Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD totalny początek – jestem przerażona utratą kontroli

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatargoplana
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Cześć Wszystkim, witajcie.

    No i zaczęło się. Jestem tutaj i wcale nie jest to łatwe, by napisać tych kilka słów prawdy o sobie.

    Jak wiele i wielu z Was jestem DDD i DDA. Mam 28 lat i właśnie zaczynam rodzić się na nowo, choć może bardziej to etap porzucania starej mnie i żałoby. Nie będę Was zanudzać moją historią, ale chcę powiedzieć, że boję się. Zwyczajnie. Bo porzucanie dawnej siebie jest bolesne, żegnanie się z fałszywymi fundamentami, na których zbudowałam swoje dotychczasowe życie również nie należy do najprzyjemniejszych doznań. Jestem pod ścianą, dlatego nie cofnę się. Emocje napływają i to totalnie nowe doświadczenie, bo pozwalam im przepływać.

    Jestem po rozstaniu i podjęciu pierwszych decyzji z pozycji dorosłej kobiety. Jest dziwnie, ale wiem, że chcę wyjść na prostą i odrzucić krzywdzącą mnie i innych kontrolę. Jak jednak dotrzeć do tego, co się kontroluje? Jak robi się to wobec siebie i innych? Otóż to…Trudna sprawa. Nie wiem, nie mogę się w tym odnaleźć. Czuję, że wszystko się miesza i odzywają się we mnie schematy. Chęć ucieczki, zawrócenia z tej drogi jest wielka. No bo przecież uciekanie mam tak perfekcyjnie opanowane…

    Czuję, że emocje mogą mnie teraz pochłonąć. Zwyczajnie boję się ich… Czy da się to przeżyć, Drodzy Forumowicze :)? Ech, pewnie da…Wiem, wiem.

    Dziękuję Wam za to, że piszecie tutaj i pozwalacie takim osobom jak ja czytać swoje historie i powolnie dojrzewać do odwagi, by tu dołączyć.

    Będę wdzięczna za podpowiedź bardziej doświadczonych DD, co z tą kontrolą… 😉

    Z pozdrowieniami,

    g.

    • Ten temat został zmodyfikowany 1 miesiąc, 2 tygodni temu przez Avatargoplana.
    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 483

    Cześć, goplana!

    Ja mam nadal potrzebę kontroli, ale po terapii bardziej staram się ją kierować na to, co jest zależne ode mnie, a mniej na to, co jest zależne od innych ludzi albo od innych spraw. Oczywiście nie zawsze mi wychodzi, ale po pierwsze częściej ta kontrola mi wychodzi, a po drugie – rośnie mi od tego poczucie sprawczości i bycia ważnym, tak w ogóle.

    A czy masz teraz jakieś wsparcie? Mnie w trudnych decyzjach pomogło właśnie to, że byłem na terapii z innymi ludźmi, bo miałem okazję się przyjrzeć dokładniej co się ze mną dzieje, no i mogłem o tym rozmawiać z innymi, którzy mnie za to nie odrzucali.

    Avatargoplana
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    truskawku,

    dziękuję Ci za odpowiedź.

    Obecnie mam terapię indywidualną (online). Niestety ułożyło się tak, że mniej lub bardziej celowo, ale zostałam sama (jeszcze w towarzystwie eks pod jednym dachem). W uspokojeniu tej pierwszej burzy pomaga mi uświadamianie sobie tego, że te emocje są zupełnie  naturalne. Racjonalizowanie daje jakieś poczucie… Okiełznania siebie?

    Wspominasz o poczuciu sprawczości, a ja nadal nie do końca radzę sobie z wytyczeniem konkretnych ścieżek ku temu, by stanąć na własnych nogach. Widzę jednak w samodzielności szansę na to, by odzyskać siebie.  Chciałabym na nowo zaufać innym, poznać piękno ludzi  i świata. Bo tak, ciągnie mnie do tego, ale lęk i kontrola nie dają możliwości opuszczenia gardy.

    Bardzo chciałabym pójść na terapię grupową, bo realnie brakuje mi żywego  kontaktu z drugim człowiekiem. Dlatego samo wejście na forum i czytanie ludzi daje ogromne poczucie wsparcia.

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 483

    Takie jest też moje doświadczenie, że jak nie mam kontaktu ze swoimi emocjami i nie wiem co się ze mną dzieje, to zaczynam odruchowo analizować, i daje mi to jakieś poczucie kontroli. To mnie nie opuściło, ale od kilku lat mam takie ćwiczenie, że staram się codziennie przynajmniej raz zatrzymać i nazwać jakie emocje teraz odczuwam. Wtedy potrzeba zaklajstrowania tej emocjonalnej dziury jest mniejsza, bo dużo rzadziej nie wiem o co mi faktycznie chodzi.

    Jest dla mnie zupełnie zrozumiały twój brak poczucia, że stoisz na własnych nogach. Właśnie na terapii się uczyłem i to gdzieś pod koniec zacząłem czuć, a to trwało w moim przypadku ze 2 lata. Oczywiście każdy ma swoje tempo, a moje jest dość wolne, ale tak czy owak potrzeba czasu i odpowiedniej przestrzeni, żeby się skupić na sobie zamiast na obronie przed światem. Czas wydaje mi się tu bardzo ważny, no i oczywiście trafienie na odpowiednich ludzi – czy to współuczestników, czy terapeutów. Wiadomo, że to się nie dzieje gładko, i między innymi o to chodzi, żeby można było wypróbować nowe pomysły na relacje, i czasem są z tego różne konflikty, ale jak jest bezpieczne otoczenie, to byłem w stanie przed tym nie uciekać i stanąć bardziej przy sobie.

    Martwi mnie, że w czasie pandemii trudniej o kontakty na żywo, ale faktycznie są też inne kanały. Mnie też to wzmacnia, jak z mogę pogadać z innymi DDA/DDD, choć nic mi się akurat nie wali, tylko mam moje odruchy. Myślę, że czasem te rozmowy działają profilaktycznie, to znaczy zapobiegają różnym problemom.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 504

    No właśnie, a co z mityngami? Jeśli się obawiasz realu, spróbuj na razie on-line.

    Samemu niestety nie da się rozebrać własnych mechanizmów kontrolnych. Są zbyt mocno w nas wrośnięte. Potrzebujemy pomocy drugiego człowieka. Zwrócenie się o nią (choćby poprzez wyjście na mityng) już samo w sobie jest przełamaniem przymusu kontroli. Idąc na mityng, milcząco prosisz o pomoc. Pokazujesz uczestnikom, że masz problem, z którym nie umiesz sobie poradzić. Oddajesz kontrolę. Dobry pierwszy krok.

    Avatargoplana
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Truskawku,  bardzo dziękuję Ci za wskazówki. Spróbuję wykonać ćwiczenie, o którym pisałeś. Tak jak mówisz, czas skupić się na sobie, ale zupełnie rozwalony mechanizm działania wewnętrznego systemu obronnego nie daje za wygraną. 😉 Mam jednak cichą nadzieję, że im więcej stabilizacji w powolnym poznawaniu emocji, tym łatwiej będzie z czasem budować w sobie pewną świadomość odczuwanych potrzeb i emocji.

    Jakubku, jestem pewna, że spotkanie w grupie byłoby pomocne, ale nawet spotkanie sam na sam z drugim człowiekiem wniósłby wiele nowego. Sama nie wiem, czy w mojej okolicy istnieją takie mityngi, jednak Twoja odpowiedź skłoniła mnie do poszperania. Myślisz, że na początkowym etapie wchodzenia w swoje emocje takie spotkanie  jest dobrym rozwiązaniem? Czy powinno się odczekać, pobyć z sobą? Nie chciałabym też negatywnie oddziaływać teraz na drugą osobę – stąd ciekawa jestem jak inni to widzą.

    Terapia indywidualna swoją drogą, ale tak po ludzku – poznać kogoś, kto ma podobnie / wspierać się / wymieniać doświadczeniami przy kawie… Obawiam się, że może z tym trzeba poczekać, aż będzie się bardziej stabilną?  Z chęcią dowiem się, jak widzicie takie rozwiązanie.

    Rozumiem, że nie ma jakiejś wyznaczonej granicy czasowej,  od kiedy / na jakim będąc etapie zdrowienia  taki mityng można sobą nawiedzić ;)?

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 183

    Goplano, dla wielu osób to właśnie pierwszy mityng może być początkiem drogi zdrowienia, a nie wejście do gabinetu psychologa. Dlatego nie widzę powodu, byś odmawiała sobie spotkania jakiego potrzebujesz. To jest też kwestia, myślę, zaufania sobie i zadbania o siebie 🙂

    To nie jest tak, że na mityngach siedzą same „autorytety”, które wszystkie rozumy już pozjadały. Bywają tam ludzie naprawdę różni – i z dużym stażem zdrowienia (co wcale nie chroni ich przed popełnianiem „szkolnych” błędów), i zupełnie nowi, i regularnie chodzący, i ci, których na mityng przygnały aktualnie przeżywane trudności, różnego wieku, płci, światopoglądu czy wykształcenia.

    Ze spotkaniami z ludźmi ze Wspólnoty poza mityngami podobnie. Zawsze z kimś możesz porozmawiać, o coś zapytać – czy w dwie osoby, czy podczas wyjścia w większej grupie (co ostatnio trudniejsze). Choć oczywiście, warto w tym zachować rozwagę. Jedyne czego nie powinno się raczej łączyć i mieszać w tym samym okresie to terapia grupowa (pod kierunkiem psychoterapeuty) i mityngi.

    Jak dla mnie jednym z podstawowych elementów zdrowienia jest to, że życie to „tu i teraz” – ani trudna przeszłość, której już nie ma, ani świetlana przyszłość, która może tak prędko nie nadejdzie. Nie warto więc czekać. Trzeba żyć dziś 🙂

    Avatargoplana
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Dda93,

    dziękuję za budującą odpowiedź. Wzięłam sobie do serca Twoje „trzeba żyć dziś”. 😉

    AvatarRafalkozlowski91
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Cześć wszystkim

    Mam na imie rafal mam 29 lat i dopoiero zaczynam.swoja przugode z terapia. Mam wiele cech dda. W dzieciństwie robilem z siebie blazna zeby miec uznanie znakonycj twraz juz wiem a cale zycie myslalem ze mam dystans do siebie.

    Mam za soba dwa zwIazki z czego jedno to malzenstwo ktore sie rozpadlo przeze mnie. Brak szacunki.zazdrosc szukanie czyjis slabych punktow zebym sie okazal lepszy. Itd strasznie ciezko przeżyłem rozstanie z zona z ktora mam wspaniala córkę.

    Dopiero druga partnerka dosc mocno uswiadomila mi moje deficyty. Oczywiscie schemat dzialania byl.ten sam jak ja juz zdobylem to spoczalem na laurach. Staralem sie jakos to podtrzymac.

    Stracilem ja bo bylem zazdrosmy pallem marihuane przeszedłem terapie odwykowa udalo mi sie ale przez klamstwa i zawod ktory spowodowalaem moja partnerka mnie nadmiernie kontrolowala i to strasznie mnie frustrowalo chodz nie powinno bo sam do tego doprowadziłem. Strasznie znisze rozstania boje sie byc sam szukam milosci ktora pozniej sam sabotuje masakra jednym slowiem ale to ze krzywdze dzieje sie pod wplywem emocji nie jestem w stanie nad tym.paniwac dzieje sie to z automatu. Choc bym chciał ją odzyskac bo dopiero z ostatnia partnerka poczułem co to.jest prawdziwa miłość. Ostatnia partnerka tez wywyodzila sie z rodziny dda ma wspanialego syma ktory uznal mnie za swojego ojca gdzie krzywdzilem jego.matke w sytuacjach emocionalnych.

    Nie radze sobie z tym.wszystkim kocham a wiem ze krzywdze co powinienem zrobic dopuścić ja?

    Czy dac czasu chodzic na terapie leczyc sie i probowac ją odzyskac bo jest taka.mala(150cm) wspaniała osoba ? Proponowalem nam terapie dla par ona chciala w to wejsc ale po rozstaniu gadalem z kobieta ktorej ona nie akceptuje przeze mnie bo kiedys krytycznie sje wypowiadalem o niej u tej kobiety. Mam problem i nie wiem co robic

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.