Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Samotność

Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 50)
  • Autor
    Wpisy
  • Mary Yellan
    Uczestnik
      Liczba postów: 63

      Z tym patrzeniem w oczy miałam tak za każdym razem gdy poznawalam kogoś czy to w zwykłych relacjach, czy to pod kątem randek. Nawet z początku mój pierwszy facet budził we mnie obawy przed patrzeniem w oczy. Kilka razy dostałam dotkliwie po łapach gdy byłam zbyt otwarta emocjonalnie. Ale w końcu zmieniło się to. Może dlatego, że właśnie on dal mi poczucie że nie chce pełnego zaangażowania (też pochodzi z rodziny z dda) więc poniekąd odczarował to z czym do tej pory nie mogłam sobie poradzić. Bo tutaj akurat czułam, że nie muszę za wszelką cenę zabiegać o to by był, bo wiem że z pewnych względów mnie nie odrzuci, czułam to. Sama nie chciałam na razie pełnego zaangażowania. Było  mi tutaj łatwiej, czułam, że mam kontrolę nad tą relacją, więc automatycznie przestałam się bać. Za to, gdy ktoś był dla mnie miły i chciał zaangażowania to automatycznie oświecała się lampka z tyłu głowy – on Cię upokorzy, zniszczy, zdepta uczucia, to tylko kwestią czasu, więc ich nie pokazuj. Wcześniej było po prostu tak, że nie wierzyłam, że ktoś chciałby ze mną być tak na prawdę, tylko dla złych celów (też nauka wyniesiona z domu). Pomimo mojego uśmiechu na twarzy, ogarnięcia w życiu. Bo  w domu wpajano mi, że jestem niegodna miłości, w szkole, że jestem gorsza od innych. I tak to latami tkwiło we mnie. Wymiana ludzi z mojego otoczenia też trochę zrobiła swoje na plus. Poznanie innych, z.podobnum problemem też. Pytanie co będzie dalej.

      Roztargniona
      Uczestnik
        Liczba postów: 1

        Hej Ceber. Widzę ,że wiele nas łączy.Jeśli masz ochotę poklikać,poznać się lepiej zostaw jakieś namiary np komunikator GG lub co tam chcesz. Chętnie popiszę a może i pogadam  🙂

        Cerber
        Uczestnik
          Liczba postów: 147

          Już tak nie uciekam wzrokiem kiedy moje spojrzenie spotka się z kimś , kiedyś wręcz fizycznie czułem czyiś wzrok , dziś kiedy mijam kogoś na ulicy to utrzymam ten kontakt na sekundę , dwie ,  (nie całkiem bez problemów)  kiedy rozmawiam utrzymuję ten kontakt wzrokowy i coraz mniej myślę o tym . Jeśli rozmawiam z dziewczyną która podoba mi się szukam tego kontaktu , czegoś szukam w jej oczach , próbuję rozgryźć

          Roztargniona jasne możemy pogadać , mój mail to : tajfun1941@wp.pl

           

          mmmmmmart
          Uczestnik
            Liczba postów: 27

            Ja mam tak, że jak mnie mija facet albo co gorsza grupa obcych facetów na ulicy to czuję że na sekundę ciało mi sztywnieje. Nie wiem jak się pozbyć tej sztywności i strachu. Terapia nie pomaga, jestem w niej od 4 miesięcy.

            Migotkaaa
            Uczestnik
              Liczba postów: 3

              Cześć Wam.

              Czytam Wasze posty o samotności i jakbym widziała siebie. Łaknę bliskości drugiego człowieka, jak niesamowicie spragniony człowiek na pustyni, ale jakoś nikt nie chce pomóc mi w spełnieniu tego marzenia.

              Wszyscy, na których do tej pory trafiłam, okazali się mieć choćby cząstkę „niedobrą”, po prostu było coś z nimi nie halo. Jedna próbowała szantażować mnie swoim samobójstwem, z inną się spotykałam krótki czas, mimo fizycznego odrzucenia, jeszcze ktoś inny próbował mnie zabić.

               

              Co ze mną jest nie tak, ze przyciągam same toksyczne osoby? Mam 26 lat i nie zaznałam jeszcze nigdy poczucia bezpieczeństwa w ramionach drugiej osoby…

              Jakubek
              Uczestnik
                Liczba postów: 932

                @Migotkaaa „Co ze mną jest nie tak, ze przyciągam same toksyczne osoby? Mam 26 lat i nie zaznałam jeszcze nigdy poczucia bezpieczeństwa w ramionach drugiej osoby…”

                W dzieciństwie też nie?

                dda93
                Uczestnik
                  Liczba postów: 641

                  @mmmmmmart

                  Odezwij się proszę na mój e-mail:

                  prowler_pl@yahoo.com

                  jeśli chciałabyś namiar na kogoś, kto prawdopodobnie mógłby Ci pomóc.

                  dda93
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 641

                    @Migotkaaa

                    Czuję, że problem może leżeć we wczesnych etapach Twojego życia. Rodzice i inni bliscy kształtują to, czego oczekujemy od innych ludzi później – albo czego NIE powinniśmy oczekiwać, bo i tak w naszym mniemaniu nie ma na to szans…

                    Czasem dokonujemy podświadomie wyborów, które nie są dobre dla nas, bo cofają nas do tego zła, które przeżywaliśmy kiedyś. Trzeba sporo pracy, żeby to przezwyciężyć…

                    Makadamia
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 35

                      <p style=”text-align: justify;”>U mnie to idzie w zupełnie innym kierunku. Wiem, że są jakby dwa bieguny: albo ktoś potrzebuje relacji, kontaktu z innymi ludźmi, także tych z osobami płci przeciwnej, odczuwa jakby głód tych relacji, albo nie odczuwa takiej potrzeby, unika innych ludzi, dobrze czuje się sam ze sobą. Ja właśnie mogę umieścić siebie na tym drugim biegunie. Lubię być sama, samotność mnie nie przeraża póki co. Czasem mnie martwi jak to będzie kiedyś, na starość, czy nie będzie mi brakować tego drugiego człowieka…</p>

                      Jakubek
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 932

                        @Makademia

                        To, o czym piszesz, przypomina mi podział na introwertyków i ekstrawertyków.

                        To powszechnie znany podział temperamentów. Problem w tym, że osoby DDA są tak niepewne tego, co jest normalne, że nawet z własnej cechy uwarunkowanej w dużej mierze genetycznie (jaką jest temperament) są w stanie uczynić pretekst do dokładania sobie i umniejszania swojej wartości.

                        Nie spędzam weekendowych wieczorów w klubach z gronem przyjaciół? Nie zapraszają mnie na imprezy? W pracy nie powierzają kierowania ludźmi? Nie umiem opowiadać dowcipów, z których wszyscy się śmieją? Itd. Znaczy, jestem do kitu, nielubiany, niezauważany, najgorszy…

                        Gdyby jednak zapytać się szczerze, czy lubię: tłumy ludzi, huczne imprezy, bycie na świeczniku, bycie w centrum uwagi… Wtedy często okaże się, że wolę spokojne wieczory z filmem i czipsami, spotkanie z jedną bliską osobą, spokojne wykonywanie swojej roboty i raczej przysluchiwanie się opowieściom innych, niż zajmowanie pozycji lidera i wodzireja.

                        Jednak introwertyczny DDA zamiast zgodzić się na swój temperament, uzna go raczej za przekleństwo, wadę, coś wymagającego zmiany. Ponieważ nie nauczono go kochania siebie takim, jakim się jest.

                         

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 50)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.