Witamy Fora Szukam Ciebie szukam wyjścia z piekła

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
  • Autor
    Wpisy
  • sunshine105
    Uczestnik
      Liczba postów: 3

      Nie mam z kim porozmawiać,jestem jak tredowata we własnym domu. Jestem kims gorszym. Tak się stało,że moja matka nie miała i nie ma dla mnie miłości i niestety to nie tylko moje zdanie.Ojca alkoholika tez nie mogę zaliczyć do moich przyjaciół.Z matka nie łączy go nic poza krytycyzmem i nieakceptacja swojej córki czyli mnie. Gdybym tylko umiała byc ponad to. Ale nie. Ciagle od nowa szukałam kontaktu zwłaszcza z matka,zamiast juz dawno zrozumieć ze to nie ma sensu. Teraz chciałabym wyjść na prostą,ne przejmowac sie przeszłościa ani tym co o mnie sądza teraz. Kazda krytyka mnie zabija,boję się przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu,a juz na pewno nie moge byc soba.Nie mogę się na razie wyprowadzic. Jestem otoczona krytyką,ze strony rodziców,meża. Może ktoś napisze co robić aby nie utożsamiać sie z ich oceną mojej osoby? Jak zacząć normalnie żyć? mój adres sunshine105@wp.pl

      aris1
      Uczestnik
        Liczba postów: 6

        Witam, niestety, ale ja mam tez nie najlepsze relacje z mama. Dwa lata temu zmarl tata-alkoholik, w rodzinie mielismy nadzieje, ze sytuacja troche mama wstrzasnie, ale niestety to sie niestalo. Doswiadczenia z tej relacji sa bardzo bolesne. Jest duzo bezsilnosci, zwatpienia, bolu – ale fakt jest taki, ze mamy nie zmienie. Pojawia sie czesto tez wspolczucie, bo ja wiem, co to znaczy byc kochana i kochac, a ona na wlasne zyczenie przed tym wszystkim ucieka w swiat nienawisci. Pierwsze co zrobilam to uniezaleznilam sie w sposob mieszkaniowy. Ucieczka nie jest jednak rozwiazaniem. Ale znalezienie sobie przestrzeni, nie tylko duchowej ale materialnej, ktora pozwoli na bycie-niezaleznym wydaje mi sie konieczna dla uzyskania pelnej rownowagi psychicznej.

        aris1
        Uczestnik
          Liczba postów: 6

          zapomnialam, tak jak przyjdzie komus ochota na refleksje odnosnie mam, zon AA aris1@poczta.onet.pl

          ananke24
          Uczestnik
            Liczba postów: 202

            hej
            coś o tym wiem…
            ojciec alkoholik zniknął z mojego pola widzenia wieki temu, co jednak nie zmieniło mojej matki, jej nienawiści do mnie (usłyszałam nawet kiedyś, że jestem jej błędem życiowym i gdyby nie ja…), ciągłego podcinanie skrzydeł.
            Potrafi być perfidna, w najmniej oczekiwanym momencie tak zbić mnie z tropu, że wpadam w depresję…
            I tak cały czas, całe zasr… życie… Dużo się zmieniło, gdy wyprowadziłam się z moim synem na własne kąty, wiele mniej stresu i cudowny komfort, że im mniej kontaktu z nią – tym lepsze moje samopoczucie…
            Teraz czuję, że potrzebuję wsparcia – narzeczony zabiera nas do siebie za granicę już za kilkanaście dni, a ja czuję się zagubiona, zalatana i już nie wiem, w co ręce włożyć… a ona? ona gdy tylko moze to podkopuje wiarę mojego syna w siebie, powtarza mi, że nie będzie lekko, podkreśla, że z "moją tendencją" to cos tam….chociaż to nie ma odniesienia we mnie i wszyscy to wiedzą, nawet ja… ale? i tego nie rozumiem w ogóle – cały czas, chyba podświadomie, próbuję zrobić coś, żeby mnie pochwaliła, i nic… tylko podcinanie skrzydeł…
            To, co radzę Tobie, to wyprowadzic się dalekoooooo od rodziny, ograniczyć kontakty do minimum i zacząć terapię… zająć się sobą i swoim rozwojem…
            pozdrawiam, a.

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              [color=#FF0000][/color]

              WITAJ, RANIONA PRZEZ MATKĘ. NIE MA LIPY JESTES DDA, I TAK NAPRAWDĘ SYTUACJA JEST TAKA JAK U MNIE TYLKO PEWNO DEKORACJE SA INNE, ALE ISTOTA PIEKLA TAKA SAMA. PISZESZ, ZE CHCESZ WYJSC NA PROSTA, CZEGO CI ZYCZĘ, ALE ZACZNIJ KOCHAC SAMA SIEBIE. Z WLASNEGO DOSWIADCZENIA WIEM, ZE NIKT ABSOLUTNIE NIKT TAK NAPRAWDE NIE POKOCHA CIĘ, NIEZAAKCJEPTUJE, JESLI SAM(A) SIE NIE POKOCHASZ, NIEZAAKCEPTUJESZ, NIE ZACZNIESZ SZANOWAC SIEBIE. A TO JEST TRUDNE, BO NAJPIERW TRZEBA PRZEJSC PRZEZ KATARHIS WLASNEGO BÓLU, TZN. TAMTYCH EMOCJI I LEKÓW, PRZYJĘCIE UCZUC, ROPIEJACE RANY NAJPIERW TRZEBA JE OCZYSCIC, BY SIE POTEM ZAGOILY. JA BALEM SIĘ UCZUC, NIE CHCIALEM NIC CZUC, WIĘC Z DDA, STALEM SIĘ TEZ ALKOHOLIKIEM. ALKOHOL BYL PANACEUM NA PERNAMENTNE POCZUCIE WINY, JAKIE PRZEZ WIĘKSZA CZĘSC ZYCIA BYLEM WPROWADZANY PRZEZ MOJA MATKĘ, TAK MNIE KONTROLOWALA, BO W JAKIMS SENSIE BYLEM DLA NIE TYLKO SYNEM, ALE TEZ ZASTĘPOWALEM JEJ NIEOBECNEGO MĘZA ALKOHOLIKA, A TYLKO W TEN SPOSÓB MOGLA MNA MANIPULOWAC, POCZUCIEM WINY: PLAKALA, ZE JEJ NIE KOCHAM, ALBO, ZE JESTEM ZLY BO CHCĘ JECHAC Z KUMPLAMI POD NAMIOT I ZOSTAWIE JA SAMA ITD. GDY PRZEZ PRZYPADEK WPADLA MI W RĘCE KSIAZKA DO DDA, I JA PRZECZYTALEM, TO SIĘ ROZPLAKALEM I SCHOWALEM KSIAZKĘ PRZEZ ROK UDAWALEM, ZE JEJ NIE MA. CIĘZKIE, ALE TO I TAK WYPLYNIE, NIE OSZUKA SIĘ ZGROMADZONEGO W SOBIE BOLU I ZLOSCI, POCZUCIA WINY ZA NIE SWOJE GRZECHY, ITD
              JEDYNE MIEJSCE, GDZIE MOZNA ZACZAC COS Z TYM ROBIC TO MITINGI DDA, ALBO TERAPIA, ALE ZACZNIJ OD DDA, NAPRAWDĘ POLECAM. JA OD 7 LAT NIE PIJĘ, OD 3 UCZESTNICZE W DDA I CZUJĘ SIĘ I JESTEM GOSC, ALE BÓL JAKI PRZEZYLEM I PRZETRAWILEM W SOBIE DAL MI DZIS SILE I MOGE PISAC I CZUC SIĘ SAM ZE SOBA DOBRZE, CHOC JESZCZE DUZO PRACY PRZEDE MNA. BYLE NA AOWSKIM ZLOCIE AA I PROWADZILEM MITING DDA, I IWESZ, ZE PRZESZLO TAM TYLE LUDZI, ZE ZAMARLEM, ZE 150 OSÓB SIE PRZEWINELO, I JA KTÓRY NIGDY TEGO NIE PROWADZILEM. TO CO USLYSZALEM PRZEZ 4 GODZINY, TO CO CZULEM SPOWODOWALO, ZE CZULEM SIĘ JAKBY ZE 100 TON WĘGLA PRZERZUCIL, ALE TEZ POCZULEM SILĘ I COS WE MNIE PĘKLO, UPUSCILEM WIELE Z EMOCJONALNEGO BÓLU. POLECAM CI TO ZRANIONA SIOSTRA DDA. andrzej69 napisz jeśli chcesz, ale uprzedzam, nie będę twoim terapeutą mogę tylko służyć SOBA I WLASNYM DOSWIADCZENIEM asecmanko@wp.pl

              aris1
              Uczestnik
                Liczba postów: 6

                Mysle, ze temat matek DDA jest rzadko tutaj poruszany tutaj, albo nie mam jeszcze dobrego rozeznania forum. Narasta we mnie poczucie bezsilnosci. Szukam sposobu by cos zrobic, aby wenetrznie sie uwolnic z wiezow toksycznej Mamy, ale poki co mam wrazenie, ze jestem niby w matnii: im bardziej chce sie uwolnic tym bardziej to wchlania mnie do srodka. Mysle tez, ze picie Taty bylo poniekad poglebiane przez Mame. Mama ma w swoim zachowaniu dziwny mechanizm, trudno mi powiedziec dokladnie jaki, mechanizm, ktory niszczy wszystko, co w jej otoczeniu jest dobre, delikatne. Chcialaby sprawowac kontrole nad wszystkim i sensie emocjonalnym to sie jej niestety udaje.

                ananke24
                Uczestnik
                  Liczba postów: 202

                  hmmmm…. jakbym czytała o swojej matce…. z tą kontrolą szczególnie… to smutne, że nie znalazło się w domu wsparcia, choćby ze strony jednego rodzica… a przynajmniej mi smutno….

                  pozdrawiam, a.

                  ewunia
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 48

                    TAK! ZNAM TO!
                    moja matka też nigdy nie była dla mnie wsparciem… przez całe życie słyszałam jakim to zerem jestem… czy to, że była DDA ma jakieś znaczenie??? ja też jestem DDA a staram się dla siebie a co za tym idzie dla mojego dziecka, być człowiekiem…
                    i powtarzam sobie: ZASLUGUJĘ NA TO, BY MOJE POTRZEBY ZOSTALY SPELNIONE.
                    na matkę nigdy nie mogłam liczyć, ale dla siebie samej szukam wyjścia z tego piekła jakim było moje dzieciństwo!
                    pozdrawiam

                    malenka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 382

                      U mnie mama pila przez 15 lat i nie zaznalam od niej milosci…Nie pije od 10 lat.cale zycie slyszalam, ze jestem do bani.Myslalam, ze jak przestanie pic wszystko sie zmieni ale tak nie bylo.Podkopywala moje poczucie wartosci na kazdy mozliwy sposob.Moim wyjsciem z piekla byl wyjazd za granice, ucieczka…Nie ma mnie w domu 3 lata i dopiero po takim czasie widze jakie spustoszenia sie we mnie dokonaly w tamtym czasie.Teraz mam przestrzen i staram sie dowiedziec kim jestem, czego chce.Na poczatku bylam swiecie przekonana, ze nie potrzebuje terapii, ze to co przeszlam mozna wymazac i zaczac zyc od nowa.Kontakt mam z mama dobry, tylko dlatego ze widujemy sie 3 razy w roku albo rozmawiamy przez telefon.Chce odnalezc siebie i starac sie byc szczesliwa.

                      aris1
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 6

                        Wlsanie zdecydowalam sie na wyprowadzke od Mamy. co prawda nie mieszkamy w tym samym mieszkaniu, ale nasze domy dzieli okolo 100, co pozwala Mamie na interwencje mniej lub bardziej drastyczne. A wiec wyprowadzam sie ze swojej dzielnicy. Bede miala blizej do pracy. Niby fajnie, ale jakos im blizej terminu wyprowadzki tym mi sie bardziej nie chce…Ciezkie sa te wiezy emocjonalne…wrecz duszace

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.