Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Rozdepcz, sponiewieraj….
-
AutorWpisy
-
Biedronka 🙂 Otoż to… właśnie o to mnie chodziło 🙂 No coż… dawałam, co mogłam, w koncu stało się to niewystarczajace. Ujęłaś sedno sprawy.
No coż… trzeba zrobić rewolucję w swojej filozofii życiowej, ktora okazała się niedoskonała.Dziękuję wszystkim za odp 🙂 Jest mi lżej :rolleyes: 🙂
Victoria 🙂 Tobie też dziękuję… nowe spojrzenie na sprawę bardzo mi się przyda 🙂
Anonim
2 listopada 2006 o 12:48Liczba postów: 20551Droga Zetko, co prawda Twoja wypowiedz nie byla kierowana do mnie, bo nie jestem ani DDD, ani DDA, ale moj chlopak jest DDA… i to wlasnie On mnie wykorzystuje. Ostatnio przyjrzalam sie sobie i stwierdzilam, ze cale moje zycie jest podporzadkowane wlasnie Jemu. Robilam dla Niego wszystko o co poprosil, ale w pewnym momencie tak jak napisala biedronka przestalam "dawac rady", bo moje zycie zostalo gdzies hen hen za mna i mam zwyczajnie w swiecie "zaleglosci w zyciu" 😉 Zbuntowalam sie w koncu… bo dawac mozna, a w zwiazku dawanie jest nawet przyjemniejsze od brania, ale nie ciagle! Powiedzialam to mojemu chlopakowi, postawilam sie i wiesz co sie stalo… obrazil sie na mnie. Uslyszalam, ze najwyrazniej w swiecie "nie rozumiem" pewnych rzeczy. Nie odzywa sie do mnie od wczoraj, w normalnych warunkach na pewno by juz zadzwonil albo napisal pare smsow. I znowu mam sie czuc winna. Tylko czego? 🙁
Anonim
2 listopada 2006 o 13:03Liczba postów: 20551Twoja wypowiedz nie byla kierowana do mnie, bo nie jestem ani DDD, ani DDA,
ale moj chlopak jest DDA… …. Ty chyba tez…. 🙂Anonim
2 listopada 2006 o 13:05Liczba postów: 20551Jak to ja tez? 😉
Ja jestem DDD, a moj chłopak DDA 🙂 tak wyglada sytuacja… I widzę, że Tchurzofredka ma taki sam problem 🙂
Anonim
3 listopada 2006 o 09:49Liczba postów: 20551jak tak sobie was czytam to robi mi się trochę lżej, że nie tylko ja mam takie problemy, ale wiele innych osob, U mnie było tak ja zakochiwałam się w trudnych i niedostępnych facetach i z takimi stworzyłam 2 zwiazki, ktore się rozpadły, a lgnęli do mnie faceci, ktorzy potrzebowali sami wsparcia i opieki, bardzo nieśmiali, ale ja takich nie chciałam i często byłam na nich zła że sa tacy "rozwaleni" i pokazywałam im swoja wyższośc. Zaczęłam pracowac nad soba , trochę się zmieniło, ale wiem że jeszcze ma sporo do nauczenia się i mam nadzieję, że wkrotce spotkam tego właściwego
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.