Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Seks

Przeglądasz 10 wpisów - od 81 do 90 (z 102)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      Też musze napisać… i w sumie miałam już nie pisać o moim chorym związku… życiu…ale przeanalizuj Torqi to, przemyśl… od dawna Twoja postać mnie bardzo zastanawia, irytuje… ale czuje do Ciebie symatie… 😉

      Hm… piszesz, że syndrom nie rzutuje… wiesz, jak już piałam w innym temacie, ja sobie takie doświadczenie zrobiłam, aby przekonać się, że moje przemyślenia i odkrycia są słuszne… powiedz pięciu osobą to samo zdanie… a zobaczysz, każda z nich odbierze je zupełnie inaczej… a jeszcze inaczej je przekaże innym… itd… każdy odbiera poprzez swoje filtry, doświadczenia… itd…dlatego tak ważne w naszym życiu jest POCZUCIE WLASNEJ WARTOSCI…. tak samo z tym artykułem… moge się z Tobą założyc, że ja żona totalnego DDA…egocentryka … odbiore go zupełnie inaczej…
      Dlaczego tak jest, że Cię lubie, bo Twoje zachowania na tym forum bardzo przypominają mi Jego… ta Jego inność… dlatego jesteś mi bliski…

      Poruszyło mnie to co napisałeś… ale tak masz racje… póki nie zobaczymy same, że same mamy " nierówno pod sufitem :cheer: " to zwalamy… też tak miałam, też w takim stanie trafiłam na Forum…ale jestem na drodze zdrowienia… widzę dużo, jestem naprawde innym człowiekiem… a on sprawca naszych problemów… dalej jest tam gdzie był… mało tego posuwa się do coraz to gorszych manipulacji… ostatnio była próba samobójcza… tak i nie jestem suką… bo to ja wylądowałam u psychiatry… pierwsza… powiedziałam jej, że nie chce już gadać o żadnym DDA mojego męża, bo przerabiam to już któryś rok z rzędu…że ja chce żyć…a nie potrafie… pani miła… przytuliła mnie i powiedziała, że jestem bardzo biedna, kazała mi uciekać… i zaleciła mi kolejną terapię tym razem na oddziale…poryczałam się…i wtedy dotarło do mnie, że właśnie potrzebne było mi to przytulenie, zrozumienie… wtedy dotarło do mnie,przy pomocy mojej rodzicielki, że ja już nie potzrebuje już żadnej terapii…ale zrobienia czegoś dla siebie… tylko i wyłącznie dla siebie…i dąże do tego…spełniam swoje marzenia… a on… nie pomogli psycholodzy, psychiatrzy, leki… dalej tapla się w swoim bagnie…widzi naprawde widzi prawie wszystko… ale prościej mu jest robić z siebie ofiare, prosciej byc tym biednym zależnym od innych… jak wziac życie w swoje ręce… na dzień dzisiejszy… wkurwia mnie nieraz… ale już mu odpuściłam… bo ja już i tak za dużo czasu tkwie w tym uzależnieniu… jeszcze to poczucie winy… bardzo mnie męczy…

      Torqi obserwując Twoją osobę na tym forum juz kilka lat, myślę, że jesteś podobny trochę to tego mojego DDA… widzisz, dużo widzisz… tylko nie chcesz zobaczyć… i lepiej prosciej Ci tkwic w tym posranym martwym puncie, prosciej Ci brac psychotropy, które pomagają doraźnie… jak ruszyć tyłek na terapie… aby zwalczyć demony, przeszłości… aby uporać się z nimi… no ale to nie moje życie, nie moja sprawa…

      Aga

      optima
      Uczestnik
        Liczba postów: 86

        prosze założcie inny, oddzielny watek o Torquemado, jestem pewna, że każdy bedzie z tego zadowolony, łacznie z osoba o ktorej mialby być ten temat.

        agus
        Uczestnik
          Liczba postów: 3567

          Słuchaj Optima… a czy ten temat nie jest powiązany ?… dla mnie jest…wszystko jest ściśle ze sobą powiązane…

          Seks, współuzależnienie, syndrom DDA…chore związki, chore podejścia do związków…

          a jak Ci nie odpowiadają niektóre posty, nie widzisz powiązań… nie musisz czytać…
          masz wybór…

          Edytowany przez: agus, w: 2011/02/14 21:21

          Anonim
            Liczba postów: 182

            a ja uwielbiam czytac posty agus, pepa w kazdym temacie dla mnie są to bardzo wazne przemyslenia , bardzo mi pomagaja zobaczyc to czego nie potrafie dostrzec ! pozdrawiam WAS dziewczyny i piszcie jak najwiecej 🙂

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              Torq.

              Dobrze napisales. Co wlasciwie jest normalne a co nie jest? Czy jak bede w domu dla oblakanych a nie ebde oblakany to wedlug "ichniejszego" pojecia bede nienormalny? Chyba tak. Wszystko zalezy od interpretacji. Niedawno zastanawialem sie na tak zwanymi oczekiwaniami spolecznymi; tak, majac 22 lata anlezy zawrzec zwiazek malzenski (w Polsce koniecznie slub koscielny…) nastepnie nalezy miec (w polsce koniecznie gromadke…) dzieci. Nalezy pracowac do 65 roku zycia, miec wnuki, ogladac tv, nie wylamywac sie z szablonu myslowego, i wrescie w wieku 88 lat uderzyc w kalendarz. Tak, nalezy kopulowac dwa razy na tydzien (mniej lub wiecej to oczywiscie dysfunkcja….),

              Co jest normalne? Takie pytanie zadal mi pewnego razu terapeuta gdy miotalem sie z pzrekonaniem wpojonym mi przez tak zwanych rodzicow ze jestem nienormalny.

              Obecnie wylamuje sie zwolna od schematycznego stylu myslenia; normalnosc jest wzgledna. Normalnosc stanowi pewna umowe pomiedzy czlonkami danej grupy spolecznej.

              Ludozercy uwazaja za nainormalniejszy w swiecie fakt, spozycia na kolacje glowy sasiada, jednak w naszej kulturze takie zachowanie bylo by nie do zaakceptowania.

              Jak slysze o roznych grupach w stylu anonimowi seksocholicy nieodparcie przychodzi mi na mysl ze osoby ktore w atki wlasnie sie okreslaja, maja duze trudnosci w zaakceptowaniu walsnej potzreb seksualnych. Byc mzoe, wmowiono im ze seks jest brudny, ze to gzrech. Poczucie winy mzoe zabic.

              Wiele osb z syndromem dda niestety zyje w dlaszym ciagu w swoistym matrixie, zyja pzrekonaniami wpoionymi im przez opiekunow.

              Jesli chodzi o mnie, to z zastraszanego, bojacego sie wszystkiego duzego (ale malego psychicznie) czlowieczka stalem sie osoba ktra ma wlasne zdanie na kazdy temat. Osoba ktora szlak trafia jak ktokolwiek stara sie w jaki kolwiek sposb manipulowac.

              Wielu soba to nie odpowiada, szczegulnie tym kturzy chieli by narzucic mi wlasne myslenie.

              Pisze to niejako przy okazji tego tematu. Seks jest indiwidualna sprawa kazdego czlowieka. Zadna erligia, zaden cholerny polityk czy duchowny nie maaj prawa mi mowic czy, jle i kiedy oraz z kim mam wspolzyc. Nic komu do tego co wyczyniam lub nie z tym co mam w spodnaich.

              Jakim prawem ktokolwiek ma mnie pouczac o moralnosci badz nie. Kazdy mzoe oglosic sie ze "jest tym wybranym" i Bog pzrez neigo pzremawia, i dlatego terz mzoe mnie pouczac. Tak… Wspanaial forma manipulacji.

              Torquemado
              Uczestnik
                Liczba postów: 901

                Jedynie mariuszehgarnuszek widzi, że nie piszę samych głupot. Co prawda, odnosi się do moich postów sprzed prawie dwóch lat, ale bardzo mnie to cieszy.
                Proszę uważnie przeczytać moje posty, to wtedy zobaczycie, że nie pisałem tych rzeczy, które mi zarzucacie. Trochę uważnego czytania nie zaszkodzi, zwłaszcza dla Pepy. Od czego się zaczęło? Od tego, że sprzeciwiam się szufladkowaniu, katalogowaniu, etykietkowaniu ludzi, nie mając o nich więcej informacji niż bardzo skąpe wpisy na forum. Zerknijcie we wpisy Rybci88 i odpowiedź Pepy, a za zobaczycie, że posunęła się za daleko w swoich krzywdzących interpretacjach. Czy fakt, że uważam za niesprawiedliwe i nieuprawnione psychologizowanie na temat osób, których się nawet osobiście nie zna oznacza, że mam problem z matką, jak mi zarzuca Pepa? Owszem mam swoje wady, swoje klapki, ale to nie oznacza, że wszystko, to co mówię jest podszyte patologicznymi relacjami z domownikami. To absurd!

                agus
                Uczestnik
                  Liczba postów: 3567

                  … bynajmniej ja nie twierdzę, że piszesz głupoty… piszesz tak jak widzisz spostrzegasz… i masz do tego całkowite prawo… a inni mają prawo miec swoje zdanie… i na tym polega dyskusja… tylko często tak bywa w dyskusji, że przekraczane są pewne granice… a… to te nasze emocje, nad którymi tak ciężko nam zapanować…

                  Pisałam, kiedyś juz że kobiety mają trochę inny odbór… analizują, doszukują się
                  ukrytych poddtekstów… a mężczyżni trochę inaczej… tak też jest z życiem…

                  Jest taki mądry kawał :
                  Dlaczego w Niebie jest więcej mężczyzn?
                  Bo jak by było więcej kobiet, to z nieba byłoby piekło…

                  optima
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 86

                    ehh czyli prosba niewysłuchana, trzeba bedzie unikac co poniektorych, konstryktywnych analiz.

                    Ewa77
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 908

                      Witam.Fajny temat.W moim życiu sex zawsze odgrywał ważną rolę,ale zawsze też związany był z uczuciem.Nie uprawiałam sexu dla samego sexu,ale potrafię sobie wyobrazić osobę która to robi dla złudnego poczucia bliskości.Potrafię też wyobrazić sobie sytuację,że ktoś nie uprawia go wcale.Samo życie.Myślę,że to problem wielu ludzi,niekoniecznie DDA,ale być może jestem w błędzie.Pozdr.

                      agus
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 3567

                        …Twoja sprawa, Twój wybór…;) tak jak pisałam wcześniej…nic nie musisz… możesz czytać to co chcesz…

                        Mnie analizy, Torqiego…akurat w tym temacie zmusiły do głębszych przemyśleń… związanych z seksem… współuzależnieniem…
                        Pierwsze pytanie psychiatry… jakie usłyszłam… było jak jest u was z seksem ?… ja akurat nie lubię na ten temat rozmawiac… i nie jestem dośc wylewna chociaż w tej kwestii…:P … i dzisiaj właśnie do mnie dotarło skąd to pytanie… i jaki był tego cel…
                        Dlatego banalnie może się wydawać, że są tu wypisywane sprawy nie związane z tematem… ale UWIERZ MI OPTIMA SA…. tylko głębiej… trzeba sie nad tym zastanowic… a każdy z nas ma tu prawo… pisać i wylewać z siebie … to co czuje…i jak to widzi… jeśli temat zboczy na inny tor… to tylko w jakimś tam głębszym celu…

                        Pozdrawiam
                        Aga
                        😉

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 81 do 90 (z 102)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.