Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Z iloma facetami spałaś?
-
AutorWpisy
-
temat sie robi coraz ciekawszy.
gratuluje
dorzuce cos od siebie.
opowiadasz fuka o swoim facecie który jest z toba dopiero od tygodnia lub dwóch.
opowiem ci o sobie i moim problemie. nie dotyczy faceta ale tej troskliwości z jaka masz problem.
od 15 lat mieszkam sama, kiedy jest mi dobrze czy zle nauczyłam sie radzic sobie sama.
mam swoje sposoby reagowania. i naraz przyjeżdza moja naprawde kochana mama, świat wywraca sie do góry nogami. ona mnie kocha ale nie zna juz mnie nowej, samodzielnej.
wracam z pracy – dziecko co w pracy, jak było….
skrzywie się – oj pewnie cos sie stało a moze ja ci przeszkadzam….
kichne – ojej chodź zrobie ci gorącej herbaty z miodem , pewnie sie przeziebiłaś…
ja sie odzwyczaiłam takiej troski, nie umiem jej przyjac, zreszta jej nie potrzebuje, ale co mam zrobic. co mam powiedziec na podłoge jak szklanke, na wyglancowane kwiaty, na ciągłe patrzenie w oczy i szukanie zadowolenia i potwierdzenia ze na wszystko sie godze.
co zrobic z wyrzutami sumienia, że nie kocham jej tak jak powinnam, że nie potrafie jej okazac jak mi na niej zalezy, że moze sa to ostatnie chwile jakie spędzimy razem , bo moze jutro wróce a jej juz nie bedzie.
co wtedy???danielu ani my ani wy nie potrafimy sobie nawzajem okazywac uczuć, mijamy sie w dawaniu i braniu, z tego co wiem patrzysz na tą sprawe przez pryzmat swoich doswiadczeń i dlatego nie potrafisz byc obiektywny. wiem że zaraz zbiore od ciebie gromy, trudno. ale zrzuć z oczy swoje klapki, moze zobaczysz więcej.
To że jedna osoba kocha nie zobowiązuje drugiej do takiej samej intensywności uczuć. Kochający albo wykaże się cierpliwością albo okaże się że było to czasowe zauroczenie.
"ja Ci tyle dałem a Ty nic" czy to jest transakcja handlowa? może będzie domagał się zwrotu nakładów
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą
nie dopuszcza się bezwstydu, NIE SZUKA SWEGO
O podejściu do spraw intymnych w związku lepiej jest powiedzieć. Później może to być przyczyną kłótni, a nawet rozstania i poczucia oszukania. Nie mam na myśli opowiadania przeszłości ale to czy w przyszłości będziecie mieli prawo do sekretów.Anonim
15 sierpnia 2007 o 05:28Liczba postów: 20551Tereso nadopiekuńczość bywa szkodliwa.
Jeżeli Twoja mama jest na tyle zdrowa i sprawna żeby mieszkać oddzielnie, to na słowa: a może ja ci przeszkadzam odpowiedz: nauczyłam sie samodzielności i lepiej czuję się sama. Nie potrzebuję twojej opieki-pomocy gdy jestem zdrowa. To może niedelikatne ale jeśli nie powiesz wprost to nadopiekuńczość mamy się nie skończy.
Może te wyrzuty sumienia to mama wzbudza, może to mama mówi o ostatnich chwilach i że wkrótce jej nie będzie.
Co wtedy?? Strata mamy będzie bolesna, łatwiej byłoby ją znieść mając jeszcze innych bliskich lub prawdziwych przyjaciół. Ale ze śmiercią najbliższych (zresztą naturalną i nieuniknioną koleją życia) człowiek się upora, o ile nie wmówią mu lub sam sobie nie wmówi że powinien przeżywać żałobę w nieskończoność.
Polecam książki: "Toksyczni rodzice" autorka Susan Forward wyd.Jacek Santorski
"Przestań mnie kontrolować" autor Richard J. Stenack wyd. GWP 2002r.
Czyje to właściwie życie? autorka Nina Brown wyd. Rebis 2004r.staislaw3
GośćOdp:Tereso – 2007/08/15 05:28 Tereso nadopiekuńczość bywa szkodliwa.
Jeżeli Twoja mama jest na tyle zdrowa i sprawna żeby mieszkać oddzielnie, to na słowa: a może ja ci przeszkadzam odpowiedz: nauczyłam sie samodzielności i lepiej czuję się sama. Nie potrzebuję twojej opieki-pomocy gdy jestem zdrowa. To może niedelikatne ale jeśli nie powiesz wprost to nadopiekuńczość mamy się nie skończy.
Może te wyrzuty sumienia to mama wzbudza, może to mama mówi o ostatnich chwilach i że wkrótce jej nie będzie.
Co wtedy?? Strata mamy będzie bolesna, łatwiej byłoby ją znieść mając jeszcze innych bliskich lub prawdziwych przyjaciół. Ale ze śmiercią najbliższych (zresztą naturalną i nieuniknioną koleją życia) człowiek się upora, o ile nie wmówią mu lub sam sobie nie wmówi że powinien przeżywać żałobę w nieskończoność.
Polecam książki: "Toksyczni rodzice" autorka Susan Forward wyd.Jacek Santorski
"Przestań mnie kontrolować" autor Richard J. Stenack wyd. GWP 2002r.
Czyje to właściwie życie? autorka Nina Brown wyd. Rebis 2004r.Anonim
15 sierpnia 2007 o 13:17Liczba postów: 20551Byłem z Dziewczyna około 5 miesięcy .Dla mnie to najdłuższy mój związek. Poznawaliśmy sie około miesiąca bywałem u niej na początku, co kilka dni(utrzymywaliśmy kontakt tel.) . Następnie ona sie przeprowadziła (dziwnym zrządzeniem losu) 10 min drogi ode mnie , spotykaliśmy sie praktycznie codziennie , sypialiśmy dzien w dzien praktycznie razem itp. itd. . Po 4 miesiącach ona zaczęła traktować mnie jak cos, co było jest i będzie po 2 dniach takiego traktowania wściekłem sie i wyszedłem o 3 w nocy . Przepraszała mnie prosiła o 2 szanse i ja jej ją dałem w międzyczasie powiedziałem jej, że czuje do niej Cos .Moze to miłość… Poznała prawie cała moja rodzinę i ….. Zaczęło sie olewanie na nowo. Jak miałem do niej o to pretęsje to mówiła, że to moja wina nie jestem wyrozumiały itp. itd. w pewnym Momęcie mnie rzuciła mówiąc ze mnie nie kocha . I po tygodniu moze 2 widze ja w ramionach innego gdzie nigdy jej sie nigdzie nie chciało ze mna wychodzić na balety na imprezy wyjazdy zawsze było "może zostańmy w domu " .I zostawałem olewając częściowo znajomych . Zdradzała mnie, mimo że chciałem jak najlepiej nie wymagałem od niej mówienia mi ze mnie kocha, mówiła ze ma sprawe rozumiałem starałem sie być wyrozumiały unikac kłótni .
Teoretycznie normalna kobieta ,po takim związku wróciła do swojego byłego, który traktował ja jak to sama określiła "jak szmate".
Wszyscy macie po części racje .Kobieta nie moze mieć ani za "dobrze" ani za "żle". Wypośrodkowanie tego dla mnie jako DDa było cholernie trudne czytając, co napisaliście odnalazłem zrozumienie. Mimo ze chodze na terapie nie potrafiono mi tam tego wytłumaczyć.
I Za to Wam Dziękuje.
Ucze sie na błędach i wiem, że więcej tego w taki sposób nie rozegram trzeba poznać partnera inaczej to sie mija z celem .
Pozdrawiam H.
Hausfin,trafileś po prostu na nieodpowiednią dziewczynę.To sie zdarza ., czasem zaufamy komuś i on nas zdradzi,ale chyba takich wniosków nie można wyciągac.przeciez partner to nie przeciwnik.To nie jest wojna tylko miłość.
Hausfin,trafileś po prostu na nieodpowiednią dziewczynę.To sie zdarza ., czasem zaufamy komuś i on nas zdradzi,ale chyba takich wniosków nie można wyciągac.przeciez partner to nie przeciwnik.To nie jest wojna tylko miłość.
Anonim
16 sierpnia 2007 o 01:45Liczba postów: 20551Hausfin co się kryje za tym: ONA ZACZEłA TRAKTOWAć MNIE JAK COś, CO BYłO JEST I BęDZIE? Przypuszczam że chciałeś powiedzieć: ona uznała że już jesteśmy razem i tak zostanie, nie potrzebuje starać się o podtrzymanie i utrwalenie związku. Ale to tylko moje (staislawa) domysły.Być może co innego miałeś na myśli.Terapeucie (zwłaszcza płci męskiej) trudno się tego domyślić, a więc i wytłumaczyć.
Kiedy opowiadasz o swoim rozczarowaniu, zawodzie miłosnym, przeżywasz emocje, co utrudnia porozumienie między terapeutą a osobą prowadzoną. Kiedy już odreagujesz swoje emocje (a takie uwolnienie nagromadzonych frustracji, złości itd. jest potrzebne) terapia przesunie się od uwalniania emocji do rozumienia (właściwie to zachodzi razem ale na początku jet więcej emocji).
Potrzebne jest też zaufanie terapeutyczne, abyś mógł bez obaw i szczerze ujawnić terapeucie swoje przeżycia i problemy.
Na forum piszesz anonimowo, na terapii jesteś osobiście i to czy wytworzy się zaufanie jest jednym z czynników wpływających na zrozumienie i całą terapię. Forum to tylko dodatek, nie rezygnuj z terapii na którą chodzisz.Annaanna wiem ze to nie wojna. Poprostu minie wiecej czasu zanim pozwole sobie na to by sie otworzyc i zaufac. Nic wiecej nic mniej, nie skreslam kobiet 🙂
Szczęsciu trzeba pomagać 😛
Staislaw3 Twoje domysly Sa słuszne .Sama to potwierdzila ale nic z tym nie zrobiła jej wybor.
A co do terapi ,to niemam zamiaru rezygnowac bo czuje ze pomaga .:)
Ps. czytam wlasnie "lęk przed bliskościa " i widze w tej ksiazce jak wiele moich postepowan bylo zlych ale widze tez spogladajac w przeszlosc jak tej drugiej osobie bylo to na reke.
Annaanna poprostu masz racje nie ta osoba nie ten czas 🙂 Dzieki 🙂
Edytowany przez: Hausfin, w: 2007/08/16 17:39
Może i ja cos dorzuce do tego wątku od siebie. Zgadzam sie z tym co pisze Danuel. Niestety ale z moich doświadczeń wynika, ze na ogól tak jest jak pisze Danuel.
Jednak obecnie od miesiąca jestem we wspaniałym związku. Mogę okazywać i okazuję swoje uczucia kiedy tylko chce i jak czesto chce. Jestem otwarty i tak samo moja partnerka. I nikomu z nas to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie nasza miłość kwitnie 🙂 Odnośnie pytań o byłych partnerów to sama mi o tym mówila. Ja również jej opowiadałem o swoich partnerkach, jednak szybko doszliśmy do wniosku by o tym nie rozmawiać bo można w ten sposób niepotrzebnie "uwalić związek". Może się wówczas pojawić porównywanie do byłych partnerów.
Nasze okazywanie uczuć nie ogranicza sie tylko do słow 😉 I jest równie częste 🙂
Może nadmienie, ze moja partnerka nie jest DDA ani DDD. Pochodzi z normalnej rodziny. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.