Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Rozstanie…nie chce mi się żyć…
-
AutorWpisy
-
Piszę, bo wszystko we mnie pęka….serce, dusza wszystko krzyczy, boli;( Nie mam już sił….zerwałam z Nim, bo nie mogłam tak żyć….tak bardzo Go kocham i wiem, że On mnie też, ale nasze różnice…:(( Było "dobrze" dopóki On nie stwierdził, (mimo, że obiecywał że się o mnie postara i zawalczy z wszystkich sił by pokazać mi że jestem "warta całego świata!" ;() że jednak to faktycznie nie ma sensu, tak jak ja mówię, że mamy inne spojrzenie na świat, że nie potrafimy się do końca zmienić….że nie może mi dać tyle ile potrzebuję Jego…;(
Nie wiem co robić, umieram z bólu….to ja zerwałam ,ale żyłam z nadzieją, że coś się zmieni, że będzie dobrze….że będzie chciał wrócić i się postara….
Boże, jak mam żyć;( jak nie mam na to ochoty…. moje życie nie ma sensu;( Wiem, że jestem żałosna i beznadziejna, ale nie potrafię…po prostu nie potrafię!;(Ciężko cos radzić nie znając całej sytuacji.
Proponuję terapię i potem próbę powrotu.
Faceci żadko zniżają się do walki o kobietę, więc nie licz na niego, postaw na siebie.
I trzymaj się dziewczyno na miłość boską!
…ale jak "próbę powrotu" ? Do niego??:( Przyjaciółka mi radzi, by nie wracać:( Nie wiem co robić, jestem słaba bo jestem typowym przypadkiem kochania za bardzo…:(
Nie wiem co robić…myśli i uczuć milion na sekunde…. ech…:(:(:(Byliśmy ze sobą ponad 3 lata ….był moją pierwszą prawdziwą miłość….;(;9;(…ale jak "próbę powrotu" ? Do niego??:( Przyjaciółka mi radzi, by nie wracać:( Nie wiem co robić, jestem słaba bo jestem typowym przypadkiem kochania za bardzo…:(
Nie wiem co robić…myśli i uczuć milion na sekunde…. ech…:(:(:(Byliśmy ze sobą ponad 3 lata ….był moją pierwszą prawdziwą miłość….;(;9;(Teresa123 zapisz:
„…ale jak "próbę powrotu" ? Do niego??:( Przyjaciółka mi radzi, by nie wracać:( Nie wiem co robić, jestem słaba bo jestem typowym przypadkiem kochania za bardzo…:(
Nie wiem co robić…myśli i uczuć milion na sekunde…. ech…:(:(:(Byliśmy ze sobą ponad 3 lata ….był moją pierwszą prawdziwą miłość….;(;9;(„Wg mnie, jak koniec to koniec. Naprawdę nie warto znowu wracać, tym bardziej jeśli związek jest toksyczny. Piszę tak, bo sama jestem DDA i byłam w związku z taką osobą. Myślałam przez prawie 3 lata, że się zmienimy, starałam się, ale niestety On tego nie widział. Sądził, że wszystko robię źle. Walczyłam kilka miesięcy, poddałam się. Dopiero jak z Nim zerwałam, to dostał takiego kopa a zarazem energii, żeby się zmienić- bo chciał wrócić. Ale ja już nie chciałam…
Teraz jestem w kolejnym związku i nie czuję tego strachu i napięcia, że zrobię coś źle. A dla DDA to ważne.Teresko uważam, że musisz spróbować, powolutku uczyć się żyć bez Niego. Nie ma sensu się męczyć całe życie. Bo może być naprawdę dużo lepiej:)
Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko:)
uhhhhhhhhh. Kiedys przechodzilam cos podobnego. Rozniez dluzej nie moglam wytrzymac chorego zwiazku. Nie umialam wytrzymac z facetem i nie umialam wytrzymac bez niego. Ciezkie chwile. Tez czulam, ze wszystko we mnie pęka.
Dluga walka, bo jak było tak zle to marzyłam tylko by mnie przytulił.
Jesli juz postanowiłaś, ze to koniec, to chyba pozostaje się wypłakac, ewentualnie iść po środki uspokajające do psychiatry i pod zadnym pozorem nie spotykac sie z byłym, zeby nie przezywać w kołko tego samego.Zeby nie wrocic do niego, a to wcale nie jest takie łatwe. Wiem, ze teraz jest ciezko i nie chce Ci się zyc, ale musisz sie skupic na czyms poza zwiazkiem, na czym co kochasz, co Ci sprawiało radość, wychodzic gdzies, zeby nie popasc w depreche, spotykac sie z przyjaciółmi, wygadać sie…wypłakac i to przetrzymac…
Minie rok, albo moze mniej, albo trochę więcej czasu i wszystko bedzie ok.
Trzeba przezyc cos w rodzaju załoby. Nie ma jakiegos cudownego srodka znieczulajacego, który zabije uczucia. trzymaj sie…jestem teraz w podobnej sytuacji. mnóstwo bólu, chęć powrotu, myślenie o niej godzinami. to straszna tortura zwłaszcza ze była moją pierwszą:( ale wiem ze powrót nie wchodzi w grę bo znowu zaczną dziać się złe rzeczy. znowu wróci stare piekło. Mimo iż bardzo tego chce. To tak jakbym bardzo chciał popełnić samobójstwo;/
dziuba^ zapisz:
„Wg mnie, jak koniec to koniec. Naprawdę nie warto znowu wracać, tym bardziej jeśli związek jest toksyczny. Piszę tak, bo sama jestem DDA i byłam w związku z taką osobą. Myślałam przez prawie 3 lata, że się zmienimy, starałam się, ale niestety On tego nie widział. Sądził, że wszystko robię źle. Walczyłam kilka miesięcy, poddałam się. Dopiero jak z Nim zerwałam, to dostał takiego kopa a zarazem energii, żeby się zmienić- bo chciał wrócić. Ale ja już nie chciałam…
Teraz jestem w kolejnym związku i nie czuję tego strachu i napięcia, że zrobię coś źle. A dla DDA to ważne.Teresko uważam, że musisz spróbować, powolutku uczyć się żyć bez Niego. Nie ma sensu się męczyć całe życie. Bo może być naprawdę dużo lepiej:)
Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko:)”
Oj…ja właśnie zrozumiałam, że to ja byłam Tą osobą, która chciała tylko zmieniać drugą osobę, a sama w sobie nie widziała nic złego (albo widziała, ale na gadaniu się skończyło), nie poszłam na terapię bo się bałam…teraz poczułam, że to nie fair… że nie zrobiłam wszystkiego.. Rozmawiałam z mamą, której mnigdy się nie zwierzałam specjalnie, ale ona mi coś uświadomiła…zawsze myślałam,że ona go nie lubi, że widzi w nim złego przyszłego zięcia (bo ma już jednego takiego, który bardzo krzywdzi moją siostrę tym jaki jest…choć nie robi jej nic, sensie-nie pije, nie bije, ale jest bardzo niedojrzały…ona musi żyć i być odpowiedzialną za nich dwoje)… wracając do tematu…mama gdy usłyszała że odeszłam, zdziwiła się, bo powiedziała, że bardzo go lubi i że zawsze widziała, że on był przy mnie gdy go potrzebowałam, że mogłam zawsze na niego polegać, że był pomocny… Przez to właśnie…przez tą rozmowę szczerą z mamą, zorozumiałam, że to ja i moje dda nie pozwalało nam być ze sobą…często gdy opowiadałam przyjaciólkom jak mnie skrzywdził, i opowiadałam daną sytuację, one mnie nie rozumiały i "negowały" mówiąc ze nie wiedzą o co tak się złoszczę…ja w takich chwilach czułam się nie rozumiana i myślałam, że one nie mają racji (a są "normalne" …nie dda) i po prostu nie były w danej sytuacji to jej nie rozumią…. teraz wiem, że ja też muszę się zmienić…nie twierddzę, że tylko ja bo wiem, że pewne jego cechy on też ,musi zmienić dla samego siebie…wiem że go nie zmuszę do tego, ale już wiele dla mnie zmienił więc wiem że p[otrafi…
Kończąc napiszę tylko, że zapytałam go, (smsem) czy jeśli poszłabym na terapie, czy widzi cień szansy… (wcześniej sam stweirdził żej uz naprawdę nie ma sensu bo nie może mi dać z sioebie tyle ile ja potrzebuję)dla nas… powiedział, ze w takim wypadku tak..i że chciałby spróbować… nie wiem czy robię źle…życie i czas pokaże ale chcę sprobować…
Jeszcze tylko zapytam o coś…bo on jest też dda tylko że w mniejszym stopniu…tzn nie czuję że ma problem, dobrze się ze sobą czuje i nie chce terapii bo uwaza ze mu nie potrzebna… czy myslicie ze nasz związek ma szanse, jeśli pojde na terapie??Dziękuje za wszystkie rady. Pozdrawiam
Teresa,jesli chcesz jeszcze raz sprobowac to probuj
Ale na terapie idz dla siebie a nie by ratowac zwiazek,czy tez mowiac wprost dla chlopaka
Przestan analizowac jego DDA,stopien czy cos tam podobnego,dlaczego chce,dlaczego nie i jak sie z tym czuje
Dziewczyno zajmij sie w koncu soba!!!
Mam nadzieje ze twoje podejscie do siebie samej zmieni sie w czasie terapii
Napisalas gdzies ,ze jestes przykladem kochajacej zbyt mocno.Wnioskuje,ze czytals troche na ten temat,wiec wiesz chyba ,ze taka milosc to nie jest dobra milosc..
Daj moze sobie i jemu troche odetchnosc od tego zwiazku(coz ,nie byl udany jak sama pisalas)
Masz przeciez nowe zadanie-popracowac nad soba,nauczyc sie czegos o sobie ,zrozumiec.
zycze sily i wytrwalosci -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.