Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Samobójstwo… ?
-
AutorWpisy
-
Anonim
20 maja 2006 o 23:36Liczba postów: 20551Wczoraj samobojstwo popełniła moja mama. Jestem zszokowana, wstrzaśnięta…. nie dociera to do mnie.
Moja mama była chora… była od lat alkoholiczka, ja i tata wyprowadziliśmy się z domu rok temu bo baliśmy sie innej tragedii była bardzo agresywna. Biła nas, wyzywała czasem miałam wrażenie że mnie wręcz nienawidziła. Odcięliśmy się od niej i przez ten rok wcale jej nie widziałam. Tata wniosł sprawę rozwodowa.
Przez kilka lat wcześniej probowałam pomoc jak mogłam, prosiłam błagałam aby poszła sie leczyć. Twierdzila że nie potrzebuje. A na siłe nic sie nie da zrobić. Wiele razy były w naszym domu interwencje policjii, oni te mieli zwiazane ręce.
Wczoraj się dowiedzieliśmy…zrobiła to w innym mieście gdzie była na wyjeżdzie u swojego przyjaciela. Zrobiła to w pokoju hotelowym, ktory wynajmowali.
nie wiem co się tam do kionca stało….zostawiła list ktory dopiero odbierzemy z policjii w poniedziałek.
Jestem zszokowana, jestem na nia zła, myśle ze miała wyrzuty sumienia że uciekliśmy od niej, a najprawdopodobniej ten zwiazek w ktrym tkwiła … zaczał się rozpadać.
Zamiast przeprosić…. powiedzieć choć raz że jest jej przykro z tego powodu co zrobiła z moim życiem, z życiem mojego ojca… bo żyliśmy przez parę lat w piekle ktore nam urzadziła.Nie wiem co mam myśleć….. tak mi żal… tak mi przykro…. że mogłam cokolwiek zrobić… a ja byłam tak na nia zła że się nie odzywałam tyle czasu. Nawet się nie interesowałam jak sie czuje co u niej słychać. Za każdym razem kiedy dzwoniła do mojego ojca… wyzywała mnie. Wiem że urodziałam się kiedy była bardzo młodziutka… ale to nie była moja wina. Czasem potrafiła powiedzieć że żałuje że mnie po porodzie nie udusiła.
Tak mi smutno…. że bardziej miała odwagę… odebrać sobie życie niż powiedzieć słowo przepraszam, zgodzić się na leczenie w zakładzie zamkniętym żeby dojść do siebie.
Już niestety jej nie zobaczę….. już nigdy jej nie powiem że tak ja kochałam jak nie była, ale była moja mama.
Teraz szukam miejsca na cmentarzu i …. chyba dalej nie wierzę że to dla niej go szukam …
Nie wiem czy wcześniej nie przegapiłam jakiegoś sygnału… czegokolwiek, była pewna siebie … wcześniej bardzo zadbana, zawsze elegancka kobieta, potem zniszczył to alkohol. Ale dalej głowę trzymała dumnie chociaż wygladała już niestety coraz gorzej i gorzej.
Nie wiem gdzie mogalbym szukać pomocy… jakiegoś psychologa… nie mogę się pozbierać i przestać myśleć o tym … co zrobiła… i dlaczego co było powodem.
Czuje się jakby rozpadł się cały moj świat o ktory tyle walczyłam.Anonim
21 maja 2006 o 00:08Liczba postów: 20551Wyrazy wspołczucia ……Kasiu
Kasiu, na pewno w twoim miescie sa jakies osrodki pomocy spolecznej. Tam powinnas znalezc specjalistyczna pomoc. Mozesz ich poszukac chociazby w ksiazce telefonicznej.
A jesli chodzi o mame, to kazdy decyduje o swoim zyciu sam. Oczywiscie, zastanawiasz sie czy moglas cos zrobic, ale z tego co napisalac to twoja mama nie potrafla docenic twojej milosci.
Badz silna!Kamelia
Anonim
21 maja 2006 o 12:07Liczba postów: 20551Na wstępie rownież szczere wyrazy wspołczucia.
Myślę, że pomocna będzie Ci także obecność tutaj na forum.
Piszac do nas wszystkich o tym co czujesz, sama zrozumiesz lepiej swoje emocje. Gdy przyznajemy się otwarcie do tego co przeżywamy, piszemy o tym lub komuś mowimy , nawet bez cudzych porad często sami potrafimy wyciagać wnioski. Tak jakbyśmy sami byli dla siebie terapeutami. Jak już wyrzucisz z siebie swoj bol, po czasie możesz sama to przeczytać i to rownież pomaga. Ludzie, ktorzy dżwigaja na plecach ciężar DDA bardzo często chcieliby (wiem to po sobie) zrobić wszystko za wszystkich. Chcielibyśmy aby przez nasze działania świat stał się lepszy i poświęcamy samych siebie, swoje myśli i czyny. Chcemy czasami żyć za innych. To nie Ty jesteś winna. Myślę, że zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy.
Kasiu życzę Ci sił i odwagi. Pamiętaj, że masz jeszcze ojca i możecie razem przez to przejść. Też uważam, że powinnaś skontaktować się ze specjalistami. Jestem dojrzła kobieta, ktora zawsze uważała że sobie świetnie radzi z wszystkim i nie potrzebuje ingerencji osob trzecich.Dzisiaj z perspektywy czasu myślę, że może właśnie to był bład. Ja nie mogę go naprawić. Psychika mi się powykręcała na wszystkie strony po rożnych przejściach, ale ty możesz tego uniknać. Teraz musisz zrobić wszystko co możliwe ale dla Siebie. My DDA potrafimy działać.Trzeba tylko postawić sobie jasno cel. Teraz celem jest dalsze normalne życie.
Będę z Toba myślami i w modlitwie.Anonim
21 maja 2006 o 13:22Liczba postów: 20551Kasiu.
Przede wszystkim wyrazy wspołczucia.U mnie w rodzinie też nie możemy i nigdy nie można było namowić ojca alkoholika na leczenie, od niepamiętnych czasow zawsze straszył nas odebraniem sobie życia. Ale te jego słowa sa metoda obrony przed naszymi argumentami. Czasami nie mogę spać, bo myślę czy ojciec nie zrobi sobie czegoś złego. Mimo że mieszkam od 9 lat poza "domem" i mimo, że starałem się zapomnieć i odizolować swoje myśli od tamtych problemow, to nadal mam głupie uczucie, że to ja jestem winien "choroby" ojca. 13 lat temy, kiedy umarła moja mama na raka, ojciec (jak zwykle pijany) powiedział "nareszcie". Ani grama refleksji nad śmiercia, tylko zadowolenie, na pogrzebie oczywiście trzeba było go trzymać, bo był tak naproty, że nie mogł ustać na nogach. A ja oczywiście obwiniałem sam siebie za śmierć matki. Przed śmiercia mamy, kiedy leżała już bardzo ciężko chora, wiele razy ojciec brał noż do ręki i jak to mowił "teraz to już ciebie dobiję i będę miał spokoj". Czy w ogole można mowić o jakichkolwiek wyrzutach sumienia ze strony alkoholika, kiedy to on jest w stanie zrobić wszystko, ażeby tylko nikt mu nie pszeszkadzał w piciu.
Kasiu, to co zrobiła twoja mama jest wstrzasajace i szczerze Ci wspołczuję. Nie miałaś żadnego wpływu na to co robiła twoja mama, choć my DDA zawsze mamy wyrzuty sumienia, że to przez nas. Każdy dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za swoje czyny, myślę że dopiero teraz twoja mama będzie miała czas na przemyślenia.
Pozdrawiam Cię goraco.
Wyrazy wspolczucia i z mojej strony
Ciezko patrzec jak ktos sie wykancza i ta bezsilnosc tym bardziej jak jest to rodzic moj ojciec tez czesto "straszyl" nas ze sobie cos zrobi ale to byly tylko slowa jednak we mnie wzbudzaly niepewnosc, strach i bezsilnosc
nikt nie jest w stanie komus pomoc jak ta osoba tego nie chce wiele razy podejmowal terapie ale wracal do picia bo twierdzi ze alkoholizm to nie jego problem. Wiele razy mu zyczylam smierci, ale wiem gdyby naprawde odebral sobie zycie pewnie czulabym sie jak ty teraz…
Badz silna i postaraj znalesc jakies wsparcie wsrod przyjaciol czy psychologa nawet na tej stronie podane sa osrodki czy grupy wsparcia poszukaj nie zostawaj z tym sama
Ciezko jest to zrozumiec, ja tez caly czas sie tego ucze ale nie jestesmy odpowiedzialni za zachowania innych
PozdrawiamJa rowniez bardzo ci wspolczuje Kasiu. Potrzeba duzo czasu byscie z ojcem doszli do siebie po tej tragedii….ale to kiedys nastapi. Nauczycie sie z tym zyc. Zycze ci bardzo duzo sily w tej sytuacji i pozdrawiam
Anonim
22 maja 2006 o 23:42Liczba postów: 20551Cześć Kasiu,
¦mierć rodzica to tragedia dla dziecka. Ta wiedza przychodzi wcześniej lub pożniej. £aczę się z Toba w smutku. Moja matka umarła kiedy miałem 15 lat. Do dziś tęsknie za tym że nie mogę podzielić się z nia swoimi sukcesami czy porażkami. Podobny żal pewnie zostanie w Tobie, poczucie takiej 'nieodżałowanej straty’ – przecież to wszystko miało być całkiem inaczej. Nie łatwo się z tym żyje. Patrzac na kolegow ktorzy mieli normalne rodziny – z obojgiem rodzicow i to nie pijacych – zżerała mnie zazdrość – dlaczego ja tak k…a nie mam ? Wtedy jeszcze myślałem że trudne dorastanie da mi dobra szkołę życia. Dzisiaj wiem że się myliłem.
Jestem pewien że sobie poradzisz, nie będzie łatwo, dla nas DDA nigdy nie jest łatwo. Nie mogłaś zapobiec temu co się stało. Tak już po prostu jest. Przez kilka lat probowałem sobie wmowić że potrafię wyleczyć swojego ojca z alkoholizmu. Okazało się że to złudne nadzieje. Ostatnim razem kiedy do mnie dzwonił też wspominał o samobojstwie. W takich sytuacjach przychodzi mi na myśl przysłowie – 'Nie czas ratować roż gdy płona lasy’. Masz pełne prawo zajać się soba i doprowadzeniem swojego życia do normalności.Johnny
Anonim
26 maja 2006 o 16:00Liczba postów: 20551Droga Kasiu napisz proszę jak sobie radzicie. To sa bardzo trudne chwile i martwię się co u Ciebie. Mam nadzieję, że bliskie Ci osoby staraja się wam pomoc, jednak wiem że często jest tak, że najlepiej sami w samotności dochodzimy do jako takiej rownowagi. Badż dzielna – pozdrawiam
Kasiu pamietaj ze nie jestes sama …Samobojstwo bliskiej osoby to straszna rzecz …nie obwiniaj sie a przynajmniej staraj sobie uswiadomic ze to decyzja autonomiczna ,wiem to glupie wytlumaczenie ale to nie twoja wina sama piszesz ze probowalas jak umialas najlepiej .Trzymam za ciebie kciuki.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.