Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Związek z żoną DDA

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarBruce
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Cześć wszystkim,

    Jestem 10 lat po ślubie z Anią, która dorastała w rodzinie gdzie jej ojciec nadużywał alkoholu. Po urodzeniu pierwszej córki wzięliśmy ślub, mieszaliśmy u moich rodziców, rok po ślubie mieliśmy pierwszy większy kryzys w naszym związku. Zarzucała mi że nigdzie nie wychodzimy nie okuje jej uczuć, mówiła, że mnie nie kocha była mną tylko zauroczona i chce rozwodu. Kilka razy złapałem ją na tym, że mnie okłamywała, okazało się też że się z kimś spotykał z moimi plecami, gdy się o tym dowiedziałem straciłem do niej zaufanie doszło też do awantury z moim udziałem. Po tym wszystkim jakoś z trudem udało nam się odbudować nasz związek, ale nie potrafiłem do końca jej zaufać, co jakiś czas sprawdzałem jej telefon. Ja miałem dobrą pracę, Ania zajmowała się córką kupiliśmy mieszkanie za gotówkę bez kredytu, później żona też poszła do pracy w supermarkecie, generalnie wszystko zaczęło się nam układać. Zdecydowaliśmy się na drugie dziecko urodziła nam się druga piękna córka, która ma teraz 3 lata.  Ostatnio od dwóch miesięcy zauważyłem się ,że Ania zachowuje się podejrzanie niby wszystko było ok czasami później wracał z pracy, gdy poszła po bułki nie było jej dwie godziny jak zapytałem, gdzie była to powiedziała, że pojechała zatankować auto choć auto było zatankowane do pełna. Poprosiłem ją żeby mnie przestała mnie okłamywać i że jak jeszcze raz to zrobi to będzie awantura – przeprosiła mnie i odparła, że była z koleżką na piwie. Znowu zaczęła mi zarzucać, że nigdzie nie wychodzimy, nie przytulam jej itd. wiec już byłem pewny że się z kimś spotyka i pytałem się o co chodzi czy jest ktoś jeszcze w jej życiu szła w zaparte, żen nie ma nikogo. W kolejnym tygodniu gdy sprawdziłem jej telefon to okazało się że spotyka się z jakimś facetem, który poprosił ją o numer telefon w sklepie i zaprosił na kawę. Była z nim u swojej siostry, z naszymi dziećmi na placu zabaw, u nas w mieszkanie jak ja byłem w pracy, pewnej soboty pojechali razem nad jezioro bo skończyła prace o 18:30 a w domu była o 20:00. Wiec chyba wszyscy widzieli o nim poza mną – tłumaczyła się że to tylko kolega, że lubią  razem spędzać czas i rozmawiać i że chciała mi tym powiedzieć i go przestawić ale się bała mojej reakcji i że to nic takiego. Zgotowało się we mnie uderzyłem ją kilka razy, na drugi dzień była w szpitalu i powiadomiła policję. To co budowaliśmy od 11 lat legło w gruzach, nie mam już sił mam już dość tych kłamstw, manipulacji, oszustw, kompletnie straciłem do niej zaufanie. Czy widzicie jakieś wyjście z sytuacji, czy jej zachowanie ma związek z zaburzeniami DDA?

     

    Avatarrasputnik
    Uczestnik
    Liczba postów: 30

    Przede wszystkim rekomenduję żebyś przyjrzal się swojej sytuacji – jesteś sprawcą pobicia, sprawa jest zgłoszona na policję, możesz stracić dużo więcej niż zaufanie do żony. Co się stało to się stało, żona spotykała się z kimś innym w pełni zdając sobie sprawę że szkodzi Waszemu małżeństwu, ale to Ty jesteś (albo możesz łatwo zostać) teraz przestępcą – sprawcą przemocy domowej. Wg mnie wątek DDA nie ma tu wiele do rzeczy – są w Waszym małżeństwie bardziej poważne problemy.

     

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 465

    Podobnie jak Kolega wyżej myślę, że szukanie teraz syndromu DDA u Twojej wkrótce byłej żony to całkowicie chybiony pomysł. I nie ma to żadnego związku ze sprawą – a raczej z nieuzasadnionym coraz częstszym przesądem, że „jak ktoś jest zły, to musi być DDA”.

    Z tego co piszesz, przez wiele lat pozwalałeś żonie na manipulacje i tanie kłamstwa. Być może przymykałeś oczy i udawałeś, że nic nie widzisz, na siłę próbując zatrzymać w związku osobę, która do trwałej relacji nie była i nie będzie zdolna. A teraz Ty z ofiary tej sytuacji stałeś się sprawcą przemocy.

    Jedyne, co moim zdaniem teraz możesz zrobić, to wziąć swoją część winy na klatę i dobrowolnie poddać się terapii – nie traktując tego jako kary, ale jako pomoc i przyszły zysk dla siebie.

    Jeśli pobicie było poważne, możesz ponieść też konsekwencje karne. Spróbuj jednak pamiętać w tym wszystkim także o dobru Waszych dzieci, które nie są winne całej tej sytuacji.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 764

    Macie poważny kryzys w związku. Jest to jakaś szansa na uzdrowienie/odnowienie małżeństwa, co wymaga jednak spokojnej autorefleksji oraz ciężkiej i raczej długotrwałej pracy obojga małżonków nad sobą samym i nad relacją z drugim. Mam spore wątpliwości, czy bez terapii podjętej przez każdego z Was jest to w ogóle możliwe. Przed Wami poważna rozmowa o przyszłości. Starajcie się rozmawiać spokojnie. Nie zapominajcie o dobru dzieci, agresja między rodzicami tylko je krzywdzi. W ewentualnej sprawie karnej dążyłbym do mediacji i pojednania. Twoja wina jest niepodważalna. Żaden czyn małżonki nie usprawiedliwia zachowań przemocowych wobec niej. Jej historia DDA nie ma tu nic do rzeczy.

    Z drugiej strony, żona wydaje się osobą unikającą konfrontacji z problemami. Na pewno takie narastały między Wami, jednak ona „uciekała” od prób rozwiązania, zwierzając się osobie trzeciej. Być może taka zewnętrzna atencja była jej potrzebna do czucia się kimś wartościowym i docenianym (a więc problem raczej terapeutyczny). Może nawet faktycznie znalazła wspólny język z tym kolegą. To się przecież zdarza. I tu pytanie o Twoją postawę wobec problemów w rodzinie. Może rozmijacie się w kwestii sposobów okazywania bliskości, uwagi, troski… Może żona (mając za sobą trudne dzieciństwo) potrzebuje takich dowodów miłości więcej i bardziej wyraźnych niż przeciętna kobieta? Może macie różne temperamenty, a ona po prostu potrzebuje czasem „wyszaleć się” na jakiejś imprezie, w czym Ty nie masz ochoty uczestniczyć? Może to być problem nieumiejętnej komunikacji w związku. Nie ulega jednak wątpliwości, że zawiodła Twoje zaufanie (nie pierwszy raz). Życzę, żebyście oboje wzięli się za siebie. Pamiętajcie o dobru dzieci.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień, 3 dni temu przez JakubekJakubek.
    AvatarBruce
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Dziękuję Wam za odpowiedzi, dd3 – nie zgodzę się z tym, że pozwalałem żonie na kłamstwa i manipulacje przez wiele lat oraz nie przymykałem oczu na to co robi źle, nie chce jej trzymać na siłę. Po pierwszym kryzysie ustaliliśmy, ze nie będziemy się okłamywać i nie było z tym problemu, tak jak pisałem na początku: życie nam się dobrze układało.

    Jakubek  – to jest prawda, że Ania unika konfrontacji z problemami. Podczas gdy ja mam jakiś problem to staram się go rozwiązać mówię o nim a Ona, gdy ma jakiś problem udaje, że go nie ma nic z tym nie robi.

    „Może rozmijacie się w kwestii sposobów okazywania bliskości, uwagi, troski… Może żona (mając za sobą trudne dzieciństwo) potrzebuje takich dowodów miłości więcej i bardziej wyraźnych niż przeciętna kobieta” – po 10 latach małżeństwa wkrada się rutyna więc Ona może czuć się trochę zaniedbana pod tym względem natomiast ja nie jestem zbyt wylewny.

    Może tak było że potrzebowała uwagi i atencji i znalazła wspólny język z kolegą. Ja nie staram trzymać jej w klatce, gdy ma imprezy firmowe to na nie chodzi, chce wyjść z koleżanką to wychodzi wiec mnie zastanawia dlaczego mi nie powiedziała, że się z nim koleguje tylko musiała mnie okłamywać (po raz kolejny) przez dwa miesiące. Tłumaczyła się, że bała się mojej reakcji wiem, że ze mną też może być coś nie tak pod tym względem i jestem przewrażliwiony na tym punkcie ale gdyby mi to przedstawiła w jakiś normalny sposób, jakoś to uargumentowała to by się tak nie skończyło. Kłamstwa od najbliższej osobą są najgorsze. Sprawa o przemoc w rodzinie podobno ma zostać umorzona, chcemy się zapisać na terapię dla par/małżeństw.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 465

    Dobrze, że chcecie oboje walczyć, bo stawka jest wysoka – długoletni związek, ale też przede wszystkim dwójka małych dzieci.

    Nikogo nie chcę odsądzać od czci i wiary, ale dla mnie z Twojego pierwszego opisu trochę dużo było w tym związku „czerwonych kartek”:

    Po kilku latach każdy związek nie jest taki jak na początku – ale po roku?

    Przeglądanie telefonu partnera/partnerki dla mnie nie mieści się w regułach zaufania.

    Twoja partnerka jedzie autem na piwo (i autem z niego wraca???) – tu też byłoby coś grubo nie tak.

    Pójście z innym facetem zamiast Ciebie do siostry i na plac zabaw z Waszymi (!!!) dziećmi też na kilometr pachnie mi odstawieniem Ciebie na boczny tor.

    Częste używanie kłamstw przez partnerkę może być próbą wyrwania się przez nią spod Twojej „ojcowskiej” kontroli – może to być niedojrzałość emocjonalna (spóźniony bunt wobec rodziców) i problem z bliskością (tak zwany unikający styl przywiązania) – ale to Ona coś powinna z tym zrobić.

    Rzuca mi się też w oczy, że bardzo próbujesz tłumaczyć swoją Anię. Może za tym stoi jakiś Twój wyrzut sumienia? Może czegoś robiłeś za mało, może coś nie tak…

    Wiele nawet bardzo zdrowych kobiet ma tak, że jeśli ich nie przytulasz, to tak jakbyś pozbawiał je powietrza. I chwała im za to, bo taki związek bez bliskości fizycznej, to co to za związek.

    Wiele kobiet DDA podświadomie szuka sobie partnera, który przypomina im ojca. A jeśli partner taki nie jest – próbują go wtłoczyć w te ramy.

    Wiele związków zmaga się z budową na nowo swojej bliskości, gdy na świat przychodzą ich dzieci. Części się nie udaje.

    Krótki mówiąc, wiele roboty przed Wami.

    Powodzenia!

    Oskar DDAOskar DDA
    Uczestnik
    Liczba postów: 73

    Bruce.

    Żona, zaniedbywana, najbliższa osoba, której nie okazujesz uczuć, pobita aż do uszkodzenia ciała… I ona  chce pójść z Tobą na wspólną terapię. Wiesz co? Trzymaj się jej, bo być może drugiej takiej nie znajdziesz…

    AvatarHenjo
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    no to tak…..

    nic się tu z Twoją żoną nie zmieni….zawsze będzie kłamać ..inaczej nie umie…oprócz tego że będzie kłamać notorycznie będzie Ci wpierać że to z Tobą jest nie tak bo się czepiasz … o „kolegę”….guzik nie kolega…kobieta ma niskie poczucie własnej wartości będzie szukać atencji u wielu facetów….normalna nie daje telefonu byle komu….nie wierz w to co mówi bo to kłamstwo…zrobi Ci wodę z mózgu zastosuje GASLIGHING (poczytaj o tym) i szereg innych technik manipulacji… zobaczysz jak to się na Tobie odbije… sam zaczniesz mieć problemy…już je masz….złapiesz ją na gorącym uczynku to z największym przekonaniem będzie Ci wpierać że nie widzisz tego co widzisz….

    nie bierz do siebie tego co piszą wyżej bo też piszą w większości głupoty…. oczywiście zrobiłeś bardzo źle stosując przemoc wobec żony…jest to naganne …ale jest to też z Twojej strony agresja reaktwyna…. może to ciutkę Cię usprawiedliwia ale tak czy owak dałeś ciała….

    przetestowała Cię raz ….przetestowała drugi…. wie już na co może sobie pozwolić…. i będzie to robić dalej… po drugim razie definitywny kop w cztery litery…. bo wszyscy będą cierpieć… dzieci najwięcej… pozbieraj się idź na terapię i do przodu…jej już nic nie pomoże…

    jeżeli pójdziecie na terapię razem do kogoś kto nie zna tematu: toksycznych zachowań, manipulacji toksyków,  Narcyzmu (poczytaj o tym) to Ty będziesz grilowany…. ona zmanipuluje niedoświadczonego terapeutę….

    generalnie tego typu zaburzeń osobowości nie da się skutecznie leczyć a już na pewno bez mega zaangażowania ze strony „toksyka”….. ot cała prawda o DDD i DDA…. osoby zaburzone….

    uciekaj chłopie….uciekaj jak najszybciej póki masz siłę żyć…..

    pozdrawiam

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 764

    @Henjo.

    To nie tak. DDA i DDD to nie są zaburzenia osobowości.

    AvatarHenjo
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    tak kolega wyżej ma rację… użyłem skrótu myślowego… DDD i DDA to nie zaburzenia… zaburzenia to co innego…. więc napiszę tak… pod wpływem doświadczeń traum itp wykształcają się u DDA i DDD  zaburzenia osobowości…. których skutki kolega opisuje w pierwszym poście…

    nie zmienia to faktu że z zaburzonymi nie da się normalnie żyć… uciekaj chłopie… póki masz siłę… jej już nic nie pomoże… taka osoba nie wie co to bliskość… lojalność… prawdomówność… uciekaj… szkoda życia

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.