Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › winienie innych
-
AutorWpisy
-
Tak sobie myślę na temat winienia innych. Zauważyłam tendencje do winienia siebie .
Chodzę na terapię od jakiegoś czasu i w sumie niedługo pracowaliśmy nade mną, nad moimi cechami nad moimi problemami, motywacja itp. Myślałam, ze moje beznadziejne życie jest wynikiem róznych problemow i ograniczeń. Aż w końcu po kilku miesiącach terapeutka odkryła, że jestem prześladowana w pracy. Ze byłam/jestem od dwóch lat ofiarą mobingu, ze nie powinnam mieć do siebie pretensji o wszstkie te rzeczy, o które winiłam siebie tyle czasu. I tak z jednej strony mi ulżyło, a z drugiej pomyslalam, ze jak dobrze by było kiedyś przestać siebie winic, za rzeczy które robią nam inni. I też mi tak trochę smutno, ze przydażyło mi się takie cos, ze nie zajelismy sie jeszcze moja przeszloscia na terapi, przez obecna sytuacje w jakiej tkwie. Jestem z drugiej strony dumna z siebie, ze w odpowiednim czasie poszlam do psychologa, odważyłam się poprosić o pomoc, gdy już zaczynałam myśleć, ze jestem jakąś wariatką. Odważyłam sie poszukać tej pomocy i ją znalazłam. Choc też zła jestem na siebie, ze tak długo zwlekałam… Szkoda, ze nie było czasu zająć sie mojm DDD. Nadal winię siebie, choc w małym stopniu. Może zacznę pisać pamiętnik, jak kiedyś pisałam. Choc mam jakieś obawy, obawy przed odkryciem emocji, ktore tak dlugo sciskałam w sobie. Może spróbuje….
Tego posta piszę do osob, ktore wahaja się pojsc na terapię. Czasami nasze problemy nie leżą w nas samych, czasami sytuacja w jakiej się znajdujemy jest po prostu chora, nienormalna. I dobrze pojsc do specjalisty by to ocenił.
dobrze jest znać granice, gdzie "wina" / "odpowiedzialność" za daną sytację jest po mojej stronie, a gdzie jednak decydują inni …. ja mam z tym problem…
racja.. trudno jest rozgraniczyć gdzie kończy się moja odpowiedzialność za siebie a gdzie jest moja troska o innych.. właśnie moja mama przypomniała mi że traktuję ją jak szmatę.. że powinnam się domyśleć w jakiś magiczny sposób że czuje się na tyle źle żeby zabrać ją na siłę do lekarza.
ale żeby mnie zjechać jakoś miała i energię i nic jej się nie działo
jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy to wyprowadzić się z tego por… domu (?)ale wiem że ona się nie utrzyma a ja nas 2 na 2 mieszkania też nie dam rady..
i czuję się za nią odpowiedzialna
a przecież traktuję ją jak szmatę i nic ona dla mnie nie znaczy, tak?przypomniałam sobie, że dostałam receptę na leki uspokajające i jeszcze nie była przeterminowana. właśnie łyknęłam.. ciekawe jak będę funkcjonować.. zamiast 1 wzięłam 2 .. zamiast opakowania..
ona wyszła a ja nie chcę być i wracać
nie mam do kogo i dlaczegoTo jest właśnie chore myślenie, zgnoją cię i zbesztają, pokażą, że jesteś nikim, ale jednocześnie potrzebują cię jak powietrza. Jesteś nikim i niczym, ale jednocześnie jesteś bardzo potrzebny , bez sensu.
śpiochu.. Twoja mama świetnie zrzuca na Ciebie odpowiedzialność, zamiast pomyśleć,ze sama niewłaściwie postępuje- przerzuca swoje poczucie winy na Ciebie. nie dawaj się!
no pomyśl, czy dorosłą osobę, która sama z domu wychodzi, prowadzi się do lekarza? można jej towarzyszyć, jeśli Cię poprosi, żeby było jej raźniej, ale to ona ma dbać o swoje zdrowie! a Ty zadbaj o siebie, kochana, nie dopuszczaj, by ten bagaż straszny Cię przygniatał, niszczył Cię.przytulam mocno, jesteś wspaniała,że troszczysz się o mamę, ale nie dawaj się wykorzystywać. agnieszkadzięki 🙂
nie wszystko jest made in china
i nie zawsze jesteśmy tacy sami 🙂
raczej zawsze inni a w jej oczach jestem moim ojcem/alkoholikiemczasami mam do niej takie ukryte pretensje że mnie tak traktowała
teraz ona jest ode mnie o wiele mądrzejsza, była na terapii dla współuzależnionych i asertywności. ja dopiero zaczynam terapię dla dda a już mam wyrzuty bo ona straciła terapeutkę (prowadzi grupę, nie może nas prowadzić w taki sposób)
i znowu jestem podła najważniejsza 🙂ale nic to
napiszę pracę licencjacką, zmienię pracę i szukam sobie mieszkania.
dokładnie w takiej kolejnościona ma swoje leczenie a ja swoje. nie chcę uzależniać od jej stanu mojego życia i nie oczekuję od niej nic innego
oj, chyba Twoja mama niewiele zrozumiała z terapii… gdzie tu asertywność w jej zachowaniu, gdzie branie odpowiedzialności za siebie?
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.