Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Samobójstwo – jedyny ratunek dla mnie??

Przeglądasz 9 wpisów - od 21 do 29 (z 29)
  • Autor
    Wpisy
  • Morgen
    Uczestnik
      Liczba postów: 7

      "Jestem romantykiem, nadwazliwym, z samooceną na minusie"
      "Na moje szczescie jestem cholernie przystojny i nie musze uborykac sie jeszcze z problemem urody.Widze, ze kobiety sie na mnie patrza
      jak gdziekolwiek sie przejde"
      Buhaha samooceny na minusie to Ty raczej niemasz ;P

      Ja89
      Uczestnik
        Liczba postów: 10

        Jestem przystojny bo widze, jak kobiety na mnie patrza, a pozatym bylem wice misterem szkoly. Mysle, ze jakby nie bylo to urdoa ma jakies znaczenie. A wlasciwie to dbam tez o siebie i swoj wizerunek. To moze jedyna rzecz ktora mi sie w sobie podoba….
        Ale to itak nie wazne akurat w tym przypadku…
        Znam pewna osobe. Tez DDA. Ma 35 lat i ugania sie za malolatami bo sie boji stabilizacji. On bierze a nie daje nic od siebie. Nie traktujcie mnie jak egoisty ;/ bo tak nie jest. Ja chcialby poswiecic cale swoje zycie osobie ktora bym pokochal z wzajemnoscia.

        Margo
        Uczestnik
          Liczba postów: 244

          Ja89 zapisz:
          „Nie traktujcie mnie jak egoisty ;/ bo tak nie jest. Ja chcialby poswiecic cale swoje zycie osobie ktora bym pokochal z wzajemnoscia.”

          zwiazek dwojga osob nie wymaga poswiecen.
          zwiazek dwojga osob opiera sie na wzajemnym zaufaniu, komunikacji, wsparciu, uczciwosci.
          i bedziesz gotowy stworzyc taki zwiazek i znalezc taka kobiete, ktorej wzajemnosc zyskasz kiedy uporasz sie ze swoimi "demonami".
          terapia daja taka szanse.
          pozdrawiam

          Ja89
          Uczestnik
            Liczba postów: 10

            a jak terapia mi nie pomoze to co mi pozostaje ;(??

            Vis
            Uczestnik
              Liczba postów: 95

              TO SIĘ WTEDY PRZEKONASZ ZE NIE POMOGLA.

              Vis
              Uczestnik
                Liczba postów: 95

                nie ma innej drogi, nie licz na cud, choć w Boga wierze (staram się). coś zmieniłoby się gdybyś wygrał np. w totolotka w Twoim myśleniu? pewnie byłoby jeszcze gorzej. ja jestem starszy od Ciebie ok 10lat i mam podobne problemy do Twoich. dużo dziewczyn przez tę spuściznę po nienormalnym dzieciństwie odeszło, kochałem one kochały mnie a ja – mnie głowa bolała, że to nie ta, że jestem za cienki dla takiej, że gdy się dowie to i tak zostawi, że PSYCHICZNIE ZROBIĘ JEJ KRZYWDĘ.
                zmagasz się z bólem, który jest bardzo ciężko unieść. ale przestań pieprzyć o samobójstwie o tym, że masz najgorzej. tu na forum jest dziewczyna, która nie widzi. znajomy ze studiów zbierał pieniądze bo możliwości leczenia jego raka w kraju skończyły się. oni wymagają większej pomocy nie Ty czy ja.masz u mnie zrozumienie i pomoc. u innych z forum sądzę ze też. pójdź na tę terapię, DAJ SZANSĘ SOBIE I TERALPEUCIE. jeśli będzie bardzo kiepski, po jakimś czasie zmień. ale nie podejmuj pochopnych decyzji, bo to dda za Ciebie wtedy myśli nie Ty. pozdrawiam trzymaj się Vis

                Anonim
                  Liczba postów: 20551

                  Szacunek Vis, sama chciałam napisać coś podobnego, ale szczerze mówiąc nie miałam odwagi, z przyczyn takich, że sama nie jestem wyleczona i mam swoje kłopoty. Ale czuję, że muszę coś powiedzieć, czuję, że wsparcie nie polega tylko na głaskaniu po głowie i kierowaniu się w stronę tego co miłe, łatwe i przyjemne.

                  Ja 89. Wiesz, ja Ciebie rozumiem, naprawdę, jesteś na początku bitwy o siebie i nie wiesz czy w ogóle warto zacząć tę bitwę. Chcesz wiedzieć co się stanie jeśli terapia się nie uda.
                  Otóż NIC się nie stanie, nic się nie zmieni i nikt prócz Ciebie samego Ci nie pomoże, jeśli ty sam nie zawalczysz przeciwko wszystkim zmorom w Twojej duszy (oczywiście po kolei a nie z wyszystkimi na raz). Możesz szukać obrońcy przed światem, możesz szukać sojusznika, ale nikt, zapewniam Cię, nie zagłębi się zamiast Ciebie w Twoją dusze i nie oświetli jej, nikt Cię nie uratuje przed sobą samym.

                  Terapeuta może pomóc, może wyjaśnić i wesprzeć, ale nie zrobi niczego za Ciebie. Wiem, że to trudna wiedza i bolesna, ale ja czuję, że Ty bardzo o nią podświadomie prosisz, sam idziesz w kierunku wiedzy, omijając wspierające słowa, zadajesz pytania choć nie wiem czy jesteś gotów usłyszeć na nie odpowiedz. Pytałeś, odpowiadam bardzo szczerze jak to jest z mojego doświadczenia. Sama na terapii przez kilka tygodni wałkowałam "okrucieństwo" tego terapeutycznego procederu. Uważałam za bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe to, ze my, ludzie skrzywdzeni musimy stanąć samotnie, twarzą w twarz z naszą krzywdą.
                  Teraz wiem, że nie musimy, możemy nic nie robić, możemy się nawet zabić, ale wtedy NIC SIĘ NIE ZMIENI.
                  Pozdrawiam
                  yucca

                  Ja89
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 10

                    Ale ja ide na terapie. To jest juz pewne na 100%. Tylko mam to do siebie, ze martwie sie na zapas. I stad moje pytanie, co dalej jezeli terapia mi nie pomoze??

                    yucca
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 588

                      Jeny facet, no nie dociera do Ciebie? Co dalej? Nic dalej, będzie tak jak jest, nic się nie zmieni, będziesz siedział i płakał zadając pytania i czekając na księżniczkę z bajki. Nic Ci to nie da, ale nikt Cię nie będzie z tego ratował, koniec kropka.

                    Przeglądasz 9 wpisów - od 21 do 29 (z 29)
                    • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.