Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Smutno, miłość jest jaka jest
-
AutorWpisy
-
A wiesz co jest jeszcze zabawne???
Pozostalismy znajomymi. I za kazdym razem gdy sie kontaktujemy jest wymiana zdan typu: ooo wlasnie myslalem o Tobie albo stesknilem sie, dawno nie rozmawialismy itd Ja to odbijam. Nie rozmyslam nad tym 'co poeta chcial przez to powiedziec’. Nie uzywam 'uczuciowych’ zwrotow. Jest to woda na mlyn dla nszego niezaspokojonego pragnienia milosci.Czasem jak o tym pomysle to zal mi ludzi, ktorzy mysla ze cos ugraja w oparciu o klamstwo. W koncu to on ma zdecydowac o swojej najblizszej przyszlosci, o malzenstwie. Zycze mu szczescia nie zapomiajac o realizacji swojego wlasnego.
Buzka!Maja. Doskonale wiem co czujesz. Ale wierz mi tak nie można żyć. To do niczego nie prowadzi. Przyznaje, że i ja nie byłam w stanie zerwać mojej znajomosci. Tak się ułozyło, że nie mamy już żadnego kontaku. i wierz mi tak jest lepiej, łatwiej jest nabrac dystanu. myślę o nim, przyznaję. ale nie jest to juz tak paraliżujaca tęsknota. Wierz mi to nie jest miłość, raczej uzaleznienie. Dla mnie on znaczył tyle, co butelka dla alkoholika. teraz można powiedzieć, że jestem na odwyku i wierz mi zaczynam żyć. Odzyskuję kontrolę nad swoim zyciem, szacunek do siebie.
Taka jest natura miłości… i co więcej nieważne czy możesz być z kimś czy nie – i tak uskrzydla. A może mowię o zauroczeniu.
Czasem jest tak, że to co tworzy obiekt miłości sprawia też , ze nie mozesz być blisko. Twoja bliskosc "zabija" w pewnym sensie obiekt miłości – więc zeby kochać, musisz być daleko.
Nie wiem czy warto, ale ludzie z tym żyja…fuka napisała:
„milosc jest jaka jest
nie ma recept na szczescie
przezyłam swoj romans
On narobil sobie bigosu
ja mam wyrzuty sumienia
ale przezylam piękne chwile
a dla takich wlasnie sie zyje!
ole”hihihih ole!
Edytowany przez: _wojtek_, w: 28.02.2007 00:09
Anonim
28 lutego 2007 o 00:17Liczba postów: 20551Majra napisał:
„Tak się ułozyło, że nie mamy już żadnego kontaku. i wierz mi tak jest lepiej, łatwiej jest nabrac dystanu. myślę o nim, przyznaję. ale nie jest to juz tak paraliżujaca tęsknota.”ja tez nie mam kontaktu.Zdaje sie,że on przestał pisać tym razem na dobre.w zasadzie pisał nie wiem po co,niech go..Właśnie zdałam sobie z tego sprawę,jasniej tego zobaczyc nie mogłam-i dopiero teraz zaczęłam wariować,czekać..a przedtem były momenty kiedy nawet o nim nie pamietałam,dopoki sie nie odezwał.
Najgorsze ze jego jest pełno w internecie,ma swoje stronki itd…niedawno to odkryłam i czytam.czuję sie okropnie,jak podgladaczka.
Tęsknie tym bardziej,że on mieszka teraz stosunkowo blisko mnie.tylko sasiednie wojewodztwo.Uff ta świadomość mnie dobija.
Gdybym chociaż umiała gratis go znienawidzić,ulżyło by trochę 🙁
dobrze że można gdzieś się wywnętrznić 😉 a raczej ubrac w słowa chore emocje
Najgorszemu wrogowi nie życzęps.facet wykazał sie dobra intuicja,nie pakujac się w relacje z popaprancem.W sumie jemu to wyszło na zdrowie
:unsure:Daphnie napisał:
„FUKA…Wiem co czujesz…
….
>>>>
Coz kiedy serce odmawia posluszenstwa? Trzeba narzucic sobie pewna dyscypline. Zdrowy styl zycia. Hobby, pasje, sport. No i najwazniejsze zawrzec nowe znajomosci. Powtarzac sobie – zamiast wpadne calym soba chce dowiedziec sie kto jest kim. Bardziej ufam ludziom zdystansowanym i chlodnym przy pierwszym poznaniu niz tym, co skladaja plomienne deklaracje. Wyglaszaja peany na temat mojej urody i snuja swietlane wizje przyszlosci. W tym wypadku przyjmuje postawe obronna bo wiem, ze szybko to moze stac sie tylko romans. Dla takich ludzi wole pozostac sztywna i dretwa. Ot co.
>>>>
Pozdrawiam”W takim stanie odrętwienia, narzuconej dyscypliny, w ukryciu wzrasta jednak potencjał, ktory z czystej głębi serca chce przeżywać emocje. Niekoniecznie szalencze i niekoniecznie nieodpowiedzialne – jednak PRZE¯YWANIE jest przeznaczeniem człowieka, a nie osiaganie celow. I mimo, że przez wiele lat można trzymać się w ryzach- jednak w koncu odnajduje się ogien w swoim sercu i przeżywa bez kontroli, niebudowane wcześniej szczęście. Złoty środek pomiędzy przeżywaniem i konwenansem, kontrola to nie jest recepta na szczęście. Raczej własna zgoda i odwaga – na to co może nastapić, na przeżywanie, na eksplorację siebie wobec innej osoby, na wierność sobie a w efekcie na radość i cierpienie, euforię i depresję, ktore i tak przyjda, a ktore trafiaja się każdemu człowiekowi m/w w rownych proporcjach. Lepsze takie życie, niż status quo bez upadkow i wzlotow.
pozdrowienia
maia napisał:
„dobrze że można gdzieś się wywnętrznić 😉 :unsure:”miało być uzewnętrznić 😉
_Wojtek_ napisał:
„Taka jest natura miłości… i co więcej nieważne czy możesz być z kimś czy nie – i tak uskrzydla. A może mowię o zauroczeniu.
Czasem jest tak, że to co tworzy obiekt miłości sprawia też , ze nie mozesz być blisko. Twoja bliskosc "zabija" w pewnym sensie obiekt miłości – więc zeby kochać, musisz być daleko.
Nie wiem czy warto, ale ludzie z tym żyja…”mowisz raczej o zauroczeniu
jak go zwał tak go zwał
ja dziekuję
wysiadamDaphnie napisał:
”
Nie moge tez beznadziejnie walczyc o czyjes uczucie bo milosc rozumiana jako Agape to wyjscie na przeciw, spotkanie sie w polowie drogi. Jesli ktos nie robi kroku naprzod w moim kierunku – nie moge tego kroku wykonac za niego i basta!Uczucia da sie sprowadzic z nieba, postawic na nogach i spelnic je na ziemi.
”¦wietnie powiedziane.Coś mniej wiecej takiego kołatało mi sie po łepetynie,ale nie umiałam doprecyzować.
Jak to było w "million dollars baby"-przede wszystkim chronić siebie.Basta. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.