Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Utknęłam w domu z matka przez pandemie, co robić

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatartwinings
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Cześć.

    Moja mama jest alkoholiczka, od śmierci taty czyli od 25 lat. Kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy jednak moja depresja mnie przerosła kilka lat temu i psycholog mi to uświadomiła. Chodziłam na terapię DDA która bardzo mi pomogła, latami się leczyłam ale znów jest dramat. Dwa lata temu miałam operacje kolana i jakiś czas temu się ono znów „rozwaliło”. Przez jakiś czas nie mogłam chodzić i musiałam wrócić do domu. W marcu znalazłam prace dzięki której miałam się odkuć z pieniędzmi i znów wyprowadzić (pracowałam w gastronomii) jednak po dwóch tygodniach wybuchła pandemia i wszystko zostało zamknięte. Utknęłam z moją matka w domu. Ostatnio piła sama i rozwaliła pół domu… wcześniej nawet jak tu mieszkałam a ona piła to ja wychodziłam do pracy, znajomych albo gdzieś a w ostatni weekend nie mogłam nigdzie wyjść z powodu epidemii. Próbuje znaleźć pracę żeby ciągle zarabiać i odkładać i znowu się wyprowadzić ale nie jest łatwo… nie wiem co mam zrobić znów w weekend jak będzie piła, nigdzie nie mogę iść ale zostać w domu też nie dam rady. Kluczy do piwnicy nie mam, kompletnie nie wiem co robić i cały czas się stresuje.

    Nie odzywam się do mojej mamy bo nie mogę na nią patrzeć po tym co znów odwaliła ale słyszę jak rozmawia przez telefon i mówi ze niedługo umrze i kto po niej będzie sprzątał dlatego musi robić porządki itp… ona jest już dość stara, ma ponad 60 lat. Robi mi krzywde od dziecka (nie bije mnie ale twierdzi że nie jest żadna alkoholiczka i że ja wymyślam, tak jak cała reszta rodziny) ale nie chce żeby umierała. Jestem bez środków na życie i pracy. Nie wiem co mam robić. Nie mam komu o tym powiedzieć. Moja depresja wraca ze zdwojoną siłą…

    Czy ktoś był w podobnej sytuacji i może coś doradzić, albo po prostu możemy porozmawiać? Czuję się strasznie i samotnie.

     

    AvatarNykola
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Cześć,

    Strasznie mi przykro, że spotkała Cię taka sytuacja.

    Czy nie masz kogoś bliskiego, żeby przespać się nawet jedną noc? Jeśli nie, to rozumiem… Jednak w tej sytuacji nie jestem w stanie podpowiedziec nic innego jak szukanie miejsca, gdzie mogłabyś pójść. Choć wiem, że to trudne.

    A skąd jesteś?

    Trzymam kciuki, żeby jakoś udało się to wytrzymać.

    Avatartwinings
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Dzięki za odpowiedź.

    Jestem z Krakowa. Niestety nie mam żadnych bliskich osób a znajomi albo boją się zarażenia wirusem albo mieszkają z chłopakiem/dziewczyną i zajmują się sobą, wiem że nie mogę im sie narzucać. Cała rodzina jest współchora ale w inny sposób niż ja, oni uważają że ja wymyśliłam że matka jest chora, moja ciocia i siostry piją czasem z nią i mają mnie za najgorszą, że chce zrobić na złość. Więc na rodzinę tym bardziej nie mam co liczyć.

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2333

    Cześć

    Po pierwsze zacznij myśleć, że to jest sytuacja tylko przejściowa. Mieszkasz w fajnym mieście, do którego turyści zawsze przyjeżdżali i zawsze będą przyjeżdżać zatem szansę na pracę masz cały czas. To co jest obecnie to jest tylko przejściowe.

    Po drugie. Przypomnij sobie to czego uczyłaś się w czasie terapii. Przypomnij sobie to co Ci wtedy pomogło. Wykorzystaj teraz to doświadczenie i wiedzę, którą zdobyłaś.

    Po trzecie. Organizuj sobie różne zajęcia, żeby nie mieć czasu na czarne wizję. Pomyśl czego możesz się nauczyć a na co nie miałaś czasu.

    Po czwarte. Stwórz sobie swój własny azyl w miejscu, w którym teraz jesteś. Dla mnie to był mój pokój. Jak chciałam się odciąć od różnych mądrości mojej mamy były to słuchawki i muzyka lub filmy. Czasem poprostu miałam słuchawki i coś czytałam.

    Po piąte choć trudne. Zaakceptuj to, że nie masz wpływu na życie swojej mamy i na jej wybory. Ale masz wpływ na swoje życie.

    Z depresją zmagałam się wiele lat. Obecnie mam poważne problemy ze zdrowiem, które uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie. W wyniku tego straciłam pracę, mam kredyt do spłacania i na razie nie jestem nawet w stanie pracować, bo zdrowie mi na to nie pozwala. Wykorzystuje to czego nauczyłam się do tej pory i depresja nie wraca.

    Każda sytuacja ma swoje plusy. Ja wiem jakie są plusy w moim przypadku. Pomyśl jakie plusy mogą być w Twoim przypadku. Może masz właśnie nauczyć się akceptacji, że nie masz wpływu na życie mamy ale masz wpływ na swoje życie.

    Dasz radę. Weź tylko parę albo kilkadziesiąt oddechów, wyluzuj i zaczniesz spokojniej myśleć. 🙂

    Pozdrawiam ciepło

    Fenix

    AvatarEliza_
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Fenix, bardzo fajnie napisane 🙂

     

    Avatartwinings
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Dzięki za odpowiedź Fenix.

     

    Dzięki za przypomnienie tego czego uczyłam się na terapii, owszem to teraz bardzo ważne a rzadko o tym myślę.

    W Krakowie fakt pracy było dużo, problem jest teraz podczas pandemii tyle ludzi straciło robotę, że wszyscy rzucają się na każde stanowisko więc teraz nie jest łatwo ale na pewno w końcu cokolwiek znajdę, nie jestem wybredna.

    U mnie w domu nie mogę sobie stworzyć azylu bo gdy matka pije to rozwala rzeczy w domu, przewraca się, krzyczy i hałasuje. Muszę uspokajać psa który się boi żeby nie szczekał. Nie mogę wytrzymać gdy pije, gdy słyszę jej podpity głos lub krok, stuki szkła i butelek. Roznosi mnie od środka, nie umiem tego opisać. Dlatego zawsze wychodziłam do pracy lub znajomych w dni które piła i znów odkładałam kasę na wyprowadzkę. Mój problem teraz to to, że w dni w które pije nie mogę już iść na noc do pracy ani do znajomych przez epidemie, a na prawdę nie zniosę jej pijanej już więcej. To mnie zabije. Nie wiem co mam robić, gdzie się podziać po prostu.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2333

    Rozumiem, naprawdę rozumiem co możesz czuć w tej sytuacji. Jestem DDA i chociaż awantury w domu skończyły się w moim przypadku ponad 25 lat temu to jestem w stanie przypomnieć sobie to co wtedy czułam. Jestem także WWO czyli w skrócie osobą, która silnie odbiera różne bodźce. Dopiero ostatnio uświadomiłam sobie co sama podświadomie robiłam w sytuacjach, które mocno obciążały. Tworzyłam wokół siebie taką jakby bańkę. Odcinałam się od tego co dzieje się wokół. Wiem, że to może być trudne. Ale spróbuj może. Jak to robiłam? Zamykałam oczy albo przenosiłam wzrok w jeden punkt albo zaczynałam patrzeć na otoczenie jak na jakiś film w telewizji. Wszystko to co było dookoła było poza mną, ja w tym przestawałam uczestniczyć. Przestawałam słuchać otoczenia a wsłuchiwałam się w siebie, zaczynałam słuchać swojego oddechu. Nie zmuszałam się do głębokiego oddychania ale za którymś razem sama przychodziła potrzeba zaczerpnięcia głębszego oddechu. To prowadziło do wyciszenia. Jeżeli musisz uspokajać dodatkowo psa. Nie rób tego na siłę. On dodatkowo wyczuwa Twoje emocje i jeszcze bardziej się nakręca. Usiądź, przytrzymaj go za obrożę, każ mu usiąść albo posadź go spokojnie i zdecydowanie. Nie mów nic do niego poza sadzaniem przy każdej próbie wstania. Głaszcz go bardzo, bardzo wolno po boku, po klatce piersiowej. Ale rób to baaaardzo wolno. To pozwoli wyciszyć się trochę jemu i Tobie. Jego uspokoi Twoje na miarę możliwości spokojniejsze ale zdecydowane zachowanie. Sama mam pomimo wieku hiperaktywnego psa, który jest świetnym detektorem moich emocji. Poza tym szkoliłam psy i startowałam w zawodach w posłuszeństwie ze swoim. W czasie gdy go wyciszasz nie skupiaj się na nim tylko na sobie. Staraj się przenieść uwagę z zewnątrz do wnętrza siebie.

    Dasz radę, przeżyjesz. 🙂

    Pozdrawiam ciepło

    Fenix

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2333

    Dziękuję Eliza. 🙂 Ja staram się tylko pomagać innym tak jak potrafię i dzielić swoim doświadczeniem. Może komuś to się przyda.

    Pozdrawiam ciepło

    Fenix

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.