Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Terapie sa swietne, terapie sa cudowne
-
AutorWpisy
-
Anonim
4 stycznia 2006 o 09:40Liczba postów: 20551normalnie enklawa miłośnikow sztuki i artystow nam się zrobiła 😉
nie mogę wypowiadać się na temat terapii…
ale pomyślałam sobie, że często najpiękniejsze 'rzeczy’ powstaja w booolach.pozdrawiam dada i zalaczam wyrazy sympatii 😛
Anonim
4 stycznia 2006 o 09:48Liczba postów: 20551Na pierwszym spotaniu z psychologiem, powiedzialam, że zostalam adoptowana, ale ten fakt dla mnie nie ma znaczenia, zaden problem,dobrze sie stalo itd. Kiedy chciała wrocić do tego tematu, bardzo sie oburzałam, uważałam, ze szuka nie tak gdzie powinna, rozstałam sie z facetem, cierpie, a ona mi tu o pierdolach, przeciez jestem juz dorosla, jakie ma to znaczenie, kiedy zapyutala jak wygladala syt w domu z alkoholem, jeszcze bardziej bylam zdziwiona.Po kilkunastu tygodniach dotarło do mnie, z rykiem wywalilam z siebie, dotarlo do mnie jhak mbardzo sie mylilam, twierdzac, ze adopcja nie milala znaczenia, przeciez bylam zupelnie malenka. Nigdy natomiast terap. nie powiedzial mi z czym mam problem, jedynie potwierdzil moje przypuszczenia.Stara sie tak mna kierowac zebym sama dochodzila do zrodel problemu
Anonim
4 stycznia 2006 o 16:54Liczba postów: 20551czasem zdarza się że z uczelni wychodza niedouczeni specjaliści,to dotyczy każdego zawodu,natomiast niedouczony psycholog może zrobić ogromna krzywdę swojemu pacjentowi,dlatego podobno trzeba bardzo uważnie dobierać terapeutę z ktorym chce sie pracować,ale nie oszukujmy się,ci najlepsi zazwycaj sa w prywatnych osrodkach i biora duże pieniadze,a jesli nawet nie biora to trudno sie do nich dostać,W pracy z człowiekiem potrzebna jest ogromna wrazliwość,poczucie taktu,a nie wojskowy reżim :blink:
ja mam rożne doświadczenia z terapeutami, bo cyklicznie z rożnych powodow jestem terapiona, najpierw jako dziecko alkoholika, potem jako dda, dalej jako niedoszła żona alkoholika, w koncu jako osoba uzależniona, a teraz znowu jako dda, bo to sedno problemu 🙂
i spotkałam dobrych psychologo w życiu i takich, ktorzy mogliby mi zrobić wiele krzywdy, gdyby to była moja pierwsza terapia.
nie zawsze jest tak, że to co mowi terapeuta mi pasuje, ale ZAWSZE dobry terapeuta nie mowi mi co mam robić, nie wypowiada się arbitralnie, tylko słucha, gdybuje, a mnie w żoładku kręci, bo gdybuje w okolicach, ktore wolałabym zakopać głęboko. no i sobie ten terapeuta ze mna gada, mi się to podoba albo i nie. jak jestem gotowa, to babrzemy się w najbardziej bolesnych sprawach i ZAWSZE po wizycie u DOBREGO terapeuty wychodzę silniejsza. jeżeli wychodzę słabsza, to się mogę wizytowka i dyplomikami takiego terapeuty obwiesić w toalecie.
taka jest moja opinia.
bo podstawowa zasada mowi o tym, żeby nie szkodzić.Anonim
4 stycznia 2006 o 18:24Liczba postów: 20551Bylam na kilku terapiach, edukacyjnych i indywidualnych. Jest lepiej i chce to kontynuowac. Ostatnio mam kilka nowych powodow, dla ktorych jestem z siebie dumna. I, choc strasznie bolalo, powiedzialam jednej osobie, ze bycie alkoholikiem wiele zmienia w relacji ze mna.
Anonim
4 stycznia 2006 o 19:08Liczba postów: 20551sellma…
„ZAWSZE po wizycie u DOBREGO terapeuty wychodzę silniejsza.
jeżeli wychodzę słabsza, to się mogę wizytowka i dyplomikami takiego terapeuty obwiesić w toalecie.”to, co napisałaś, wydaje mi się tak bardzo trafione, że jeśli zdecyduję się kiedyś na terapię, będzie to dla mnie mottem przy ewentualnej selekcji złych i dobrych sajkologuff.
dziękuję B)Anonim
4 stycznia 2006 o 19:49Liczba postów: 20551My ślę sobie hipotetycznie że czasami dobrze jest gdy ktoś spojrzy na nasze problemy z boku co nie oznacza że ma prawo nami sterować czy też manipulować
No dzieki grubas za "lepkieprzyjaznie "slowo.
Wlasnie dlatego ze siebie lubie nie pozwole by ktos myslal za mnie. Psycholog tez jest tylko czlowiekiem i albo dobrze czyta ( zgaduje ) z Ciebie albo troche mu nie wychodzi. Dlatego pozadam narzedzi, a nie Wielkiej Rewolucji. A tak w ogole kazdy ma do siebie dystans tylko trzeba troche sie wsluchac. I sluchajcie pilnie swoich psychologow, oni mowia dokladnie to co przed chwila powiedzieliscie, tylko w "inteligentnej wariacji".
Sukcesow ducha 😉 moi mili poruszeni przyjaciele hehe.jestem już na trzeciej terapii.na pierwszej miałam taka terapeutkę,ktorej wszyscy sie bali i zmieniali na gwałt swoje życie,żeby nie krzyczała,że nic ze soba nie zrobili tylko znow 'grzeja’ fotele.to się nazywa terapia prowokatywna.ona wciaż prowokowała nas do złości,ponizała,ironizowała a pacjent wkurzony łatwiej wszystko jej wyspiewał.miało to swe plusy i minusy.plusy-dużo pacjentow 'ruszyło’ ze swoim życiem,rozwiazało swoje problemy.była niesłychanie skuteczna.minusy-człowiek na terapii nie czuł spokoju i mia ł wyrzuty sumienia ,że nic ze soba nie zrobił przez kilka dni,siedział jak na szpilkach i bał się mowić,bo zazwyczaj to co mowił,to były dla niej bzdury.ale nauczyła nas mowić konkretnie i na temat a nie rozwodzic się nad byle czym,nauczyła tak mowić,aby w naszych wypowiedziach było swiatełko w tunelu,że zrobimy to i to ,a jak zrobimy,będzie lepiej..
potem chodziłam na indywidualna do panstwowego ośrodka.psycholożka ziewała jak o sobie opowiadałam,nic dziwnego ,byłam pierwsza pacjentka od godziny 8.00,wkurzała mnie,bo myślałam,ze ja nudzę i jestem kolejnym pacjentem do odfajkowania.ale dużo mi pomogła,przede wszystkim otworzyć się i dokonac duże zmiany.teraz chodzę na DDA,cieszę się,bo poznaję tam siebie,swoje schizy,że moje obecne zachowania maja geneze w dziecinstwie,uczę się mowić o sobie.ale czasem się wkurzam,że terapeutka pozwala się wygadać pacjentom,ktorzy rozwodza się nad głupotami,ktore nie maja żadnego zwiazku z DDA,a czas leci.a ja lubię konkretnośc i rzeczowość i żeby wypowied¼ miała znaczenie i nawiazywała do zmiany,moja terapetka przede wszystkim pozwala się wygadać i nie draży głęboko,w przeciwienstwie do pierwszej terapeutki.
te terapie sa rożne.nie ma idelnej terapii,trzeba dostrzeć złe i dobre strony,a idziemy tam po pomoc,zazwyczaj ja uzyskujemy,nawet o tym nie wiedzac,zaczynamy mysleć nad soba.a wkurzanie się na terapeutę to naturalna faza terapii,to jest dobry objaw,po fazie wkurzania się przechodzimy do następnej fazy-wspołpracy.kiedyś się w szkole uczyłam o tych fazach,ale już ich nie pamietam dokładnie jakie po kolei.nikt napisał:
„a wkurzanie się na terapeutę to naturalna faza terapii,to jest dobry objaw,po fazie wkurzania się przechodzimy do następnej fazy-wspołpracy.kiedyś się w szkole uczyłam o tych fazach,ale już ich nie pamietam dokładnie jakie po kolei.”A ktoś może zna te fazy? 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.