Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › spokoj><samonakręcenie
-
AutorWpisy
-
jest we mnie od pewnego czasu jakis wew spokoj.
oczywiscie sa dni kiedy podnosze glos, krzykne…nie jestem swieta, hehe.
lecz ucze sie pomalu docierac do sedna problemu, ktory nazywam "samonakrecającasie korba". jest chwila, czuje napiecie, czuje jakis niepokoj, czuje ze wybuchane i nagle
nawiazuje kontakt ze swoimi odczuciami. interpretuje je, probuje dojrzec w jaki moment spowodowal ze zapalil sie zapłon i sluchajcie… to zajebiscie pomaga.
zanim sie nakrece nad jakas sparwa, problemem, czy nawet pierdołą….potrafie to opanowac.
po prostu gadam sama do siebie.kiedys czulam z tego tytulu pewne zazenowanie, a teraz?
czuje sie swietnie, bo sama ze soba sie super dogaduje…mam nadzieje ze to uczucie blogosci mi nie minie 😛
i oby tak zostało na jak najdłużej :cheer:
Robię to samo:) Nie gadam na głos, tylko mówię do siebie "wewnątrz":) Też kiedyś myślałam, że to dziwne, ale skoro pomaga…:) Na razie powoli się przyzwyczajam do bycia sobą, strasznie dziwne uczucie – tak się sobą zajmować, patrzeć na nowo, co się lubi i co mi pasuje…Albo za co, obiektywnie patrząc, ktoś nie powinien ode mnie obrywać (bo najczęściej obrywa osoba, której zachowanie będzie "kroplą przepełniającą czarę"). Na to też się wkurzam, bo mnie to przyglądanie się sobie uwiera… Przy okazji – książka o zołzach, którą mi kiedyś wysłałaś, jest genialna:) Dzięki stokrotne:)
ciesze sie, mam tez podobne pozycje..w sumie na jedno kopyto, hehe
pozdrawiam serdecznieJa czesto ze soba rozmawiam….podobo to pierwszy krok do szalenstwa:blink:
a ja myslalam ze to kwestia ogromnej inteligencji, taka rozmowa z sama sobą ;-)))
nadal tak twierdze 😛Ja mówię do siebie na głos, czasem nawet na ulicy.Robi mi się głupio i udaję,ze rozmawiam przez komórkę.Uważam ,ze trzeba ze sobą pogadać, ze sobą, czyli czlowiekiem na tym samym poziomie.:P
ja też czesto gadam do siebie;) ale ostatnio nakrecam sie w niewłaściwą strone i to mnie bardzo dobija:( .pozdrawiam
Ja również mówię do siebie, lecz z bardzo typowych sytuacjach…:) np. jak coś mi spadnie , wtedy mówię po cichu do siebie XXXXX lub inna sytuacja…wymijam bardzo nielubianego wykładowcę i z premedytacją nie witam się z nim…przechodze parę kroków, by potknąć się o bardzo równy chodnik i wówczas wypowiadam to słowo XXXXX 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.