Witamy › Fora › Terapie w Polsce › szukam pomocy
-
AutorWpisy
-
Anonim
26 października 2014 o 01:17Liczba postów: 20551Witam,
jestem nowy na tym forum.
jestem od ok 7 lat związany z osobą DDA. postaram sie opowiedzieć swą historię od jakiegoś poczatku. Jestem z osobą z domu patologicznego. nie miałem nigdy uprzedzeń do takich osób. Gdy się poznaliśmy było super, po jakiś ok. 2 bądź 3 miesiącach nastała u nas rozłaka z nieniadomego dla mnie powodu( nie mieliśmy żadnej kłotni ze sobą i podobno obecna żona była we mnie zakochana po uszy. Nie potrafiłem tego zrozumieć czemu mnie rzuciła. Po tym fakcie dostawałem od niej steki sms-ów, po miesiącu do siebie wróciliśmy. Sytuacja powtarzała się ze 3,4 razy. Kochałem ją i nadal kocham(nazwijmy ją D. Sytuacje rozłaki nastawały po drobnych sprzeczkach (jak dla mnie, poprostu sytuacje do wyjaśnienia w godzinke). Bywało to dość regularnie. 3 miesiące dobrze, nagle kłótnia, miesiąc rozłąki i wracaliśmy do siebie. Wkońcu urodził się nam dzidziuś. Zrobiłem wszytsko byśmy zamieszkali razem, mamy mieszkanie, wyszliśmy z dłógów. ogólnie po ślubie, (mieszkaliśmy wtedy ok roku u żony mamy) , dla mnie to była czysta udręka, przy byle kłótni zostawałem sam, spędzałem sam ze sobą czas, i tak bywało do góra 5 dni, byłem w obcym domu (ojca pijaka nie było już od dawna z nimi) podczas kłotni mówilem, że jade z tamtąd do siebie( do rodziców) i niech zastanowi się nad dalszym losem. gdy jechałem do rodziców dostawałem setkę sms-ów, ze jak pojade to koniec itp itd.ok. mineło był ślub (było dziecko w drodze). zamieszkaliśmy przez około rok u teściowej ( w sumieokoło2 lat tam mieszkałem)tamten czas to dla mnie koszmar), zrobiłem wszystko by z tamtad uciec, kupiliśmy mieszkanie, wyszliśmy z długów, ja zapierdzielam cały czas, żona nie ( nie mam o to pretensji, poniewaz dajemy rade). zdarzały się nam regularnie kłotnie (jak dla mnie o pierdoły). Były to kłotnie raz na 3 miesiące. Kłotnia trwała do 5 dni, co było dla mnie szokiem, nigdy sie z nikim nie potrafiłem tak długo kłoćić, jestem osobą co po godzinie emocje mijają. podczas każdej kłotni żona po atakach mogła się do mnie nie odzywać, za to dostawałem zawsze milion smsów. kiedś po pewnej kłotni i kilku dniach afery nie wytrzymałem i wyrzyłem się na rzeczy martwej co widział nasz syn. coś we mnie pękło, poszedłem do psychologa, ponieważ nie wiedziałem czy dalej tak wytrzymam. co jakiś gówniany problemik u nas była regularna walka, nie jestem człowiekiem krystalicznym i nie ra zto zonie mówiłem, odnosiłem wrażenie jakby do niej nic nie docierało. przyznawałem sie do błedu i przepraszałem a ona dalej ataki. u psychologa szukałem pomocy dla nas! mówiłem, opowiadałem Pani psycholog całe nasze zycie (bez żadnego kolorowania, wytykając swoje błędy). Psycholog w mgnieniu oka stwierdziła u żony syndrom DDA. chciałem i próbowałem mej lubie o tym mówić i uświadamiać, lecz skończyło się na tym, że usłyszałem (tak kiedyś to miałam ale już się wyleczyłam) i ,że to ja mam syndrom DDA. minęło ok 4 lat od tamtej sytuacji, gdzie pobowałem namówić żone na terapię. co około 3 miesiące były zawsze między nami zgrzyty, które żona chciała zawsze kończyć rozwodem i tym bym ją zawsze przepraszał. Nigdy nie wyzwałem żony ani żle o niej nie mówiłem a ona wręcz przeciwnie, zawsze równała mnie z błotem. Ciągle mi wmawia, że wie lepiej co ja czułem w danym momencie itp. zacwsze wychodzi na to , że ja mam byc winny i ją przepraszać,choć nie czuję się winny. tkwię w tym jakieś 7 lat i zastanawiam się poważnie czy mam tą sytuację olać czy próbować wciąż ratować? nie raz próbowałem żone wyciagnąć na wspólną terapie małżeńską, ona jest uparta i mówi że to we mnie problem ale nie wyraża chęci by iść ze mną na terapię skoro ja jestem temu wszystkiemu winny. podczas każdej kłotni potrafi tak obrócić sprawe byś tylko Ty czuł winę i miał przepraszać. nie potrafię tak żyć a szkoda mi naszego synka.Moim zdaniem, jeśli zależy ci na żonie, to powinieneś dać jej jeszcze kolejną szansę. Najlepiej, gdyby pomógł wam specjalista. Jeśli jesteście z Warszawy, to mogę polecić wam tę poradnię: http://psychoterapia-kielczyk.pl/. Na pewno znajdzie się tam specjalista, który pomoże wam rozwiązać te problemy, w szczególności twojej żonie. Ja tam chodziłam, ale z trochę inną sprawą i mi bardzo pomogli.
Najważniejsze to, żeby ona zrozumiała, jak wygląda to wszystko z twojej strony, bo póki co, to chyba to do niej nie dociera. mam nadzieję, że wam się powiedzie. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.