Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Uczucia są przecież czarno-białe

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
  • Autor
    Wpisy
  • byszek
    Uczestnik
      Liczba postów: 341

      Kolejny temat głównie o złości 🙂 . Moja terapeutka po około dwóch latach terapii zaczęła pokazywać mi inne aspekty niż samo zło w mojej rodzinie, tzn. np. nie tylko złe strony mojej matki, chciała zmienić jakby moje widzenie przeszłości. Mówiła, że w życiu nic nie jest czarno – białe. A ja się w środku buntowałem, że ona podważa moje uczucia i znowu muszę bronić swoich racji. Nie rozumiem takiego podejścia, po czasie zobaczyłem, że ja tak naprawdę nie dałem sobie prawa nigdy do mojej złości i innych uczuć, szukałem cały czas potwierdzenia moich uczuć w terapeutce, tak jak kiedyś w matce, niby się złościłem, ale to było tak jakby kontrolowane cały czas, sprawdzanie, czy naprawdę mogę się zezłościć, czy jednak nie, jak wychodziło, że nie to jazda z poczuciem winy… Nie rozumiem celu pokazywania lepszych stron rodziców w trakcie terapii, mi to jeszcze bardziej blokowało uczucia i dokładało poczucie winy, że nie mogę tego czuć co czuję. Macie jakieś podobne doświadczenia?

      pepa
      Uczestnik
        Liczba postów: 792

        Masz rację, to totalna bzdura, bardziej chyba potrzebna terapeutce niż Tobie. Pewnie sama ma przykre doswiadczenia, tylko brak jej Twojej odwagi, zeby się z nimi znierzyc…
        Przytoczę potem fajny cytat na ten temat z Allice Miller, musze poszukac..
        Pozdr.K.

        Torquemado
        Uczestnik
          Liczba postów: 901

          W sumie, to też miałem podobne doświadczenia i przyznanie racji terapeutce byłoby po prostu kłamstwem. Mam nadzieję, że nie przytakujesz terapeutce. Weź pod uwagę, że to jednak kobieta i jako kobietę może obrażać to, że w matce (kobiecie) nie dostrzegasz pozytywnych cech (a może w rzeczywistości takich nie być ) i stąd takie zagrywki z jej strony. Uważaj na nią.

          crazyfist
          Uczestnik
            Liczba postów: 119

            No to, ja jeszcze dodam od siebie jedną rade – nigdy nie daj się zdominować terapeucie. Nie chodzi o to, żeby dominować nad innym, ale żeby nie dać się zdominować.

            pepa
            Uczestnik
              Liczba postów: 792

              Mnie to absolutnie nie obraża, mam w sobie pewnie jakiś męski pierwiastek 😉

              agus
              Uczestnik
                Liczba postów: 3567

                hm… a ja bym poczekała na to co będzie dalej… i otwarcie jej powiedziała… jakie to wywołuje we mnie reakcje… może ona ma jakiś w tym zamysł… może to jest jej plan pracy nad Tobą…chciała może sprawdzić jaki jest poziom złości w Tobie… czy jesteś gotowy… na dalszy etap…;) …

                agus
                Uczestnik
                  Liczba postów: 3567

                  a dodam jeszcze, że u mnie na terapii co prawda nie chodziło o rodzicców… tylko o męża… i ja wiedziałam, że dobrze widzę jego błędy… a ona próbowała pokazać mi jego z całkiem innej lepszej strony… w czasie pogadanek… otwierał mi się nóż… była wręcz złość na Nią… dzisiaj wiem po co to było….;)

                  byszek
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 341

                    A ja nie wiem tak do końca, trochę się nauczyłem na innych patrzeć mniej skrajnie przez to i nie odrzucać ich od razu jak nie spełnią jakiś moich oczekiwań, głównie chodzi o poświęcony mi czas, bo wkurzałem się najczęściej jak ktoś próbował żyć swoim życiem i mnie "olewał". Czekać już nie ma na co, czekałem za długo, musiałem zrezygnować, bo się wykończyłem finansowo i coraz bardziej się obwiniałem za nieudaną terapię i wpędzałem w jeszcze większą chorobę.

                    agus
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 3567

                      Wiesz co dla Ciebie Byszku najlepsze 😉 …
                      moja terapeutka na czas terapii zabroniła mi całkowicie czytać forum, czytać książki… i widzisz… ile nas tu jest podejrzewam, że każdy ma inne zdanie… i ja nie złałuje akurat tego, ze nie opisywałam tu tego co akurat przepracowywuję na terapii… chociaz nie wiem… nie pamiętam… w każdym bądź razie nie drążyłam… bo rany były poodkrywane… i mogłam sobie biedy napłatac… bo ja swoje, ona swoje… forumowicze swoje… każdy inaczej… zgłupieć idzie… ja zaufałam jej całkowicie… a jeśli coś mnie nurtowało szczególnie w domu po sesjii to pisałam w zeszyciku… i jej każdą myśl czytałam… dlatego jak ktoś tu pisze o tym, że jest w trakcie terapii… to staram się nie "wymądrzać", nie oceniac terapeutów… bo wiem, że oni mają opracowany indywidualny plan działania… stąd są te pierwsze "wywiady"…a naprawdę można komuś nieźle namieszać… szanuję i podziwiam za krótkosc wypowiedzi Pszyklejonego… bo on naprawdę nie miesza, nie ocenia, tylko pomaga zobaczyć…

                      moim zdaniem Twoja terapeutka chciała zobaczyć jaki jest poziom Twojej złości, czy uporałeś się ze złością… i sprawdzała… Cię… jak dalej ma z Tobą pracować…jakie są efekty…

                      Pozdrawiam
                      Aga;)

                      byszek
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 341

                        Ja miałem zakaz tworzenia innych więzi terapeutycznych, a odnośnie forum, to już kiedyś dostałem "opieprz" chyba od przyklejonego, że za dużo piszę o posunięciach mojej terapeutki. Jakby nie było, właściwie to wszystko jej mówiłem prędzej czy później.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.