Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Użalanie się nad sobą, bierność
-
AutorWpisy
-
Mam silną tendencję do użalania się nad sobą. Wpadam w wir negatywnych myśli, czuję się samotna opuszczona przez wszystkich i coraz bardziej się nakręcam właśnie tymi myślami… Nie chce mi się pracować nad sobą, czekam tylko aż nastąpią jakieś pozytywne zmiany. Jestem raczej bierna i ciężko mi się zmotywować do działania. Zastanawiam się jak sobie z tym poradzić?
Czekać to można całą wieczność. Z użalania się nad sobą jeszcze nikt nic nie osiągnął.
I trzeba pracować nad sobą(chociaż sama nie wiem co to znaczy) Po prostu nie wiem jak się zmieniłam.. Nie potrafię powiedzieć skąd posiadłam pewność siebie i trochę podwyższyłam samoocenę..Może to dzięki przyjaciółce,która została moją przyjaciółką…została..a ja uważałam to za cud ,bo kto by się chciał ze mną zaprzyjaźnić..
To dodało mi siły i chyba wzięłam się za siebie (choć tego nie czuje)..Na pewno znaleźć w sobie siły trzeba.
Ja też swego czasu tak sie użalałam nad sobą, moje mysli sprowadzały mnie w dół. Odizolowałam sie od ludzi. Ale gdzies tam wewnątrz chciałam sie zmienić ,konkretnie zmienić postrzeganie rzeczywistości ,brakowalo mi motywacji i odwagi. Były pragnienia i wreszcie zebrałam sie w sobie i mówie koniec tego. Zżerała mnie zazdrość kiedy patrzyłam na dziewczyny w moim wieku ,jak się realizują, coś robią ze sobą -też tak chcialam i nadal chce. I zaczelam od terapii ,oczywiscie czuję strach ale zmiana jest silniejsza. Pragnę cieszyć sie życiem i sie nie poddam, pomimo trudności.
co zrobić? otworzyć się na świat.
zmiana nie polega na tym, że siedzimy zamknięci w sobie i nagle staje się jasność. zmiana to nasze NOWE postrzeganie starych rzeczy.
trzeba wyjść do ludzi. jeśli ich nie ma – poszukać. spacery, zakupy, rower, woda, cokolwiek. nawet rozmowa na przystanku ze starym dziadkiem może sprawić przyjemność.
trzeba znaleźć twórcze zajęcie, pasję. znam siebie od tej strony – był czas, że siedziałam przy głośniku magnetofonu godzinami, słuchając muzyki i rozpaczając nad tym, jak mi źle. i co? i nic, można tak siedzieć latami. naprawdę latami – znam to. natomiast pasja, rozrywka, zajęcie – likwiduje złudne myślenie, dodaje energii i … nowi ludzie!
jeśli nie pasja, to praca – praca fizyczna, pot, zmęczenie, orzeźwia umysł i wówczas sprawy wyglądają inaczej. myślę, że w moim przypadku to właśnie nuda i użalanie się nad sobą wchłonęły tyle mojego czasu, który dziś uważam za stracony.
najważniejsze – nie być samemu z myślami. bo nic odkrywczego nie wymyślimy, tylko to, co już dobrze znamy, wpojone od małego. to inni ludzie mogą w nas odkryć coś, czego nawet w sobie nie podejrzewaliśmy.
ja pamiętam, jak mi moja ulubiona kumpela powiedziała kiedyś, że jestem ciepłym człowiekiem. rany boskie, nigdy w życiu bym tak o sobie nie pomyślała. no nigdy!!!
Też mam tendencję do użalania się nad sobą, przez ostatni rok przeszłam w tym samą siebie, zamiast zachować złe myśli dla siebie, opowiadam o sobie innym ludziom, jaka to jestem nieszczęśliwa i skrzywdzona przez innych, ostatnio zaczęłam odczuwać wstyd z tego powodu, chyba pod tym względem sięgnęłam dna. Wiecie, jak ciężko jest bez tego wytrzymać…
Może jestem dziecinna, ale wczoraj kupiłam sobie pierścionek i postanowiłam go nosić tak długo, jak przestanę źle mówić o innych i o sobie, na razie jest na lewej ręce, postanowiłam wytrzymać 30 dni, a jak zdarzy mi się głośno użalać nad sobą, przełożę go na prawą rękę i od nowa będzie 30 dni, innego sposobu na siebie nie mam, chyba, że kupię sobie młotek i za każdym razem, gdy zacznę użalanie, będę się walić nim w łeb:huh:
To jest jakiś sposób, całkiem fajny jak się nad tym zastanowić. Ważne, że masz pomysł 🙂 a,że jest trochę zwariowany 🙂
A co zrobisz, jak już przestaniesz źle mówić i jednocześnie przywiążesz się do pierścionka? Nie będzie Ci żal się z nim rozstać?
Trzeba będzie mu nadać nową funkcję 🙂 i w ten sposób może działać do emerytury:laugh:
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.