Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Śmiech radosny i szczery

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
  • Autor
    Wpisy
  • AnnaMaria
    Uczestnik
      Liczba postów: 212

      Jest watek o złości. Też sobie z nia nie radzę, jednak nie potrafię nawet o tym pisać.
      Od zawsze jeszcze bardziej bolało mnie jednak to, że nie umiem się śmiać.
      Jak czuję się radośnie, na twarzy pojawia się najwyżej uśmiech, ale usmiech nie zastapi śmiechu. Potrzebowałam kiedys wiersza o uśmiechu, wiecie co, nie ma pozytywnego wiersza o uśmiechu. Sa melancholijne, refleksyjne, lub wręcz smutne.
      Zawsze zazdrościłam ludziom jak słyszałam ich głośny śmiech. Dlaczego ja tak nie potrafię? Nie wiem i to się na pewno nie zmieni.
      Czy sa tutaj ludzie ktorzy potrafia się śmiać? Jestem ciekawa.
      Poniżej załaczam piekny wiersz o uśmiechu ktory pokazuje cała prawdę o grymasie ktory pojawia się na mojej twarzy wowczas gdy wydaje mi się że jestem szczęsliwa.

      Załaczam chociaż obrazek śmiejacej się twarzy. Pozdrawiam. :laugh:

      Adam Asnyk
      Uśmiech

      Na wstępie życia, przez dobre anioły
      Zesłany w darze niewinnemu sercu,
      Na ustach uśmiech zjawia się wesoły,
      Igra jak motyl na łaki kobiercu

      Tak łatwo leci, tak swobodnie wschodzi,
      Nie potrzebujac jeszcze nic dla siebie –
      Sama go jasność chwil porannych rodzi
      I świeżość wiosny rozlana po niebie

      Po¼niej ten uśmiech głębsze bierze piętno,
      Za mara szczęścia i piękności leci,
      Melodia uczuć d¼więczy już namiętna,
      Ogniem zachwytow i pożadan świeci.

      Utracił spokoj niewinności błogi
      I fala wzruszen gwałtownych wybucha,
      I na rozstajne wylatuje drogi
      Wśrod krwi podszeptow i porywow ducha.

      A gdy się w ciemnych przepaściach zabłaka,
      Przejdzie zawodow kolej i zwatpienia,
      Wtedy, ach! dziwna gorycza przesiaka
      l na szyderczy uśmiech się zamienia.

      I twarz złośliwym wykrzywia wyrazem,
      Ktorym chce dusza uragać zatruta…
      I brzmi boleśnie i złowrogo razem,
      Jak rozstrojonej harfy dzika nuta.

      Lecz i ten uśmiech, co swe rany smaga,
      I świat wyszydza, i światu się skarży,
      Rozwieje życia surowa powaga –
      Nie da mu powstać na szlachetnej twarzy.

      Wtedy znow ponad smutkami wszystkiemi
      Litośny anioł, ktory nas osłania,
      Przysyła uśmiech ostatni na ziemi,
      Uśmiech dobroci, uśmiech pobłażania.

      Anonim
        Liczba postów: 20551

        MUAHAHAHAHAHHAHAHAA!!!!!

        😛
        heh :]

        Kenshin
        Uczestnik
          Liczba postów: 12

          Mam ten sam problem ze swoim smiechem. Glosno, radosnie i szczerze moge sie smiac tylko w gronie najlepiej znanych mi osob. Wsrod osob niezbyt dobrze mi znanych tylko sie usmiecham, i czuje wsrodku jak mnie skreca. Nigdy nie smieje sie tak przy rodzicach, raz mi sie zdarzylo przy ojcu ze zaczalem sie smiac do bolu brzucha, i wiecie zapytal sie co mi sie dzieje, nigdy nie widzial jak potrafie sie naprawde smiac.

          Anonim
            Liczba postów: 20551

            ja w gronie znajomych umiem sie śmiać szczerze.w domu natomiast też mam z tym problem zresztom moja mama też stwierdziła że teraz się więcej uśmiecham. 🙂 napisała bym tak że wsrod przyjacioł gdzie jestem soba i nie chowam się za maski śmieję się czesto i wtedy wiem że mogę się tż trochę powygłupiać i nie będzie to ¼le odebrane. :rolleyes: natomiast w towarzystwie mało mi znanym czesto na mojej tważy pojawia się mały uśmiech czasem przypominajacy grymas, cała swoja uwagę koncentruję by dobrze wypaśc i się nie wygłupić.życzę wszystim wiele uśmiechu bo to najlepsze lekarstwo na stres. :laugh: :laugh: :laugh: :laugh: :laugh: :laugh: :laugh: :laugh: :laugh:

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              " 🙁 "

              😡 to caly ja 🙁

              Anonim
                Liczba postów: 20551

                popapraniec może czasem warto zmienić podkowkę z dołu do gory 🙁 🙂 . łatwiej wtedy żyć

                sowa
                Uczestnik
                  Liczba postów: 234

                  śmiać się podobno umiem, jednak nie do konca. Najczęściej lekko podniesione kaciki ust. Wciaż jest we mnie obawa, niepewność, że ktoś chce wywołać na mojej twarzy uśmiech, tylko po to by zaraz, znienacka przypieprzyć czymś przykrym i mieć satysfakcję z mojej reakcji
                  Nie wiem czy zrozumiale piszę.. Moj ojciec często potrafił sobie ze mna żartować, wzbudzać pozorne zaufanie, tylko po to by po¼niej spuścić lanie, lub zgnoić..
                  eh…długa droga przede mna. :y32b4:

                  sowa
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 234

                    popapraniec z taka mina 🙁 najlepiej stanać na głowie

                    Anonim
                      Liczba postów: 20551

                      Ostatni raz szczerze śmiałam się 6 lat temu, ogladajac skecz o mielonce. Od tamtego czasu 😡 Potrafię tylko wydusić z siebie coś uśmiechopodobnego a i tak od razu robi mi się głupio, że robię coś, czego nie powinnam. Normalni ludzie sa przecież zawsze poważni. I nie lubia mielonki.

                      Anonim
                        Liczba postów: 20551

                        Cholera. Ja lubie mielonke. I ciagle jestem poważny. I całe zycie mysle ze jestem nienormalny :blink:

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.