Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Terapia DDA a ciąża

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18)
  • Autor
    Wpisy
  • grzybusik
    Uczestnik
      Liczba postów: 24

      Mam na imię Małgosia. Jestem DDA w trakcie terapii. Czy jest na forum osoba, która w trakcie terapii zaszła w ciążę. Bardzo proszę o kontakt. Czy po stwierdzeniu ciąży kontynuowałyście tarapię. Moja ginekolog nie chce ,mi dać zaświadczenia. Nie wiem co robić. Ciąża nie jest zagrożona ale wiadomo stres nie jest dobry dla dziecka. Ciężko mi podjąć decyzję. Tyle trudu mnie to kosztowało a teraz przerwać. Nie dodałam że to terapia grupowa więc raczej po przerwaniu nie ma powrotu. Dziewczyny co wy zrobiłyście i jak wasz maluszek po porodzie. Jestem w kropce. Bardzo prosze o odpowiedzi. Nie mam totalnie z kim porozmawiać a nie chcę mówić ojcu dziecka że mam wątpilowści a propo terapii bo nie był nią zachwycony. Pomóżcie, pogadajcie.
      Pozdrwaiam
      Małgosia

      Afektywna
      Uczestnik
        Liczba postów: 836

        Słyszałam, że jak kobieta jest w ciąży, to nie powinna kontynuować terapii, ale sugerowałabym Ci rozmowę z terapeutą na ten temat, bo to wszystko zależy. Nie czuję się kompetentna w tym temacie…
        Powodzenia, trzymam kciuki 🙂

        ewelina82
        Uczestnik
          Liczba postów: 1499

          Kochana,chodzilam na terapie i na al anon,gdy bylam w ciazy:) nie widze zadnych przecieskazan;)

          grzybusik
          Uczestnik
            Liczba postów: 24

            Dzięki za odpowiedź. A jak Twój maluszek. Nie odbiło się to na jego zdrowiu? Mam na myśli czy nie był nerwowy po porodzie? Wiadomo stresująca się mama i duże emocje mają negatywny wpływ na późniejszą psychikę maluszka. Nie obawiałaś się? Bo ja bardzo się boję, że zaszkodzę mojemu dziecku, dam mu gorszy start w życie przez swój egoizm.
            A wogóle to cały czas męczą mnie wątpliwości czy dobrze robię chodząc na terapię, jestem kłębkiem nerwów ostatnio. Mam natłok myśli na temat mojej rodziny i nie bardzo sobie z tym radzę. Ogólnie zniechęcenie i mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Zakopać się gdzieś i nie wychodzić. Nic mnie nie cieszy. I nic mi się nie chce. Nie wiem czy warto się tak męczyć i jeszcze narażać zdrowie maleństwa.

            ewelina82
            Uczestnik
              Liczba postów: 1499

              Ja przezywalam o wiele wieksze stresy podczas ciazy(remont,rozwod,przepychanki z pijanym mezem……),terapia byla jak wybawienie.Te stresy mialy napewno negatywny wplyw na dzidziusia,ale sama terapia?fakt,rozmawia sie na tam na trudne tematy,ale nie na tyle,by mialo to negatywny wplyw na dzidzie….czlowiek w ogole doznaje roznych wzruszen,tak?ja uwazam,ze dzieki terapii mozna nad soba pracowac i stawac sie bardziej swiadomym czlowiekiem,rowniez mama:) nie balabym sie na Twoim miejscu,naprawde;) dlaczego masz watpliwosci co do terapii?to inwestycja w samego siebie…

              grzybusik
              Uczestnik
                Liczba postów: 24

                Może po prostu boję się tych emocji bo czuję się fatalnie. Może boję się zmian.Mam już dość takich dołów. Moim sposobem na ucieczkę od tego co działo się w moim domu były książki i bezsensowne ogladanie telewizji. teraz reaguję tak samo na każdy stres i nie daję rady inaczej. choćby się paliło i waliło ja po prostu ucieknę. Spędzam bezsensownie czas bo w głębi duszy uważam, że i tak obojętnie co zrobię nic nie zmienię w swoim życiu. Chocbym nie wiem jak uciekała to i tak emocje zwiazane z moim domem mnie dopadną. Czuję się przegrana i mam ochotę uciekać jak najdalej od tego wszystkiego. MOja mama zawsze się poddawała i ja robię to samo. Czasem mam dość samej siebie ale w jakiś sposób jesat mi tak wygodnie. Stres – ucieczka tak jest najłatwiej. Wpaść w przygnębienie i przespać cały dzień. Nie potrafię inaczej. Moja terapeutka powiedziała mi że bez zaświadczenia nie wpuszczą mnie w sobotę na terapię. Byłam u mojej ginekolog dzisiaj i nie dała mi go. WIęc mam problem. Poza tym jakaś część mnie chce uciekać jak najdalej byle nie czuć tego co czuję. W pewnym sensie poczułam ulgę, ze być może przerwę terapię. Nie potrafię zdecydować.

                ewelina82
                Uczestnik
                  Liczba postów: 1499

                  Nie rozumiem po co terapeutce zaswiadczenie oraz dlaczego ginekolog Ci go nie dal:unsure: nawet jesli z tej terapii nic nie wyjdzie sa inne….mowisz,ze mama zawsze uciekala….hmmmm,Ty rowniez chcesz to przekazac swojemu dziecku?bo,tak jak Ty,ono tez to bedzie widziec….uwazam,ze to doskonaly czas na zmiany(wiec i na terapie)bo Ty jak Ty(Twoj wybor,mozesz cierpiec cale zycie),ale bedziesz miala dzidziusia Gosia….pisalas o egoizmie w poprzednim poscie,ze niby dziecko wazniejsze niz Twoja terapia….a wyszlo na to,ze chcesz miec potwierdzenie,ze nie mozesz chodzic na terapie z powodu ciazy….jest to wlasnie Twoja ucieczka….PORA TO ZMIENIC!!!!!!!!!!!!

                  ewelina82
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 1499

                    Ps.masz 9 miesiecy,by sie ogarnac!!!!;) potem juz bedziesz odpowiedzialna nie tylko za siebie,ale i za dzidziusia.Ja wiem,ze sa ciezkie emocje,uczucia,ze chcesz uciec itd.(sama widzisz ile tego jest poza terapia,wiec problem szkodliwosci dzidzi masz z glowy:) ),ale chyba najwyzsza pora zmierzyc sie z nimi,co? kiedy,jesli nie teraz?

                    grzybusik
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 24

                      Terapeutki mówią, że muszą mieć zaświadczenie o braku przeciwwskazań co do kontynuowania terapii w trakcie ciaży (to są tak silne emocje, ze mogą wywołać skórcze i przedwczesny poród). Takie są przepisy i one nie mogą inaczej. A ginekolog gada, że zaszkodzę dziecku a poza tym będąc na zwolnieniu nie mogę brać udziału w terapii. A to jest nieprawda ponieważ dzwoniłam dsziaj do zusu i powiedzieli mi, że jak najbardziej mogę bo to jest tak jakby leczenie i chodzi o moje zdrowie. A leczenie nie koliduje ze zwolnieniem lekarskim poniewaz na zwolnieniu mam wpisane, ze mogę chodzić. Także musze chyba namówić ją (ale nie wiem czy przyjmuje w czwartek lub w piątek – chyba wepchnę się siłą ;-))) ) lub iść prywatnie na wizyte do innego ginekologa ale to nie bardzo mi się uśmiecha bo kasy brak. Mam już też desperackie myśli o podrobieniu zaświadczenia za pomoca skanera i długopisu 😉 Ale trochę się boję. Zresztą to trochę niepoważne. :-((( Rozwaliło mi to cały dzień dzisiaj. Jak ja uwielbiam takie komplikacje.:evil: Nie chcę wiecznie uciekać ale jak na razie nie widzę efektów terapii (a to juz moja druga).

                      ewelina82
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 1499

                        Skoro takie sa procedury…..zobaczysz jak sie to rozwiaze.Pogadaj z ginekologiem….ja chodzilam na terapie indywidualna dla wspoluzaleznionych….

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.