Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › ……samotność……
-
AutorWpisy
-
Jestem strasznie samotna……
Kiedyś myślałam, że nie potrzebuję ludzi…. to było złe myślenie… Teraz wiem, że bardzo potrzebuję kontaktu, ale nie ma nikogo….
Rozpada się to, na czym mi najbardziej zależy… i nie mam na to wpływu.
……
Czuję się ¼le..wiem co czujesz….jestem w podobnej sytuacji….nie bede sie rozpisywac…bo czego bym nie napisała..bedziesz czula ze to Ty…
g.kan@wp.pl —jak chcesz to pisz—chetnie pogadam–a jak nie to pozdrawiam
3maj sie…..
🙂 🙂 🙂108064@interia.pl ja rowniez sie do Was przylacze, bo wiem co czujecie, sama mam podobnie…:(
…..na własne życzenie!
Całe swoje życie wychodziłam z założenia, że nie potrzebuję bliskich ludzi. Zawsze musiałam być samowystarczalna. Nie pozwalałam ludziem zbliżać się do siebie. Wydawało mi się, że nie mam takiej potrzeby jak bliższy kontakt z nimi. Radziłam sobie ze wszystkim sama – więc po co oni mi do szczęścia? Moja matka zawsze mi powtarzała "zobaczysz i tak cię wystawia do wiatru". Uwierzyłam w to.
Konsekwencja tego jest odseparowanie od ludzi. I ogromny bol bo wreszcie zdałam sobie sprawę z tego, że wcale nie jestem samowystarczalna i potrzebuję życzliwych ludzi wokoł siebie. I tym większy, że dostrzegam teraz ile znajomości z wartościowymi lud¼mi zaprzepaściłam na własne życzenie. Co gorsza robię to dalej bo teraz już inaczej nie potrafię. Po prostu chyba już nie umiem.Pozdrawiam
Anonim
26 października 2006 o 23:35Liczba postów: 20551moi rodzice też tak mowili – dokładnie to samo – oni zawsze wychodzili z założenia, że świat jest zły, że nikomu nie można ufać, że jak wyjdziesz z komorka na ulicę to ci ja zaraz ukradna, że każdy przechodzen to potencjalny złodziej – uważaj na każdego!!! co gorsza: że każdy policjan i lekarz bierze, że każdy polityk kłamie i, że każdy ksiadz molestuje dzieci :///
… i co z tego, że myślę inaczej :]
też kiedyś myślałem, że wykupie sobie gdzieś tam domek i będę w nim żył sobie SAM… ale teraz.. mam już 20 lat i z dnia na dzien coraz bardziej czegoś potrzebuję…
pozdrawiam
No… no właśnie… Moja matka też tak mowiła. Rozumiem, że chciała mnie w ten sposob chronić przed cierpieniem, ale nie tędy droga. Też nigdy nie miałam bliższych znajomych, bo wpajała mi od dziecinstwa, że wszyscy chca mnie wykorzystać.
Zatem nikt mi nie byl potrzebny. Bałam się zaufać. Wszystkie moje znajomości były powierzchowne, ograniczały się do osob z klasy… opierały się na jedynym temacie, ktory nas łaczył: szkoła…nic poza tym. I tak jakiekolwiek proby zbliżenia się kogokolwiek do mnie konczyły się odrzuceniem.
Teraz jestem sama. Chcę wyjść do ludzi, ale nawet nie wiem jak.
Szukam swojego "spontana" 😉 radości życia, ufności… umiejętności prowadzenia rozmowy z przyjemnościa.
Ciężko jest tym bardziej, że mam już wyrobiona opinię odludka, smutasa, ktorego nic nie cieszy… coż… czeka mnie podwojny wysiłek.PS. Walczę o najpiękniejsza rzecz, jaka mi się przytrafiła w życiu. Nie wiem, co mam czynić, niewiele też zależy tylko ode mnie… Ale przynajmniej sprobuję.
Dziękuję za odpowiedzi
🙂 Kiedy tak czytam pierwszego swego posta, to aż dziw mnie bierze, że ktoś coś z tego zrozumiał 😉 PozdrawiamEdytowany przez: Zetka23, w: 27.10.2006 09:34
Anonim
27 października 2006 o 06:10Liczba postów: 20551Zawsze bede sie czuc samotnie i obco bo jestem w obcym kraju, wsrod obcych. To logiczne, wiec logicznie sie czuje….
Niemniej obco czulam sie kiedys wsrod najblizszych. To juz nielogiczne…
Pozdrowienia !Anonim
27 października 2006 o 07:00Liczba postów: 20551i dlatego właśnie nie wyjadę za granice na stałe.. choć kiedyś miałem takie plany – to czyste samobojstwo :]]]
Anonim
27 października 2006 o 08:52Liczba postów: 20551Bliscy mi dali dobry trening samotnosci, a obcy "przygarneli".
Nigdy do nich nie bede podobna i nie bede taka jak oni , co mnie nie boli .
Samotnosc wsrod najblizszych bolala.
Zalezy na kogo sie trafi, nie wazne gdzie. 🙂 -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.