Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Związek z DDA
-
AutorWpisy
-
Hej, niech mi ktoś powie jak wyleczyć się, jak zapomnieć o facecie w sumie o tej drugiej stronie? Mam wrażenie, że tracę już resztki godności 🙁 no nie potrafię odejść, ciekawe ile jeszcze będę w stanie znieść? Psychicznie mnie wykańcza 🙁 Ja żyję dla niego to straszne. Gadamy kiedy ma ochotę, widzimy sie kiedy ma ochotę, nie ma zrozumienia dla moich potrzeb mimo to nie potrafię odejść;(
Pati,
Mi w takich sytuacjach pomaga ciągłe przypominanie sobie”Szanuj siebie, szanuj siebie”.
Nie ma to nic wspólnego z egoizmem.
Nie ma takiej „tabletki”, która pomoże Ci tu i teraz . Czas, tylko to leczy.
Przechodziłem przez podobny etap(http://www.dda.pl/forum/temat/sam-nie-wiem-co-sie-dzieje-nie-radze-sobie/) i w zasadzie tylko czas to wyleczył. Nie zawsze sobie radzę w sytuacjach kiedy mi na kimś „zależy”, ale zawsze pamiętam, żeby szanować siebie i nie naginać drugiej osoby do swoich potrzeb.
Najtrudniejszy jest pierwszy krok, ale miej wiarę, że Ci się uda.
Mateuszu!
To mnie załamałeś ;( mi taka tabletka by się przydała 🙁 ehhhh ciężki temat. „Za nim podejdę sobą nakarmić lawa…za kogo, za kogo mnie masz” ciągle słuchając tej piosenki zadaję sobie to pytanie. Ehhh chciałabym mieć takie podejście jak w tej piosence 🙁 ale tak mi ciężko:(Ehhh, widzę, że nie jestem sama taka dziwna 😛 witaj w klubie, albo już nie, ja dzisiaj przespałam połowę dnia żeby nie czuć. Czy można nie czuć? Tak, ale mamy po 2 w nocy a ja siedzę 🙁 straszne. Wiem jedno, coś muszę z tym zrobić bo od 2 lat się tak bujam i nic.
Moim zdaniem jeśli nie czujesz to jeszcze gorzej, to znaczy, że wpadasz w emocjonalne odrętwienie, a to nic dobrego.
Traktuj to cierpienie jako coś naturalnego, przez co musisz przejść. Nie obwiniaj o nic siebie, nie oceniaj, znajduj sobie jak najwięcej zajęć, które odciągną Cię od tych myśli.
Spanie 🙂 no też wtedy duużo spałem.
witam Wszystkich!
hmmm… tak sie zastanawiam od czego zaczac. Może tak po prostu: „ciao, mam na imię Ewa :)” Koniecznie z uśmiechem bo inaczej nie potrafie.
Trafilam na te strone przypadkowo, o ile wogole moze to byc przypadkowe jesli zawsze po kopułką mam to poczucie ze jestem dda. Najbardziej podobalo mi sie jedno zdanie Mariusza, i ja na tym etapie jestem i tak mysle: „NAJWAZNIEJSZE JEST BYC SZCZESLIWYM SAMYM ZE SOBA”.
Czasem jednak najprostsze rzeczy bywaja najtrudniejsze, prawda?:) Zaczne moze troszke na opak i od konca. Dla mnie wazne jest zeby sobie zdawac sprawe, ze jestem DDA, to oczywiscie jest podstawa wyleczenia….ale nie mozna wszystkiego w zyciu zwalac na karb tego, ze jestesmy dda. Dziwne nie? ale jak sie nad tym zastanowic jest bardzo logiczne. Kochani, nie przesadajmy w druga strone. Linia jest bardzo cienka i moze to co napisalam wzbudzic w niektorych z was wrecz zlosc, ale ja juz wole ta zlosc skierowana na mnie niz syndrom uzalania sie nad soba;) Wiem tak jak wy jak to boli, chwilowe zalamania mam czesto, problem w budowaniu zwiazkow a jakże też takowy mam..! Lubie obserwowac i to do jakich wniosków moze dziwić. Jestesmy DDA, tak. Ale jestesmy tez ludzmi, czyli zbitka różnych genow. Kazdy z nas jest inny. To prawda mamy podobne sposoby reagowania (dda) i mozemy sobie pomoc rozmawiajac, ale kazdy z nas ma inny charakter i inna sytuacje zyciowa. Nikt nam nie da gwarancji i potwierdzenia, ze to jak reagujemy jest sluszne lub nie, ze nasze wybory beda ok. Nikt nam nie da tej gwarancji tak samo jak pozostalym 7 mld ludzi. Ale mamy wybor!! wow to jest niesamowite i to jest najpiekniejsze w zyciu!! Mozemy sie rozwijac, obserwowac wyciagac wnioski- jednym slowem JESTESMY WOLNI. Teraz jak jestesmy dorosli i jestesmy wolni. Praca nad soba jest ciezka, ale to ona pozwala nam przezywac niektore chwile jeszcze glebiej. Czasem nie ufamy, czasem boimy sie, czasem czujemy sie wyrzutkami.. Czasem czasem czasem… Wszystko jest względne.
A gdybym byla malym dzieckiem, ale urodzonym nie w rodzinie AA a w malej wiosce w Afganistanie gdzie jako 8latka bylabym gwalcona przez ojca brata szwagra, a za kazde slowo sprzeciwu traktowana gorzej niz pies… A gdybym (….) gdybym gdybym… I moze znowu ktos sie zezlosci…. Ale mi to pomaga:)
Uważam, ze wygrałam (choc to nie koniec drogi).
Uwazam, ze jestem wspaniala taka jaka jestem, a jak ktos mnie nie akceptuje to niech spada 😉
Wierzę w dobrych ludzi, wierze w milosc i to mnie pcha do przodu…
Badzmy dobrymi ludzmi, ale badzmy przede wszystkim dobrzy dla siebie. Bądźmy dobrymi egoistami. Kazdy z nas na swoj etap, przystanek i fajnie. Potrzebujemy czasu:)
Czasem trzeba zaufac innym osobom: partnerowi, kolezance itd. Wg mnie mamy takie samo ryzyko odrzucenia jak inny NIE-DDA. Tylko ze my porazki traktujemy jako cos ponad sily. Ale tak nie jest. Sila zeby sie podnesc sie znajdzie,jesli nie od razu to po jakims czasie.
Napisalam zbyt optymistycznie? hmmm nie jestem optymistka raczej realistka. Ale wystarczy to powtarzac. Jak powtarzana mantra wejdzie w podswiadomosc;)
Kazdego z was wspieram, dzięki – ciesze sie ze tu jestem.
Drodzy!
Mój ukochany DDA oczywiście zostawił mnie z kretesem, popada w pracoholizm i twierdzi jeszcze, że to wszystko moja wina. Owszem. Odwaliłam kilka akcji, zanim w ogóle dowiedziałam się, że jest DDA. Próbowałam mu to tłumaczyć, ale w ogóle nie chce słuchać. Nie chce dać sobie pomóc. Zrobił sobie w swojej głowie ze mnie wroga. Bardzo chcę mu pomóc, być dla niego wsparciem, ale on mnie wciąż odpycha. Nie wiem, co mam robić, nie potrafię go tak po prostu „olać”…
Patrycja idź na terapię. Mnie ona pomogła odejść z toksycznego związku. W pojedynkę jest naprawdę ciężko. Odchodzenie to proces niestety długi i męczący, często związany z licznymi powrotami, uleganiami, wątpliwościami itd. Bez terapii bardzo ciężko jest zebrać w sobie wystarczająco dużo siły i nie dać sobą manipulować.
Ja innej rady nie mam bo sama przez to przechodziłam, próbowałam różnych metod, ale tylko taka okazała się dla mnie skuteczna.
Pozdrawiam
Kresowianka, chyba nie masz wyjścia skoro on nie chce niczego budować. Przetrzymaj kryzys i nie bij głową w ścianę bo i tak jej nie przebijesz.
Pat,
Kreskowana,
m-c temu odeszłam od osoby, którą kocham. Nie ma jednej definicji miłości, ale w tym przypadku nawet jako DDA, nie miałam wątpliwości ze to osoba, z którą chcę spędzić resztę życia. Byłam za bardzo pewna, za bardzo chciałam. Pierwszy raz w życiu. Nie jestem typem bluszcza, więc on miał pełną swobodę przez cały czas. Byłam szczęśliwa, sama realizowałam się w swoich pasjach, w pracy.
Brakowało jednak najważniejszej rzeczy: tego samego nie było z jego strony. Nigdy nic nie powiedział i nie zrobił, żebym miała jakieś nadzieje, wszystko bazowało na moim uczuciu. Żadnych kłótni nie było, tylko przeogromny smutek na koniec, gdy zadałam sobie pytanie: czy ja chcę być z osobą, która mnie nie odwzajemnia mojego uczucia? odpowiedź mogła być tylko jedna: NIE.
Chcę Wam przez to powiedzieć, że nieważne czasem dlaczego się nie układa (kłótnie, nieporozumienia etc), jeśli jedna ze stron odrzuca drugą bądź z jakiegokolwiek innego powodu nie akceptuje czegoś, NIC NA SIŁĘ ZROBIĆ NIE MOŻNA. Trzeba zaakceptować fakty jak najszybciej. Jeśli chodzi o partnera DDA, jeżeli on sam nie czuje ze to uczucie może mu pomóc, również nic na siłę. Czasem trzeba odejść, dać na wstrzymanie… zapomnienie przyjdzie z czasem.
Spokojnie piszę, ale nie jestem spokojna.. Wiem jadnak, że dobrze zrobiłam i mimo pustki, jaką czuję w środku, wierzę, że czeka mnie coś lepszego a przede wszystkim ODWZAJEMNIONEGO.
Nie warto płakać za inną osobą. Trzeba się skupić na sobie. Ból minie.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.