Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD zazdrość

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 28)
  • Autor
    Wpisy
  • Katarzynka21
    Uczestnik
      Liczba postów: 808

      😉

      Wiesz, po pierwsze poweim tak, nie ma absolutnie mozliwosci (moze teraz na samym poczatku, bo milosc slepa jest ;-)), zeby Twoj facet nie zauwazal, ze jakas dziewczyna jest ladna, a inna jeszcze ladniejsza. Wymuszanie takiego stwierdzenia nie ma sensu, bo potem, tak jak napisalas, i tak wiesz, ze to nie prawda i juz nie zameczasz sie tym, ze mowi ze jakas dziewczyna mu sie podoba, a tym, ze Cie oklamuje. A kazdemu jedni podobaja sie bardziej inni mniej, a jeszcze inni w ogole. Ludzi, kobiety sa takim samym elementem swiata jak kazdy inny. Lepiej slyszec trudna prawde niz klamstwa.

      A za zloscia, wsciekloscia towarzyszacym innym uczuciom takim jak zazdrosc zazwyczaj kryja sie inne, blebsze, ktore tak sie zakopaly, zeby ciezko je odkopac. Poswiec moze sobie troszke czasu na obserwacje tego, na szperanie i rozkladanie uczuc na male kawaleczki jak sie pojawia. Ja na Twoim miejscu szla bym za lekiem, bo jak tokiedys zaslyszalam, lek lubi odrywac sie od swojejprzyczyny i lokowac sie gdzies indziej i czesto to on jest jednym z najbardziej dominujacych uczuc towarzyszacych osobom z rodzin dysfunkcyjnych.

      Tak jak pisalam, wg mnie taka troche chorobliwa zazdrosc laczy sie z brakiem poczucia bezpieczenstwa, a ten wynika z leku. Ale tylko Ty mozesz sobie odpowiedzeic na to pytanie i moze okazac sie, ze jest zupelnie inne niz mi sie wydaje.

      Banka
      Uczestnik
        Liczba postów: 57

        Staram sie jakos to sobie wszystko poukladac. Jestem na terapii a poza tym codziennie pracuje nad soba choc nie wiem czy przemawiania do siebie i próby pozytywnego nakręcania się są skuteczną metodą…
        Wkazdym razie jak juz czuje ze jestem blisko, ze cos sie poprawia, to nagle znowu bum! Aua….

        Julietta
        Uczestnik
          Liczba postów: 63

          Zazdrosc to zly doradzca. Nigdy nie zapomne jak moj byly partner byl o mnie zazdrosny. Chcial stworzyc dla mnie cos w rodzaju zlotej klatki. To bylo chore az do tego stopnia ze zazdrosc nie byla kierowana tylko w strone moja i mezczyzn o ktorych on byl zazdrosny, ale rowniez na moja przyjaciolke bo onia tez byl zazdrosny. Problem polegal na tym ze wszyscy mieszkalismy na jednym mieszkaniu i dziwnie sie czulam myslac ze nagle mam omijac swoja przyjaciolke ktora znam od dziecka tylko dlatego ze ktos sobie cos uroil.

          Kiedy odeszlam dzwonil do mnie puszczajac gluche telefony.
          Raz nie wytrzymal i powiedzial ze nie pozwoli na to zeby sie z kims zwiazala.
          Najbardziej palace w moich oczach bylo to kiedy z moje uczucia i zwiazek zaproponowal pieniadze.
          Chcial mi zaplacic za moja milosc i to pprzewazylo.
          Odizolowalalam go calkowicie kiedy przychodzil pod moje drzwi wzywalam policje.
          Postaralam sie o to zeby mial zakaz zblizania sie do mnie.
          Mialam nagrane grozby karalne itd…
          No i definitywnie zakonczylam to co bylo toksyczne.
          Bo zazdrosc jest toksyczna szczegolnie ta niekontrolowana.

          Mozna byc o kogos zazdrosnym, dac mu to do zrozumienia ale w delikatny sposob tak zeby poczul sie dowartosciowany ze zalezy nam.
          Ale jesli to wychodzi po za te ramy nie zapominajmy o tym ze partner moze nie wytrzymac. Bywa niestety tak ze chorobliwa zazdrosc powoduje ze samemu wpycha sie partnera w rece innej/innego bo przeciez ile mozna sluchac zazdrosnych scen wkoncu sumienie bedzie spokojne kiedy wysluchujac to ktos bedzie mial cos na sumieniu a nie niewinny przyjmowac bedzie musial mase wyssanych z palca argumentow spowodowanych jedynie naszym strachem.

          Wiec niech zwiazek bedzie zwiazkiem a zazdrosc ewentualnie umiarkowanym komplementem:)

          Banka
          Uczestnik
            Liczba postów: 57

            no tak, rozumiem to, tez mialam poprzednio partnera chorobliwie zazdrosnego, jednak on nie mowil mi ze ma z tym problem itd- tak jak ja to mowie mojemu partnerowi, probując z nim zlikwidowac moje zazdrosci… Tamten uzywal przemocy i byl tak wsciekły i okropny… Ja jakbym kiedys tak postepowala, to chcialabym zostac sama. Moja zazdrosc jest taka raczej smutna. Taka ze ja sie łamie jak jestem zazdrosna, choc zdarza sie ostra afera i kłótnia.

            Julietta
            Uczestnik
              Liczba postów: 63

              Mowic mozna czesto i wiele, ale praca nad soba daje najwieksze efekty.

              Katarzynka21
              Uczestnik
                Liczba postów: 808

                Zgadzam sie z tym, ze praca nad soba, a nie mowinie daja najwieksze efekty.

                Mowienie wg mnie ktorys tam juz z rzedu nie daje kompletnie nic. Wcale nie pomaga stworzyc bliskosci tylko jest tlumaczenierm swojego zachowania.

                Co do przemawiania do siebie i prob pozytywnego nastawiania to… znowu chcesz do siebie mowic, tak jak do partnera. Mam takie wrazenie, ze chcesz zagadac problem zamiast go rozwiazac. Chcesz sobie cos wmowic, wepchnac do glowy zamist zrozumiec geneze. Ja osobiscie tez nie wierze w proby pozytywnego nastawienia. Wg mnie pozytywne nastawienie jest jakby konsekwencja zdarzen, konsekwencja pracy nad soba, rozpracowania problemow, zrozumiania ich i uporzadkowania. Samo pozytywne myslenie i proby jego wprowadzenia moga raczej skutkowac usmiechem na twarzy i zloscia w serduszku.

                To jest troche tak, mozna zakryc brud i smrod nakladajac caly flakonik perfum na siebie, a mozna sie umyc i pachniec swiezoscia.

                Banka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 57

                  prosze Was napiszcie co to znaczy praca nad soba. Dajcie jakis wymyslony przykład. Z codziennosci. Jakas scenke.
                  Czy to np zrobienie czegos na przekór sobie?

                  Katarzynka21
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 808

                    Dobre pytanie, bardzo dobre 😉

                    No to ja sprobuje 😉

                    Idziesz z chlopakiem do knajpy, na impreze, gdziekolwiek. Jest ladna dziewczyna. To co normalnie robisz: sledzisz kazde jedno najmniejsze spojrzenie swojego partnera, patrzysz czy przypadkiem nie spojrzla w jej strone, a jak spojrzal to jak to zrobil. Zaczynasz byc zla, wrecz wsciekla itd, itd.

                    Praca nad soba: Idziesz na impreze, gdziekowiek. Jest ladna dziewczyna. Zaczyna Cie korcic, zeby kontrolowak kazde spojrzenie swojego chlopaka. Ale, myslisz sobie, kurczeczego sie teraz bole, czego sie lekam, z czego wynika ten moj nadmiar kontoli, dlaczego cvzxuje sie zagrozona. W razie potrzeby wychodzisz i notujesz sobie swoje przymyslenia na karteczce 😉 Potem mowisz swojemu partnerowi, ze bylo Ci ciezko, bo bylas zazdrosna, ale to dopeiro po fakcie,z eby wiedzial,z e moze sie czuc przy tobie swobodnie i bezpiecznie , ale tez ze powiesz mu o swoich uczuciach, ale juz wtedy kiedy beda was laczyc (budowac bliskosc), a nie dzielic (poprzez wymuszanie na nim braku kontaktu z dizewczyna).

                    Genralnie, ja bym powiedziala, ze praca nad soba, to opanowanie tych emocji, ktore moga niszczyc. Zastanowienie sie na biezaco, skad sie biora, z czym mi sie kojarza, dlaczego akurat teraz sie pojawiaja itp. Skupic sie na sobie w takich waznych,kluczowych momentach. Bo po czasie nie jest tak latwo przywoolac w pamieci uczucia i interpretowac je. Najlepiej na goroco. Dla mnie to jest praca nad soba. A jak juz dojdziesz do pewnych wnioskow to nawet po imprezie nie bedizesz tego chciala roztrzasac, bo jak zacznie spadac lawina mysli, to nie bedizesz miala czasu na uzalanie sie i zlosci 😉

                    Katarzynka21
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 808

                      Wiesz co, a moze opisz tu kilka sytuacji zwiazanych z zazdroscia i swoich zachowan, to mi np czy komukolwiekinnemu beidze latwiej napisac co to znaczy pracowac nad soba w tej konkretnej sytuacji.

                      Mi troche trudno tak na predce cos wymyslic, a moje zachowania powoli ida w niepamiec 😉

                      Banka
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 57

                        Wiesz co, jesli chodzi o zazdrosc to sytuacja ktora opisalas jest bardzo odpowiednia. Wlasnie tego typu sytuacje sie mi zdarzaja a wtedy po prostu nie umiem sie opanowac tzn tego negatywnego uczucia nie umiem opanowac a ono wywoluje koniecznosc skupienia na tym uwagi tzn mysle o tym mysle… u juz za chwile jest z tego afera, bo potrafie czy na imprezie czy na ulicy odnosnie jakiejs osoby rzucic do niego zaczepnym haslem "no jak ci sie tak podoba to idz za nią"
                        A on czesto nie ma pojecia o kim ja mowie i czemu i wtedy wpada we wsciekłośc bo mowi ze sie czuje obwiniany za cos czego nie robi! I ze przede wszytskim te moje zaczepne wredne hasla go dobijają. A ja JAKBYM NIE UMIALA TEGO NIE POWIEDZIEC!!!!!MUSZE TAK ZAGADAC……..Wiec widze ze ta praca nad soba to mialo by byc jakby zrobienie czegos troche na przekor sobie i swoim "potrzebom" w tym momencie?? tzn takiej potrzebie ulzenia sobie? Ja mam trudnosc zeby sobie odpuscic temat. Jak mam wraznie ze jakas mu sie podoba to go musze o to zapytac.
                        STARALAM SIE WIELE RAZY tego nie robic, nie pytac, pytac raczej siebie i powody itp…………. Czasem mi sie udaje. Ale tez tak jest jak np oglądamy film i jest jakas aktoreczka…cały film sie skupiam na niej i mnie to trawi. Myślę sobie to co napisalas- skad to sie bierze, dlaczego itd. Ale to nic nie daje a on widzi ze cos ze mna nie tak. A głupio mi sie przyznac… Choc i tak w wiekszosci przypadkow sie przyznaje i on juz sie zaczal nienaturalnie zachowywac. I przed TV i na ulicy. Głowe odwraca w druga strone, i patrzy na mnie w momencie jak "ktoś" idzie czy "coś" ładnego jest w TV, zebym sobie przypadkiem nie pomyslala… Boli mnie to ze spowodowalam takie jego lęki.
                        A wiec ta praca nad sobą to cos co chyba znam i stosuje….?

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 28)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.