Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Zaufać

Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
  • Autor
    Wpisy
  • natalia21
    Uczestnik
      Liczba postów: 41

      Odkąd pamiętam zawsze miałam trudności z zaufaniem do innych ludzi.Wiem że jest to związane z sytuacją w rodzinie. Pijaństwo,ciągłe awantury. Kiedyś byłam bardzo zamknięta w sobie,nigdy o sobie nie mówiłam,nie potrafiłam zbliżyć się do kogoś.było mi z tym źle,bo czułam się sama i niezrozumiana. Więc zaczęłam nad sobą pracować,i udało się, mam kilku przyjaciół.Nie wiem jak to wyszło,może po prostu musiałam podrosnąć. ale wciąż mam problem z zaufaniem do mężczyzn,nie potrafię tego przezwyciężyć. mój ojciec zdradzał moją matkę. i mam wrażenie że każdy inny mężczyzna w moim życiu będzie robił to samo. a chce założyć rodzinę,mieć dzieci.bo przecież mamy do tego prawo-prawo do normalnego życia.ale ja cały czas myślę że moja przyszła rodzina będzie tak sama jak ta w której się wychowałam.i mam pytanie,czy wy też czujecie to samo co ja? jeśli tak,to w jaki sposób radzicie sobie z tym? pozdrawiam:)

      dominiak
      Uczestnik
        Liczba postów: 96

        natalio, myślę, że to normalne.
        również się boję strasznie.
        również nie ufałam facetom, hym, wolałam z nimi spędzać czas, rozmawiać itp. ale jak czułam ze jakiś się do mnie zbliża, uciekałam.
        i znalazłam tego jedynego, przed którym uciekałam, ale już nie muszę.
        dużo rozmawiamy, dużo mi pomaga.

        ale żyje we mnie strach i obawa.
        pzrez ciągłe wmawianie mi mojej mamy, że to wszytko to jakieś fatum itp. ze bede miała tak samo.
        nie chce w to wierzyć.
        jak by już było coś nie tak, chciałabym zareagować w odpowiednim momencie.

        malenka
        Uczestnik
          Liczba postów: 382

          Czesc Natalio

          Temat ktory poruszylas dotyka mnie rowniez bardzo.Odkad pamietam nigdy nie ufalam mezczyznom.Moj tata zdradzal mame, co skonczylo sie rozwodem.To i brak milosci w domu wywarl takie pietno na moim zyciu ze do dzis nie zaufalam zadnemu mezczyznie..Obawiam sie coraz bardziej ze zostane sama do konca zycia.Wiesz z jednej strony bardzo pragne milosci i bliskosci ale jak tylko ktos chce sie do mnie zblizyc uciekam…Uciekam cale zycie. Czuje sie cholernie samotna.Kiedys ktos powiedzial mi ze jak spotkam tego wlasciwego mezczyzne to sie otworze.Spotkalam kogos kogo pokochalam i nie dalam rady…:(Nie wiem czy da sie to pokonac samemu.Moze terapia ?powodzenia:)

          natalia21
          Uczestnik
            Liczba postów: 41

            Podobno tak jest że jak trafimy na tego kogoś to się otworzymy. Mi jest ciężko. Jestem zamknięta w sobie.Natomiast moja siostra-odwrotnie. tak potrzebuje miłości że zawsze musi mieć kogoś.obojętnie kogo.Ale wiesz co?znalazła odpowiedniego mężczyzne,nie jest jej łatwo.ale jest szczęśliwa,a to chyba najważniejsze.Myśle że damy rade,co? 🙂 ja też myślę o jakiejś terapi,ale tak ciężko zrobić ten pierwszy krok.ale musimy.teraz jestem pozytywnie do tego nastawiona. Ostatnio miałam problem i nie widziałam w niczym sesnu,ale na siłe go znalazłam,bo trzeba. ja nie moge powiedziec jak sie zachowam w zwiazku i czy nie uciekne,jesli znajde odpowiedniego mezczyzne. zawsze po 5 tyg konczylam bliska znajomość. czy to był ktoś kogo znalam krótko czy kilka lat. boje sie tego odtrącenia,bo mój ojciec po prostu zostawił mnie jak szmate,tak samo traktując moją matke. ale co tam,podnosimy głowe do góry i idziemy dalej! życze Ci żeby się udało,bo tak samo jak ja zasługujesz na szczęście…

            Katarzynka21
            Uczestnik
              Liczba postów: 808

              Zaufanie przyjdzie. Jesli zwiazecie sie z odpowiednimi osobami, ktore beda na prawde w porzadku to zaufanie z czasem przyjdzie. Gorzej jak dokonacie niewlasciwego wyboru i historia sie powtorzy-utwierdzicie w sobie przeknanie, ze faceci tacy sa i ju. A to nie prawda. Trzeba miec tylko oczy szeroko otwarte i wybierac swiadomie.

              ananke24
              Uczestnik
                Liczba postów: 202

                witaj,
                ja jestem w związku od ponad dwóch lat i zaufanie zaczęło nadchodzić… i wydawałoby się, że nadeszło, bo pozwoliłam mu na podejmowanie decyzji, uczestniczenie w wychowaniu mojego dziecka, ponoszenie trudu utrzymania nas itd…ale… noi tu nadal mam problem. Dotyczy on właśnie tego "wycinka" zaufania, który odnosi się do zdrady, wierności, itd. Nie potrafię..ci jakiś czas mój wewnętrzny potworek miesza mi w głowie i wydaje mi się wtedy, że on mnie zdradza, oszukuje, coś ukrywa. Oczywiście ma się to nijak do rzeczywistości, ale mam chaos w głowie co jakiś czas. Odbija się to na naszych kontaktach… sama też nie wiem, co z tym robić… a ciężko tak ranić ukochanego faceta i siebie bezpodstawnymi podejrzeniami…

              Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
              • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.