Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Walentynki….raz jeszcze…
-
AutorWpisy
-
Zebyśmy mieli w sobie Miłość, nie chodzi mi tu o to, co się nazywa "zakochaniem", ale o Miłość :).
ja też zycze dużo duzo usmiechu, zycie i ludzie nie sa tacy zli tylko wyjdzmy do nich
Edytowany przez: _teresa_, w: 2009/02/14 22:41
Georgia–> bez ryzyka nie ma życia 🙂 nawet jak się ma obawy warto próbować. Nawet jeśli coś nie wyjdzie, nawet jeśli zostaniemy zranieni, gra jest warta świeczki. Zostałam zraniona parę razy, ale z perspektywy czasu to się nawet cieszę, bo jestem dzięki temu taka jaka jestem i się wiele nauczyłam dzięki temu.
Co do życzeń to życzę wam wszystkim (i sobie samej):
– rezerwy do siebie (nie bierzmy wszystkiego tak na poważnie)
– umiejętności śmiania się z siebie, z życia, z nieszczęść – szukania pozytywnej strony wszystkiego w życiu
– miłości do samych siebie
– by ludzi nas kochali takimi jakimi jesteśmy
– umiejętności doceniania małych szczęść, które się przytrafiają każdego dnia
– cenienia tego, że żyjemy 🙂
– uśmiechów na twarzy
– odwagi w życiuPS. mam nadzieje że nie przesadziłam:)
tak pieknie piszecie o tym ryzyku….ja tez tak mysle,ale oczywiscie uwazam ze powinno sie ryzykowac…..ale ja nie umiem….wy umiecie? wcielacie to w zycie czy tylko tak pieknie piszecie?
Ja wcielam – bałam się zaufać mojemu partnerowi, zaangażować się emocjonalnie, bałam się że zostanę zdradzona tak jak kiedyś…ale zaryzykowałam,zaufałam, zaangażowałam się całą soba i jestem bardzo szczęśliwa od ponad 2,5 roku. Dalej się boję paru rzeczy, takich jak obawa przed tym, że on może zostać alkoholikiem ( a prawie w ogóle nie pije), że ja mogę zostać…bo mam do tego predyspozycje. Mimo wszystko pokonuje moje obawy i naprawdę staję się coraz bardziej szczęśliwa…
Mogę to też trochę porównać do skoku na bunge jump – było ryzyko, był strach, ale było warto – cudowna adrenalina 🙂oj …moge skakac na bunge,moge skoczyc ze spadochronem,lazic w nocy po cmentarzu czy lesie i nie boje sie….ale tu to dopiero jest ryzyko i strach….paralizujacy….ja sama od siebie raczej nie zaryzykuje,musi ktos mi pomoc tzn nie ktos a terapeuta ;p no to czekam
miluuuuuuutkiego dnia zycze 😉
Zycze wszystkim, ktorzy obudzili sie dzisiaj znowu sami a sami byc nie chca- zeby znalezli swoja milosc.
I jeszcze cos: "kochaj blizniego swego jak SIEBIE SAMEGO", a wiec zaczynamy od nas samych chociaz to tak trudne…
Ostatnio zaczelam chodzic na medytacje, pierwsze "cwiczenie" polegalo na rozwinieciu pozytywnych uczuc (cos jak milosc,ale w szerszym tego slowa znaczeniu) do ludzi, wszelkich istot, otoczenia – no i do siebie samego. To ostatnie bylo dla mnie tak trudne, ze myslalam ze po prostu tego nie wytrzymam, czulam doslownie fizyczny bol, zaczelam sie trzasc, myslalam ze otworez zaraz oczy i z tamtad wybiegne…To byla prawdziwa walka z samym soba, musialam sie zdekoncentrowac, aby opanowac naplyw emocji.
Tak wiec zycze nam wszystkim samoakceptacji, wyrozumialosci i milosci do samego siebie- reszta przyjdzie pozniej. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.