Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Zła zawsze byłam. W to, że mnie zmienisz uwierzyłam.

Przeglądasz 2 wpisy - od 11 do 12 (z 12)
  • Autor
    Wpisy
  • LUCYD
    Uczestnik
      Liczba postów: 4

      Italiana…do mężczyzn generalnie trzeba podchodzić z pewną dozą nieufności 😉

      Zakochanie, zauroczenie…to wspaniałe przeżycia, których nie warto sobie odbierać. Trzeba dawać szansę ludzią.  Jednocześnie DDA/DDD są bardzo delikatne i bardzo łatwo je zranić. Ja po kilku doświadczeniach „związkowych”, mniej lub bardziej udanych, dojrzałam i odkryłam jaką relację chciałabym budować z mężczyzną. Choć nie miałam w najbliższym otoczeniu żadnego przykładnego związku to widziałam, że takie istnieją wśród dalszych znajomych i bardzo im się przyglądałam, jak miałam okazję. Wiedziałam co jest patologiczne z najbliższego otoczenia. Związek miał dawać mi miłość, spokój i poczucie bezpieczeństwa.

      Wiem, że zabrzmi to strasznie ale mimo  zakochania i motylków w brzuchu znalazłam jeszcze miejsce na obserwacje i analizę. Patrzyłam jak mój partner traktuje najbliższych, przyjaciół, dom, jakie ma podejście do dzieci, do pracy. Jakie ma nawyki, plany. Jak lubi odpoczywać i się bawić. Wiem,  że życie mam tylko jedno i bardzo nie chcę go zmarnować na bycie z „bylekim”. W moim obecnym mężu byłam zakochana po uszy od początku. Ale w głowi cały czas miałam dwie lampki. Zieloną i czerwoną. I cały czas gdzieś z tyłu głowy pytanie. Czy chcesz przeżyć z tym człowiekiem resztę życia??? Czy chcesz żeby Twoje życie tak wyglądało. Kiedyś po kilku latach związku zadłam sobie takie pytanie i odpowiedziałam przecząco- znalazłam siłe żeby odejść i uważam to za najlepszą decyzję w życiu i za największy przejaw mojej siły. Po tym przeżyciu postanowiłam to pytanie zacząć sobie stawiac dużo wcześniej ;). Oczywiście są w moim związku kompromisy po obu stronach…ale w kwestiach najważniejszych dla nas tych kompromisów nie ma (byłby zresztą nierealne).

      Każdemu trzeba dać szansę jednocześnie metoda ograniczonego zaufania sprawdza się kolejny raz idelanie.

      Italiana
      Uczestnik
        Liczba postów: 122

        Dziękuje Lucyd za twoj post. Problem w tym, że ja nie jestem zakochana. Jak nie mam nikogo to chcę kogoś mieć, a jak jestem z kimś to uciekam. Miotam się sama ze sobą. Nie wiem czy chcę z nim spędzić życie. Znamy się tylko kilka miesięcy. Lubie go.  Lubie jak mnie przytula. Mam wrażenie, że ogromna machina zwana poważnym związkiem ruszyła i nie ma odwrotu.  Gdzieś w głowie mam jeszcze obawe, że skończę jak moja mama. Że to wszystko przed czym całe życie uciekałam jednak mnie dopadnie.

      Przeglądasz 2 wpisy - od 11 do 12 (z 12)
      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.