Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Związki, uwaga ratunku pomocy.
-
AutorWpisy
-
Poznałam kogoś
(nowość na antenie)
Na początku było niewinnie, poza rozmowami o seksie… ale to jest dla mnie niewinne. Kontakt fizyczny, w porównaniu z emocjonalnym (nie mówię że mam to jakoś spaczone, ale największe ryzyko i ból i opory czuję w czymś innym) to dla mnie light.
No więc rozmawialiśmy, raz drugi trzeci… wirtualnie, chociaż przekaz treści był na tyle rzetelny, że nie czuć było dużej różnicy w realu. Mniejsza z tym.
Spotkaliśmy się… było mówione o przyjaźni, w sumie mi też lepiej byłoby z tym, po wszystkich innych doświadczeniach…
No ale cóż, serce, jak to ktoś trafnie określił, nie sługa.
Pierwsze spotkanie wywołało we mnie reakcję depresyjną, ale pomyślałam sobie – ok. Z moim spaczonym widzeniem świata, i po doświadczeniach ostatniego związku, nie musi to oznaczać niczego złego. Nie oznaczało – drugie spotkanie wypadło (przynajmniej w moich oczach) jeszcze bardziej ok. Tyle że miało miejsce dużo później, dla mnie to ponad tydzień, jak się zaczyna znajomość… to za dużo. No ale w grę wchodziło to że ON był chory.
Potem przerwa w rozmowach, ja miałam jakieś swoje sprawy, zawsze rozmawialiśmy co wieczór, i nagle zrobiła się "dziura" a raczej luka w rozmowach. To też chyba trochę przyczyna złego samopoczucia.
Po terapiach trochę już wiem, o tym że złe samopoczucie nie bierze się znikąd, i fakt że nie rozmawiamy ostatnio (czy może być to związane ze mną?)
Więc nadal czuję strach i ból.. i tak na przemian. Od czwartku mam praktycznie zero informacji o nim.. Nie rozmawiałam z nikim tak otwarcie jak to tutaj opisuję..
Chyba się zaangażowałam.
I czemu dziwić się że DDA/ DDD tego unikają 🙁
Boli!!!Edytowany przez: lwica, w: 2011/03/19 17:12
a ja mam tak, że jak kogoś poznaję, to jest kontakt jakiś czas, a potem bez słowa wyjaśnienia ta osoba znika, nagle, ot tak,
sama nigdy nie zabiegam o kontakt, bo wydaje mi się, że nie warto o kogoś takiego, może mój tok rozumowania jest błędny i dlatego jestem sama…hmmmno właśnie ja mam w głowie cały czas scenariusze, o "znikaniu" od tak.
miałam kilka znajomości w których mimo że ktoś kogoś zostawił, to któraś ze stron (albo ja albo on) jakby w to nie wierzyła. dobijając się do kogoś dalej.
obecnie mam paranoję, czy Mój (?) nie zostawił mnie właśnie w ten sposób… i czy jest szczery…
a może to właśnie taka przyjaźń, rzadkie widywanie się i nikłe angażowanie
BOLI.
w sumie jak ktoś znika, to czuję że gdybym za wszelką cenę chciała się dowiedzieć czemu, zrobiłabym z siebie idiotkę
i tak to jeszcze jedno pytanie pozostaje bez odpowiedzi.Edytowany przez: lwica, w: 2011/03/19 21:02
Nie wiem, jak daleko zabrnęła Wasza znajomość, ale jeśli pojawiło się zaangażowanie albo były jakieś deklaracje, uważam , że masz prawo do wyjaśnienia o co chodzi. Przecież nie może być tak, ze poznajesz kogoś i nagle ta osoba zapada się pod ziemię bez słowa. Nawet w innego rodzaju relacji, np. przyjaźni byłoby to dziwne.
To jest przejaw szacunku do drugiego człowieka-wyjaśnić takie sprawy.P.S. Nie chodzi mi o to, żeby wyskakiwać do drugiej osoby z pretensjami, ale nie można też dać sobą pogrywać (co mi się niestety bardzo często zdarza). Potem druga strona może dojśc do błędnego wniosku, że dajesz przyzwolenie na takie ignorowanie Twojej osoby.
To prawda. Stanęło na przyjaźni, ale takiej.. nie do końca. Nie wiem jak w tej relacji funkcjonować. Nie poznaliśmy się jakoś super, ale fakt że przez ponad 2 tygodnie był kontakt non stop a tu nagle "choroba" i kontaktu nie ma. Próbowałam delikatnie "zaczepiać" smsem itp, i nie mam tak naprawdę możliwości sytuacji wyjaśnić. Może na gg, ale póki co JEGO nie ma.
Nie wiem jak można się zachowywać w chorobie, pewnie to sprawa indywidualna. Ja zawsze mam czas odpisać osobie, na której mi zależy.
A to nie ja deklarowałam że chcę się przyjaźnić, chociaż owszem, chcę.
Nie wiem czy te 3-4 dni powinny mnie tak "ruszać" ale ruszają.kolejny dzień
jak można nie być gotowym do związku
jak można chcieć tylko "przelecieć" brzydko mówiąc, dziewczynę… przecież za tym zawsze kryje się jakaś potrzeba bliskości
zwł. że jak się dobiorą 2 odpowiednie osoby, to po prostu nie ma siły.
Coś może być w moim myśleniu naiwnego.
Powiedzcie mi co.
Dlaczego dla faceta fizyczna część związku jest na tyle ważna, że może nie być tej drugiej? To atawizmy?wmawiam sobie.
czyli świat JEST brutalny -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.