Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD wątpliwość, która niepokoi

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18)
  • Autor
    Wpisy
  • barcelona
    Uczestnik
      Liczba postów: 100

      mam wspaniałą terapeutkę, od roku, z różną intensywnością, pracujemy nade mną. raz bardzo mocno i dogłębnie, czasem luźno, odpuszczając sobie to, co w danej chwili jest za trudne.

      może moje pytanie jest naiwne. i głupie. ale Was się zapytać nie mam obaw. moja terapeutka jest specjalistą terapii uzależnień. stąd niewielki krok do DDA. tylko DDA to specyficzna sprawa. specyficzne metody.

      wątpliwość dotyczy terapii. nie jestem przekonana, czy ona wie, po jakim terenie się porusza… czy przypadkiem to, nad czym pracujemy, jest tak szarpane, bo ona nie wie, jak się do mnie zabrać… wiem, w końcu to ja mam odwalać większą część spotkań, bo to moje życie, moje serce, moja dusza. ona ma mi tylko wskazywać drogę, ja po niej muszę iść sama. czasem tylko mam wrażenie, że w tym jej pięknym malutkim pokoju, w którym aż kipi to ciepło i zrozumienie, mówimy do siebie – słowa trudne, ważne, ale w obcym dla siebie znaczeniu, języku. jakbyśmy się mijały.

      i wreszcie pytanie – skąd wiedzieć, czy terapeuta jest właściwym człowiekiem do budowania siebie? uwielbiam ją, jest przesympatyczna, czasem tylko "wypuszcza" mnie od siebie totalnie połamaną. czy to tak jest?

      bufka
      Uczestnik
        Liczba postów: 92

        barcelona zapisz:
        „mam wspaniałą terapeutkę, od roku, z różną intensywnością, pracujemy nade mną. raz bardzo mocno i dogłębnie, czasem luźno, odpuszczając sobie to, co w danej chwili jest za trudne.

        może moje pytanie jest naiwne. i głupie. ale Was się zapytać nie mam obaw. moja terapeutka jest specjalistą terapii uzależnień. stąd niewielki krok do DDA. tylko DDA to specyficzna sprawa. specyficzne metody.

        wątpliwość dotyczy terapii. nie jestem przekonana, czy ona wie, po jakim terenie się porusza… czy przypadkiem to, nad czym pracujemy, jest tak szarpane, bo ona nie wie, jak się do mnie zabrać… wiem, w końcu to ja mam odwalać większą część spotkań, bo to moje życie, moje serce, moja dusza. ona ma mi tylko wskazywać drogę, ja po niej muszę iść sama. czasem tylko mam wrażenie, że w tym jej pięknym malutkim pokoju, w którym aż kipi to ciepło i zrozumienie, mówimy do siebie – słowa trudne, ważne, ale w obcym dla siebie znaczeniu, języku. jakbyśmy się mijały.

        i wreszcie pytanie – skąd wiedzieć, czy terapeuta jest właściwym człowiekiem do budowania siebie? uwielbiam ją, jest przesympatyczna, czasem tylko "wypuszcza" mnie od siebie totalnie połamaną. czy to tak jest?”

        Koniecznie powiedź jej o tym, co tu napisałaś. To bardzo ważne, żeby to wiedziała. Myślę, że terapeuta uzależnień na pewno zna się na DDA, przecież wielu uzależnionych to DDA.

        Malakh
        Uczestnik
          Liczba postów: 1123

          Mnie moja terapeutka cały czas pyta, co o niej myślę, jak się przy niej czuję, bo widzi, że mam trudność w wejściu w relację z nią, chociaż gadam o wszystkim jak nakręcona. Myślę, że powinnaś jej powiedzieć o swoich obawach.

          barcelona
          Uczestnik
            Liczba postów: 100

            powiedzieć… gdyby to było proste…

            a może to tylko takie moje odczucie, a wszystko idzie jak trzeba? może ja się spodziewam Bóg wie czego…

            Malakh
            Uczestnik
              Liczba postów: 1123

              Tym bardziej jej o tym powiedz. My sobie rozmawiamy o moich nadziejach, oczekiwaniach, obawach i o tym, jak wygląda proces zdrowienia, z czym się muszę zmierzyć. Także nie ma żadnych niespodzianek i taka pewność tego, co jest, nawet jeśli to mi się nie do końca podoba, wprowadza jakiś taki spokój.

              bufka
              Uczestnik
                Liczba postów: 92

                barcelona zapisz:
                „powiedzieć… gdyby to było proste…

                a może to tylko takie moje odczucie, a wszystko idzie jak trzeba? może ja się spodziewam Bóg wie czego…”

                Twoje odczucia, oczekiwania są bardzo ważne. Czemu powiedzenie jej o swoich odczuciach sprawia Ci trudność? Tak zrozumiałam, że to nie jest proste dla Ciebie.

                barcelona
                Uczestnik
                  Liczba postów: 100

                  a, tu mnie masz 😉

                  bo nie chcę jej sprawić przykrości? wiem, niedopuszczalne są sympatie z terapeutami, ale ona jest naprawdę fajna babka. i mam wrażenie, że jak jej powiem, że się mijamy w moim przekonaniu to co? to będzie jej przykro.

                  barcelona
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 100

                    hej, sorry, że odgrzebuję stary post, ale znów mnie to gnębi.

                    słuchajcie, moja terapia jest jakaś dziwna, no. ponoć normalne są ucieczki i powroty. raz jest motywacja do pracy, raz człowieka to tak kładzie, że nie ma ochoty ruszać czegokolwiek. znacie to, nie?

                    moja terapia jest dziwna, jak pisałam wcześniej. taka szarpana, bez ładu i składu, raz o tym, raz o tamtym, nic dogłębnie. tylko czy to jest moja wina? czy to jest czyjaś wina? czy to niczyja wina, bo to tak przebiega?

                    zarzucam ją, gdy mam dość. gdy mnie to męczy przeokrutnie. zarzucam na tydzień, dwa, miesiąc, różnie. a potem wracam, i zaczynamy od nowa, te nasze terapeutyczne przepychanki. tylko czy to tak winno być? wiem, nikogo do niczego zmusić nie można. tylko ja nie mam pomysłu na tę moją terapię, a ta, która jest, uwiera mnie bardzo. czuję się nie w porządku, że się tak gubię, uciekam, znikam na jakiś czas. a trudno wytrzymać dłużej, bo forma rozmów i pracy nade mną jest dla mnie nie do ogarnięcia.

                    pszyklejony
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 2948

                      Myślę, że nikt nas do końca nie zrozumie, może się zbliżyć co najwyżej. Terapeuta, który sam nie jest DDA, nie ma szans czuć tego co Ty i nie o to chodzi. Są wypracowane przez naukowców metody i tyle.

                      barcelona
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 100

                        dobra, ja nie oczekuję, że mnie będzie w lot rozumieć, że okiem mrugnę, a ona wie, czemu. chciałabym tylko poczuć się na terapii bezpiecznie – że ktoś jest, i wie co robi, prowadzi mnie przez te trudne ścieżki z przeszłości. coś wygrzebujemy, pracujemy, wkładamy inne, przegadane. a tu mam wrażenie, chaos totalny, który mnie blokuje i odrzuca. tak naprawdę wyglądają terapie?

                        uczestniczyłam raz na grupie DDA. fakt, tam było nas sporo, czasu zawsze za mało, ale przynajmniej pewne rzeczy były tłumaczone, powierzchownie (brak czasu), ale coś tam się działo.

                        czy w terapię DDA wpisany jest ten chaos?

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.