Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › wstydze sie..
-
AutorWpisy
-
Nie wiem jak pokonać wstyd, żeby przeczytać na dzisiejszej terapii coś dla mnie bardzo osobistego (list skierowany do kogoś). Już raz stchórzyłam, całą godzinę patrzyłam się w zeszyt i nie przeczytałam nawet jednego słowa. W tej chwili znowu czuję, że zaczynam się stresować. Mogę z terapeutą rozmawiać na różne tematy i jakoś się przełamuję, ale nie potrafię przeczytać tego co napisałam. Niesamowicie się wstydzę, chociaż nie ma tam niczego, o czym by nie wiedział. Już próbowałam go namówić, żebym przeczytała w 3 osobie, albo, żebym opowiadała to co jest napisane. Nic z tego. Mam przeczytać. W życiu nie miałam takich oporów. Nie wiem jak się przełamać. Wypiłam już pół opakowania melisy, żeby mnie otumaniło i żebym nie myślała co robię. Widzę jednak, że nic mi to nie dało. Jak mam się przełamać, kiedy nie jestem w stanie wydobyć z siebie słowa, chociaż próbuję.
Może ktoś ma jakiś pomysł?Edytowany przez: mase, w: 2011/11/30 14:24
Co tam jest, że stawia taki opór. Pewnie trzeba na to spojrzeć z innej strony i tu jest pies pogrzebany.
może zamiast mówić "mam/posiadam chłopaka" mow, że jesteś z kimś w związku? i popieram przedmówcę- porozmawiaj z nim szczerze, że ci zależy, ale ciężko Ci to okazać i niech będzie cierpliwy…a jak jesteście sam na sam to lepiej ci wychodzi pokazanie,że ci zależy?
mase, odwróć się plecami do terapeuty wyobraź sobie, że go tam nie ma (poproś żeby nie chrząkał o nie oddychał i w ogóle nie dawał znaków, że jest) i przeczytaj to na głos 🙂 pomyśl,że jestem tam sama… może to ci pomoże za pierwszym razem:)
Jestem całkowicie wypruta. Znowu poniosłam porażkę. Nie byłam w stanie nic przeczytać. Nie wiem czemu to jest takie trudne. Terapeuta mówi, że przeczytam kiedy będę gotowa, ale z drugiej strony wkurza się na mnie, że ciągle odwlekam. Powiedziałam mu, że ja się staram, ale to jest dla mnie potwornie trudne. I on niby rozumie. Z jednej strony się złości, z drugiej mu mnie szkoda, z trzeciej podziwia mnie że ciągle próbuję. Już mi proponował, żebym weszła pod stół:) Myślę Bandziorku, że za tydzień spróbuję tak jak mówisz, odwrócić się plecami. Może to coś da. Dzisiaj płakałam całą godzinę i czuję, że zmarnowałam już drugą sesję. Dowiedziałam się, że podobno o wszystko siebie obwiniam. Mam tyle mieszanych emocji w sobie, że nie wiem nawet co napisać. Wiesz Bandziorku, terapeuta wie o mnie już dużo i o moich bardzo osobistych sprawach, wszystko zostało nazwane jak trzeba. Dlatego nie wiem czemu aż tak ciężko jest mi to przeczytać. A napisałam z 10 stron jak nie więcej. I najgorsze jest to, że w tym liście zwracam się do tej osoby bezpośrednio i piszę o swoich emocjach, o tym jak się czułam w różnych sytuacjach. Przez to, że zwrot jest bezpośredni ma to dla mnie tak wielkie znaczenie. Dlatego chciałam czytać w 3 os, bo wtedy jest to mniej intymne i tak jakby bardziej oddalone ode mnie. Ehh, ale jestem zmęczona. Strasznie dużo wysiłku kosztowało mnie to spotkanie.
A dosłownie, jestem tak zmęczona, że ledwo stoję na nogach. Tyle mnie kosztowało nie przeczytanie listu…Edytowany przez: mase, w: 2011/11/30 17:24
Przyklejony w jaki sposób mam spojrzeć z innej strony? W tym liście zapisuję wszystko co we mnie siedzi, co mnie boli, swoje odczucia w danej chwili. Codziennie coś dopisuję, bo tych emocji i zmiennych stanów jest strasznie dużo. Ale nie wiem czy z innej strony to znaczy, mniej osobiście? Proszę o wyjaśnienie:) Ja potrzebuję konkretów, albo przynajmniej pół konkretnych podpowiedzi. Sama pewnie na to nie wpadnę:)
mase
Ja ogólnie od początku nie miałam blokady przed swoim psychologiem, ale pamiętam, że wstydziłam sie bardzo jednej rzeczy bo bałam się, że mój wizerunek osoby "dobrej" runie. Nie pamiętam dokładnie jak to się stało ale moja psycholog specjalnie dla mnie aby dodać mi odwagi powiedziała mi swoje osbiste rzeczy wstydliwe dla niej czyli pokazała mi, że jesteśmy tylko ludźmi:)To walka z mechanizmem obronnym tak Cię zmęczyła :). Coś tam jest takiego, co jak przeczytasz na głos, zobaczysz absurd takiego myślenia. Po prostu za bardzo się zbliżyłaś.
Ta walka zmęczyła mnie do tego stopnia, że nie nadaję się do niczego. Aż nie mogę uwierzyć. Właśnie się obudziłam, ale jestem tak padnięta, że nic już dzisiaj nie zrobię i muszę iść dalej spać. Dzięki pszyklejony. Może to o to chodzi, żebym nie zobaczyła tego absurdu i ciągle w nim tkwiła, zamiast to przerwać. Dopóki tego nie przerwę ciągle będę popełniać błędy. Dlatego tak bardzo terapeucie zależy, żebym na głos powiedziała to co napisałam. Mam tylko jeszcze jedno pytanie uszczegóławiające. To, że się za bardzo zbliżyłam to dobrze czy źle?
Dobrze, dla poznania siebie, jaką jesteś naprawdę, źle, dla konstrukcji psychiki. To sprzeczne interesy.
A ja wstydzę się tego, że nie potrafię zachować dystansu w relacjach z ludźmi. Z jednej strony zbyt mocno się angażuję, a z drugiej nie umiem się otworzyć, udaję, że jestem super wesoła i mam świetne poczucie humoru, a ta "ja" w środku to zupełnie co innego… Czasem tak bardzo mi ze sobą źle.I gonię za jakimiś dziwnymi, wymyślonymi celami po to, żeby się dowartościować, a kończy się to tylko wielką frustracją. Eh…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.