Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD winienie innych

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • niewielemiejsca
    Uczestnik
      Liczba postów: 337

      Tak sobie myślę na temat winienia innych. Zauważyłam tendencje do winienia siebie .

      Chodzę na terapię od jakiegoś czasu i w sumie niedługo pracowaliśmy nade mną, nad moimi cechami nad moimi problemami, motywacja itp. Myślałam, ze moje beznadziejne życie jest wynikiem róznych problemow i ograniczeń. Aż w końcu po kilku miesiącach terapeutka odkryła, że jestem prześladowana w pracy. Ze byłam/jestem od dwóch lat ofiarą mobingu, ze nie powinnam mieć do siebie pretensji o wszstkie te rzeczy, o które winiłam siebie tyle czasu. I tak z jednej strony mi ulżyło, a z drugiej pomyslalam, ze jak dobrze by było kiedyś przestać siebie winic, za rzeczy które robią nam inni. I też mi tak trochę smutno, ze przydażyło mi się takie cos, ze nie zajelismy sie jeszcze moja przeszloscia na terapi, przez obecna sytuacje w jakiej tkwie. Jestem z drugiej strony dumna z siebie, ze w odpowiednim czasie poszlam do psychologa, odważyłam się poprosić o pomoc, gdy już zaczynałam myśleć, ze jestem jakąś wariatką. Odważyłam sie poszukać tej pomocy i ją znalazłam. Choc też zła jestem na siebie, ze tak długo zwlekałam… Szkoda, ze nie było czasu zająć sie mojm DDD. Nadal winię siebie, choc w małym stopniu. Może zacznę pisać pamiętnik, jak kiedyś pisałam. Choc mam jakieś obawy, obawy przed odkryciem emocji, ktore tak dlugo sciskałam w sobie. Może spróbuje….

      Tego posta piszę do osob, ktore wahaja się pojsc na terapię. Czasami nasze problemy nie leżą w nas samych, czasami sytuacja w jakiej się znajdujemy jest po prostu chora, nienormalna. I dobrze pojsc do specjalisty by to ocenił.

      duszekk
      Uczestnik
        Liczba postów: 357

        dobrze jest znać granice, gdzie "wina" / "odpowiedzialność" za daną sytację jest po mojej stronie, a gdzie jednak decydują inni …. ja mam z tym problem…

        śpioch
        Uczestnik
          Liczba postów: 215

          racja.. trudno jest rozgraniczyć gdzie kończy się moja odpowiedzialność za siebie a gdzie jest moja troska o innych.. właśnie moja mama przypomniała mi że traktuję ją jak szmatę.. że powinnam się domyśleć w jakiś magiczny sposób że czuje się na tyle źle żeby zabrać ją na siłę do lekarza.
          ale żeby mnie zjechać jakoś miała i energię i nic jej się nie działo
          jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy to wyprowadzić się z tego por… domu (?)

          ale wiem że ona się nie utrzyma a ja nas 2 na 2 mieszkania też nie dam rady..
          i czuję się za nią odpowiedzialna
          a przecież traktuję ją jak szmatę i nic ona dla mnie nie znaczy, tak?

          przypomniałam sobie, że dostałam receptę na leki uspokajające i jeszcze nie była przeterminowana. właśnie łyknęłam.. ciekawe jak będę funkcjonować.. zamiast 1 wzięłam 2 .. zamiast opakowania..

          ona wyszła a ja nie chcę być i wracać
          nie mam do kogo i dlaczego

          byszek
          Uczestnik
            Liczba postów: 341

            To jest właśnie chore myślenie, zgnoją cię i zbesztają, pokażą, że jesteś nikim, ale jednocześnie potrzebują cię jak powietrza. Jesteś nikim i niczym, ale jednocześnie jesteś bardzo potrzebny , bez sensu.

            ogniszka
            Uczestnik
              Liczba postów: 264

              śpiochu.. Twoja mama świetnie zrzuca na Ciebie odpowiedzialność, zamiast pomyśleć,ze sama niewłaściwie postępuje- przerzuca swoje poczucie winy na Ciebie. nie dawaj się!
              no pomyśl, czy dorosłą osobę, która sama z domu wychodzi, prowadzi się do lekarza? można jej towarzyszyć, jeśli Cię poprosi, żeby było jej raźniej, ale to ona ma dbać o swoje zdrowie! a Ty zadbaj o siebie, kochana, nie dopuszczaj, by ten bagaż straszny Cię przygniatał, niszczył Cię.przytulam mocno, jesteś wspaniała,że troszczysz się o mamę, ale nie dawaj się wykorzystywać. agnieszka

              śpioch
              Uczestnik
                Liczba postów: 215

                dzięki 🙂
                nie wszystko jest made in china
                i nie zawsze jesteśmy tacy sami 🙂
                raczej zawsze inni a w jej oczach jestem moim ojcem/alkoholikiem

                czasami mam do niej takie ukryte pretensje że mnie tak traktowała

                teraz ona jest ode mnie o wiele mądrzejsza, była na terapii dla współuzależnionych i asertywności. ja dopiero zaczynam terapię dla dda a już mam wyrzuty bo ona straciła terapeutkę (prowadzi grupę, nie może nas prowadzić w taki sposób)
                i znowu jestem podła najważniejsza 🙂

                ale nic to

                napiszę pracę licencjacką, zmienię pracę i szukam sobie mieszkania.
                dokładnie w takiej kolejności

                ona ma swoje leczenie a ja swoje. nie chcę uzależniać od jej stanu mojego życia i nie oczekuję od niej nic innego

                ogniszka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 264

                  oj, chyba Twoja mama niewiele zrozumiała z terapii… gdzie tu asertywność w jej zachowaniu, gdzie branie odpowiedzialności za siebie?

                  śpioch
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 215

                    no właśnie 🙂 gdzie..
                    cały czas tylko słyszę że czuje się jak dziecko we mgle.. mam już na to swoiste uczulenie

                  Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
                  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.