Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Zerwałam z chłopakiem…
-
AutorWpisy
-
… który jest DDD. Boję się o niego, ale zwyciężył egoizm…
Heh widzisz ze mna tez dziewczyna zerwala… Bo zrobilem sie ”inny” tylko wtedy jeszcze nie widzialem dlaczego… teraz juz chyba wiem:/ A co do twojego zerwania to daj mu jeszcze szanse:)
Tylko że ja jestem DDA i związek z nim szkodził mi… Jest takim kokonem, do którego trudno dotrzeć. Chciałby, żebym z nim była, ale żebyśmy się za wiele nie kontaktowali. Ja nie mogłam tego wytrzymać. Oczywiście, że mu daję szansę. Przekazałam pałeczkę w jego ręce. Czekam, co zrobi. I w sumie będę pewnie będę długo czekać. Ale to czekanie już nie będzie takie zaangażowane, tęskniące i niszczące…
Pewnie uznał, ze jesteś zbyt absorbująca, przechodziłam przez to, no cóż kobiety takie jak my potrzebują stałe kontaktu i pełnego zaangażowania i skupienia na nas uwagi, nawet sobie z tego sprawy nie zdajemy jak bardzo jesteśmy absorbujące, kontrolujące i najlepsze mówimy ze się w pełni nie angażujemy bo jesteśmy w kokonie, tak sie czujemy a robimy i zachowujemy się przeciwnie 😉 warto mieć tego świadomość,
poczucie pełni z partnerem nie rozwiąże problemu poczucia bycia w kokonie to już Ci moge powiedzieć teraz z doświadczenia, to tylko iluzjanie zrywaj z nim kontaktu daj sobie tylko czas :):*
Ale ja nie jestem w kokonie, nawet mi to do głowy nie przyszło ;). Ale rzeczywiście potrzebuję ciągłego kontaktu, a on potrzebuje izolacji… Wymijamy się w potrzebach.
Nie chcę zrywać z nim kontaktu, wręcz przeciwnie, tęsknię za nim, ale on się nie odzywa i jeszcze długo nie będzie się odzywał, bo jest w depresji i izoluje się.oj nie macie łatwo ale jak on w depresji jest to mu w tym stanie nie dawaj siedzieć długo jak masz siłę ciągnij go za uszy 🙂
To wyciąganie jest trudne, bo mam przy tym wyrzuty sumienia, bo może powinnam dać mu spokój, żeby odpoczął od wszystkich i wszystkiego… Jestem w stanie siebie obwinić za wszystko.
Chyba to samo miałem w związku, tzn ja sie izolowałem, taki niby kontakt, rozmowa o pierdołach i tym podobne, ale prawdziwych emocji mało, a ona chciała mnie cały czas przy sobie i kontrolowała. Potem się trochę zmieniła i już tak się nie bała, ale ja dalej się izolowałem i nie potrafiłem być w relacji, no i się posypało. Nie wiem jak u Ciebie, ale mi partnerka zarzucała brak zaangażowania, takie niby bycie razem, ale nie do końca. Może jak sobie wszystklo wyjaśnicie i on się nauczy bardzie otwierać to będzie dobrze, "niestety" trzeba być szczerym w tym wszystkim i nie udawać że jest ok, kiedy nie jest.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.