na Twoje pytanie, ale napiszę tyle ile wiem z autopsji jako klasyczne DDA (w trakcie terapii, ale jeszcze ogrom pracy szczegolnie nad bliskimi relacjami).
Pytasz jak to jest, że im więcej z siebie dajesz, im bardziej okazujesz że Ci zależy, tym gorzej jesteś przez DDA traktowana…
U mnie wyglada to tak. Ktoś jest dla mnie miły, zaczyna okazywać mi swoje zainteresowanie itd. Pierwsza reakcja – zdziwienie (Jak ktoś tak wspaniały mogł w ogole zainteresować się moja osoba?). Potem stopniowo zmniejszam dystans, uważnie obserwuję i w momencie, gdy nabieram zaufania, decyduję się dalej zacieśniać znajomość. Zaczynam sie angażować, czuję się szczęśliwa itd. Im bardziej jestem zaangażowana, tym większy lęk, że to stracę. Lęk dla DDA jest czymś bardzo niebezpiecznym, potrafi bardzo zaślepić. Zaczynam być podejrzliwa (Na pewno tylko się mna bawi, pewnie ma mnie za nic) itd. itp.
Oznaki, że tej osobie zależy sa przeze mnie przeważnie błędnie interpretowane, czasem nie potrafię w ogole ich dostrzec, a czasem podejrzliwie doszukuję się podwojnego dna…. Ile przy tym wszystkim jest we mnie bolu, możesz się tylko domyślać… ¦wiat emocji DDA jest bardzo pogmatwany. Wkładam bardzo dużo wysiłku, żeby się naprawiać, żeby wyeliminować w koncu tworzenie sobie w głowie czarnych scenariuszy, żeby przestać dopowiadać sobie gdy nie mam pełnego kompletu informacji (dopowiadam oczywiście wyłacznie w sposob dla mnie przykry i bolesny). Te smutne prawdy jednak dotycza tylko jednej jedynej relacji – tej, na ktorej najbardziej mi zależy. Ogolnie – im DDA bardziej kocha, tym więcej w nim lęku i strachu że straci tę osobę. Irracjonalny lęk powoduje u nas działania, ktore normalnym osobom wydaja się być absurdalne… 🙂
Polecam ksiażkę "Lęk przed bliskościa" – tam wyczytasz o świecie uczuć DDA w bliskich relacjach.
Pozdrawiam 🙂Anonim
1 listopada 2006 o 14:54Liczba postów: 20551Zetko, u mnie zwykle był taki scenariusz:
– ja daję, ktoś bierze
– im więcej ja daję, tym lepiej ten ktoś się czuje
– wreszcie dochodzi do wniosku, że mu się po prostu należy
– i to nie tylko to, co daję, ale jeszcze dużo więcej
– więc układa pod moim adresem listę życzen
– ja się staram je spełnić, mimo że to po prostu NIE jest możliwe, ani mi po drodze, ani w ogole, ale się staram
– i oczywiście nie daję rady
– w koncu do ktosia dociera, że ja się nie wywiazuję
– czyli jestem do bani
– potem jest faza: no co jest, kurde?
– a potem: FUUUUUUU, FAREWELL i FINA£.Aha, najgorsze w tym dawaniu było oczywiście to, że ja dawałam, bo nie umiałam inaczej, nie dlatego, że chciałam.
A z drugiej strony sama mam takie coś, że jak widzę, jak ktoś daje się wykorzystywać, to od razu bym biegła i ratowała. No bo przecież człowiek się nie szanuje, trzeba mu to uzmysłowić i naprawić jego życie…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.