Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD wczoraj na meetingu

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • Gonzo
    Uczestnik
      Liczba postów: 512

      Wczoraj na meetingu usłyszałem bardzo ciekawa słowa:

      "Straciłam nadzieję że ludzie w końcu przestaną mnie krzywdzić"

      chyba zrozumiałem te słowa dobrze,
      że "bezgarnicznie ufając ludziom" do niczego nie dojdę…

      że trochę zaufać a potem pójśc i sprawdzić …

      Gonzo

      yucca
      Uczestnik
        Liczba postów: 588

        We mnie jest tak, że jadna z częśći wewnętrznych bezgranicznie wierzy w dobro ludzi, a druga bezgranicznie w nie nie wierzy. Jedna uważa, że ludzie są dobrzy a druga, że źli. I chyba znów prawda, jak to ma w zwyczaju, lezy pośrodku . Ludzie nas krzywdzą i są dla nas źli gdy im na to pozwolimy, bo pozwalamy też sobie samym, naszym wyizolowanym, wyrzuconym ze świadomości częścią nas krzywdzić, a są dla nas dobrzy, gdy my sami jestesmy dla siebie dobrzy – nie dla innych, ale dla siebie, gdy siebie kochamy, szanujemy, bronimy i co ważne, widzimy siebie w całości. Wtedy otaczamy się ludźmi podobnymi do siebie, ktorzy podobnie traktrują nas i siebie samych. Gdy jesteśmy dla siebie okrutni, niewyrozumiali , niekochający albo nieuwazni, to takich ludzi dostrzegamy wokół, takimi się otaczamy, nawet nie dlatego, że innych nie ma wokól nas, ale dlatego, że tych własnie wybieramy, tymi się przejmujemy, tych słuchamy.
        Patrząc na każdego człowieka i to jak sie odnosi do innych widzimy przede wszystkim to jak traktuje samego siebie – tak uważam.
        I tu chyba nie chodzi tylko o to by zaufac ludziom trochą a potem sprawdzić, ale i o to by zaufać sobie a potem sprawdzić 🙂 Bezgranicznym ufaniem komukolwiek do niczego się nie dojdzie, zaufanie polega na balansie między nami a światem, albo między naszymi częściami, można tez powiedzieć, że miedzy miłością a nienawiścią, pobłazaniem a wymuszaniem. Gdy bezgranicznie ufasz innym brakuje miejsca na zaufanie sobie. I chyba o to chodzi, zeby nie przeslaniać niczym całego widoku, ani sobą samym ani innym człowiekiem.
        Pozdrawiam.

        Edytowany przez: yucca, w: 2008/05/17 22:37

        Carola
        Uczestnik
          Liczba postów: 402

          Gonzo zapisz:
          „Wczoraj na meetingu usłyszałem bardzo ciekawa słowa:

          "Straciłam nadzieję że ludzie w końcu przestaną mnie krzywdzić"

          chyba zrozumiałem te słowa dobrze,
          że "bezgarnicznie ufając ludziom" do niczego nie dojdę…

          że trochę zaufać a potem pójśc i sprawdzić …

          Gonzo”

          To troche jak w Buddyzmie, Budda kiedys powiedzial cos w tym stylu

          Nie wierzcie w ani jedno słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda, lecz sprawdzajcie rzeczy sami; bądźcie swoimi własnymi nauczycielami – przewodnikami.

          Tylko jak sprawdzic ze ktos chce mnie skrzywdzic, takie sprawdzanie wiaze sie z tym ze kazdego trzeba bedzie wystawiac na probe, albo kazdego z ktorym sie "zadam" bede musiala bacznie obserwowac….. oj jakie to uciazliwe, to ja jednak wole zyc w nieswiadomosci i wierzyc w ludzkosc.

          yucca
          Uczestnik
            Liczba postów: 588

            Carola zapisz:

            Tylko jak sprawdzic ze ktos chce mnie skrzywdzic, takie sprawdzanie wiaze sie z tym ze kazdego trzeba bedzie wystawiac na probe, albo kazdego z ktorym sie "zadam" bede musiala bacznie obserwowac….. oj jakie to uciazliwe, to ja jednak wole zyc w nieswiadomosci i wierzyc w ludzkosc.”

            A może wystarczy pytać się siebie samego, czy to co dostaje od innych, lub w jakim połozeniu ci inni mnie stawiają (lub w którym stawia mnie jakaś wewnętrzna część – wszystko jedno) mi się podoba. Nie jesteś w stanie sprawdzić czy ktoś chce Cię skrzywdzić, dopóki nie zaczyna Cię krzywdzić.Tak samo jak nie wyrzucisz z domu złodzieja zanim do tego domu wejdzie. A wtedy trzeba interweniować.

            Rozumiem, ze w wielu z nas, we mnie też, istnieje potrzeba, dążenie do tego by móc komuś zaufać i polecieć na autopilocie, odpocząć od konieczności myślenia,reagowania i wiedzieć, że ktoś na pewno nas nie skrzywdzi. Ale chyba tak się nie da,nie dlatego, że ludzie tyolko czekają na to by nas skrzywdzic, ale choćby dlatego, że dla kożdego człowieka krzywdą jest coś innego i druga osoba nie ma o tym pojecia. Ciągle trzeba sprawdzać, ale nie na zasadzie wystawiania na próbę kogoś, ale odnoszenia się do siebie,myślenia a moze bardziej czucia czy to co się dzieje mi się podoba.A może i myślenia i czucia jednocześnie.

            Edytowany przez: yucca, w: 2008/05/18 00:18

            Carola
            Uczestnik
              Liczba postów: 402

              hihi wlasnie, bo takie sprawdzanie kojarzy mi sie ze sprawdzaniem na wlasne zyczenie czy kuchenka jest jeszcze goraca :laugh: dlatego ja nie sprawdzam, zyje w nieswiadomosci … oczywiscie dopuki ktos mi nie stanie na odcisk.
              Wydaje mi sie ze to ze ktos chce zrobic mi krzywde nie jest moim problemem tylko jego, bo to ze chce nie oznacza ze to zrobi – to z lenistwa nie zawracam sobie tym glowy, moj problem zacznie sie dopiero kiedy ta krzywde zacznie wprowadzac w zycie.

              ps Gonzo to zawsze przyniesie jakis ciekawy temat z tych spotkan B)

              Edytowany przez: Carola, w: 2008/05/18 01:04

              Gonzo
              Uczestnik
                Liczba postów: 512

                A ja właśnie poczułem ( jest 5:55 :- )

                że wkurzają mnie niektóre rzeczy jakie ludzie robią w pracy mi zycie utrudniając.

                Robią tak jak mój ojciec – sami mają, kupio "se",
                nie używają ale mi też nie dadzą, a dla mnie już nie starcza "zasobów, czasu, pieniedzy" …I wtedy ja nie mam i muszę wyważać drzwi już dawno otwarte …

                Oczywiście jak wstąpie na ich teren to zrobią drakę ogromną,
                ja nawet nie pomyslałbym że taką drakę można robić o takie pierdoły …

                Ale ta jedna potrafi …
                Wiem nawet ze ma skierowanie na terapie ma ale nie chce isc …
                bede musiał to jakoś zniesc …

                Wytrzymać, przeanalizować i zareagować tak żeby było dla mnie jak najlepiej a nie "akcja-reakcja" ..
                Ja czuję ze tak działa lepiej ale jeszcze mało potrafię.

                Ale cieszę się że się wkurzyłem i na dodatek wiem o co … :-))))))

                Pozdrowinka Gonzo

                yucca
                Uczestnik
                  Liczba postów: 588

                  Gonzo zapisz:

                  (…)wkurzają mnie niektóre rzeczy jakie ludzie robią w pracy mi zycie utrudniając.
                  Robią tak jak mój ojciec – sami mają, kupio "se",
                  nie używają ale mi też nie dadzą, a dla mnie już nie starcza "zasobów, czasu, pieniedzy" …I wtedy ja nie mam i muszę wyważać drzwi już dawno otwarte …”

                  Gonzo, moze nie zrozumiałam, ale wydaje mi sie, że masz żal do innych ludzi, że się o Ciebie nie troszczą tak jak ojciec się nie troszczył a uważasz, że powinni. Nie możesz mścić sie czy złościć na innych za to co robił Twoj ojciec, znaczy możesz, ale to zachowanie dziecka a nie doroslego czlowieka. Inni nie są Twoimi rodzicami i nie muszą sie o CIebie troszczyć, mogą sami mieć, a Tobie nie dać, nie ich zadanie w Tym, żeby Tobie cokolwiek ulatwiać. Niestety takie jest dorosle życie. Na pocieszenie powiem, że Ty też możesz coś mieć, zdobyć i z nikim się nie dzielic jeśli taka jest Twoja wola. I lepiej, skuteczniej jest rozwijać swoje siły w kierunku zdobywania tego co się potrzebuje niż żalu do innych, obcych (nie rodziców) i rozbudzania zachowań dziecka.
                  Pozdrawiam

                  P.s. I to dobrze, że się wkurzyłes, odkryłeś w sobie uczucia wewnętrznego dziecka, ale musisz pamiętać, że to jest złość na rodzicow, ojca.

                  Edytowany przez: yucca, w: 2008/05/18 11:29

                  SilentHill
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 36

                    Cześć wam,
                    Z zaufaniem do ludzi też mam problem. Zaczynam wszystkie kontakty albo od braku, albo od 100% zaufania. Jakaś część mnie, ta potrzebująca pomocy i wzorców, chciałaby widzieć w ludziach swoich wybawców i autorytety. Z tym, że żyjąc w dzieciństwie w rodzinie alkoholika poprzestawiało mi się widzenie ludzi takimi jakimi są. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że ufając komuś trzeba uważać, żeby nie przekroczyć granicy uległości i zależności. Po drugiej stronie jest tylko człowiek ze swoją jasną i ciemną stroną.

                  Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
                  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.