Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Związek

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatarfausta
    Uczestnik
    Liczba postów: 134

    Jestem rozpadnięta. Co chwile płacze, już nawet na to nie mam siły. Chłopak nie ma siły już do moich ciągłych dziwnych zachowań. Zależy mi na nim, ale co z tego jeżeli nie potrafię zadbać o jego samopoczucie w naszym związku. Nie mam siły już do tego. Życie jakoś idzie ale co z tego skoro wszystko co planowałam, czego pragnęłam okazało się nie do wykonania w moim przypadku. Cieszę się swoimi postępami w zakresie bycia DDA ale co z tego kiedy mój mężczyzna już tego nie wytrzymuje. Jestem okropnie samotna z tymi moimi uczuciami DDA. Chce żeby mój chłopak się tym moim życiem zajął razem ze mną ale tak naprawdę to przecież nie jego sprawa! On chce kochać swoją kobietę i czuć się przy niej dobrze, wspierać ją ale nie słyszeć ciągle podejrzeń, wymyślań, oskarżeń z mojej strony, kłótni podwajanych przez moje wydziwianie. Chciał mieć kilka dni teraz żeby to przemyśleć. Minął dzień a ja umieram. Czasem jest ok a czasem włącza mi się taki żal o to wszystko, złość. Próbuje znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji ale jak tylko coś wymyśl to jednak okazuje się to nie do końca jest dobrym pomysłem.

    Może ktoś ma jakiś pomysł? Jak zadbać o uczucia swojej drugiej połówki kiedy wydaje Ci się że on coś Ci robi? (podkreślam WYDAJE CI SIĘ)

    Avatarmarietka
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Ja mam podobnie..dzis juz nie wytrzyamalam.. moj chlopak po raz kolejny sluchal tego jak sie zale,sluchal jak zle jest w moim domu,jak zle jest ze mna..boje sie ze kiedys nie wytrzyma i po prostu mnie zostawi…dobrze rozumiem co czujesz..rozchwianie emocjanalne…

    Avatarsarahh
    Uczestnik
    Liczba postów: 14

    Drogie Dziewczyny, bardzo wartościowe!

    Posłuchajce co Wam powiem… to oczywiście bardzo moje subiektywne uczucie..emocje straszne. Byłam w związku 2,5 roku. Pół roku sielanki a potem równia pochyła. On mnie zdradzał poł roku zlaską z sąsiedniego bloku ( co za tupet). Opowiadałam mu o swoim życiu, o swoich byłych partnerach,o domu rodzinnym, sam był nie raz naocznym świadkiem jak było…Dałam się stłamsić, zrównać z gównem  – no bo jak” facet z normalnego” domu może być z taką kobietą jak ja? z taką „przeszłością” z różnymi związkami. Przy nim czułam poczucie winy za wszystko, za to że zwierzyłam się siostrze, za to że wyszłam na piwo, za to że odezwałam się nie takim tonem, za to że z szefem poszłam na obiad, za to że nie poświęcam mu 1000 % uwagi, że go ograniczam, że nie czuje się męsko przy mnie ( to moja wina? ), za to że nie czuałm bliskości w łożku ( powiedziałam mu że się oddalił ). Ja byłam szczera do bólu, zero intymności, wszystko pod niego – gadałam nawet jak on, zmieniłam poglądy, postrzeganie siebie jeszcze gorsze. Pierdolony jamochłon zabrał mi kawał zycia. Dzięki terapii wiem ,że to nie ja jestem „psychiczna”, a dda to łatka, którą łatwo przykleić każdmu, kto pochodzi z domu alkoholowego. Nie mówię, ze to nie ma wpływu na postrzeganie siebie. Dpoóki nie pokocham siebie, nie zaakceptuję swoich wad i słabości,, to zawsze bede miała kompleks niższości.  Takim ludziom ( innym ) własnie łatwo nam przyklejać łatkę. Powoli dochodzę do siebie, choć czuję się jak porzucona zabawka. Ale jego strata. ja jestem wartościowa sama w sobie – nawet przez pryzmat tego, że potrafiłam zaufać i na prawdę pokochać. i choć bardzo boli mnie serce i czuję nie wykorzystana i nie zrozumiana, nie pozwolę, by ktoś pozwalał mi upaść. Postaram się z całych sił. Jesteśmy mądre, wartosciowe, a skoro ktoś sobie nie radzi to nie powód by zwalać winę na siebie, Człowiek w związku ufa, wierzy bezgranicznie, i na siebie przyjmuje całą krytykę….”Bo pomyślałam” „bo powiedziałam” „bo gdybym nie zrobiła to on by ….” . Gówno prawda. Sory dziewczyny, życie to nie lukier. Właśnie w takich momentach, słabośc i, choroby, czekokolwiek można zweryfikowac kto jest naszym przyjacielem, a kto nie. Strach przed nowym ( życiem samotnie) też nas ogranicza. Wiem po sobie… Przepraszam za autoterapię.

    Avatarfausta
    Uczestnik
    Liczba postów: 134

    marietka

    Nie bój się, skoro Cię kocha to Cie nie zostawi 🙂 na pewno. Przynajmniej w moim związku tak jest, że chłopak mówi mi że chce mnie słuchać i mi pomóc i że jeżeli coś będzie nie tak to mi powie. Musiał się kilka razy powtórzyć żebym uwierzyła ale w końcu uwierzyłam. Tylko że ja robie kłótnie między nami, które wynikają z przyzwyczajeń z domu. Przykładowo to co się teraz stało wynikło z tego że chciałam od niego usłyszeć że mam prawo się źle czuć przez niego (bo zachował się względem mnie nie fair), po prostu żeby mi na to pozwolił. Ale ja  już teraz wiem  że to ja sobie muszę pozwolić na to. On nie ma nic przeciwko że się źle czuje, tylko źle mu z tym kiedy sobie tkwie w tym swoim złym samopoczuciu nie próbując nic zmienić (a on przeprosił za swoje zachowanie, obiecał się zmienić)

    Chodzi o to że chciałabym się pozbyć tych moich niekontrolowanych dziwnych zachowań. On odbiera je całkiem inaczej, dla niego to poważne, bo jego rodzina to kochający rodzice, wspierający siebie i dzieci.

    Takie to dla mnie straszne, bo jak zapanować nad czymś co się widzi dopiero po wszystkim, po całej awanturze, wykrzyczeniu najgorszych rzeczy na drugą osobę, wylaniu swojej złości. Wymyśliłam dziś że przestane oczekiwać że mi pomoże uporać się z moimi problemami. Są moje, on ma swoje życie, swoje marzenia na temat związku i ja sprobuje je spełnić. Pewnie brzmi to jak na krawędzi. Zrobie wszystko żeby jemu było dobrze a co ze mną? Może nie do końca to jest w porządku względem mnie, ale ja chce stworzyć normalny związek, jak będę liczyć że wciąż będzie dla mnie ojcem który mi pomaga to nigdy SAMA z tego nie wyjdę i nigdy nie pozwolę sobie np. poczuć że może mi być przykro.

    Avatarfausta
    Uczestnik
    Liczba postów: 134

    Dlatego teraz chce Tobie sarahh coś napisać.

    Ja też powoli zaczynałam przejmować myślenie mojego chłopaka jako swoje, uzależniać się od niego. Niby to kontrolowałam a jednak jak się teraz okazuje nie do końca. Rozumiem że trafiłaś na frajera, nic nie wartego. Nie jest mało takich. Ale nie uważam żeby mój chłopak robił coś z premedytacją. Jasne zdarzają się słowa że znów wszystko zepsuje bo … (i jakaś cecha mnie której nie chce ale jednak jest). Ale to w kłótni, każdy ma takie swoje zagrania kiedy się wkurza. Oczywiście rozmawiam  z nim potem o tym, nie pozwalam sobie uznać że to nic takiego.

    Bo tak w  ogóle to myśle sobie że czasem same pozwalamy komuś wzbudzać w nas poczucie winy. Z resztą ja to sama czuję się winna np. kiedy nie mogę się z nim spotkać bo robię coś innego, i wtedy jestem zaskoczona, że on mówi w porządku, że poczeka, że spokojnie. Więc pomyśl też od swojej strony, czy to nie tak że to Ty pierwsza czujesz się winna. Nie usprawiedliwiam Twojego byłego, bo jeżeli uważasz że on powodował w Tobie poczucie winy, pewnie tak było. Tylko pokazuje też drugą stronę na przyszłość. Ja nie dawno zaczęłam widzieć w sobie właśnie taki swój brak poczucia własnej wartości.  I to że ktoś powie że jestem watościowa to miło to słyszeć, sama też sobie to mówie, ale jednak w środku tkwi we mnie coś co co chwile sprawia że zachowuje się jakbym nie miała swojej wartości.

     

    AvatarDahlia Rose
    Uczestnik
    Liczba postów: 475

    Ja bym sie z toba Fausta zgodzila,ze to poczucie winy to jednak wynika z malego poczucia wlasnej wartosci.Jak czlowiek dojrzewa to uczy sie szanowac samego siebie a to pozwala byc pewnym co sie mysli i czuje a to dalej daje mozliwosc stawiania granic innym i obrony swoich granic.Dojrzalosc i milosc wlasna to rowniez wiekszy szacunek i tolerancja dla cudzych bledow i slabosci a takze umiejetnosc ufania i bycia szczerym i otwartym do innych-czlowiek po prostu siebie akceptuje takim jakim jest i nie boi sie ze ktos to „odkryje”.

    Avatarfausta
    Uczestnik
    Liczba postów: 134

    Kończąc temat chce dopisać jak się zakończyło. Żeby nie było tylko takiego smutku. Spotkałam się wczoraj z moim chłopakiem. Pogodziliśmy się. On chce związku ale nie takiego jak dotychczas, wprost powiedział mi że nie chce się męczyć w czymś całe życie. Ale chce dać szanse, a ja bardzo chciałam ją mieć więc się bardzo ciesze 🙂 🙂 🙂

    Powodzenia nam wszystkim w walce o życie 🙂

    AvatarDamian88
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    To ja mam inny problem,przez sytuacje w domu mam niski poziom własnej wartości w kontaktach z kobietami i odczuwam strach.Nie mogę przez to znaleźć partnerki,a w innych sferach życiowych jest ok.

    Avatarfausta
    Uczestnik
    Liczba postów: 134

    Damian88

    Chciałabym Ci napisać coś mądrego ale niestety od strony faceta nie mam pojęcia co powiedzieć. Inna rola raczej w związku. Ale na pewno musisz coś zrobić z poczuciem własnej wartości i to dla siebie a nie po to żeby z kimś być. Ja ostatnio słuchałam: Wartość człowieka – ks. Grzywocz. Może spróbuj 😉 Mi troszkę pomogło. Aczkolwiek wiadome że koniec końców to ja musze coś zrobić żeby poczuć się wartościową, żeby w to uwierzyć. Ale jak czuje że coś ze mną nie tak to teraz wyłapuje to od razu i szukam że pewnie brakło mi poczucia wartości i teraz czuję się tak źle przez to, zazwyczaj działa. Rób coś dla siebie i postaw na pewność siebie. To przyciąga ludzi do siebie. Pamiętam jak kiedyś po rzuceniu chłopaka miałam taki czas kiedy byłam strasznie śmiała w rozmowach z facetami, od razu było kilku chętnych na spotkanie się ze mną. Normalnie to nikt się mną nie interesował, więc coś w tym musi być. 🙂

    Ale tak poza tym to musimy dbać o siebie bo nic dobrego nie można stworzyć z kimś innym samemu będąc co chwile w dołku. Powodzenia. Jak chcesz to możemy pogadać przez maila: anetak93@op.pl

     

     

     

    kaczor54kaczor54
    Uczestnik
    Liczba postów: 135

    Hej 🙂

    Przeczytałem cały wątek i poczyniłem pewną obserwację, którą chciałbym się podzielić. Otóż: marietka – „Ja mam podobnie..dzis juz nie wytrzyamalam.. moj chlopak po raz kolejny sluchal tego jak sie zale,sluchal jak zle jest w moim domu,jak zle jest ze mna..boje sie ze kiedys nie wytrzyma i po prostu mnie zostawi?dobrze rozumiem co czujesz..rozchwianie emocjanalne?”

    Piszesz głupoty. Tak chłopak może mieć dość, jeżeli w jakiś sposób jest ktoś toksyczny. Obwinia kogoś za coś czego nie robi, lub próbuje kontrolować, wymyśla nieistniejące sytuacje. Ale … szczerze – nie masz się czego bać.

    To, że tyle mówisz, narzekasz, płaczesz i żalisz się – to jest wynikiem czegoś. Nie bierzesz tego z powietrza, bo tak Ci się podoba i akurat nie masz co robić. To Twoje uczucia, Twoje myśli i jeżeli mówisz o nich chłopakowi, to powinien to docenić. Dlaczego? Bo pewnie jest jedyną osobą, której się tak zwierzasz. I jeżeli ma choć trochę naoliwiony ten kołowrotek w którym biega mały chomiczek w mózgu każdego człowieka, to nie zostawi Cię z tego powodu. A przynajmnie ja bym tak nie zrobił. Piszę z własnego doświadczenia i obserwacji. Czasem warto wyryczeć się na maxa. Spotykacie się, rozmawiacie chwilę, po czym Ty się załamujesz. Lament, płacz, łzy, szarpane wypowiedzi … i po jakimś czasie, druga część spotkania jest już normalna, bo wyładowałaś się, wyrzuciłaś z siebie to co boli i możesz prawdziwie cieszyć się chwilami ze swoim chłopem.

     

    Pozdrawiam 🙂

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.