Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › tylko tyle
-
AutorWpisy
-
Malakh zapisz:
„A ja w trakcie przytulania zastanawiam się, po jakim czasie można przestać, żeby ta druga osoba już była zadowolona i żeby to przytulanie nie musiało trwać za długo.”haha Malakh, powaliłaś mnie na kolana tym tekstem :laugh: :laugh: rewelacja :laugh:
To bardzo szlachetnie, że tak się poświęcasz 😉 😆
mnie koleżanki nigdy nie przytuliły. Ja parę razy próbowałam, ale to było dziwne odczucie. Jak już się przełamałam, to pozwoliłam się przytulić facetowi i muszę przyznać, że jest to przyjemne uczucie. Jak mnie przytulał to czułam się tak bezpiecznie, ciepło i spokojnie. Szok normalnie. I w ogóle nie czułam potrzeby spinania się w sobie. Taki totalny luz…:) Reszta ludzi jednak lepiej niech się do mnie nie zbliża :angry: najbardziej mnie wkurza jak mówię mojej mamie, żeby mnie nie przytulała, bo tego nie lubię, a ona ciągle przychodzi i próbuje mnie dotknąć. Zwykle wtedy kiedy siedzę przy ścianie i nie mam gdzie uciec, grrrrrrrrrr :whistle: 😆 :sick:Edytowany przez: mase, w: 2011/08/12 10:31
No bo ja nie czuję potrzeby przytulania się do osób innych, niż mój facet. :blush: Ale ponieważ umiejętność przytulania się jest cechą społecznie pożądaną, a ja już nie chcę być niewychowanym dzikusem, to się do tego zmuszam. Może kiedyś odkryję, że przytulanie jest fajne. :woohoo:
teraz mnie natchnęło, żebyś przypadkiem sobie nie pomyślała, że śmieję się z tego co napisałaś. Tylko mnie się to bardzo spodobało 🙂 :blush: i dlatego z takim entuzjazmem zareagowałam 🙂
znowu nie zdążyłam napisać na czas :ohmy:
Edytowany przez: mase, w: 2011/08/12 11:00
Odebrałam to prawidłowo :woohoo:
A nawet gdyby, to ostatnio mniej się przejmuję opinią innych na mój temat. Nie muszę się wszystkim podobać. I z tą świadomością dużo łatwiej mi się żyje. 😉
Edytowany przez: Malakh, w: 2011/08/12 11:05
to jeszcze się wyżalę…cały czas mi lata po głowie jak ten terapeuta mi powiedział "26 lat nie dać się przytulić" i takie tam ble ble. Powtórzył to milion razy i pewnie sobie myśli, że jak mi będzie powtarzał, to ja zauważę, że to nie jest w porządku. Ale wcale nie jest taki przebiegły jak mu się wydaje, bo ja doskonale wiem o co mu chodzi. Sama zauważyłam, że to nie jest normalne, że się nie pozwoliłam nigdy nikomu dotknąć, więc oświadczam "jestem świadoma". Wystarczy raz powiedzieć 😉
no tak mnie to bulwersuje, że musiałam to w końcu napisać.Edytowany przez: mase, w: 2011/08/12 11:13
Malakh zapisz:
„A nawet gdyby, to ostatnio mniej się przejmuję opinią innych na mój temat. Nie muszę się wszystkim podobać. I z tą świadomością dużo łatwiej mi się żyje. ;)<br><br>Edytowany przez: Malakh, w: 2011/08/12 11:05”U mnie to dwojako przebiega…zwykle mam w głębokim poważaniu co sobie ludzie (tacy z ulicy) o mnie myślą i wyznaję zasadę, że jak się komuś nie podobam, to nie musi ze mną rozmawiać, ani na mnie patrzeć. Ale generalnie to stresuję się sytuacjami, w których mogę coś zrobić, mnie kompromitującego. Boję się, że wtedy wszyscy będą na mnie patrzeć i się ze mnie śmiać. Czyli raz tak, raz siak. Nie wiem od czego zależy takie różne podejście.
To moja terapeutka nie wie, że się nie przytulam. Ale myślę, że gdybym jej o tym powiedziała, to wcale by się nie zdziwiła. Może jedynie rozwaliłyby ją moje przemyślenia "w trakcie": czy już, czy jeszcze trochę się poprzytulać.
Ale nawet jak już się zmuszę do tego przytulania, to robię to tylko rękoma, nie potrafię tak całym ciałem do kogoś przylgnąć. :whistle:
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.