Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD spotkania w Toruniu

Przeglądasz 5 wpisów - od 11 do 15 (z 15)
  • Autor
    Wpisy
  • janusz96
    Uczestnik
      Liczba postów: 572

      Jednak trzeba wzywać ponownie tych "dupków" z Policji ….. jeśli nie chce im się pracować ( tzn. podejmować interwencji) to będą musieli zmienić pracę . Podaj namiary na ten komisariat….

      erravi
      Uczestnik
        Liczba postów: 4

        Witaj!

        Spotkania grupy wsparcia w Toruniu odbywają się na ul.Wielkie Garbary 2 w każdą niedzielę o godz.17:30. Serdecznie zapraszamy:)

        erravi
        Uczestnik
          Liczba postów: 4

          Witaj!

          Spotkania grupy wsparcia w Toruniu odbywają się na ul.Wielkie Garbary 2 w każdą niedzielę o godz.17:30. Serdecznie zapraszamy:)

          luckra
          Uczestnik
            Liczba postów: 299

            Witaj, tak problem z policją jest bardzo wielki…tym większy iż mieszkam w bardzo małej miejscowości w pobliżu Gdańska, gdzie istnieje tylko jeden komisariat i gdzie ludzie "wysiaduja" swoje stanowiska i nikt tego nie chce zmieniać. Gdaby to ode mnie zależało, to pierwsza bym robiła jakiś rozgłos…jednak wiem, ze to nic nie pomoże…Komisariat jest małym problemem w porówaniu ze szpitalem , w którym na oddziale alkoholowym piją kobiety alkohol. Przy wejściu nie jest się sprawdzanym..można wnieść wszystko, brak spotkań z terapeutami, a wyjśiówkę można załatwić za dobre sprawowanie…Tak, wiele jeszcze mogę napisać o tym szpitalu. Moja mama była tam dwa razy na leczeniu, ja również to miejsce odwiedzałam ze zwzględu na Nią. Nigdy nie spotkałam lekarza, ani ja , ani mój tata, który wielkokrotnie próbował znalezc osobę, która prowadzi Jej leczenie. Inne oddzaiły podobno dobrze fukncjonują, ale ja na własne oczy widziałam, co się dzieje na owym oodziale kobiecym. Sporo starań towarzyszyło temu, aby moją mamę umięsćić w szpitalu, jako pierwszej mi się to udało..I jak konsekwencje tego podniosłam, spotkałam się z bezaprobatą rodziny, choć już wtedy mama piła parę lat na potęgę…Minęło parę lat, a po nieudanej terapii ( brak współpracy mamy z lekarzami, których po prostru nie było !!! ) ponownie , koniecznym sało się oraganizowanie kolejnej…Sporo starań, aby osoba chora orzymało należną Jej pomoć z ramienia państwa…niestety, nawet najwyższy wymair sprawiedliości, jakim jest sąd nie "spisał się". Czym jest 7 tyg leczenia, wobec poprzednich nieudanym prób…a co najważniejsze…Dlaczego sąd wskazał na miejsce lecznia nie profesjonalny ośrodek, a ten sam, w którym ciągle trafia i który nie udziela Jej należnbej pomocy???Niie wiem, co robic. Najchętniej zadzwoniłabym do gazety naszej lokalnej i wszczeła burdę…Jednak w tym wszystkim jest mój ojciec, który żyje tu…w moim rodzinnym miasteczku, a mnie tu już nie ma..Nie obawiam się "przypadkowych" spojrzeń przechodniów na ulicy, w miasteczku w którym wszysce się znają, lecz wiem, ze On tak…Staram (my) się coś zrobić, szukamy, próbujemy pociągać za odpowiednie sznurki…Niesety spotykając się z nierzetelnością ze strony szpitali, nic nie jesteśmy w stanie zrobić…

            aniaDDA
            Uczestnik
              Liczba postów: 410

              erravi, możesz powiedzieć w jakim mniej więcej wieku są uczestnicy grupy?

            Przeglądasz 5 wpisów - od 11 do 15 (z 15)
            • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.