Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD spokoj><samonakręcenie

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
  • Autor
    Wpisy
  • Margo
    Uczestnik
      Liczba postów: 244

      jest we mnie od pewnego czasu jakis wew spokoj.
      oczywiscie sa dni kiedy podnosze glos, krzykne…nie jestem swieta, hehe.
      lecz ucze sie pomalu docierac do sedna problemu, ktory nazywam "samonakrecającasie korba". jest chwila, czuje napiecie, czuje jakis niepokoj, czuje ze wybuchane i nagle
      nawiazuje kontakt ze swoimi odczuciami. interpretuje je, probuje dojrzec w jaki moment spowodowal ze zapalil sie zapłon i sluchajcie… to zajebiscie pomaga.
      zanim sie nakrece nad jakas sparwa, problemem, czy nawet pierdołą….potrafie to opanowac.
      po prostu gadam sama do siebie.kiedys czulam z tego tytulu pewne zazenowanie, a teraz?
      czuje sie swietnie, bo sama ze soba sie super dogaduje…

      mam nadzieje ze to uczucie blogosci mi nie minie 😛

      śpioch
      Uczestnik
        Liczba postów: 215

        i oby tak zostało na jak najdłużej :cheer:

        Margo
        Uczestnik
          Liczba postów: 244

          HOWK :silly:

          kaktus
          Uczestnik
            Liczba postów: 694

            Robię to samo:) Nie gadam na głos, tylko mówię do siebie "wewnątrz":) Też kiedyś myślałam, że to dziwne, ale skoro pomaga…:) Na razie powoli się przyzwyczajam do bycia sobą, strasznie dziwne uczucie – tak się sobą zajmować, patrzeć na nowo, co się lubi i co mi pasuje…Albo za co, obiektywnie patrząc, ktoś nie powinien ode mnie obrywać (bo najczęściej obrywa osoba, której zachowanie będzie "kroplą przepełniającą czarę"). Na to też się wkurzam, bo mnie to przyglądanie się sobie uwiera… Przy okazji – książka o zołzach, którą mi kiedyś wysłałaś, jest genialna:) Dzięki stokrotne:)

            Margo
            Uczestnik
              Liczba postów: 244

              ciesze sie, mam tez podobne pozycje..w sumie na jedno kopyto, hehe
              pozdrawiam serdecznie

              artur
              Uczestnik
                Liczba postów: 296

                Ja czesto ze soba rozmawiam….podobo to pierwszy krok do szalenstwa:blink:

                Margo
                Uczestnik
                  Liczba postów: 244

                  a ja myslalam ze to kwestia ogromnej inteligencji, taka rozmowa z sama sobą ;-)))
                  nadal tak twierdze 😛

                  annaanna
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 448

                    Ja mówię do siebie na głos, czasem nawet na ulicy.Robi mi się głupio i udaję,ze rozmawiam przez komórkę.Uważam ,ze trzeba ze sobą pogadać, ze sobą, czyli czlowiekiem na tym samym poziomie.:P

                    ewi
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 155

                      ja też czesto gadam do siebie;) ale ostatnio nakrecam sie w niewłaściwą strone i to mnie bardzo dobija:( .pozdrawiam

                      luckra
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 299

                        Ja również mówię do siebie, lecz z bardzo typowych sytuacjach…:) np. jak coś mi spadnie , wtedy mówię po cichu do siebie XXXXX lub inna sytuacja…wymijam bardzo nielubianego wykładowcę i z premedytacją nie witam się z nim…przechodze parę kroków, by potknąć się o bardzo równy chodnik i wówczas wypowiadam to słowo XXXXX 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.