Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD wstydze sie..

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 26)
  • Autor
    Wpisy
  • niewielemiejsca
    Uczestnik
      Liczba postów: 337

      zauwazylam u siebie dziwna emocje…

      Jestem w zwiazku, jest naprawde spoko, rozmawiamy. Ale jak ktos sie spyta, czy "mam chlopaka". To juz na samo to pytanie przechodza mnie ciarki. Nie potrafie wydusic z siebie "to jest moj chlopak", czasami nawet trudno mi sie przyznac, ze takiego "mam". w ogole co to za slowo, ze kogos "posiadam"…. Wydaje mi sie sztuczne i dziwne, nie potrafi mi przejsc prze usta…

      Przed innymi udaje, ze to moj kolega, tzn lubie spedzac czas z nim i wspolnie ze znajomymi, ale nie umiem sie przemoc do tzw pokazywania swiatu mojego zwiazku. Chodzenie za reke, itp… O rany nigdy! Raczej mowie, ze jestesmy przyjaciolmi, kolegami itp…

      Tak sobie pomyslalam, ze on moze odczuwac to, ze go ukrywam i jest dla mnie malo wazny. Ale to nie prawda…. chyba nie prawda :dry:

      I to w sumie nie pierwszy facet, ktorego sie "wstydze"… Wstydze to dobre okreslenie. I skad to sie bierze? Nie potrafie znalezc zrodla…

      Jakies 4 lata temu mialam "normalny" zwiazek. Potem to sie rozpadlo, byla duza trauma, a teraz mam tylko takie pol-relacje. Ciekawe ile ten wyrtrzyma to, ze sie go "wstadze"…. :unsure:

      Torquemado
      Uczestnik
        Liczba postów: 901

        U mnie, moim zdaniem podobne reakcje biorą się po prostu ze wstydu, przed uczuciami takimi jak miłość. Dla mnie być zakochanym, to być słabym, podanym na manipulacje, wykorzystanie, być irracjonalnym. Gdy ktoś zapyta mnie czy kogoś mam/kogoś kocham, to reaguję agresywnie i jestem pełen złości, że w ogóle, ktoś może mnie o coś takiego podejrzewać, co jest całkowicie sprzeczne z moimi poglądami, ze mną samym. Proszę, tylko się ze mnie nie śmiać :woohoo:

        garfield
        Uczestnik
          Liczba postów: 13

          ja niechce cie urazić ale wydaje mi sie,że masz trudności z okazywaniem uczuc, a takze mowieniem o nich osobie najbliższej…i to zapewne sie wiąże z tym,że po prostu rodzice tez nie mowili o uczuciach itp. jesli sie myle to bardzo cie przepraszam. Jesli wstydzisz sie tego zwiazku to chyba az tak ci na nim niezalezy bo przeciez jak cos czujesz do kogos to sie tym cieszysz i okazujesz to tej osobie…
          Nie wiem czy to jest tak jak napisałam ale jesli tak, to trzaba uwazac bo mozna kogos łatwo stracic:( pozdrawiam

          niewielemiejsca
          Uczestnik
            Liczba postów: 337

            garfield zapisz:
            „ja niechce cie urazić ale wydaje mi sie,że masz trudności z okazywaniem uczuc, a takze mowieniem o nich osobie najbliższej…i to zapewne sie wiąże z tym,że po prostu rodzice tez nie mowili o uczuciach itp. jesli sie myle to bardzo cie przepraszam. Jesli wstydzisz sie tego zwiazku to chyba az tak ci na nim niezalezy bo przeciez jak cos czujesz do kogos to sie tym cieszysz i okazujesz to tej osobie…
            Nie wiem czy to jest tak jak napisałam ale jesli tak, to trzaba uwazac bo mozna kogos łatwo stracic:( pozdrawiam”

            No wlasnie nie umiem okazywac uczuc, dokladnie tak… Jeszcze sie nie dokopaam czemu.. Wlasnie tez boje sie ze go strace, bo juz zaczynaja sie porblemy, o ta moja skamienialosc… Dobrze dopoki mi nie zalezy i sobie zarty robie, a jak mi zalezy to kamienieje i po prostu nie moge… 🙁

            Torquemado

            tak samo reaguje, dokladnie tak samo czuje… 🙁

            Torquemado
            Uczestnik
              Liczba postów: 901

              A jak u Ciebie było w domu z okazywaniem uczuć? U mnie zupełnie tego nie było i tak sobie myślę, że stąd takie a nie inne są u mnie reakcje na uczucia. Skoro poza złością, pretensjami, wymaganiem czegoś, zakazywaniem, nakazywaniem było niewiele miejsca na uczucia pozytywne, to w głowie zrobiłem sobie prosty rachunek – skoro mama+tata nie wyrażali/nie okazywali uczuć pozytywnych mi i sobie to=uczucia są złe, paskudne i trzeba się z nimi ukrywać i je tłamsić.
              Ja mam w głowie prosty, ale niezwykle mocny fundament – radź sobie sam, nie daj po sobie poznać, że jest ktoś od kogo jesteś w jakiś sposób zależny (miłość=zależność emocjonalna od osoby kochanej), bo zostaniesz odrzucony i będzie bolało.

              niewielemiejsca
              Uczestnik
                Liczba postów: 337

                Torquemado
                no wlasnie chyba nie bylo zbyt wiele cieplych uczuc. Chyba musialo nie byc, bo nienawidzilam niedzielnych rodzinnych spacerkow, jako dziecko jeszcze. Wiec cos musialo byc nie tak. Nie pamietam tego zbyt wiele. Rodzice kojarzyli mi sie glownie z osobami wojujacymi, matka manupulowala nami jak tylko sie da. Dodatkowo bylam tez jej rozladowaniem jej frustracji i ta najgorsza z mozliwych, osmieszana przy rodzinie itp….

                Mi chyba najbardziej zaszkodzila ta zabawa w normalna rodzinke poza domem. Nienawidzilam jak musialam udawac, jak jest super. I tak po kolei mysle wszystko sie na to zlozylo.

                Ale dokladnie mam identyczne odczucia, jak Ty…

                A moze po prostu taki schemat, ze w domu, to co prawdziwe a na zewnatrz udawanie?
                Nie wiem…
                jeszcze do tego nie dotarlam….

                garfield
                Uczestnik
                  Liczba postów: 13

                  ja myśle,że ty do niego cos czujesz bo z tego co piszesz wynika,że ci na nim zależy:) Wydaje mi sie,że musisz z nim szczerze pogadac i mu powiedziec, że sprawia ci trudnosc okazaywanie uczuc itp. powiedz żeby ci pomógł:) powinnien to zrozumieć:) przynajmniej juz niebedziesz czuła,że on naciska na pewne "sytuacje" na które ty niemasz ochoty. Mysle,że szczera rozmowa z nim załatwi ten problem i to ty złapiesz go pierwsza za ręke:)

                  pozdrawiam

                  niewielemiejsca
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 337

                    nie wiem, czy cokolwiek czuje.. nie wiem czy jestem zdolna cos poczuc..

                    Tylko tak wlasnie zastnawaialam sie, ze jak bylam mlodsza to chyba mialam normalne "zwiazki". Nawet na pierwszym roku studiow. Tzn chyba normale "zwiazki" co nazywam trzymanie sie publicznie za rece to mialam tylko jeden. A zawsze jako nastolatka sie tego wstydzilam. Glupich komentarzy ze strony rodziny, czy nie wiem czego. Bo zawsze byly takie "zarciki"… Co tez moglo mnie zamknac na emocje.

                    Jedne normalny zwiazek mialam, ale to chlopak mial do mnie podejscie i nawet mu okazawalam uczcia, chore bo chore. Ale na ulicy szlismy za reke i moglam powiedziec znajomym to jest moj chlopak.. A teraz tego nie umiem. Zdarzylo mi sie otworzyc z trudem na emocje raz i wyszlo niezbyt dobrze, choc ja tu bylam glownym winowajca, a teraz to juz ogolnie slabo…

                    Czy to sie zmieni, czy nie? Sama nie wiem… Chyba powinnam isc na terpaie, ale nie mam mozliwosci… Jedni maja mozliwosc i nie ida bo sie boja a ja nie boje sie chcialabym pojsc a nie mam tutaj psychologow przynajmniej w okolocy 50 km wokolo, przynajmiej znajocych polski… 🙁

                    Anonim
                      Liczba postów: 20551

                      Kiedy poznałam swojego męża,byłam zimna jak lód.Kiedy próbowal mnie objąć , dotknąć moje serce krzyczało tak chcę żebyś mnie kochał,ciało i emocje reagowalo inaczej , zostaw mnie , nie dotykaj , idż sobie.Niewiele rozumiałam dlaczego tak sie dzieje.Owszem opowiedziałam mu o swojej sytuacji w domu i o wrogim nastawieniu do picia alkoholu.Ten etap mamy już na szczęście za sobą.Można powiedzieć miłość zwycieżyla. Mąż był cierpliwy , choć czesto powtarzał , ty chyba tak naprawdę to mnie nie kochasz.Zaczelam zastanawiać sie , co jest ze mną nie tak.Trafiłam na miting dda.
                      Dowiedziałam się,że chore są moje emocje.Nie wyzdowieje ,jeśli nie będę potrafiła o nich mówić, czuć.Nikt nie jest wróżką ,nie zna naszych myśli ,uczuć.Trzeba o tym mówić.TLumione emocje osadzaja się w głębi serca nie pozwalaja nam normalnie funkcjonowac ,blokują nasze ciało i umysl.To pozwoliło mi normalnie żyć.Nauczyłam sie okazywać uczucia,mówić o nich .Już nie wstydzę sie podejśc do męża objąć go, przytulić,tego samego ucze swoich dzieci ,a co najważniejsze mówić i rozmawiać o wszystkim dobrym i złym. Co nas boli i cieszy , czego oczekujemy.Tylko wtedy staniemy sie wolni. Nie pozwólmy tłumić swoich pragnień.Otwórzmy sie na miłośc drugiego człowieka.Uwierzcie bez miłości człowiek jest nikim i niczym.

                      Torquemado
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 901

                        "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
                        Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym."
                        Moja droga, a jeżeli ktoś nie wierzy w te słowa? Nie każdy musi kierować się w życiu nauczaniem św Pawła. To tylko jedna z wielu dróg. Nie wolno tak ustawiać ludzi, że jak nie kochają, to są niczym. Na śmietnik nas…?

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 26)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.