Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Seks
-
AutorWpisy
-
Temat jest trudny, ponieważ dotyka bardzo intymnej sfery życia, lecz wydaje mi się, że warto by było zastanowić się nad następującymi sprawami.
Na grupie usłyszałam kiedyś, że większość DDA często nawiązuje relacje o charakterze seksualnym . Zapytany przeze mnie terapeuta odpowiedział, że jeśli problem alkoholowy pojawił się w naszym domu przed 14 rokiem życia, to prawdopodobnie zaburzenia które nas dotkną będę również zaburzeniami sfery seksualnej. Ma to związek z okresem dojrzewania. Jestem sobie w stanie wyobrazić zachowanie pijanego rodzica oraz jego reakcję na dojrzewające w domu dziecko.
Wydaje mi się, że już bez przyjęcia powyższej "reguły" można by było przypuszczać, że wypaczone poczucie bliskości, a przez co intymności, będzie prowadziło do zaburzeń sfery seksualnej.
Ostatnie pytanie – Czy dla DDA seks może być nałogiem? Jak uważacie?
Pozdrawiam,
LuckraW moim domu pijący rodzic był od zawsze, czyli od mojego urodzenia i zupełnie nie pasuję do profilu DDA o którym piszesz. Nie nawiązuję żadnych relacji, a już z pewnością nie nawiązuję relacji seksualnych. Jestem "czystszy" niż niejeden ksiądz i nie czuję z tego powodu dyskomfortu, mimo iż mam już 27 lat, więc teoretycznie powinenem "to" robić od dłuższego czasu.
Torquemado " Nie nawiązuję żadnych relacji, a już z pewnością nie nawiązuję relacji seksualnych"
– to juz jest własnie to zaburzenie o którym pisze luckraDokładnie, to już zaburzenie, to może przecież iść w jedną jak i w drugą stronę. U mnie jak najbardziej to i to pasuje. Skrajność…właściwie, ale problem z seksem, z sferą seksualną zapewne…
Dokładnie, to już zaburzenie, to może przecież iść w jedną jak i w drugą stronę. U mnie jak najbardziej to i to pasuje. Skrajność…właściwie, ale problem z seksem, z sferą seksualną zapewne…
Donatta zapisz:
„Torquemado " Nie nawiązuję żadnych relacji, a już z pewnością nie nawiązuję relacji seksualnych"
– to juz jest własnie to zaburzenie o którym pisze luckra”
Luckra pisze o nadużywaniu seksu i relacji z nim związanych, o zapychaniu nim dziury w sobie. U mnie taka sytuacja nie ma miejsca. Zeby mówić o zaburzeniu, trzeba znać normę, a coś takiego jak taka sama norma dla każdej osoby po prostu nie istnieje, zwłaszcza w sferze seksualnej.Całkowity brak seksu i unikanie go jest drugim biegunem uzależnienia od seksu. Nazywa sie to nawet anoreksją seksualną. I z całą pewnością jest to zaburzenie.
Torquemado,zgadzam sie z toba ze nie ma norm tzn kazdy z nas jest inny i mamy rozne zapotrzebowanie na seks ale seks sam w sobie jest fizjologia,jedna z potrzeb czlowieka i naduzywanie go, jak i unikanie jest zaburzeniem.Nie naduzywasz go czyli nie wypelniasz w ten sposob dziury w sobie ale 27 letni mezczyzna ktory jest bardziej czysty niz ksiadz-wybacz ale nie wierze ze jest ci z tym tak dobrze.
No tak, facet. który nie "kopuluje" – musi być z nim coś nie tak. Dość stereotypowe podejście, przyznasz… A propos nadużywania i nie-używania, gdzie jest norma, jako punkt odniesienie tego co jest normalne, a co zaburzeniem? Raz dziennie, raz w miesiącu, raz w roku? Częściej, rzadziej? Istnieje jeszcze coś takiego jak sublimacja popędu seksualnego. Zamiast na czynności seksualne, energię można spożytkować w inny sposób i dobrze z tym żyć.
Ja uważam że chodzi o zachowanie harmonii między tym co czujemy a tym co robimy mam ochotę idę z kimś do łóżka nie mam nie idę. Jedni mają większe potrzeby inni mniejsze ważne by życ w zgodzie z samym sobą. Oprócz tego istnieją osoby które świadomie rezygnują z życia seksualnego i dobrze im z tym czy to znaczy że są zaburzeni?
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.