Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD ślub bez wielkiej szalonej miłości

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 32)
  • Autor
    Wpisy
  • kart
    Uczestnik
      Liczba postów: 42

      To już druga wypowiedź w tym temacie, gdzie kobieta stwierdza swoje wątpliwości co do tego czy kocha ale właściwie to facet jest dla niej dobry i w sumie to wystarczy a reszata ….jaoś się smo ułoży.
      W realu w rozmowach ze znajomymi kobietami tylko w odosobnionych przypadkach kobieta mówiła bez namysłu, że kocha swojego mężczyznę. Zwykle to było takie głębokie zastanawianie się, poszukiwanie odpowiedzi. Odonosiłem wrażenie, że zadaję jakieś niewygodne pytanie i niewiasta mierzy się teraz sama ze sobą bo chce być szczera a szczerośc to być może uświadomienie sobie , że jest się z kimś ….bo tak wyszło. Bo leciały lata , bo widmo samotności, bo zegra biologiczny domagał się dziecka, bo presja rodziny, bo ucieczka z np. pijackiego domu, bo jeszcze wiele innych rzeczy skłaniało do małżeństwa. Czasem w podejmowaniu decyzji pomaga dziecko w drodze ale tylko na chwilę jak sądzę.

      kaktus
      Uczestnik
        Liczba postów: 694

        Dlaczego mężczyźni DDA nic nie mówią o swoim spojrzeniu na małżeństwo, o swoich historiach, doświadczeniach i myślach, wątpliwościach lub ich braku? Myślę, że to jeden z ważniejszych tematów na forum…

        Mameha
        Uczestnik
          Liczba postów: 8

          Pisze w szczególności do użytkownika o pseudominie hans !
          napisałeś ,ze jesteś w podobnej syt.tylko ze Ty jesteś facetem w tym układzie a twoja zona jest /była podobna do mnie …i podobnie jak ja nie kochala Cie wielką szaloną miłościa w dniu ślubu.
          Powiedz swojej obecnej żonie co do nie czujesz , bo chyba oprócz litość … jest wiecej w Tobie żalu ,gniewu może nawet nienawiści do niej ?
          Odniosłam też wrażenie ,żę jej nie możesz tego powiedzieć wiec , mi się dostało za nią po głowie , rozumiem że jesteś wsiciekły ale ostrożnie z oceną mojej osoby .

          Ja powiedziałam mojejmu facetowi co czuje do innego faceta,ze sie boje ,ze to co czuje do niego nie wystarczy na całe nasze zycie ,ze nie mam odwagi i siły odwołać tego ślubu , nie mam siły odejść … on podziekował mi za szczerość i powidział ,ze on mnie kocha i ze to wystarczy …
          Myśle ze byłam z nim szczera …, a czy odejdę nie wiem, może ? nie mam na dzień dzisiejszy na to siły
          pozdrawiam

          Estera Milewska
          Uczestnik
            Liczba postów: 542

            A jesteś pewna, że on może kochać za dwoje?

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              Przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Nie miałem takiego zamiaru. Bardzo mocno poruszył mnie ten temat- moim zdaniem najważniejszy na tym forum. Mam już swoje lata i nieco doświadczenia życiowego i znam dosyć sporo małżeństw takich jak moje i ewentualne Twoje. Np. niedawno rozpadło się małżeństwo mojego kolegi po 10 latach trwania. Po prostu jego żona zakochała się w koledze z pracy. No cóż zdarza się tylko dzieci szkoda.
              Moim ulubionym przykładem jest znajomy, który jest po raz drugi żonaty z rozwiedzioną, której z kolei były mąż ożenił się z byłą żoną tego mojego znajomego.Słowo. Ten absurd to autentyczna historia. Oczywiście nie każde małżeństwo bez wielkiej CHEMII musi się tak skończyć. Ja radzę sobie nieco inaczej: anno domini 2007 spędzę w domu łącznie ze dwa miesiące, jakoś tak się składa, że taką mam pracę. Da się wytrzymać. Mojego bardzo mocnego zakochania wystarczyło tylko na kilka lat. Pewnego dnia, po kolejnych pretensjach zacząłem zadawać sobie pytanie: co mam w zamian za swoją miłość? Przecież To polega na wzajemności. Ja nie znam aż tak ekstremalnych uczuć jak nienawiść. Bez przesady WIDZIALY GALY CO BRALY. No a ja jestem chodzącą dobrocią. Mam wrażenie (moja żona jest dda ), że ona bardziej chce abym był dla niej " ojcem ", a nie mężem.
              Wydaje mi się, że w swoim wyborze partnerki życiowej powieliłem schemat wyniesiony z domu. Nikt tam nie pił i nie palił, nikt mnie nigdy nie uderzył, tylko był jeden drobny problem. Moja mama wychodząc za mojego ojca była, a jakże zakochana w innym. Udało im się stworzyć całkiem sympatyczne piekiełko. Odnoszę wrażenie, że dzięki temu jestem DDD. Jedna taka mała refleksja. O ile mi wiadomo okres między powiedzeniem TAK, a ślubem to najpiękniejszy okres w życiu, a mam wrażenie, że Tobie by się przydały jakieś leki antydepresyjne. I na koniec pozwolę sobie udzielić dwóch rad:

              1. Ze szczerością wobec partnera moim zdaniem należy być nieco ostrożnym. Dziś jest zakochany, ale za parę lat w wojnach domowych może zacząć to wykorzystywać . To była moja ulubiona taktyka.
              2. Kobieta powinna być niezależna od mężczyzny ( szczególnie w takich układach jak ten). Wiem co mówię.

              Zyczę powodzenia i pozdrawiam

              mkon
              Uczestnik
                Liczba postów: 15

                a ja powiem tak…jestem mężatką od 3 lat…nie wiem jak inne dda ale ja w zasadzie nigdy nikomuprzed ślubem nie powiedziałam że go kocham…mam tu na myśli nie tylko chłopaków ale też bliskich z rodziny…nikomu, więc jeśli maiłabym tak czekać i czekać to chyba nigdy bym sie nie doczekała tego ślubu…a teraz jestem bardzo szczęśliwą kobietą, żoną i matką dwóch córeczek. Mój mąż domyłśił się że jestem dda zanim wzięliśmy ślub. Tak jak nie potrafiłam powiedzieć kocham tak też nie potrafiłam powiedzieć że nie kocham…

                pozdrawiam

                Netka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 512

                  Nie wiem co tam u autorki postu bo się nie odzywa … polecam lekturę książki Lęk przed bliskością i Mądre kobiety głupie postępowanie …
                  Jedno wiem, wchodzenie z kimś w związek tylko dla tego, że jest dla nas dobry to pomyłka … pewnie potem mogą pojawić się uczucia, ale to nie tak …
                  Może Ty go kochasz tylko zamroziłaś sobie te uczucia z obaw i lęków? Byłaś z tym u terapeuty?

                  Anulek
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 26

                    Czy miłość musi być wielka i szalona? Ja wyszłam za mąż bez szaleństwa, wszystko było zaplanowane i przemyślane, wcale nie byliśmy ze sobą długo przed ślubem. Ale miałam wielu partnerów przed moim mężem i bywały też w moim życiu "wielkie szalone miłości". Ale życie to nie film, wszystko traci pierwszy smak, ważne co jest w środku, po otwarciu pudełka, prawda? Czasem taka miłość to fałsz, takie właśnie puste pudełko opakowane w piękny papier, z olbrzymią kokardą… Szalona miłość wcale nie jest synonimem tej prawdziwej miłości, uwierzcie mi. Miałam okazję wielokrotnie słyszeć wyznania miłosne i sama nimi szastałam, ale wiem, że nie było to nic warte.
                    Z moim mężem nie wyznajemy sobie miłości co pięć minut, ale wiemy najlepiej co czujemy do siebie, okazujemy to sobie w każdej chwili.

                    Netka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 512

                      Nie, nie musi być szalona … ba, nawet myślę, że ta szalona szybko odchodzi bo intensywność uczuć i emocji potrafi zmęczyć …
                      Ale czy kiedy z góry wiesz, że nie kochasz człowieka, a TYLKO Ci z nim dobrze i chcesz mu dać szczęście to dobry powód do małżeństwa?
                      Miałam kiedyś przyjaciela, który starał się o mnie 8 miesięcy – dzień w dzień zapewniał o swej miłości i o tym, że będzie czekał … po wielu nieudanych i toksycznych związkach postanowiłam, że skoro chociaż jak nie mogę być szczęśliwa to komuś dam szczęście … pomyślałam, że jest dla mnie taki dobry i będzie nam razem dobrze … powiedziałam mu jednak o tym żeby być szczerą i czekałam, aż przyjdzie miłość … miłość nie przyszła mimo wszystko a ślub zaplanowany … miałam na tyle dużo siły żeby nie doprowadzić do nieszczęścia jego i mojego … i dziś mi z tym dobrze, a kiedy myślę, że mogłam to zrobić bo on był dla mnie dobry …

                      mkon
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 15

                        tak czy owak myślę, że nie znajdziemy recepty…każdy ma i tak swoją indywidualną drogę, każdy z nas jest inny, inaczej przeżywa i interpretuje zdarzenia i doświadczenia w swoim życiu…
                        życzyłabym wszystkim by nie zabrakło im odwagi do podjęcia decyzji która uszczęśliwi na całe życie jak również by nie zabrakło mądrości i roztropności w rozpoznaniu tej właściwej, najodpowiedniejszej drogi:)))

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 32)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.