Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD złość

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
  • Autor
    Wpisy
  • madlenerose6
    Uczestnik
      Liczba postów: 678

      czy wy tez macie tak ze jak slyszycie swojego ojca to automatycznie czujecie ogromna złość
      ja jak slysze jak je (mlaskajac przy okazji :D), albo nie wiem kaszle albo cokolwoiek innego czuje ogromna zlość

      mieliscie tak?

      Edytowany przez: samanta1989, w: 2012/10/24 19:13

      Telimena
      Uczestnik
        Liczba postów: 267

        Mieliście, przeszło wraz z terapią… 😀

        tajfun1941
        Uczestnik
          Liczba postów: 143

          U mnie na sam jego widok wzbierała we mnie złość

          cat
          Uczestnik
            Liczba postów: 226

            Też tak mam ale jak można nie być złym na kogoś kto spiep… ci życie?

            Edytowany przez: cat, w: 2012/10/24 20:01

            Eugenia
            Uczestnik
              Liczba postów: 7086

              Ja mam gorzej, mnie jest autentycznie niedobrze kiedy go widzę:) Myślę, ze te uczucia mogą się zmniejszyć ale raczej w jakieś ciepłe się nie zamienią-za dużo żalu…Kiedyś mnie to przerażało, dziś uważam to za naturalny objaw po pewnych sprawach.

              mnoga
              Uczestnik
                Liczba postów: 32

                Już myślałam, że tylko ja tak mam. Od mojej mamy kiedyś usłyszałam, że zachowuję się jak wyrodna córka, dlatego że traktuje ojca jak powietrze (z resztą on nie jest mi dłużny). 🙁

                madlenerose6
                Uczestnik
                  Liczba postów: 678

                  Telimena zapisz:
                  „Mieliście, przeszło wraz z terapią… :D”
                  telimena ja jestem w trakcie terapii
                  ale nadal czuje ta zlosc i ogolnie taki lęk jak słysze ze to on wchodzi mi np. do pokoju… umiem rozpoznac czy to matka wchodzi czy nie nasluchujac tylko i "czujac" np w jaki sposob otwiera drzwi …
                  w sensie ze mam taki 7dmy zmysl hahahah 😀

                  duszekk
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 357

                    ja w ogóle teraz przeżywam dużo złości, a interferon mocno moją złość podkręca..

                    ale ojciec – tak zła się robię jak o nim myślę. dużo bardziej na niego niż na mamę, chociaż moja mama też biła i też stała się alkoholiczką. złość, obrzydzenie – na te jego obrzydliwe dowcipy, uwagi o seksie, na ciągłe przekleństwa, zabieranie mi pieniędzy jako dziecku bo na rachunki mu nie starczało, narzucenie mi swojej woli, ciągłe nakazy, zakazy, trzymanie mnie w domu jako nastolatki, uczenie lęku przed światem 0 że ludzie są gorsi, a tak naprawdę jak dotąd to on był najgorszym co mnie spotkało… ciągłe oczekiwania i roszczenia, że to ja przejmę za niego odpowiedzialność… złość mnie bierze jak widzę, że tylko do mnie dzwoni i nie odbieram – ale to wynika z jego perfidnego zwyczaju nie akceptowania faktu, że mogę nie odebrać kiedy ON, BÓSTWO i NAJWYZSZY WLADA do mnie dzwoni, z obrażania i wyzwisk, kiedy odbierałam, ale nie robiłam czegoś czego on ode mnie chciał teraz zaraz natychmiast… z resztą teraz to już trochę się do mnie boi dzwonić bo jako jedyna w rodzinie potrafię po prostu nie odebrać- a on jest bezradny bo nie ma nic, co mógłby mi dać i w żaden sposób nie jestem od niego zależna.. złości mnie jego prostactwo jego sposób bycia i wieczne roszczenia do wszystkiego i wszystkich…

                    źle mi z tą złością o tyle, że to nie jest fajna emocja i nie pomaga w życiu. w tej formie, a jakoś wiem, że mu wszystkiego co chcę nie powiem. a jak powiem to i tak nie zrozumie i będzie tylko przekręcał fakty jak to ma w zwyczaju. a ja niestety jak typowy kozioł ofiarny mam straszną potrzebę sprawiedliwości i nazwania zła złem. przyznania – nie wiem, od niego, od świata czy skąd indziej – że to było złe i niesprawiedliwe i on nie miał racji kiedy mnie tak krzywdził. tak się czasem łapię na "dialogach" z nim kiedy wykładam mu jasną argumentację a on się nie broni. chociaż wiem, że w życiu tak się nie dzieje – że ludzie rzadko przepraszają jak zrobią źle, raczej się "bronią", wymyślają tanie uprawiedliwienia albo przekręcają fakty… ja na swoje nieszczęście nie tylko od ojca ale i w innych sytuacjach bardzo potrzebuję żeby jak ktoś zrobił źle to wziął na siebie odpowiedzialność

                    tamaryszek
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 148

                      ciągle odczuwam złość na ojca zwłaszcza jak jest pijany i chrzani bzdury,jak jest trzeźwy i robi fochy też, i na matkę również i na siebie samą za swoją słabość i brak energii,chyba mnie to zeżre to uczucie któregoś dnia

                      bulbas
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 2

                        Ja mam dokładnie na odwrót. To ja się czuję zła na siebie, że mogę go o cokolwiek obwiniać. Może wynika to z faktu, że bardzo się zmienił, gdyż nie pije już od dobrych kilku lat. Czasem wydaje mi się, że chciałby cofnąć czas i nadrobić cały ten stracony czas. Szkoda, że tak się nie da.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.