Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Smutno, miłość jest jaka jest
-
AutorWpisy
-
maia napisał:
„_Wojtek_ napisał:
” I mimo, że przez wiele lat można trzymać się w ryzach- jednak w koncu odnajduje się ogien ..
Lepsze takie życie, niż status quo bez upadkow i wzlotow.
”wolałabym wspomniane status quo
pozdrawiam”Ja mam na mysli to o czym mowi Daphnie – warto wykonać swoje kroki (to jest ryzyko, boli ale tez daje szczęście itd.) – ale nie kroczyć za druga osobę.
Status quo o ktorym mowię dotyczy sytuacji kiedy nic nie robisz z miłościa i trzymasz się z dala – nie wychodzisz na przeciw.pozdrowienia
Anonim
28 lutego 2007 o 18:00Liczba postów: 20551Zdaje sie, ze rozmawiamy tutaj o trzech 'zyciowych’ sytuacjach.
Pierwsza to milosc niespelniona do jakiegos wyidealizowanego 'obiektu’, z ktorym laczyly nas bardzo luzne wiezy np kontakt przez internet albo szkolna lawka. Wowczas taka osoba staje sie odbiorca wszelkich naszych najglebszych emocji – podobnych do ttych, jakimi darza fani swoich muzycznych idoli. Przy takim rodzaju relacji albo uczucia powtarzam sobie, ze taka osoba jest tylko 'powiernikiem’. Przykladem 'podsunietym’ przed opatrznosc by uzewnetrznic to co najglebsze. Taka milosc jest odpowiedzia dla osob mi nieprzyjaznych. Jesli mam ochote na kogos nakrzyczec – odwoluje sie do tego uczucia i stawiam ten obiekt w miejsce nielubianej przeze mnie osoby. takie dosyc religijne – widziec czysta milosc w kazdym. Jezusa.
>>>
Drugi rodzaj milosnego ukladu o jakim byla tutaj mowa to romans z osoba zaangazowana w inny zwiazek. To jest ryzyko, ktore kazda z osob dobrowolnie podejmuje. Moze byc tak, ze obie strony poczuja sie przy sobie szczesliwe i dla siebie stworzone i zdecyduja sie rozbic stary uklad i stworzyc nowej jakosci zwiazek. Druga strona medalu jest taka – ze strach przed samotnoscia, czy przywiazanie do konwenansu wezmie gore. No i wpakuje sie w taka sytuacje, o ktorej pisza dziewczyny. Ognistego romansu zakonczonego uczuciowym 'wypaleniem’. Nigdy nie da sie przewidziec konca takiej historii. Ani kogos przed nia przestrzec. Czasami jedno spojrzenie wystarczy do 'wpakowania sie po uszy’.
Sprowadzajac taka relacje na ziemie wazne by postepowac krok po kroku. Rozmawiac o uczuciach, oczekiwaniach. Niektorym ludziom z taka sytuacja jest do twarzy. Wygodnie. Nic nie chca zmieniac. Zyja w niej latami. Dlatego wazne by odpowiadac sobie na pytanie – co w zyciu chce zrealizowac. jesli nic ponad to – problemu nie ma.
>>>
No i trzeci rodzaj milosnego ukladu, ktorego mam ambicje doswiadczyc jest milosc symetryczna. Z dawaniem i braniem. Z zyciem ze soba. Otaczaniem szacunkiem i troska. Z codziennymi probami rozumienia siebie. Z odkrywaniem swojej sexualnosci i uprawianiem Kamasutry :-)))
Z postawa calkowitej otwartosci na siebie. Stworzenie rodziny.Dlatego osobom, dla ktorych nieszczesliwie zakonczyl sie uklad nr 2 polecam poznawanie nowych ludzi. Wyciagniecie wniosku z wlasnej historii, na ktorej swiat jeszcze sie nie skonczyl. Pozwolic by stare zastapilo sie nowym. Pamietajac, ze wiele z tego to tylko gra naszej wyobrazni, nieskonczonych odpowiedzi na pytanie 'co by bylo gdyby’. Snucie jakichs alternatywnych scenariuszy. Nieszczesliwa milosc nr 2 nazywam bardziej uczuciowym spetaniem i nie jest to dla mnie forma wolnosci.
Byc moze niektorym z nas jest z takim uczuciem 'do twarzy’. To jest 'milosc’ z dekalogu VI Kieslowskiego.
———
Dziewczyny – nie dajcie sie 'wkrecac’ facetom w rozmowy o ich zwiazkach. Moj 'obiekt’ milosci przez caly czas naszej znajomosci utrzymywal, ze jest nieszczesliwa i niespelniona osoba. A powodem tej sytuacji nie byl jego brak milosci do jego dziewczyny, tylko brak odwzajemniania jego glebokiej milosci przez jego dziewczyne. Stad moje chore myslenie – ze moze my moglibysmy cos tak razem. Zylam zludnymi przekonaniami. Dzis na haslo 'nieszczesliwy w zwiazku’ odrazu chialabym zapytac – A ile zrobiles dla tego zwiazku by byl on szczesliwy? Mezczyzna na poziomie nie przedstawia sie jako ofiara losu tylko stara sie rozwiazac swoj problem. Kiedy problemu nie da sie rozwiazac – szuka sie szczescia gdzie indziej. Ale dzis mnostwo ludzi sie asekuruje i stad tak wiele zlamanych serc.
Pozdrawiam
Daphnie XXXMaju. ja Ciebie rozumiem. Brakuje Ci tego gościa. Postaraj się jednak na to spojrzeć z roli widza, z boku, obiektywnie, bez idealizowania. Jaki on naprawdę jest. Ocen go rozumem i oczami , a nie sercem. Za czym tak naprawdę tęskisz? Czyż nie zasługujesz na coś lepszego?!
Daphine:"Mezczyzna na poziomie nie przedstawia sie jako
ofiara losu tylko stara sie rozwiazac swoj problem"
Wpakowałam się w taki zwiazek. Robiłam za pocieszycielę i przyjaciołkę. Niestety sama się zakochałam. Ale to długa historia…W każdym razie prawdziwy facet tak nie postepuje i nie szuka pocieszenia w ramionach innej, a stara się naprawić zwiazek i jeżeli mu tak zalezy to walczy o niego. :dry:Majra napisał:
„Maju. ja Ciebie rozumiem. Brakuje Ci tego gościa. Postaraj się jednak na to spojrzeć z roli widza, z boku, obiektywnie, bez idealizowania. Jaki on naprawdę jest. Ocen go rozumem i oczami , a nie sercem. Za czym tak naprawdę tęskisz? Czyż nie zasługujesz na coś lepszego?!”ach,Majra..dzięki.Brakuje jak cholera.
rzecz w tym ze za po¼no zdałam sobie sprawę,jaki łakomy kasek przeleciał mi koło nosa ;(
Swego czasu trzeba było sie odpowiednio zachować,jak to większość dziewczyn potrafi,gdy im naprawdę zależy,okręcić delikwenta wokoł paluszka.Tylko ja,cholerrr,nigdy tego nie umiałam.
Ale w sumie dobrze się stało.Ten facet to Ktoś z wyższej połki ;).A ja? towar marki supermarket.On-wartościowy,nietuzinkowy człowiek,życzę mu jak najlepiej,i dzieki temu,że nie umiałam zawalczyć,oszczędziłam mu rozczarowania.Nie ma tego złego..
trza zbierać sie do życia.
fajnie jest moc o tym pogadac chociaż na forum,lżej jakby
🙂Majra napisał:
” Postaraj się jednak na to spojrzeć z roli widza, z boku, obiektywnie, bez idealizowania. Jaki on naprawdę jest. Ocen go rozumem i oczami , a nie sercem. Za czym tak naprawdę tęskisz? Czyż nie zasługujesz na coś lepszego?!”jka jakos doszłam do tego, zebyu patrzec sercem, a nie rozumem i oczami
serce mnie nie okłamie -> czuje to co czuje
to rozum kłamie, ze te uczucia sa nieważe, ze pewnie to ejst miłość, a ten lęk strach, odrzucenie, to uczucie ze cos jest nie tak, zagłusza umysł
to umysł rodzi idealizacje, wytłumaczenia cudzych błędow
to umysł mowi : zostan przy nim on tez jest emocjonalnie niedotepny (bo jest ktos jeszcze, bo cpa, bo pije … bo ja go wogole nie widze, tylko moje wyobrazenia co do tego co może mi dać) jak rodzice i dlatego rozwiaze twoje problemy, zostan, bo to wlasnie ten
kiedy słucham swoich uczuć wiem co jest dobre, uczucia nie znaja kłamstwa, sa szczera reakcja
to umysł rodzi kłamstwo, to umysł rodzi bajki o pożadaniu i wiecznej szczesliwosci, mimo, ze uczucia az kipia zniewolone i ogłupione jego rojeniamiza czym tęsknię ?
to głowny argument mojego rozumu … poczekaj, on spełni twoje tęsknoty … jak się zmieni, jak swiat sie zmieni, za dzien, za dwa, za tydzien
uczucia nie dadza sie nabrac … od razu czuje, reaguje na tu i terazsek w tym, ze czesto uczuc nie dopuszczam do siebie takich jakimi sa … boje sie, ale powinnam czuc pozadanie, no to czuje pozadanie
zloszcze sie, ale powinnam czuc litosc, no to lituje sie
czasem lepiej nie widziec co sie czuje, zeby nie burzc zamkow z intelektualnego miałujak mowiłam … straciłam rozum, i to najpiękniejsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić
Anonim
1 marca 2007 o 18:16Liczba postów: 20551A najciekawsze jest to, ze taka milosc dopada nas przez calkowite zaskoczenie.
Akurat w moim przypadku na nic nie czekalam, nikogo nie szukalam. Wiec jesli ma przyjsc to przyjdzie i stanie w poprzek naszej udeptanej drogi.
Jednak…jest w tym co piszecie jakas prawidlowosc.
Spotkanie mezczyzny nieszczesliwego w swoim konwenansie/zwiazku i kobiety spragnionej uczuc.
Ile razy imponowalo mi, ze o tak intymnych sprawach rozmawial wlasnie nie z nia tylko ze mna? Ile razy wspominal o tym jak bardzo sie cieszy z naszej znajomosci i tego, ze sie tak doskonale rozumiemy?
W myslach rywalizowalam z jego kobieta. Dbalam o te znajomosc. Pytalam codziennie jak sie czuje. Rozwiazywalismy biezace problemy z jego rodzina, ojcem alkoholikiem. Przywiazywalam wage do najdrobniejszego szczegolu zwiazanego z nim. Przywyklismy do siebie i do tej formy znajomosci jaka byla – na odleglosc.Kiedys mialam taki sen. Trudno powiedziec, ze to byl sen – czy dziwna 'wizja’. Metna woda – wokol niej zgromadzeni ludzie a w wodzie plywajace cialo. Wyrosly mi skrzydla. Ku przerazeniu tych ludzi zanurkowalam w tym szlamie. Kazdy krzyczal zeby tam nie wchodzic bo to niebezpieczne. Gdzies na dnie mojej duszy zrodzil sie bunt przeciwko nim. Przeciwko przestraszonym ludziom. Zanurkowalam i wyciagnelam za kolnierz na swiatlo zagubiona dusze. To byl moj zagubiony przyjaciel.
I tak wlasnie postepuja kobiety kochajace 'za bardzo’ i spragnione odwzajemnienia tej milosci. Anioly. Narazaja sie, pragna wyzwalac, pomagac za wszelka cene. Moze kazdy z nas ma takiego aniola. Moze nas ktos kocha tak niewidzialnie i mocno a my sobie z tego nie zdajemy sprawy?
Bardzo sie zastanawiam co mnie w najblizszych latach spotka. Czy on zalozy z nia szczesliwa rodzine? Czy ja spotkam kogos z kim zdecyduje sie na to samo?
Czy ta milosc niespelniona jest historia mojego zycia?
Jesli to uczucie to prawdziwe przeznaczenie – to pozostaje wiara, ze znajdzie ono swoja droge by sie zrealizowac. Dziwnie jakos zyc z kims a dusza pragnac kogos innego. Moj znajomy spirytualista twierdzi, ze to PRZEZNACZENIE mozna zmienic tylko poprzez SERCE. Ze ktos inny musialby mnie prawdziwie pokochac i tak z glebi duszy i ja mialabym sie odwzajemnic tym samym.
Ale to czy spotkam taka wlasciwa dla siebie osobe czy nie i czy sie nawzajem odkryjemy – na to nie mam ZADNEGO wplywu. Wiec codziennie godze sie z tym czego nie moge zmienic.Pozdrawiam
Daphine. Niesamowity miałeś ten sen. A wierz, że woda w snie znacza uczucia, miłosć. w moim przypadku to się sprawdza. W moich snach jest dużo wirow. Ciekawi mnie jak zakonczył się Twoja znajomość z Twoim przyjacielem, czy może trwa nadal. Moja zakonczyła się niespodziewanie tak jak się zaczęła. Bagle zostałam sprowadzona na ziemię i przywołana do porzadku…
Maju!!!!!! Jak możęsz tak o sobie mowić. Bardzo idealizujesz tego faceta, i przyznaj bronisz go, pewnie zrobiłabyś dla niego wszystko. A czy nie kojarzy się się Twoje uczucie do niego z obsesja. Czy o takiej miłości marzysz? Jest takie przykazanie ; Kochaj bli¼niego jak siebie samego" Uwierz w siebie, jesteś warta miłości. Powiem Tobie co mi pomogło, żeby nie myśleć o moim rycerzu w lśniacej zbroi, przyjacielu, mojej obsesji – praca. Rzuciłam się w wir pracy. Może nie brzmi to zbyt oryginalnie. Ale pomogło mi to nie myśleć tak o nim i nabrać dystansu. Dużo pracuję i jestem zmeczona, ale było to dla mnie wybawieniem, a teraz powoli będę stopować.
Pozdrawiam
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.