Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › ślub bez wielkiej szalonej miłości
-
AutorWpisy
-
witajcie ,
chyba tylko przed Wami mogę sie przyznać do uczuć które boję sie wypowiedzieć na glos boje sie je komuś powiedzieć …
ja tego człowieka poślubie nie z milości a z "przyjażni", żeby nie robić mu przykrości, bo jest to dobry człowiek , bo dba o mnie , bo dba o dom , bo chce mieć rodzinę, bo już wszystko jest zaplanowane , bo goście powiadomieni , bo sala zarezerwowana
tylko moje serce jakoś "stanelo" ze strachu …
i nic juz nie czuje oprócz pustki wokół
owszem usmiecham sie , rozmawiam z ludzmi na temat slubu ale nic wiecej w środku nie czuje …. modle sie aby dobry Bóg zesłał na mnie jakąś chorobe żeby móc z twarzą przesunąć ślub albo najlepiej z niego zrezygnować
czy jestem normalna pewnie nie , jestem tchórzem …zastanawiam się czy moje zachowanie jest podyktowane ,ze jestem dda
ze jako dda mam tendencje do gmatwania swojego zycia , a na dodatek mam lek przed bliskościa i lek przed byciem odpowiedzialna za siebie,meza ….Co sie wiec stanie, jesli spotkasz własniwego człowieka, ktorego prawdziwie pokochasz? Bedziesz trwac w zwiazku bez uczuc? Czy odejdziesz raniac swojego meza?
Moje zdanie jest nastepujace – jeszcze nie jest za pozno…
Znam jednen małzenstki zwiazek ,bardzo nieszczesliwy. Chłopak wiedział na tydzien przed slubem, ze to nie to, a jednak z obaw roznego typu..poslubił ja. Byli razem dwa tygodnie, a to co sie działo pozniej mozna okreslic – jedna wielka rozpacza obojga ston.
Pomysl o sobie. Trzymaj sie dzielnie .oj, kochana… my tu radzić nie powinniśmy, bo to Twoje życie, a my go dogłębnie nie znamy…
jedyne co powiem to to, żebyś porozmawiała ze swoim narzeczonym, była z nim absolutnie szczera… bo szczerość jest podstawą każdej relacji,a w małżeństwie jest ważna szczególnie.
życzę więc odwagi!!:)W lipcowym albo sierpniowym "Twoim Stylu" jest artykuł o dziewczynach, które zrezygnowały ze ślubu, kiedy już wszystko było przygotowane. Myślałam, że to potworne, zerwać tak późno, przyznać się przed sobą i ludźmi, że to nie ten facet, nie ten czas… że się ogólnie ma uczucia nie pasujące do sytuacji. Ten artykuł bardzo podniósł mnie na duchu. Swiat nie jest czarno – biały, uczuć i intencji są tysiące, rozwiązań, jak widać, też. A ludzie sobie pogadają, bo o czymś gadać muszą. Gdyby żyli swoim życiem, potrafiliby to zrozumieć i zachować umiar i takt.
Twój mężczyzna… o braku szacunku dla niego nie świadczyłby fakt, że byś z nim zerwała przed ślubem, ale raczej to, że okłamałabyś go (i nie tylko), przysięgając w kościele. Jedno i drugie rozwiązanie boli. Ale może boleć resztę życia i w ciągłym przekonaniu, że ślub nie był z wielkiej miłości nauczyć tylko tego, że do innych trzeba się dostosować. Może boleć Twojego narzeczonego, jeśli on Cię kocha wielką miłością. Może też być tak, że każde z Was zrozumie, że to nie było to i ułożycie sobie życie osobno, ale szczęśliwie.Może też być wiele innych dalszych ciągów. Porozmawiajcie ze sobą szczerze… Umiecie? W szczerych związkach ludzie, nawet kiedy rozmawiają o trudnych, nieprzyjemnych sprawach, nawet kiedy się rozstają, mają świadomość, że zrobili, co mogli, że próbowali, chcieli się zrozumieć – albo nie chcieli…ale świadomie. A poza tym, kiedy się rozmawia szczerze i od serca, obraz sytuacji się zmienia.
Mało rzeczy w życiu wydarza się idealnie i zgodnie z planem. A ludzie zawsze oczekują, że ze ślubem będzie inaczej.
Pozdrawiam Cię ciepło… przemyślcie wszystko i zróbcie coś z przekonaniem…Kasia Kowalska
Domek z kart
początek cudowny jest
ty kochasz i ona też
na skutek zderzenia ciał
straciłeś głowę znów
a potem mijają dni
za późno by ronić łzy
za późno by przerwać walc
tak obojętnych dusz
z obawy przed pustką – grasz
tak jak większość z nassam teraz pewnie widzisz że
z poczucia winy nie da się
zbudować nic na dłużej
tylko domek z kart
co jeśli szczęście minie cię
spętane ręce widząc twe
czy warto iść pod prąd
odpowie tylko serca głoskobieta założy ci
miłości króciutką smycz
uszyty z wyrzutów frak
na ślubie włożysz znów
a życie z nią przyznać chciej
dalekie jest od okej
w ten świeży małżeństwa mur
chcesz walić głową już
z obawy przed pustką grasz
tak jak większość z nassam teraz pewnie widzisz że
z poczucia winy nie da się
zbudować nic na dłużej
tylko domek z kart
co jeśli szczęście minie cię
spętane ręce widząc twe
czy warto iść pod prąd
odpowie tylko serca głosstrącamy siebie w przepaść bo
bierzemy co podtyka los
zamiast po prostu uciec
gdy jest na to czas
co jeśli szczęście minie cię
spętane ręce widząc twe
czy warto iść pod prąd
zapytam ciebieMyślę, że ta piosenka jest odpowiedzią na Twoje pytanie. Pytanie:Tylko skąd wiesz, że to nie jest miłość, bo ja mam z tym problem?
a mi dzis terapeutka powiedziala ze nie ma takich zwiazkow idealnych i takich ze ach serce wali i ze tylko taka milosc jest na filmach w sumie to troche sie z nia zgadzam. na poczatku wiadomo zawsze jest och i ach, ale trzeba zauwazyc ze my dda mamy problem z odroznianiem czy to co czujemy to jest milosc itd itp przynajmniej ja tak mam. wiec chyba tez lepiej wyjsc za mąż za kogos dobrego co dba o dom o druga osobe niz za takiego lub taka z ktora czy ktorym na poczatku jest cudownie a potem sie okazuje ze wcale nie jest kolorowo. Jesli czlowiek od poczatku jest dobry i potem po czasie jakims kiedy juz nie musi udawac wciaz pozostaje dobry to tak bedzie i po slubie. trzeba sie zastanowic czego sie tak na prawde chce, czy tylko milosci i motylkow w brzuchu, ktore niestety przechodza szybko czy stabilnosci i dobroci spokoju. ja mialam 3 letni zwiazek z osoba ktora przypominala mi ojca chcialam z nim byc mimo ze mnie ranil ale taki wzorzec wynioslam z dziecinstwa i taki znalam i w takim sie odnalazlam ale niestety na dluzsza mete nie bylabym z nim szczesliwa i dopiero po kilku latach to zrozumialam. nigdy od razu sie nie wie czy to co robimy to jest i bedzie dla nas dobre to okazuje sie po latach. Mogloby sie zdarzyc tak ze po slubie spotkalabys kogos z kim bylo by Ci lepiej ale mogloby byc tez tak ze nikogo tak dobrego juz bys nie spotkala. Wszystko co niepoznane jeszcze wydaje sie ciekawe, wiec chyba czas najwyzszy zaczac cieszyc sie z drobiazgow i nie oczekiwac ciagle na cos co moze wcale sie nie wydarzyc.
wydaje mi się, że nie tak to powinno wyglądać – dzień Twojego ślubu.
nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale w innych sprawach szłam na ustępstwa sama ze sobą, bo czułam, że tak trzeba, że wstyd się wycofać i traciłam czas w sytuacji, która mi szkodziła, a potem i tak to rzucałam – i wstyd i konsekwencje były jeszcze większe niż na początku, i żałowałam, że nie powiedziałam jasno "nie", kiedy jeszcze mogłam. Po prostu bałam się odmówić.
To nieco inna sytuacja, ale moja matka wyszła za ojca bez tej wielkiej szalonej miłości właśnie – bo chciała mieć rodzinę, a wydawało jej się, że nic lepszego jej się nie przydarzy.
No przydarzyło się koszmarne małżeństwo. Dla mnie to smutne – samemu odbierać sobie szansę na coś wyjątkowego, zadowalać się mniejszym (w podtekście – nie zasługuję na więcej).
I nie wiem, czy u Ciebie jest "bez szalonej miłości" czy bez miłości w ogóle. Jesli to drugie, to ja osobiście bym tak nie mogła.
Myślę, że długo tak nie wytrzymasz udając, że wszystko jest ok.a czy jesteś normalna 😉 to nie wiem, bo sama sobie zadaję to pytanie, w każdym razie nie Ty jedna tak masz. Trzymaj się ciepło.
czesc, wiesz ja mysle ze to ma cos wspolnego z dda. ja tez nigdy nie jestem zdecydowany juz wlasnie wtedy kiedy trzeba zrobic ostatni krok, albo pojawiala sie inna dziewczyna i ja wtedy mam sieczke w glowie i nigdy z tego nic nie wychodzi.dlatego nie wiem czy powinnienem Ci w ogole cos radzic bo nie mam doswiadczenia w zwiazkach.ale mysle sobie ze chyba nie chcialbym byc z kims przez cale zycie kto jest ze mna tylko dlatego ze dbam o dom jestem dla niej dobry.i wolabym sie o tym dowiedziec teraz niz po uslyszeniu "tak".pewnie by mnie zabolalo to bardzo, ale na pewno mniej niz po jakims czasie po slubie. nie wiem moze mlody jestem i tak mysle, ale kazdy z nas chcialby takiej fimowej milosci a nie zwiazku z rozsadku.pozdrawiem i zycze zeby Ci sie wszysko ulozylo szczesliwie 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.