Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Trudna sytuacja

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarTraumatik
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Cześć.

    Nie jest to forum dla uzależnionych od substancji, ale chciałbym mimo to założyć swój temat.

    Wydaje mi się, że od ponad półtorej roku jestem uzależniony od benzodiazepin. Nie wiem jednak, czy zażywam je codziennie, a to ważne dla mnie, żeby uznać swoje uzależnienie.

    Mieszkam z rodzicielami. Wspomniane leki zdobywa dla mnie rodzicielka. Mam możliwość wydobycia się z tej sytuacji dwojako

    1 Ośrodek uzależnień z podwójną diagnozą (uzależnienie i schizofrenia)

    2 Zdobycie renty z tytułu niezdolności do pracy i hostel dla ludzi w podobnym do mojego wieku i z rozpoznaniem jak moje

    W obu możliwościach chodzi o oderwanie się od rodzicieli. Niestety, obie możliwości, z przyczyny pandemii, wymagają czekania, a emocjonalna martwota w domu sprawia, że łagodzę swój ból lekami na uspokojenie i kawami.

    travnicktravnick
    Uczestnik
    Liczba postów: 55

    I co zamierzasz?

    AvatarHercredian
    Uczestnik
    Liczba postów: 57

    „Nie wiem jednak, czy zażywam je codziennie” – A kto ma wiedzieć? My? Nie jesteś w stanie zapisywać i sprawdzić? Jeśli nie, to niech rodzice Ci policzą, ile tabletek zażywasz.

    Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby porozmawiać o problemie przez telefon z lekarzem POZ, jeśli nie z psychiatrą. Telefony zaufania też funkcjonują cały czas.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana , 2 tygodni temu przez AvatarHercredian.
    AvatarTraumatik
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Wsparcie psu na budę. Pierdol się w odbyt.

    AvatarHercredian
    Uczestnik
    Liczba postów: 57

    Nie bardzo rozumiem, czego oczekujesz. Jeśli nie jesteś w stanie nawet stwierdzić, ile tabletek zażywasz, to być może powinieneś już być na oddziale psychiatrycznym, żebyś kompletnie nie popłynął i nie zrobił jakiegoś głupstwa.

    AvatarTraumatik
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Przepraszam za mój wulgaryzm. Oczekiwałem cieplejszego przyjęcia, słów w rodzaju: „Wiele przeszedłeś, zostań z nami i pracuj nad sobą. Na wypadek, gdybyś się potknął na drodze, będziemy  Cię wspierać”

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1019

    Traumatik poruszyłeś bardzo dużo tematòw niektòre znacznie wykraczają poza kompetencje kogokolwiek tutaj.

    Rozumiem, że obawiasz się uzależnienia od leku i jest to naturalne z drugiej jednak strony warto skonsultować się ze specjalistą, bo często tak ludzie mają, że niektòre leki muszą brać do końca życia z racji, że i tak korzyść jest większa niż skutki uboczne.

    W ogòle według mnie warto skontaktować się z lekarzem lub infolinią i powiedzieć, że zaczynasz mieć wątpliwości. Jest to przydatne choćby po to abyś nie zaczął np. chować lekòw lub oszukiwać przy ich braniu. Myślę, że Twoja mama, ktòrą nazwałeś rodzicielką przynosząc Ci leki chce dla Ciebie dobrze. Wspominasz o schizofreni o ktòrej moje pojęcie jest znikome dlatego z racji, że masz wątpliwości odnośnie przyjmowania lekòw dla własnego bezpieczeństwa według mnie warto o tym poinformować lekarza (sam fakt, że takie wątpliwości się pojawiają jest już mocnym sygnałem choćby po to by lekarz wyjaśnił a Ty sam nie zaczął przerzucać jakieś złości na mamę i tylko dlatego, że chce Ci pomòc a przy tym abyś samemu bez wskazania lekarza nie porzucił leczenia)

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni, 3 dni temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    AvatarTraumatik
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    2wprzod1wtyl, dziękuję Ci za wyczerpujący post. Przemyślę go dokładnie.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 242

    Traumatik, jak sam zauważyłeś, nie jest to forum dla osób z uzależnieniami, lecz dla osób, które miały kogoś współuzależnionego w rodzinie. Nie znaczy to, że nie jesteś tu mile widziany i nie spotka Cię życzliwość i wsparcie, ale pewne terapeutyczne zasady są nieubłagane.

    DDA, które nie są chemicznie uzależnione (albo mają już za sobą pewien okres stabilnej abstynencji) potrzebują „ciepełka”, odrobiny współczucia i wsparcia. W przypadku osób uzależnionych, jak to mówią w AA, musi to być „twarda miłość” – czyli taka, która wspiera, lecz zarazem wymaga. U alkoholików wymogiem tym jest postanowienie zaprzestania picia – i wola wytrwania w tym. Nie można się użalać nad osobą uzależnioną, gdyż daje to jej usprawiedliwienie do „pocieszania się” alkoholem („bo skoro inni mi współczują, to znaczy, że mam prawo się w tej sytuacji napić”).

    Dlatego też osoby w aktywnej fazie uzależnienia nie są dopuszczone do terapii DDA (na moich oczach usunięta z terapii DDA została osoba, która stwierdziła, że „u niej w domu się właściwie nie pije”, bo wypija tylko 50-tkę wódki do śniadania, obiadu i kolacji).

    Dlatego też leczenie z uzależnienia (od alkoholu, narkotyków, leków) zawsze ma priorytet przed rozpoczęciem leczenia z syndromu DDA/DDD.

    Najważniejsza sprawa: Co to za „donoszenie leków przez mamę”??? Czy lekarz, który je wypisuje, widział Cię choć raz??? Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz wychodzić z domu i mama „przedłuża” Ci kiedyś wypisaną imiennie na Ciebie receptę, to OK… ale w innym przypadku…

    NIGDY nie należy przyjmować leków wypisywanych przez psychiatrę, kiedy nie są one wypisywane imiennie na Ciebie przez lekarza, który prowadzi Twoje leczenie. W przeciwnym wypadku poważne nadużycie popełniają zarówno Twoja mama, jak i lekarza psychiatra – co może oprzeć się choćby o ZUS czy Izbę Lekarską.

    Do dziś pamiętam, jak parę dekad temu moja mama była taka „mądra” i „częstowała” mnie lekami (uspokajającymi, usypiającymi i antydepresyjnymi), które dostawała od psychiatry – „żebym mniej przeżywał sytuację w domu”. Tak jak patrzę na to teraz, był to jeden z największych debilizmów, jakie rodzic może popełnić. Całe szczęście te leki (chyba?) mi nie zaszkodziły, bo nie zdążyłem ich zjeść wystarczająco dużo – ale leczyły coś, czego nigdy nie miałem (potrzebowałem terapii, nie leków).

    Żeby nie było tak całkowicie w nieprzyjaznym tonie;-) Myślę, że dla Ciebie ideałem byłby specjalista na wzór amerykańskich filmów – czyli człowiek z wiedzą psychiatry, ale prowadzący „tylko” psychoterapię i tylko w razie potrzeby wypisujący leki. Tym bardziej, że coraz więcej psychiatrów w sens stosowania leków psychotropowych powątpiewa (tak, jak miało to miejsce wcześniej z lobotomią czy elektrowstrząsami).

    Tak czy inaczej, schizofrenia to raczej zbyt poważna sprawa, by leczyć nią samemu… Mama więc niech się lepiej zajmie swoimi sprawami, a Ty lepiej pójdź do lekarza… I życzę Ci żebyś trafił na dobrego specjalistę w swoim fachu:-)

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.