Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD zemsta na rodzicach

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 77)
  • Autor
    Wpisy
  • piamelody
    Uczestnik
      Liczba postów: 12

      witam 🙂
      jestem tutaj nowa i z gory przepraszam, ze tak wkracam sie w Wasza rozmowe, tym bardziej, ze chcialabym sie dowiedziec, czy znalazby sie ktos chetny i zgodzilby sie na przeprowadzenie wywiadu w zwiazku z moja praca licencjacka. Chcialabym napisac o relacjach z rodzicami osob z syndromem DDA. Chce sie tylko wstepnie zorientowac, czy bylby ktos sklonny do rozmowy ze mna. Wiem, ze to dosc osobisty temat, dlatego chcialabym najpierw lepiej sie poznac, porozmawiac, a dopiero kiedys tam w przyszlosci dowiedziec sie od tych osob, ktorzy zgodziliby sie, wiecej.
      Magda:)

      piamelody
      Uczestnik
        Liczba postów: 12

        ktore zgodzilyby sie* 🙂

        rasta
        Uczestnik
          Liczba postów: 35

          u mnie w domu pila mama i nigdy nie przestala. teraz wrecz trzeba bedzie ja umiescic w psychiatryku. tata juz jest psychicznie chory, bo 12 lat temu mial wylew. kiedys jak bylam nastolatka bylo we mnie wiele nienawisci, zlosci. wyrzywalam sie na tacie, jak jeszcze byl zdrowy-za mame, ktora mnie krzywdzila itd. pewnego dnia mial wylew, wiec do poczucia winy za matke, ze nie potrafie jej pomoc, doszlo poczucie winy, ze przyczynilam sie do choroby ojca, bo tak jest prawda. mijaja lata,a jest coraz gorzej. wszystko znosilam, ale nie mam juz sily, bo jest coraz gorzej. nienawidze matki, ze mnie krzywdzila, krzywdzi, ale jezdze do nich (mieszkam za granica) co 2 m-ce i myje im dupska. ja tez nie wiem co mam zrobic z ta nienawiscia. nie moge patrzec na matke. zmarnowala mi zycie. zabila marzenia. jestem jej niewolnica. sa starzy, niedolezni. moj brat ma ich gdzies. dochodzi pomoc spoleczna, dzielnicowy itd. wszyscy wymagaja ode mnie, ze wroce, zaopiekuje sie rozicami i bede z nimi dzien w dzien uslugujac itd. bo to moj obowiazej jako dziecka. ja matki nienawidze, ale tez i ja kocham, zal mi itd. ale to uczucie nienawisci, niezgody jest we mnie dzien w dzien. nie umiem sobie z tym poradzic. oni mieli problem, ale dlaczego ja musze to ciagnac? takie prawo. jestem skazana na bol, nienawisc do konca zycia. n ie moge zyc jak chce. budzi mnie dzien w dzien poczucie winy. do pracy chodze z sincami pod oczami. chyba wariuje. ja wlasciwie nie wiem, czy mam wybaczyc, bo z jednej strony wybaczylam, ale z drugiej nie moge sie pogodzic, ze mam marnowac wlasne zycie, by podtrzymywac ich przy zyciu. to rodzice i spoleczenstwo prawnie wymaga opieki nad rodzicami. a ja matki nienawidze. ale nikogo to nie obchodzi.

          rasta
          Uczestnik
            Liczba postów: 35

            i jak tu walczyc z nienawiscia, odciac sie od rodziny byloby najlepiej, ale sad wzywa, by przejac opieke nad ojcem i ubezwlasnowolnic matke, no i zaopiekowac sie obydwojgiem. bo to moj obowiazek jak powiedziala pani kurator, bo sa zaniedbania i dzieci pociagane sa do odpowiedzialnosci karnej za zaniedbania. mama nie chce przestac pic, tzn. trzeba wrocic i siedziec w domu i znosic alkoholizm. i co zrobic z ta nienawiscia. wpierd… matce? no prosze i co by to dalo? to nic nie zmieni. a moze powiem jej, ze jest kurwa? to bedzie miec wieksza motywacje do picia, bo taka bidulka sobie nie radzi z problemami i jeszcze wlasna corka ja obwinia. a co mam zrobic jak narabana mi mowi, ze nic nie wypila i nie ma problemu? i sika pod siebie, a ja ciagle piore smierdzace narzuty? wybaczyc? no tak to cale wybaczenie dda, to takie zdjecie odpowiedzialnosci z alkoholika, ze skrzywdzil innych. i krzywdzi. tylko teraz ma na to zezwolenie, bo to zawsze on jest taki biedny, bo mial ciezkie zycie. mi sie juz nie chce slychac rodziny, jak to mowi, jakie to moja mama miala zycie do dupy-2 wojna swiatowa, bieda, potem komuna itd. ale to bylo 20 lat temu, a ona nadal pije i krzywdzi mnie. to ja usprawiedliwia, by odbierac mi normalne zycie? nikt nigdy nie powiedzial, ze biedna jestem ja. slysze tylko, ale ty musisz mamie pomoc, rodzicom, oni ciebie potrzebuja, oni sie starali, poswiecili sie bys mogla studiowac itd. dziekuje im bardzo za te pieprzone studia i za gowno w moim wlasnym zyciu i z amysli zamobujcze i za to ze w wieku 30 lat czuje sie jak stara babcia i ze nie potrafie sie juz smiac.

            Muma
            Uczestnik
              Liczba postów: 179

              Rasta, a czy ty byłas na jakiejkolwiek terapii? Ciagle tkwisz w tym zaklętym trójkącie, terapia pewnie pozwoliła by ci ogarnąć to wszystko. Przede wszystkim – masz brata,więc nie tylko ciebie,ale i jego sad pociągnie do odpowiedzialnosci. Jeżeli coś takiego nastapi. Jeżeli koniecznne jest ubezwłasnowolnienie matki – możecie to zrobic, wtedy pójdzie do ośrodka, będzie przymusowe leczenie itp., Ty nie musisz tego dzwigać. Istnieje cos takiego jak domy pomocy społecznej, można jakiś znaleźć, czesto trzeba dopłacać, ale obowiazek spada na całe rodzenstwo, nie tylko na Ciebie. Starciąłbys troche kasy, ale moze odzyskałabyś spokój?
              piszesz,że pracujesz za granica, ale jak Ci się uda w czasie jakiegos urlopu odwiedzić Osrodek Leczenia Uzależnień- tam przyjmuja bez ksiażeczki, zgłos swój problem, oni podsuną konkretne rozwiązania formalne, a byc może doradza Ci terapią /może DDA?/.
              I nie bój sie też tak bardzo tego straszenia – mój mąż miał ojca,kóry go zostawił jak był mały, nie płącił ani grosza, chlaął,az zachlał sie na śmierć. Jako 30 letni facet dostał wezwanie od MOPSu ,że musi pokryc koszty pogrzebu "tatusia" A mój m. pojechał do tej instytucji i powiedział, że ojciec miał go całe życie w dupie, nie zna go nawet i nie będzie za obcego człowieka płacił /chociaz finansowo dałby spokojnie rade/. I nikt sie nie czepiał, oni tak straszą, bo chca sie pozbyc problemu, najłatwiej obarczyć rodzinę.
              Polecam Ci wiyzt w Poradni, po prostu fachowcz najlepiej Ci dorady, jak to formalnie poukdac, ebz pryznajmniej na tzm polu mie spokj, bo wewnetrynz to chzba tzlko na terapii…

              Poydrawiam, zadbaj o siebie.

              Muma
              Uczestnik
                Liczba postów: 179

                do Rasta.. moja siostra zajmuje sie ludźmi z róznymi psychicznymi chorobami, w UK. Tam jest normalne, że rodzica . który wymaga opieki medycznej, jest niepoczytalny i tp, oddaje się pod opieke specjalnej instytucji. Szlag mnie trafia z ta Twoja rodzinka,która tak doradza i lituje się nad mama – anapisz list do nich, co Tobie faktycznie matka zrobiła, wielkie mi poświęcenie, że na studia dali – to ich obowiazek – dbać o rozwój i wychowanie dziecka.
                Ale się zdenerwowałam…Jest taki szwdzki film, niestety tytułu nie pamietam, gdzie na jkiejs rocznicy Tatusia – biznesmena wszyscy wygąłszają mowy pochwalne, i wystepuje syn..mówi takim niezmienionym głosem..Tato, znisczyłes mi życie, katowałes, molestowałes i tp. wszyscy najpierw słuchaja z usmiechami na twarzy, a potem kopary w dół….może takie powiedzenie rodzinie prawdy, albo napisanie, rozjaśniło by troche sytuacje?

                rasta
                Uczestnik
                  Liczba postów: 35

                  Ja tu wyrzucilam z siebie te zlosc tzn.nazwalam to wszystko a i tak nie mam sumienia taty gdies oddac.zal mi go.on mi nic nie zrobil. Tylko mnie to wkurza ze milczal. Tzn. Nie wiem co mogl wlasciwie zrobic bo matka zajezdzala go a jak juz jej sie nudzilo wyrzywwc na nim to na mnie schodzila. I ciagle to mamusi proszenie o pomoc ze taka corka wredna zostawila mamusie sama z niedolznym czlowiekiem ze moje miejsce jest w domu by im pomagac. U mnie rodzina sie konczy na cioci 80 letniej i ona ciagle mowi o strasznym ich zyciu. Wlasciwie to nie ma nic przeciwko by zamknac mame i oddac tate ostatecznie do osrodka jednoczesnie mowiac ze mam obowiazek itd. Ja w kwietniu lece do pl.jestem umowionq na wizyte do psycholog ale ostatnio jak bylam 2miesiace to wykrecano sie swietami itd ze 2 wizyty nic nie dadza itd. Za wczasu zapisqlam sie juz na kwiecien zeby nie bylo wymowek i zobaczymy. Mam nadz.to jakos poukladac. Jwk naa razie boje sie tego co bedzie.nie umiem sobie radzic ze strachem. Ostatnio pojechalam w gory sobie pomyslec troche.wpadlam w panike ryczalam i zaczelam myslec czyby tak nie zrzucic si w dol razem z autem. Jezu jak ja wwm zazdroszcze ze mozecie tak po prostu odciac kontwkt z rodzicami. Ja sie musze w tym wszystkim jeszcze babrac. Tu gdzie jestem nie mw grup dda. Poszlam raz do psychologa to mnie zlal twierdzac ze jestem dorosla a zachowuje sie jak dziecko. Ze mam podjac jakas decyzje a nie plakac do poduszki i co maja powiedziec ci co z glodu umieraja. Wiec zniechecilam sie do pwychologow.moze co innego jwk sie idzie prywatnie. Sluchajcie jak to jest z ta nienawiscia tlumiona w srodku. Jak sie tego uczucia wyzbyc

                  rasta
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 35

                    Moj problem jest w tym ze materialnie nie moge zarzucic nic. Nie bito mnie. Zawsze mialam swiadectwa z pakiem bylqm sliczna uczynna grzeczna.moi rodzice na zewnatrz wzorowi zgodni. A w domu porazka. Wiecznie tylko inni mi mowili co mam robic czego nie co jest lepsze dla mnie na co wydajeez pieniadze po co ci to czy tamto.nic co robilam sama dla siebie i od siebie nie bylo i nie jest dobre. Jw do niczego sie ie nadaje.sama w zyciu nie poradze. Nie da sie mnie lubic. Jestem nic nie warta zmija i kurwa. Tak poznosobie zdalam sprawe ze to byly klamstwa. Ze matka mnie nienawidzi i obarcza swojq chorobe tym ze sie urodzilam. Ze moje narodziny zrujnowaly jej zycie i e bylam niechcianym dzieckiem.przeze mnie moj starszy brat poczul sie odrzuconu i od moich narodzin odcial sie od rodziny itd. Ale sie wylalam. Nie wiem czy to na temat ale tak jakos mi sie to skojarzylo z zemsta tzn. Z brakiem u mnie. Moze powinnam chcic sie mscic ale ja z kolei ciagle sie lituje nad matka ze onaa taka biedna a moze to ja jestem biedna. Nie moge sie doczekac tej wizyty u psycholog w kwietniu.tyle we mnie stlumionej nienawisci.mscic sie jednak nie potrafi

                    Muma
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 179

                      Rasta, smutno mi jak to czytam, straszny pakiecik dostałas od rodziny. Odcięcie się od toksycznego gniazda to trudna sprawa, bo nawet jak fizycznie odejdziesz,to psychika swoje. Rozumiem,ze szkoda Ci taty…trudne to wszystko, ja uważam,ze bez terapii nie dasz rady, bo to trzeba się wewnetrznie uwolnic. Moja mama nie żyje, żal miałam do ojca, niesłychane pokłady agresji,które dochodziły do głosu, gdy miałam z nim kontakt. Dopiero na terapii indywidualnej zaczealm nad tym pracować, przełom nastapił gdy pojechałam do niego, zeby mu powiedzieć, że pamiętam co zrobił, ze był przestępca, skrzywdził cała rodzine i musi wiedziec, że wszyscy to pamietają…to było dla mnie trudne, ale mi ulżyło, zajeżdzam do niego bardzo rzadko, ale wiem, jaki jest stan zdrowia, czasem zadzwonie, czy czegos mu nie potrzeba. Moja mama zmarła, chodze do nie na grób i sobie z nią rozmawiam…wybaczyłam i m te koszmary, ale jedno wiem – bez terapii byłabym w czarnej dupie, bo mój brat. dorosły facet do tej pory albo strasznie kocha tatusia albo go nienawidzi. to sa bardzo niszczące uczucia.

                      rasta
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 35

                        Mam nadzieje ze uda mi sie odbyc kiedys taka terapie. Na rwzie dopiero odkrylqm problem i to ze mozna cos z tym zrobic zamiast pograzac sie i miec czarne mysli. Szukam od kilku miesiecy pomocy. Na razie zalamka bo wiem ze tu gdzie mieszkam nie moge na to liczyc. Do tego jak na ironie w kwietniu czekaja rozprawy i decyzje. Boze jqk ja chce byc wolna. Jak ja wam zazdroszcze tych terapii zrozumienia itd. Boze jakie my katusze przezywalismy i jakie blizny zostaja. Jakie to wszystko trudne. Bardzo. Dzieki za slowa otuchy i zrozumienia i wsparcia

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 77)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.