Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Trwałe związki czy to możliwe?
-
AutorWpisy
-
Witam Wszystkich
Jestem dalej z tą samą dziewczyną,ale jest ciężko.Są chwile szczęścia,są chwile upadku.
Nic się nie zmienia.
Pozdrawiam Jerzy_PDDAja jestem w zwiazku 5 lat, zona nie ma ze mna latwo,brak spontanicznosci,ciagla analiza swoich zachowan,nieumiejetnosc cieszenia sie chwila,ciagly stan pogotowia ze cos zlego musi sie wydarzyc,jednoczesnie odwaga zeby nie byc biernym w zyciu a z drugiej strony brak wiary we wlasne mozliwosci,ciagle pytania od zony "czego ty tak naprawde wlasciwie chcesz? "po latach zdalem sobie dopiero sprawe ze nie potrafilem i byc moze caly czas nie potrafie odpowiedziec na to pytanie bo moje mysli zawsze gdzies mialy poczatek i koniec w domu(dziadek alkoholik,ojciec dda a pozniej alkoholik) podjalem decyzje o leczeniu,szkoda ze ucieklo mi pare lat,nie chce spartaczyc swojego malzenstwa,czasami nachodza mnie mysli ze moze by bylo lepiej byc samemu ze soba i swoimi myslami ale to zadne rozwiazanie,staram sie wierzyc ze moge miec udane malzenstwo,ze moge byc dobrym ojcem(podobno za takiego uchodze),ale przychodza tez chwile zwatpienia,20 pare lat samemu z takimi przezyciami jakie mamy my dda moze zrobic niezle spustoszenie w glowie,ale wierze bo bez tej wiary bym sie poddal…
Mam nadzieje, ze sa one mozliwe…Jestem DDA, byłam w zwiazku z osobą u której w rodzinie również istniał problem alkoholowy. Coz, oboje obarczeni bolesna przeszłościa i trudnościami , ktore z tego wynikaja w zyciu dorosłym…Bardzo sie kochaliśmy, bylismy razem około 2 lat. Niestety doszło do momentu, w którym jedno z nas miało tak potworne załamanie, ze utraciło wiare w nasz zwiazek. Tak tez sie on skonczył. Ogromny ból po wzjamnej stracie towarzyszył nam obojgu jesczze przez długi czas … Jesli wiec chodzi o mnie, to uwazam ,ze zwiaek dwojga osób DDA jest niemożliwy, jak i zwiazek z inna osoba obarczona koszmarna przeszłością. Nie wiem, jak to sie dzieje, ale zwiazuje sie z osobami własnie takimi…Być moze to chce niesienia pomocy, a byc moze pragnienie bycia prawdziwie zrozumianym. Coz, wierze, ze trwałe zwiazki sa możliwe, ale ze swojego doswiadczenia moge powiedziec, ze zwiazek dwóch osób bolesnie skrzywdzonych w dziecinstwie jest bardzo trudny i ma niepewna przyszłośc…
Witam.
W moim związku DDA/DDA to ja jestem tym, który się "leczy".
Zderzam się z ograniczeniami narzucanymi przez żonę DDA, która ma poważną niechęć do terapii itp. Jest tak jak piszesz – DDA nie tworzy szczęśliwych związków przez ten problem. Na terapii widzę jednak, że wcale nie jest trudno żyć szczęśliwie.Bardzo mi imponuje, że robisz coś ze swym problemem, czy możesz powiedzieć co cię skłoniło do pójścia na terapię?
Edytowany przez: _Wojtek_, w: 2007/06/07 09:28
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.