Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Związek z DDA

Przeglądasz 10 wpisów - od 81 do 90 (z 97)
  • Autor
    Wpisy
  • mamk
    Uczestnik
      Liczba postów: 19

      @ Afektywna: Trzymam kciuki za rozmowę!

       


      @Anilewe
      : Rozumiem Cię w 100%. Do mnie znowu się odezwał. Powiedział o tej dziewczynie. Że się do niego odezwała „była” i… myślał, że się zmieniła ale tak nie było. Że wystraszył się etapu poznawania i wolał pójść w stronę czegoś co zna. Odpowiedziałam, że mam w sobie jeszcze za dużo emocji by podejmować jakąkolwiek decyzję i… że dopiero za 2 tygodnie będę zdolna by z nim normalnie porozmawiać. A teraz chcę ochłonąć. No i że jemu radzę to samo. Niech się zastanowi co dla niego jest ważne. I co chce w życiu. Nie wiem jeszcze czy będę utrzymywać z nim kontakt. Oprócz tych fajnych emocji (związanych chyba z zakochaniem) mam w sobie także te złe – złość, żeby nie napisać że wnerwienie. Czasami myślę że może by mu dopiec. Ale zdaję sobie sprawę, że taka nie jestem i później bym tylko tego żałowała (nie byłoby to zgodne z moim sumieniem). Nie wiem czy przypadkiem nie gra na dwa fronty. Nie wiem czy będę potrafiła mu zaufać – a bez tego żadna relacja (nawet koleżeńska) ma marne prawo bytu. Grunt – to czas 🙂 I umiejętność podejścia do sprawy bez emocji. Będę właśnie nad tym pracować 🙂 Trzymajcie i za mnie kciuki by się udało – chociaż rozum mówi wprost – zerwij z nim każdy możliwy kontakt.

      anilewe
      Uczestnik
        Liczba postów: 1810

        Mamk 🙂
        rzadko tu bywam i trochę byłam nie w temacie-teraz co nieco poczytałam (swoją drogą wolałam poprzednią wersję forum-była bardziej czytelna i do ogarnięcia)
        Wiesz kiedy ja zaczęłam tu pisać? We wrześniu będzie 2-przez faceta. Dziś ten facet jest 2 miesiące po ślubie i niedługo zostanie ojcem. Nie był DDA-to akurat moja „działka”, ale doprowadził mnie do takiego stanu,że bujam się z nim częściowo do dziś-depresja,leki,terapia (skończone,odstawione,ale…)
        Co mogę powiedzieć o sobie jako osobie w związku-z jednej strony odczuwa się silną potrzebę obecności tej drugiej osoby,a z drugiej potrzebę odosobnienia. Ciągle pojawia się w głowie uporczywe pytanie-Dlaczego ja? Dlaczego chce ze mną być? I jeszcze jedna rzecz-poczucie zaniedbywania najbliższych kiedy spędza się czas z tą osobą.
        Dziś myślę sobie-o sobie „Masz w sobie tyle miłości i nikogo komu mogłabyś ją dać”…przykre to,ale nic na siłę prawda?

        Panama
        Uczestnik
          Liczba postów: 3986

          Co mogę powiedzieć o sobie jako osobie w związku-z jednej strony odczuwa się silną potrzebę obecności tej drugiej osoby,a z drugiej potrzebę odosobnienia.

          I jeszcze jedna rzecz-poczucie zaniedbywania najbliższych kiedy spędza się czas z tą osobą.

          Hej Ani,

          Nie wiem jak teraz cytować. Miałam takie same odczucia, można się tego pozbyć.

          anilewe
          Uczestnik
            Liczba postów: 1810

            Pam jak?
            Szukałam „złotego środka”,ale marne to były poszukiwania…

            mamk
            Uczestnik
              Liczba postów: 19

              Postanowiłam wspiąć się na wyżyny mojego dobrego serca i zaryzykować. Dać mu szansę. Jasno postawiłam jednak sprawę – ja zapominam i nie będę tego co było wyciągać dając mu duży kredyt zaufania, ale jeśli wykręci jeszcze raz taki numer ucinam całkowicie kontakt.

              I powiem Wam, że się cieszę – jestem szczęśliwa 🙂 Nie składa się na to tylko powrót do siebie, ale jeszcze kilka innych czynników. Dzięki tej sytuacji sporo zrozumiałam i pozmieniałam swoje priorytety. Podchodzę do tego związku trochę mniej emocjonalnie. Widzę, że się stara. Widzę jak o mnie dba. W głowie tylko raz na jakiś czas pojawia mi się pytanie – jak długo to potrwa? Nie że podchodzę pesymistycznie – po prostu z dystansem. Cieszę się chwilą. I nowymi MOIMI (nie naszymi) planami na przyszłość 🙂 Mam nowe cele. A że będzie w drodze do ich osiągnięcia kroczył obok mnie – super! Może za jakiś czas na tyle mu zaufam, że będę w stanie w pełni włączyć emocje. Teraz mam jeszcze błyskającą czerwoną lampkę. Wiem, że gdybym podjęła inną decyzję to ciągle bym o nim myślała, a tak – albo coś się rozpali, albo zgaśnie… I to chyba dobre rozwiązanie. Zobaczymy co czas przyniesie. Powodzenia wszystkim!

              matylda.
              Uczestnik
                Liczba postów: 2

                Witam wszystkich,

                pare miesiecy temu poznalam chlopaka. Od tej pory nie tracimy ze soba kontaku, niestety jest on przede wszystkim internetowy. Nasza znajomosc nie zaczela sie jednak w sieci. Mamy sporo wspolnych znajomych, jestesmy w tym samym wieku, z tego samego miasta – na zywo, mimo to, widzielismy sie zaledwie pare razy.

                Od poczatku bylismy ze soba szczerzy. On wspominal, ze ma depresje, i ze jest 'skomplikowany’. Nie zniechecilo mnie to, by moc postrzegac go w kategorii potencjalnego chlopaka, wrecz przeciwnie. Mimo, ze sama jestem bardzo otwarta, wrecz wylewna, zdziwilam sie, ze taka osoba jak on, chce powiedziec mi o tylu bardzo prywatnych sprawach, choc praktycznie sie nie znamy. Najdziwniejszym dla mnie bylo to, ze przy tym mowil tez, jak nie ufa ludziom. Stwierdzilam, ze najwidoczniej mi ufa, i ze byc moze mu na mnie zalezy. Tylko, ze minelo juz pol roku, a ja nadal nie wiem kim moge dla niego byc. Nie chcialabym, zeby zabrzmialo to okrutnie, ale jestem mloda dziewczyna, tez mam swoje problemy, i boje sie, ze za nastepne pol roku okaze sie, ze on nigdy nie postrzegal mnie w ten sam sposob, co ja jego. Chcialabym miec jasnosc, co do naszej znajomosci, a odkad wiem, ze jest DDA (powiedzial mi pare dni temu) nie bardzo wiem, jak mam sie zachowywac, i jak odbierac jego zachowania. Chodzi mi tylko o to, by nie robic sobie nadziei, a jedynie pozostac jego bliska znajoma (przyjaciolka?), i nie liczyc na nic wiecej. Mam metlik w glowie, a nie spotkalam sie dotychczas, wsrod znajomych czy rodziny, z podobna sytuacja.

                Wiem, ze post na forum nie jest w stanie oddac do konca realiow, prosilabym jednak o wyrozumialosc, gdyz to moj pierwszy raz, jak pisze gdziekolwiek w takiej sprawie z prosba o pomoc.

                Z gory dziekuje za wszystkie komentarze,

                 

                pozdrawiam!

                 

                skrzat
                Uczestnik
                  Liczba postów: 611

                  to moze sama zacznij dla siebie okreslac, czego oczekujesz od kogokolwiek i od siebie dla siebie.

                  Ustaw priorytety i  pozaznaczaj wlasne granice.

                  Matyldo, jeśli jestes DDA/DDD , to warto sie zaopiekowac sobą – iśc na terapie i na mityngi…

                  Jeśli jesteś młodą osoba, to  wlasnie jest czas na to, byś uczyla się siebie.

                  Kiedy będziesz już wiedziala, czego chcesz, nie bedziesz miała takich watpliwosci przy poznawaniu nowych osob…. bedziesz w stanie być przyjaciólka  albo partnerką… a wierz mi, przyjaźń z mężczyzną  jest możliwa  bez związku 🙂

                  matylda.
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 2

                    ja nie jestem DDA, on jest

                    mamk
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 19

                      Wracam tutaj jak bumerang… 😉 Ale dobrze robi mi rozmowa z Wami. Trzeźwieję na dłużej jeśli chodzi o podejście do tematu.

                      Dwa tygodnie – tyle trwała pełnia szczęścia do dzisiejszego sporu. Wiem że związki mają górki i dołki, ale w ostatnim tygodniu zrozumiałam kilka rzeczy, a dzisiejsza sytuacja pokazała mi coś jeszcze…

                      1. Jestem „kobietą kochającą za bardzo” – wniosek możliwe, że bolesny, ale pozwalający zacząć coś z tym robić.
                      2. Nie przejawiało się to w każdym związku w jakim byłam – sporo zależało od partnera. Co chyba pozwala dobrze rokować na przyszłość 😉
                      3. Z obecnym partnerem (DDA) stworzyliśmy sobie pewien rytuał kontaktu (telefony w konkretnych porach dnia) i jak nie zadzwoni to czuję jakby mi się żołądek skręcał. Wiem – nie dobrze 🙁 Zaczynam wtedy myśleć dlaczego nie dzwoni, co robi… Gonitwa myśli, którą się tylko nakręcam zamiast zająć własnymi sprawami. Mam z tym problem.
                      4. On mną manipuluje i gra na moich emocjach. Dopóki wszystko jest w porządku i po jego myśli to jest jak do rany przyłóż. Wystarczy jednak że mam inne plany niż on zakłada  i od razu jakby coś w niego wstępowało (nie chodzi o jakąś przemoc fizyczną, ale chyba kwalifikuje się to pod psychiczną). Dzisiaj właśnie poszło o to że będę mieć chwilę (ok. 1h) na spotkanie z nim i jego znajomymi z pracy za 2 dni, bo później umówiłam się z koleżankami. Odpowiedź była prosta – lepiej abyś w ogóle nie przyjeżdżała i spotkamy się w weekend. Informacja zwrotna, że przez to poczułam się „malutka” i ważna jest dla mnie każda chwila z nim spędzona jakoś nie podziałała. Później napisał, że musi odpocząć po pracy i zadzwoni za jakiś czas. W rezultacie odpisałam mu, iż ma rację… i podchodzę do tego zbyt emocjonalnie. Spotkamy się jak będziemy mieli więcej czasu i mam nadzieję, iż to będzie weekend, bo za nim tęsknię. Reakcja zerowa… Ale może właśnie taką spowodowałam pokazując, iż nie ma problemu – bo gdybym nie była „kochającą za bardzo” to tak to chyba powinno wyglądać.
                      5. Po wniosku nr 4 wiem, że powinnam zakończyć ten związek, ale… nie potrafię. Zakochałam się w nim i chcę mu pomóc. Chcę żeby nam wyszło. Staram się spokojnie rozmawiać i tłumaczyć jeśli wybuchnie jakiś „pożar”. Wspięłam się na wyżyny swojej wyrozumiałości i walczę ze swoją zaborczością. Wiem, że czasami przesadzam i mówię mu to otwarcie. Po dzisiejszym mam wrażenie że jak zrobiliśmy 3 kroki do przodu przez ostatni tydzień to dzisiaj były 4 w tył. Możliwe iż wyolbrzymiam… Może jutro spojrzę na to inaczej – gdy emocje ze mnie zejdą.
                      6. Wiem, że dużo od niego wymagam. Jednak jestem otwarta na jego potrzeby. Wie że jeśli potrzebuje np. wolnego wieczoru czy spotkać się ze znajomymi na piwo to nie widzę w tym problemu. I dałam mu kilka razy taką możliwość bez jakiegokolwiek zająknięcia. Nie rozumiem jednak dlaczego jak ja mam jakieś plany to wyczuwam niezadowolenie w jego tonie…

                      W sumie to chciałabym aby ktoś głównie odniósł się do pkt. 4 – na nim najbardziej mi zależy. Ta sytuacja nie daje mi spokoju… Ta jego zmiana tonu. W sumie nie po raz pierwszy, ale zawsze udało się to przegadać i znaleźć rozwiązanie z którego oboje byliśmy zadowoleni. Dzisiaj po prostu zgodziłam się na propozycję, którą powiedział w złości (tak przynajmniej to odebrałam). Jego przyjaciel powiedział mi że czasami zachowuje się on jak panienka – ma humory. Teraz zastanawiam się także czy jutro rano zadzwoni przed pracą… Mówi że mu zależy, że bardzo mnie lubi, że tęskni za mną… Tylko widzę, że to chyba puste słowa… Albo zbyt mocno przeżywam jeszcze dzisiejszą sytuację. W połowie marca zaczyna terapię DDA – co na pewno nie będzie dla nas prostym czasem. Ja natomiast chciałabym sama nad sobą popracować – odstraszają mnie koszty terapii dla DDD.

                      <span style=”line-height: 26.6666679382324px;”>W sumie to wdepnęłam w niezły ba…łagan.</span>

                      eldda
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 1077

                        Mamk, sama widzisz jak jest.

                        „Reakcja zerowa?Ale może właśnie taką spowodowałam pokazując, iż nie ma problemu” – to myślenie tunelowe, to nie twoja odpowiedź to spowodowała.

                        Trzymam kciuki żebyś sobie z tym poradziła, to może potrwać lata bo nie bez powodu wywołuje w Tobie takie reakcje. Jest wiele darmowych metod wsparcia, poszukaj.

                        Mam nadzieję, że poradzisz z tym sobie najszybciej jak się da, trzymam kciuki 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 81 do 90 (z 97)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.