Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD ślub bez wielkiej szalonej miłości

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 32)
  • Autor
    Wpisy
  • Mameha
    Uczestnik
      Liczba postów: 8

      witajcie ,
      chyba tylko przed Wami mogę sie przyznać do uczuć które boję sie wypowiedzieć na glos boje sie je komuś powiedzieć …
      ja tego człowieka poślubie nie z milości a z "przyjażni", żeby nie robić mu przykrości, bo jest to dobry człowiek , bo dba o mnie , bo dba o dom , bo chce mieć rodzinę, bo już wszystko jest zaplanowane , bo goście powiadomieni , bo sala zarezerwowana
      tylko moje serce jakoś "stanelo" ze strachu …
      i nic juz nie czuje oprócz pustki wokół
      owszem usmiecham sie , rozmawiam z ludzmi na temat slubu ale nic wiecej w środku nie czuje …. modle sie aby dobry Bóg zesłał na mnie jakąś chorobe żeby móc z twarzą przesunąć ślub albo najlepiej z niego zrezygnować
      czy jestem normalna pewnie nie , jestem tchórzem …

      zastanawiam się czy moje zachowanie jest podyktowane ,ze jestem dda
      ze jako dda mam tendencje do gmatwania swojego zycia , a na dodatek mam lek przed bliskościa i lek przed byciem odpowiedzialna za siebie,meza ….

      luckra
      Uczestnik
        Liczba postów: 299

        Co sie wiec stanie, jesli spotkasz własniwego człowieka, ktorego prawdziwie pokochasz? Bedziesz trwac w zwiazku bez uczuc? Czy odejdziesz raniac swojego meza?
        Moje zdanie jest nastepujace – jeszcze nie jest za pozno…
        Znam jednen małzenstki zwiazek ,bardzo nieszczesliwy. Chłopak wiedział na tydzien przed slubem, ze to nie to, a jednak z obaw roznego typu..poslubił ja. Byli razem dwa tygodnie, a to co sie działo pozniej mozna okreslic – jedna wielka rozpacza obojga ston.
        Pomysl o sobie. Trzymaj sie dzielnie .

        dota
        Uczestnik
          Liczba postów: 302

          oj, kochana… my tu radzić nie powinniśmy, bo to Twoje życie, a my go dogłębnie nie znamy…
          jedyne co powiem to to, żebyś porozmawiała ze swoim narzeczonym, była z nim absolutnie szczera… bo szczerość jest podstawą każdej relacji,a w małżeństwie jest ważna szczególnie.
          życzę więc odwagi!!:)

          kaktus
          Uczestnik
            Liczba postów: 694

            W lipcowym albo sierpniowym "Twoim Stylu" jest artykuł o dziewczynach, które zrezygnowały ze ślubu, kiedy już wszystko było przygotowane. Myślałam, że to potworne, zerwać tak późno, przyznać się przed sobą i ludźmi, że to nie ten facet, nie ten czas… że się ogólnie ma uczucia nie pasujące do sytuacji. Ten artykuł bardzo podniósł mnie na duchu. Swiat nie jest czarno – biały, uczuć i intencji są tysiące, rozwiązań, jak widać, też. A ludzie sobie pogadają, bo o czymś gadać muszą. Gdyby żyli swoim życiem, potrafiliby to zrozumieć i zachować umiar i takt.
            Twój mężczyzna… o braku szacunku dla niego nie świadczyłby fakt, że byś z nim zerwała przed ślubem, ale raczej to, że okłamałabyś go (i nie tylko), przysięgając w kościele. Jedno i drugie rozwiązanie boli. Ale może boleć resztę życia i w ciągłym przekonaniu, że ślub nie był z wielkiej miłości nauczyć tylko tego, że do innych trzeba się dostosować. Może boleć Twojego narzeczonego, jeśli on Cię kocha wielką miłością. Może też być tak, że każde z Was zrozumie, że to nie było to i ułożycie sobie życie osobno, ale szczęśliwie.Może też być wiele innych dalszych ciągów. Porozmawiajcie ze sobą szczerze… Umiecie? W szczerych związkach ludzie, nawet kiedy rozmawiają o trudnych, nieprzyjemnych sprawach, nawet kiedy się rozstają, mają świadomość, że zrobili, co mogli, że próbowali, chcieli się zrozumieć – albo nie chcieli…ale świadomie. A poza tym, kiedy się rozmawia szczerze i od serca, obraz sytuacji się zmienia.
            Mało rzeczy w życiu wydarza się idealnie i zgodnie z planem. A ludzie zawsze oczekują, że ze ślubem będzie inaczej.
            Pozdrawiam Cię ciepło… przemyślcie wszystko i zróbcie coś z przekonaniem…

            Estera Milewska
            Uczestnik
              Liczba postów: 542

              Kasia Kowalska

              Domek z kart

              początek cudowny jest
              ty kochasz i ona też
              na skutek zderzenia ciał
              straciłeś głowę znów
              a potem mijają dni
              za późno by ronić łzy
              za późno by przerwać walc
              tak obojętnych dusz
              z obawy przed pustką – grasz
              tak jak większość z nas

              sam teraz pewnie widzisz że
              z poczucia winy nie da się
              zbudować nic na dłużej
              tylko domek z kart
              co jeśli szczęście minie cię
              spętane ręce widząc twe
              czy warto iść pod prąd
              odpowie tylko serca głos

              kobieta założy ci
              miłości króciutką smycz
              uszyty z wyrzutów frak
              na ślubie włożysz znów
              a życie z nią przyznać chciej
              dalekie jest od okej
              w ten świeży małżeństwa mur
              chcesz walić głową już
              z obawy przed pustką grasz
              tak jak większość z nas

              sam teraz pewnie widzisz że
              z poczucia winy nie da się
              zbudować nic na dłużej
              tylko domek z kart
              co jeśli szczęście minie cię
              spętane ręce widząc twe
              czy warto iść pod prąd
              odpowie tylko serca głos

              strącamy siebie w przepaść bo
              bierzemy co podtyka los
              zamiast po prostu uciec
              gdy jest na to czas
              co jeśli szczęście minie cię
              spętane ręce widząc twe
              czy warto iść pod prąd
              zapytam ciebie

              Myślę, że ta piosenka jest odpowiedzią na Twoje pytanie. Pytanie:Tylko skąd wiesz, że to nie jest miłość, bo ja mam z tym problem?

              biedronka535
              Uczestnik
                Liczba postów: 108

                a mi dzis terapeutka powiedziala ze nie ma takich zwiazkow idealnych i takich ze ach serce wali i ze tylko taka milosc jest na filmach w sumie to troche sie z nia zgadzam. na poczatku wiadomo zawsze jest och i ach, ale trzeba zauwazyc ze my dda mamy problem z odroznianiem czy to co czujemy to jest milosc itd itp przynajmniej ja tak mam. wiec chyba tez lepiej wyjsc za mąż za kogos dobrego co dba o dom o druga osobe niz za takiego lub taka z ktora czy ktorym na poczatku jest cudownie a potem sie okazuje ze wcale nie jest kolorowo. Jesli czlowiek od poczatku jest dobry i potem po czasie jakims kiedy juz nie musi udawac wciaz pozostaje dobry to tak bedzie i po slubie. trzeba sie zastanowic czego sie tak na prawde chce, czy tylko milosci i motylkow w brzuchu, ktore niestety przechodza szybko czy stabilnosci i dobroci spokoju. ja mialam 3 letni zwiazek z osoba ktora przypominala mi ojca chcialam z nim byc mimo ze mnie ranil ale taki wzorzec wynioslam z dziecinstwa i taki znalam i w takim sie odnalazlam ale niestety na dluzsza mete nie bylabym z nim szczesliwa i dopiero po kilku latach to zrozumialam. nigdy od razu sie nie wie czy to co robimy to jest i bedzie dla nas dobre to okazuje sie po latach. Mogloby sie zdarzyc tak ze po slubie spotkalabys kogos z kim bylo by Ci lepiej ale mogloby byc tez tak ze nikogo tak dobrego juz bys nie spotkala. Wszystko co niepoznane jeszcze wydaje sie ciekawe, wiec chyba czas najwyzszy zaczac cieszyc sie z drobiazgow i nie oczekiwac ciagle na cos co moze wcale sie nie wydarzyc.

                żabka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 128

                  wydaje mi się, że nie tak to powinno wyglądać – dzień Twojego ślubu.
                  nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale w innych sprawach szłam na ustępstwa sama ze sobą, bo czułam, że tak trzeba, że wstyd się wycofać i traciłam czas w sytuacji, która mi szkodziła, a potem i tak to rzucałam – i wstyd i konsekwencje były jeszcze większe niż na początku, i żałowałam, że nie powiedziałam jasno "nie", kiedy jeszcze mogłam. Po prostu bałam się odmówić.
                  To nieco inna sytuacja, ale moja matka wyszła za ojca bez tej wielkiej szalonej miłości właśnie – bo chciała mieć rodzinę, a wydawało jej się, że nic lepszego jej się nie przydarzy.
                  No przydarzyło się koszmarne małżeństwo. Dla mnie to smutne – samemu odbierać sobie szansę na coś wyjątkowego, zadowalać się mniejszym (w podtekście – nie zasługuję na więcej).
                  I nie wiem, czy u Ciebie jest "bez szalonej miłości" czy bez miłości w ogóle. Jesli to drugie, to ja osobiście bym tak nie mogła.
                  Myślę, że długo tak nie wytrzymasz udając, że wszystko jest ok.

                  żabka
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 128

                    a czy jesteś normalna 😉 to nie wiem, bo sama sobie zadaję to pytanie, w każdym razie nie Ty jedna tak masz. Trzymaj się ciepło.

                    kolega z wyspy
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 30

                      czesc, wiesz ja mysle ze to ma cos wspolnego z dda. ja tez nigdy nie jestem zdecydowany juz wlasnie wtedy kiedy trzeba zrobic ostatni krok, albo pojawiala sie inna dziewczyna i ja wtedy mam sieczke w glowie i nigdy z tego nic nie wychodzi.dlatego nie wiem czy powinnienem Ci w ogole cos radzic bo nie mam doswiadczenia w zwiazkach.ale mysle sobie ze chyba nie chcialbym byc z kims przez cale zycie kto jest ze mna tylko dlatego ze dbam o dom jestem dla niej dobry.i wolabym sie o tym dowiedziec teraz niz po uslyszeniu "tak".pewnie by mnie zabolalo to bardzo, ale na pewno mniej niz po jakims czasie po slubie. nie wiem moze mlody jestem i tak mysle, ale kazdy z nas chcialby takiej fimowej milosci a nie zwiazku z rozsadku.pozdrawiem i zycze zeby Ci sie wszysko ulozylo szczesliwie 🙂

                      janusz96
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 572

                        To zdarzenie potwierdza tezę , że DDA mylą miłośc z litością…… Pozdr. … może Ci się uda ..

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 32)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.