Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Rozstanie…nie chce mi się żyć…

Przeglądasz 4 wpisy - od 11 do 14 (z 14)
  • Autor
    Wpisy
  • Teresa123
    Uczestnik
      Liczba postów: 32

      Gloncio zapisz:
      „jestem teraz w podobnej sytuacji. mnóstwo bólu, chęć powrotu, myślenie o niej godzinami. to straszna tortura zwłaszcza ze była moją pierwszą:( ale wiem ze powrót nie wchodzi w grę bo znowu zaczną dziać się złe rzeczy. znowu wróci stare piekło. Mimo iż bardzo tego chce. To tak jakbym bardzo chciał popełnić samobójstwo;/”

      W sumie to nie jestem dobrą osobą by Ci coś radzić, ale powiem Ci tylko, to co mi wszyscy powtarzają…że jeśli macie być ze sobą to będziecie… A to Ty, czy ona jesteś dda? I tak zrobisz, tak jak czujesz…bo to w sumie chyba najlepsze…
      Pozdrawiam Cię i życzę by wszystko się ułożyło! Na pewno się ułoży!

      Teresa123
      Uczestnik
        Liczba postów: 32

        kokolino zapisz:
        „Teresa,jesli chcesz jeszcze raz sprobowac to probuj
        Ale na terapie idz dla siebie a nie by ratowac zwiazek,czy tez mowiac wprost dla chlopaka
        Przestan analizowac jego DDA,stopien czy cos tam podobnego,dlaczego chce,dlaczego nie i jak sie z tym czuje
        Dziewczyno zajmij sie w koncu soba!!!
        Mam nadzieje ze twoje podejscie do siebie samej zmieni sie w czasie terapii
        Napisalas gdzies ,ze jestes przykladem kochajacej zbyt mocno.Wnioskuje,ze czytals troche na ten temat,wiec wiesz chyba ,ze taka milosc to nie jest dobra milosc..
        Daj moze sobie i jemu troche odetchnosc od tego zwiazku(coz ,nie byl udany jak sama pisalas)
        Masz przeciez nowe zadanie-popracowac nad soba,nauczyc sie czegos o sobie ,zrozumiec.
        zycze sily i wytrwalosci”

        Dziękuje Ci za te słowa… nie wiem co więcej napisać… może jeszcze to, że zawsze mnie zastanawia i zaskakuje, że zawsze gdy TU piszę….to tylee naprawdę mądrych rad słyszę…
        Dziękuję!!!!

        P.S. Na terapię chcę iść we wtroek…już dawno miałam to zrobić i chce tego sdla siebie!! Bo źle się ze sobą czuje…

        bluszcz
        Uczestnik
          Liczba postów: 65

          Znam to uczucie paniki gdy zostaje się samemu i nie wiadomo co dalej…człowiek nie myśli jasno ,wszystko sprowadza do przeszłości..Jeśli rozstanie jest nieodwracalne.. to ja radzę ci odzyskac siebie,poczuc się znowu-Ja to ja,odkryc jak można życ samej,może byc gorzej na początku ale może byc lepiej,są plusy wszystkiego,ale na pewno będzie inaczej.Jak będziesz świadoma siebie to bardziej będziesz wiedziec czego tak naprawdę w życiu chcesz.Naprawdę życie potrafi byc piękne i zaskakiwac,nie możesz uzależniac swojego szczęscia od bycia z facetem..Ja też nie chcę byc sama w życiu i mam na samotnosc coraz większą szansę ale coż..mam z tego powodu przepłakac pół życia??

          Teresa123
          Uczestnik
            Liczba postów: 32

            bluszcz zapisz:
            „Znam to uczucie paniki gdy zostaje się samemu i nie wiadomo co dalej…człowiek nie myśli jasno ,wszystko sprowadza do przeszłości..Jeśli rozstanie jest nieodwracalne.. to ja radzę ci odzyskac siebie,poczuc się znowu-Ja to ja,odkryc jak można życ samej,może byc gorzej na początku ale może byc lepiej,są plusy wszystkiego,ale na pewno będzie inaczej.Jak będziesz świadoma siebie to bardziej będziesz wiedziec czego tak naprawdę w życiu chcesz.Naprawdę życie potrafi byc piękne i zaskakiwac,nie możesz uzależniac swojego szczęscia od bycia z facetem..Ja też nie chcę byc sama w życiu i mam na samotnosc coraz większą szansę ale coż..mam z tego powodu przepłakac pół życia??”

            To widać jesteś silniejsza…ja nie umiem, nie potrafię.. a poza tym to chyba dopiero teraz poczułam, jak bardzo mi zależy na nim i jak bardzo byłam nie fair w tym związku…czuję, że to ja jednak byłam toksyczna…i to na tyle, że pozwoliłam mu uwierzyć, że to on, przez co cały czas próbował sprostać moim wymaganiom, i nie mówić (może czasem, ale żadko)o tym, co jemu we mnie przeszkadza…
            Chcę powalczyć, jeśli się nie uda, to pewnie znów będę umierać z bólu, ale wtedy już chyba będę pewna, że zrobiłam wszystko, co tylko mogłam. Liczę bardzo na terapię (idę we wtorek-strasznie się boję:()mam nadzieję, że mi pomoże polubić siebie i zrozumieć…

            Tak właśnie co do terapii, bo ja pójdę na miting, ale się boję:( Pani z obsługi telefonicznej powiedziała, że jeśli chcę to mogę najpierw porozmawiać z panią (psycholog?) prowadzącą grupę, by coś ustalić (pewnie, czy wolę t. indywidualną, czy grupową). Czy możecie mi powiedzieć, co jest lepsze wg Was i dlaczego? I jak wygląda takie pierwsze spotkanie w grupie? Czy muszę coś mówić, czy mogę słuchać…czy będą pytać:(
            Z góry dziękuję.

            Edytowany przez: Teresa123, w: 2009/01/30 20:37

          Przeglądasz 4 wpisy - od 11 do 14 (z 14)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.