Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › usprawiedliwianie sie
-
AutorWpisy
-
Anonim
5 kwietnia 2006 o 10:04Liczba postów: 20551Często gdy podejmę jakas decyzję, czy powiem jakaś opinię odczuwam potrzebę tłumaczenia się przed innymi lud¼mi ( pewnie także przed soba) czemu ta decyzja czy opinia jest własnie taka. Dodatkowo tłumaczę bardzo dokładnie co miałam na myśli mowiac jakies zdanie. Czuję, że to idiotyczne, chciałabym to zmienic ale nie wiem od czego zaczać? Czy macie podobnie, a jeśli tak jak sobie z ty m radzicie?
Anonim
5 kwietnia 2006 o 11:43Liczba postów: 20551Mam dokladnie to samo,oprocz nagminnego przepraszania-wciaz sie tlumacze,tlumacze sie z rzeczy oczywistych,ze swych opinii opisujac dokladnie swoje uczucia intencje itd.nie wiem zkad to wynika,mysle ze niskie poczucie wartosci,brak prawa do wlasnego zdania/w przeszlosc/ ,mysle,ze dlatego.Probowalam to zwalczyc w sobie,w momencie gdy nachodzila mnie ta potrzeba mowilam sobie w duchu ”stop.cicho”.Nawet mi sie udawalo ale potem przychodzily wyrzuty/moze mnie zle odebrano,moze sie ktos obrazi itd/ i /niestety/robie to nadal.Czuje ,ze to glupie jednak lepiej mi z tym poczuciem niz z wyrzutami.swoja droga tak sobie mysle ,ze my dda jestesmy wspanialymi osobami ,jest w nas tyle delikatnosci,tylko dlaczego tak trudno nam z tym zyc??/ :huh:
Anonim
5 kwietnia 2006 o 12:41Liczba postów: 20551mam podobny problem, obawiam sie, ze wynika to stad, ze ja bardzo chce rozamwiac z ludzmi, staram sie im nie przerywac, gdzies dZisiaj najakims forum czytalam komentarze do artykulu o komunikacji -jak powionna wygladac dobra rozmowa, i smiac mi sie chcialo, karmia nas tymi cennymi poradami, wiem cos na ten temat, poniewaz studiowalam komunikacje i przeczytalam morze madrych podrecznikow i mam z tym ogromny problem, bo dosc mam blahych rozmow, zauwazam, ze trudno jest wypracowac kompromis miedzy ekshibicjonizmem a totalnym mowieniem do siebie. ludzie uciekaja od rozmow.
kidys tez usprawiedliwialam sie ze swoich decyzji, teraz robie to jesli uwazam, ze jest to potrzebne, jezeli chcem zeby druga strona poznala motywy mojego dzialania, ale nie uwazam, ze jest to usprawiedliwianie sie.Czesto zdarza mi sie, ze ona wcale nie ma ochoty tego sluchac, przerywa mi, w tym momencie stanowczo zaznaczam, ze nie skonczylam i zasluguje na to, zeby wysluchac mnie do konca, strasznie przy tym cierpie pozniej, bo jak narazie przy kazdej takiej okazji odzywa sie we mnie glos, 'co sie tak wymadrzasz, gowno wiesz, robisz z siebie wariatke, jestes upierdliwa i meczaca. Z drugiej jednak strony, staram sie dac innym szanse zeby sie wypowiedzieli, staram sie rozmowcow traktowac tak jakbym sama chciala byc traktowana. zyjemy w strasznych czasach pod tym wzgledem, dialog stal sie bardzo madrym slowem, tyle tylko, ze nic konkretnego sie poza nim nie kryje. w art. na tej stronie jest fantastyczny tekst pdt. "sluchaj" i dla mnie jest on kwintesencja definicji rozmowy.
Jestm jakas wsciekla na ludzi, ze sa tacy powiezchowni, mam dosc tego, ze ktos udaje, ze mnie slucha, kiedy sie tak dzieje, odchodze i nie mecze jego i siebie.Maju masz rację, czasem to jest ok, bo niektore rzeczy wymagaja uzasadnienia, ale ja mam tak ciagle 🙁 Czasami moi rozmowcy zerkaja na mnie ze zdumieniem czemu ja im tłumaczę motywy moich zachowan.Bardzo nie lubię u siebie tej cechy, ale zdałam sobie z tego sprawę że tak się zachowuję całkiem niedawno i zastanawiam się jak to zahamować, bo moje "nakazy wewnętrzne" nie skutkuja … 🙁
Anonim
5 kwietnia 2006 o 12:59Liczba postów: 20551rozumiem cie, sama tez tak czesto mam, najbardziej przeszkadza mi to poczucie, ze zachowuje sie jak z innego swiata, pojecia nie mam jak to poukladac, ale mam nadzieje, ze z czasem znajde jakies rozwiazanie, ale dla mnie staanowi to duzy problem do tego stopnia, ze mam wrazenie, ze zaczynam sie wahac, czy na powrot nie zamknac sie w sobie i uciec od ludzi
O, nie , nie !!! Nie zgadzam się na tę ucieczkę 😉
A kto mnie pocieszy jak mi będzie smutno? 😉 Ostatnio kiedy ja miałam nastroj bardzo "cienki" to Twoje posty przywrocily mnie do "żywych" :laugh:
Mam inny pomysł. W poniedziałek idę na terapię indywidualna i zapytam mojego ulubionego terapeutę co z tym zrobić. On to na pewno wie. 🙂
A jak już będe wiedziała to Ci powiem . Zgadzasz się?Anonim
5 kwietnia 2006 o 14:44Liczba postów: 20551jasne nawet mozemy zrobic konsultacje, poniewaz ja widze sie z moim w piatek i to wlasnie on zaproponowal zebym moze blizej przyjzala sie tej kwestii, bo cos tu kuleje B)
… 😆 super. Moga być konsultacje :laugh: albo przekażesz mi ściagę na moja indywidualna. Pozdrawiam słonecznie i wiosenne. 🙂
ech.. też tak mam. Czasem staram się bardzo dokładnie uzasadniać moja decyzję czy swoje zachowanialudziom, ktorych to wogole nie interesuje. A po¼niej czuję się strasznie głupio 😀 Choc czasem uda mi się powstrzymać przed tym usprawiedliwianiem się dosłownie w ostatniej chwili.
Pozdrawiam.mam do was "palące" 🙂 pytanie w kwestii usprawiedliwiania się. Wiem, że bycie dda zobowiązuje, ale co zrobić jesli w relacji z osobą na której nam bardzo zależy zrobimy coś glupiego i wiemy, ze to ma związek z naszym problemem (DDA)? Czy jeśli powiemy drugiej osobie, że nie zawsze mamy na to wplyw i że jest to po części związane z naszym dzieciństwem (ta druga osoba wie, ze jestem DDA) to n ie będzie to pójściem na latwiznę..? Chodzi mi konkretnie o sytuację kiedy moja przyjaciólka miala gorszy dzień i jakoś rozmowa się nie kleila to ja wtedy dopowiadam sobie jakieś rzeczy i odrazu myślę, ze coś między nami jest nie tak itd. To tak jakbym nie umial funkcjonować i znieść rzeczywistości, w kórej nie czuję się akceptowany i bezpieczny i za wszelką cenę tego bezpieczeństwa szukam w drugiej osobie. Chyba…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.