Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Wybuch frustracji kobiety z DDA

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 14)
  • Autor
    Wpisy
  • marigolana
    Uczestnik
      Liczba postów: 9

      Witajcie, jestem tu nowa więc proszę o wyrozumiałość 😉 Przejdę do rzeczy od razu. Jestem 25latką, która ma ojca alkoholika który lubi dominować, mama ma nerwicę. Ja jestem osobą na co dzień normalną, nie mam jakichś dziwnych odchyłów czy coś. Nawet jak mam jakiś dylemat umiem sobie z nim poradzić, ale… Jeśli problemem jest to że mój facet mnie ignoruje nawet niespecjalnie tylko wiecie akurat się zajmuje sobą, zaczyna marudzić że przeszkadzam, ja wpadam w panike że jestem olewana, potem krytykowana bo przecież stwarzam problem. Moja reakcja ma kilka etapów: najpierw spokojnie mówię, daje jasny komunikat co mi nie odpowiada, kiedy facet nie reaguje to podnoszę głos, dalej zaczynam go szarpać i nawet bić. nie robię tego regularnie i specjalnie, ta agresja to wynik bólu jaki czuje. Chcę wiedzieć, czy wy się zmagaliście z czymś takim, i najwazniejsze dla mnie: czy ktoś z was pozbył się tego problemu i jeśli tak to jak? Chcę po prostu być spokojniejsza

      Fenix
      Uczestnik
        Liczba postów: 2551

        Witaj. Wybacz bezpośredniość ale czy w Twoim domu dochodziło do przemocy fizycznej. Pytam się dlatego, że to co opisałaś przypomina mi zachowanie mojej koleżanki, która w dzieciństwie była bita przez ojca. Jako dorosła osoba bardzo często była agresywna werbalnie a w stosunku do mnie przekroczyła również granice i dwa trzy razy mnie uderzyła, tłumacząc że to było tylko w żartach. Jej agresywne zachowanie zmieniało się diametealnie w chwili gdy ktoś albo podniósł na nią głos albo postawił zdecydowaną granicę.  Wtedy pokorniała. Tak jakby powtarzała swój wgrany schemat relacji z ojcem.  Jeżeli mogę Ci coś doradzić poszukaj pomocy specjalistów.

        • Ta odpowiedź została zmodyfikowana , 4 miesięcy temu przez Fenix.
        marigolana
        Uczestnik
          Liczba postów: 9

          Tak, właśnie na 100%  w moim przypadku to wina tego że też bylam bita przez ojca.

          Fenix
          Uczestnik
            Liczba postów: 2551

            W pierwszej kolejności, już dziś zaczęłabym szukać pomocy psychologa. Dodatkowo zaczęłabym czytać materiały dotyczące właśnie przemocy fizycznej wobec dzieci oraz materiały dotyczące konstruktywnego wyrażania złości i radzenia sobie z agresją.

            Bo porównując moje zachowanie i mojej koleżanki zauważyłam jedną bardzo znaczącą różnicę. Obie wychowałyśmy się w dysfunkcyjnych domach z tą różnicą, że wobec mnie nie stosowano przemocy fizycznej. W moim przypadku były to ciężkie relacje na poziomie psychicznym. Różnica między naszymi zachowaniami polegała na tym, że ja nie potrafiłam wyrazić własnej złości, przerażała mnie agresja czy to fizyczna czy werbalna, nie potrafiłam postawić własnych granic. Ona natomiast nie potrafiła powstrzymać swojej frustracji, złości, nie potrafiła i nadal nie potrafi uszanować czyichś granic i w różny sposób nadal je przekracza. Dla niej doprowadzenie do wybuchu jest jedynym sposobem radzenia sobie z własnymi emocjami. Tylko, że ona nic nie robi w kierunku wprowadzenia zmian chociaż doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ma problem.To jest jej wybór.

            A to co Ty  zrobisz ze swoim życiem jest Twoim wyborem. Możesz odpuścić po pierwszych napotkanych trudnościach a możesz podjąć decyzję, że bardzo Ci zależy na wewnętrznym spokoju, chcesz dla siebie dobrego życia  i w imię tego jesteś gotowa na ciężką pracę nad sobą.

            To jest Twoje życie nikogo innego i to Ty decydujesz ja ono będzie wyglądało. Wybór należy do Ciebie

            Ja w swoim czasie właśnie takiego wyboru dokonałam, ciężko nad sobą pracowałam i dotarłam tam gdzie chciałam.

            Pozdrawiam Fenix

             

            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana , 4 miesięcy temu przez Fenix.
            NieprzytomniePrzezZycie
            Uczestnik
              Liczba postów: 1

              Zupełnie jakbym widziała siebie z przed 6 lat. Biłam swojego mężczyznę, gdy wydawało mi się,że specjalnie uprzyksza mi życie. Do tego awantury, krzyki właściwe bez wyraźnego powodu. Jeśli chodzi o mój dom to ojciec pił i pije do tej pory.  Moja mama nie miała nerwicy, ale była współuzależnieniona. Któregoś dnia mój X postawił mi ultimatum, albo pójdę na terapię, albo z nami koniec. Wystarczyło mi kilka spotkań. Zdarza mi się nieraz w złości krzyczeć  to ale to jest maks. Teraz mamy śliczną zdrową córeczkę i jest nam dobrze. Powodzenia dla ciebie!

              Nowa05
              Uczestnik
                Liczba postów: 317

                Ja też biłam swojego partnera i też miałam tak samo jak ty marigolana, też najpierw mówiłam spokojnie, potem krzyk i agresja. Wyszło w terapii, że chcę mieć kontrolę nad partnerem, jak mój ojciec nad matką. Stałam się taka jak on, niby chciałam być inna a stałam się taka jak on.

                Nowa05
                Uczestnik
                  Liczba postów: 317

                  Po prostu mam teraz tego świadomość, ale nie miałam partnera od ostatniego, bo nie jestem jeszcze gotowa na związek, więc nie wiem jak to może teraz się przejawiać u mnie, ale myślę, że bym zdołała zapanować nad sobą.

                  marigolana
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 9

                    Dołączyłam do Was praktycznie jak już zaczęłam się pozbywać tych wybuchów, wiedziałam że radzę sobie z tym mimo to nie chciałam z góry zakładać że o już jestem fajna to przestaje nad sobą pracować. Było wiele sytuacji, kiedy miałam okazję wykazać się i przed Nim i przed samą sobą, że dobrze mi idzie. Ale…

                    Wczoraj leżałam pod kołdrą z katarem, chyba jakiś alergiczny bo przeważnie o tej porze roku go mam. Jakieś 2 metry ode mnie siedział mój facet (przed kompem). Powiedział żebym poszła do lekarza, na co mu odpowiedziałam, że to tylko katar, nie będę przecież z samym katarem do lekarza szła. Nagle nie wiadomo skąd zaczął na mnie wrzeszczeć, przeklinać, krzyczeć, że on już był chory i nie zamierza drugi raz chorować no i że mam „wypierda**ć do drugiego pokoju”. Ja w szoku zaczełam już wstawać z łóżka ze łzami w oczach chcąc wyjść z pokoju, a on jeszcze dodawał że wkur*ia go moja postawa wobec zdrowia, że udaję twardzielkę. Potem włączył jakąś strzelankę na kompie, w którą miał raz zagrać bo go kolega poprosił („wiem że miałem nie grać ale mnie wkur**łaś), a ja w tym czasie płakałam w drugim pokoju.

                    Fenix
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 2551

                      Witaj

                      Myślę, że doszliście do miejsca, w którym wspólnie powinniście się zastanowić w jakim kierunku macie dalej iść. Myślę, że dotarliście do rozstaju dróg.  Albo oboje wspólnie zaczniecie pracować nad sobą i nad związkiem ( wydaje mi się, że do tego potrzebujecie pomocy z zewnątrz, pomocy psychologa). Albo zdecydujecie się na rozstanie, żeby dalej siebie nie ranić i wzajemnie nie niszczyć.

                      Moim zdaniem to nie jest absolutnie czas na planowanie i organizowanie ślubu.

                      marigolana
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 9

                        Ja też nie będę z siebie robić idiotki i trzy razy planować i odwoływać ślub. Poza tym do tego dochodzą nasze wartości, jesli dojdzie do ślubu to można się z planowaniem dzieci wstrzymać ale odwoływania czy przekładania ślubu mam po dziurki w nosie. Wiem że dla większości w dzisiejszych czasach slub to tylko papierek ale dla nas to coś ważnego.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 14)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.