Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › słuchajcie, to jest piękne
-
AutorWpisy
-
wstyd mi – to po pierwsze. wracam tu wtedy, gdy mi źle, lub gdy mam takie głębokie przemyślenia względem DDA, że ni cholery nikt nie zrozumie oprócz Was.
a dziś chciałam powiedzieć jedno – trudno jest zawiązywać bliższe relacje, prawda? trudno zaufać, powierzyć siebie innym. nie mówię o miłości, bo to jest póki co dla mnie nieosiągalne. mówię o tym, że mam od niedawna dwie fantastyczne przyjaciółki. nigdy im nie powiem, że nimi są, bo nie przejdzie mi to przez gardło. ale co ważne – WAZNE OGROMNIE – słuchajcie, one czekają na mnie! nie potrafię im z siebie wiele dać, więc biorą, co mogą. odpycham je na sto sposobów, olewają to i na sto pierwszy lezą do mnie jakby nigdy nic. ignorują moje humory, słowa, strachy i fobie. lekceważą moje oskarżenia. są obok, pilnują mnie. w gorszych chwilach proponują herbatę. w tych lepszych – coś do herbaty 😉 podziwiam je za cierpliwość i wielkie przekonanie, że warto ze mną biec 😉
nigdy nie sądziłam, że ktoś będzie chciał tyle dla mnie zrobić przeciwko mnie, pomimo oporów. to… piękne. i choć chciałabym ze wszystkich sił im dać siebie, jeszcze nie umiem, jeszcze mi to nie idzie. ale czuję, że zaczekają. i to mobilizuje do walki z samą sobą.
dzięki, baby. to ważne – być dla kogoś ważną. ;))))
to super:) ciesze się że napisalas taki optymistyczny post:) no i ze czujesz sie szczesliwa:)
owszem, cieszę się, ale niewiele z tego rozumiem ;(
nie wiem, czy to terapia, czy wreszcie jakiś postęp w moim paskudnym życiu, jakiś krok do przodu, czy chwilowe przełamanie i za jakiś czas wejdę na utartą ścieżkę, gdzie nikomu nie pozwalam na towarzystwo. bardzo się boję, że kogoś (je!) skrzywdzę, może nie całkiem świadomie, tylko reagując jak zawsze i eliminując tych, którzy mi zagrażają.
i umieram ze strachu, że sobie odpuszczą i przyjdzie taki dzień, gdy usłyszę – wiesz co? bujaj się! jesteś zdrowo pojebana!
brak relacji jest przykry – nie ma się nikogo a samotność urasta do wielkości całego świata. natomiast jak już się ktoś pojawi, kto zastuka, kto przebije ten pancerz mojego dda, okazuje się, że nie wiadomo, co z nim robić – od razu zastrzelić, bo niesie zagrożenie dla mojego porządku, czy ocalić, a tymczasem dać mu broń od zranienia?
czy ktoś może wie, jak komuś zaufać?W tym momencie ci cholernie zazdroszcze.
Pamiętam, jak jakis czas temu miałąm totalnego doła. W takich chwilach pisałam, czy dzwoniłam do mojej najlepszej koleżanki ( też dda, która przeszła już terapie), bo wiedziałąm że mnie rozumie. Wyszukałam w książce telefon a ona tylko " wiem czego Ci trzeba. Szykuj się, ja zaraz bede". Przywiozła ze sobą dwójke naszych dobrych znajomych. Zanim wywieźli mnie daleko od domu zdążyła i się wybeczeć i poprawic humor.
To był ostatni telefon, na który odpowiedziała z entuzjazmem i checią pomocy, czy wysłuchania. Telefonów nie odbiera, na maile nie odpisuje, a jak przypadkiem znalazłysmy się razem na wyjeździe do Lednicy oznajmiła mi tylko, ze nauczyła się, ze nie warto wnikać w ludzi i koniec było naszej rozmowy.
Z najlepszej kumpeli stała mi sie obcą osobą. To po raz kolejny pokazało mi, ze jednak nie warto ufać ludziom.
Załuje, ze nie pomyślałam tak jak ty, ze "moze kiedyś jej ta chec pomocy mnie", ze "odpusci sobie".
nie strasz mnie. ja i tak się boję koszmarnie.
Bo to jest piękne, ALE każdy z nas jest tylko człowiekiem i nawala…Ja też mam kilku super znajomych, ale wielu z nich też nawaliło, serce mi kilka razy pękło-ja bardzo boleśnie reaguję na ignorowanie telefonu czy maila. Ale i tak warto wychodzić do ludzie, zauważyłam tylko, że trzeba dać sobie spokój z tymi którzy olewają, bo dla nich takie odzywanie się czy próba dojścia do przyczyn takiego stanu rzeczy jest zwyczajnym lataniem za nimi. Otwieraj się, koleguj, ALE nie zapominaj, że człowiek jest tylko człowiekiem
barcelona> nie chciałam Cię straszyc, tylko taka refleksja nad tym co ostatnio przechodziłam i przechodze mnie wzięła. Mam nadzieję, ze nie spotka Cię to co mnei spotkało.
gryzia, mnie też to spotkało i to kilka razy. W dwóch przypadkach słyszałam od przyjaciółki "kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra". A w pewnym momencie nigdy więcej się nie odezwały. Nie mówię,ze ja byłam święta, bo moje cechy DDA były trudne dla nich, ale zawsze wiązałam się z ludźmi z problemami, z DDA też,więc ja też coś tam znosić musiałam. Ale ogólnie było jakoś, przyjaźniliśmy się,padły mocne słowa,tak jak pisałam. A potem…koniec..nagle…nie wiadomo dlaczego…po prostu….bez słowa wyjaśnienia…w jednym przypadku przyjaciółka zawaliła,zranila mnie,ale ja chciałam wybaczyć, to ja pierwsza wyciągnęłam rękę do zgody,mimo,ze to ona zachowała się bardzo nie fair. A ona po prostu uciekła,nie odezwała się więcej. Inna przestała się odzywać ni z tego ni z owego…Z jakimiś lepszymi koleżankami podobnie…Ja nie wierzę w jakiekolwiek trwałe relacje…
Anonim
24 czerwca 2011 o 23:55Liczba postów: 20551zatem trzeba czerpać z życia ile się da, chwytać te ulotne chwile i pamiętać je. bo co to jest szczęście? garść dmuchawca…
ja sama miałam w swoim życiu kilka ważnych dla mnie osób. bliższych, niemal przy duszy. podawałam im siebie na tacy. odeszli. ze swoich powodów, mojego powodu. nie chciałam skrzywdzić, a jednak krzywdziłam. nie umiałam inaczej. czasem to wcale nie jest celowe, tylko zwyczajnie – spotykają się właściwi ludzie, ale nie we właściwym czasie. gdybym ja moje dziewczyny spotkała jakiś czas temu, nie pozwoliłabym im się zbliżyć. zawsze mi A. powtarza – przyjdzie czas. i ma rację 😉 wszystko się dzieje ze swoją intensywnością i w swoim czasie.
nawet jeśli nie uda się nam, nawet jeśli ja mam to za przyjaźń, a one nie – każda chwila z uśmiechem, ze wzruszeniem, każda ważna chwila – będą moje. i nikt mi tego nie odbierze. i nawet jeśli się potkniemy na tej nowej dla mnie, wspólnej ścieżce – ja już poskładałam sobie kilka chwil, które dają mi siłę, wiarę i nadzieję. i inny obraz mnie samej. dostałam od nich więcej, niż się spodziewałam, dałam siebie – taką, jaką niewielu mnie zna. ufam im, mam nadzieję, że one mi również. i to jest niesamowite – komuś zaufać!!! jak wiele ja już się nauczyłam!
nic nie jest stałe, pewne i niezmienne. i nikt taki nie jest – zmieniamy się, poszukujemy, coś gubimy, coś znajdujemy. kim ja będę za jakiś czas? nie wiem.
póki co SA– czuję to. i to jest dla mnie ważne. i choć czasem sobie z tym nie radzę, bo to nie jest "łatwa" relacja, wcale nie jest łatwa!, to jednak umacniam ją w sobie. bo to dla mnie ważne. a czas pokaże, dokąd mnie to zaprowadzi.
wiecie, każda relacja, każda więź, jest mocna niczym pajęczyna. byle podmuch, i może być krucho. ale czasem te pajęczyny potrafią przetrwać tyle czasu, że to niewyobrażalne. kiedyś mi A. powiedziała – "wyobraź sobie, że znasz nas do końca życia". ja sobie nie jestem w stanie tego wyobrazić. dla mnie każdy dzień dłużej to osiągnięcie.
to coś, czego nie można kontrolować, przewidzieć, uporządkować. takie nieokiełznane coś. taka dzika jazda na byku, na oklep. albo się utrzymasz, albo spadniesz. i jedno i drugie na pewno zaboli.
w takim razie, słuchajcie, zasuwam na byku tylko strzela! i to jest piękne! jak się posiniaczę, to przynajmniej od razu nie będę wsiadać na następnego 😉
pozdrawiam Was wszystkich ciepło. wasze historie są ważne – bo uczą. choć smutne i przykre.
ale kiedy zamykacie oczy i wspominacie to, co było – czy tam jest tylko to, co złe? są też te dobre chwile, prawda? 😉
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.