Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD speed dating

Otagowane: 

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 30)
  • Autor
    Wpisy
  • 2wprzod1wtyl
    Uczestnik
      Liczba postów: 1177

      dzięki za odpowiedź

      Świadomość takich zachowań to już faktycznie może być krok milowy.

      Do tego terapia gdzie poznając siebie zaczynasz na nowo budować niekt?re relacje i w efekcie przesuwa się też rozumowanie bliskości i poczucia, że można na kimś polegać. Nie wieszając się, ale zgodnie z tokiem rozumowania, że w grupie, wsp?lnocie lub relacji można dojść do szybszych lub szerszych wniosk?w lub choćby takiego ludzkiego wspierania na zasadzie Ty potrzymasz mi drabinę a innym razem ja Tobie pomogę przy rozruchu auta np. w efekcie wyładowanego akumulatora. Zamiast (dotychczasowego)wolę zapłacić i nie czuć zobowiązania, bo to jest może i skuteczne w każdym razie sprawdzało się, ale błędne w rozumowaniu, że otrzymaną pomoc trzeba zwr?cić. Nie trzeba i co istotne odmowa nie powoduje reakcji negatywnych. ( To w kontekście liczenia wyłącznie na siebie przy czym jak zawsze chodzi o wyczucie i zachowanie balansu jednak takie przegięcie, że 'kto jak nie ja’ i ’ wolę zapłacic’, samemu przeczytać itd może faktycznie prowadzić do poczucia takiego nadmiernego poczucia odpowiedzialności za innych przez co np. nadmiernie się ktoś ’ zabezpiecza’. Jest jeszcze inna kwestia, kt?ra też wymaga umiejętności spojrzenia na siebie, a więc o cienką granicę skąpstwa podyktowanego cechą charakteru albo wychowaniem i biedniejszym dziecinstwem)

      Rozpisałem się nie po to by dać wyłącznie odpowiedzi Tobie pomijając siebie , ale że zbieżne obserwacje z tą r?żnicą, że nie lubię gromadzić nazwijmy to rzeczy a bardziej aktywa.

      Ze swej strony dotąd bardziej skłaniałem się w kierunku skąpstwa, takiej nieumiejętności dania sobie lub niekorzystania tak jakby na to wskazywała sytuacja, ale nie składało mi się to z obserwacją siebie i tym co m?wią inni, że nie jestem skąpy (zacząłem obserwować siebie czy w mojej i innych ocenie jestem skąpy) . Tw?j wpis rzucił mi nowe swiatło.

      Jeszcze raz dzięki

       

      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
      szorstkiczopek
      Uczestnik
        Liczba postów: 58

        Kiedyś grałem w taką grę Stalker – i tam są rożne zakończenia w zależności od „stylu gry” gracza (gra sprawdza w jaki sposób gracz przechodził grę i w zależności od zachowania gracza przydzielała różne zakończenia).
        I ja miałem zakończenie w którym spełnione jest życzenie gracza (jak w filmie Stalker Tarkowskiego występuje tam Spełniacz Życzeń) żeby być bogatym i spada na niego deszcz złota.
        Potem doczytałem że to zakończenie jest wybierane jeśli gra wykryje że na koniec gry gracz ma mnóstwo pieniędzy, broni i zapasów.
        Pamiętam że spojrzałem w ekwipunek mojej postaci i złapałem się za głowę – miałem na samym końcu gry mnóstwo broni, amunicji,granatów, apteczek, pieniędzy, wszystkiego.
        Jakbym zawsze szykował się na walkę z jakimś przyszłym super bossem, zamiast zaufać sobie i po prostu mieć przyjemność z grania, nie martwiąc się o ciułanie nabojów, apteczek i każdego karabinu jaki znajdę.
        Nawet w tym fantastycznym wymyślonym świecie gdzie mogę w każdej chwili wczytać sejwa z dowolnego momentu – skupiałem się na kompulsywnym zabezpieczaniu „przyszłości”.
        Taki prosty w sumie test psychologiczny ta gra robiła, ale bardzo dużo mi to powiedziało o moim zachowaniu.

        2wprzod1wtyl
        Uczestnik
          Liczba postów: 1177

          Dla mnie nie tyle gromadzenie, bo na zapas nie kupuję chyba, że mowa o aktywach a bardziej dostępność, ale aby było dostępne oczywiście trzeba co najmniej stworzyć sytuacje gdzie szybko mogę się wycofać a więc 'na zapas’ bez zobowiązań czasowych co de  facto na koniec okazuje się, że było faktycznie na zapas, ale co ciekawe po czasie okazuje się, że ten taki bufor nie tylko jest droższy i to znacznie, ale i mniej stabilny. Tak więc to 'zabezpieczanie na zapas’ aby być elastycznym i bez zobowiązania z perspektywy czasu okazuje się, że było nad wyrost bo bez problemu poradziłem sobie.

          Wr?cę jeszcze do skąpstwa, bo z ust wielu os?b uduchowionych można usłyszeć, że gromadzenie na zapas jest związane ze skąpstwem tylko, że w moim przypadku moje ’ na zapas’ oznacza wybieranie droższych rozwiązań, ale dostępnych i takich z kt?rych mogę sobie z dnia na dzień bez zobowiązania wyjść z boku wygląda jakbym sobie skąpił ale w motywacji jest aby można było się wycofać (wbrew pozorom nie jest to takie dobre stąd szukanie przeze mnie balansu)

           

           

          2wprzod1wtyl
          Uczestnik
            Liczba postów: 1177

            W celu wyjaśnienia nie mam tutaj na myśli jakiś krezusowych aktywów a więc nie chodziło o ukryte eksponowanie, bo nie ma czym. Chodzi bardziej o sytuację w której nie lubię gromadzić rzeczy, ale np. chciałbym pojechać choćby do wspomnianej Azji i patrząc na dzisiejsze swoje możliwości wiele osób podjęłoby decyzję 'jadę’ a mi włącza się 'na zapas’ czego efektem jest nie jadę i dotąd skupiałem się nad tym czy jestem skąpy dla samego siebie (nie daję sobie mimo, że zaciskając lekko pasa mógłbym) i to jest jedna strona medalu a teraz drugą dorzucił Szorstkiczopek o stylu przywiązania.

            Przenosząc swoje zachowanie widzę analogię z Twoimi (bo nie jest ważne co i kto ktoś gromadzi, ale o motywację) gdzie punktem wspólnym jest 'na zapas zabezpieczyć’ a życie pokazuje, że bez tego nadwyrost zabezpieczenia bez problemu poradziłem sobie.

            dorotaa77
            Uczestnik
              Liczba postów: 171

              Proszę najmocniej wybaczyć mój 'chamski’ styl oraz prostolinijną bezpośredniość (szczerze to nic chamskiego w swoim wpisie to nie zauważyłam ;-O!).

              A to generalizowanie, to bardziej w formie żartu było. Dla mnie 'speed dating’ jest jak zabawa, więc może dlatego wzięło mnie na aluzyjne żarty. Teraz już wiem, że nie każdy to rozumie. Niech każdy robi, co uważa za słuszne. Zważywszy na fakt, że na tym forum są ludzie z problemami, to mam pewną wątpliwość co do słuszności tej zabawy. (!) Taki hamulec mi się uruchomił i zaświeciła czerwona lampka. Próbowałam może tylko przestrzec, choć chyba nad wyrost i niepotrzebnie.

              Właśnie taki 'speed dating’ to dla mnie taka używka, ucieczka od przykrych uczuć (jak np. poczucie osamotnienia), łatwo się w tym zatracić, jak zresztą w innych rzeczach. Nie podoba mi się takie szybkie życie, nie lubię kiedy kogoś ocenia się po okładce – z tym też kojarzy mi się ta zabawa.

              Absolutnie nie chciałam nikogo urazić, choć ja sama poczułam się urażona tą dziwną nagonką na moją osobę.

              Życzę jak najmniej chamstwa w Nowym Roku. I  życzę umiejętności radzenia sobie z uczuciem osamotnienia, żeby umieć zatrzymać się na chwilę i skupić na sobie, nie szukać zadowolenia w różnych używkach, nauczyć się czerpać radość z własnego wnętrza i być dla siebie najlepszym przyjacielem!

              dda93
              Uczestnik
                Liczba postów: 649

                Bardzo ciekawy wątek. Dowodzi choćby tego, że nieważne od czego DDA/DDD zaczną dyskusję i tak skończy się ona na temacie zdrowienia 🙂 To w sumie pozytywne.

                Zaciekawiony zerknąłem pod jeden z przesłanych przez Dorotę linków:

                • szybkie randki dla wysokich – 179 cm, nie kwalifikuję się
                • szybkie randki w grupie wiekowej 27-42 lata – za stary, nie mieszczę się
                • szybkie randki dla singli-katolików – nie kwalifikuję się

                I Wy mówicie, że to są ŁATWE randki? 🙂

                Zresztą wybór wśród kilkunastu kandydatek jak dla mnie pachnie sieczkarnią. Jeżeli to prawda, że mężczyźni są wzrokowcami, każdy z nich spośród kilkunastu kandydatek jest w stanie wyłowić tę jedną, dwie, trzy najbardziej interesujące w ciągu trzydziestu sekund – na podstawie preferencji co do urody, makijażu, zapachu perfum, miękkości sweterka czy wyrazu twarzy (smutku lub uśmiechu).

                Ja na przykład często w życiu wybierałem dziewczyny, które mają smutek przyklejony do twarzy.

                szorstkiczopek
                Uczestnik
                  Liczba postów: 58

                  „Ja na przykład często w życiu wybierałem dziewczyny, które mają smutek przyklejony do twarzy.”
                  Ja też, to podświadome szukanie dramatu w życiu, kobiet które będą tak nieszczęśliwe jak twoja matka.

                  dorotaa77
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 171

                    dda93

                    To co napisałeś to trochę tak, jakbyś widział wszystko co nieosiągalne czy niedostępne a ta cała reszta, która jest osiągalna, której wytyczne spełniasz, jest dla ciebie niewidoczna. Z pewnością są na tych spotkaniach, takie wytyczne którym byś sprostał… ? 😉 Pytanie tylko, czy cię to interesuje?

                    Według mnie, to najlepiej określić się samemu, czy JA tego chcę? Czy mam ochotę na taką zabawę?

                    A może wolałbym poznać kogoś na jakichś innych spotkaniach, gdzie ludzie bardziej się poznają, dzielą zainteresowaniami i nie ma limitu czasu. Takie czasy, że wszystko do wyboru, do koloru… 😉

                    dda93
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 649

                      Na mitingach…? A o tzw. Trzynastym Kroku może Koleżanka słyszała? Toż to gotowy przepis na melodramat. Do kościoła nie chodzę, na dyskoteki i do knajp tym bardziej. I co wtedy? Tylko zakon? 😉

                      Sorry, ale takiej koncepcji w ogóle nie kupuję. Wybór pomiędzy złym a jeszcze gorszym…

                      dorotaa77
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 171

                        Ależ ja ci niczego nie próbuję sprzedać… Wybór należy do ciebie. 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 30)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.